Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › Seriale mego dzieciństwa ;-)
Seaquest faktycznie miał słabszą II serię. Wtedy chyba pojawili się kosmici i takie cuda. Ale III była nienajgorsza 🙂
Seaquest faktycznie miał słabszą II serię. Wtedy chyba pojawili się kosmici i takie cuda. Ale III była nienajgorsza 🙂
Po Ziemi 2 spróbuję sobie całego SeaQuesta przypomnieć. Z trzecią serią też spróbuję się zapoznać. Jak dla mnie, to kosmici mogą być. Czemu nie mieliby mieć związków z ziemskimi oceanami... Niech dozują ich jednak w rozsądnych ilościach.
SPOILER No, bo Luke Skywalker, który zabiera SeaQuesta na swoją planetę, aby brał udział w jakiejś wojnie, to już nieporozumienie. (mam nadzieję, że czegoś nie przeinaczyłem) KONIEC SPOILERA
Bodaj to źli zabrali statek na swoją ogarniętą wojnę planetę, przedtem wmówiwszy załodze, że są dobrzy.
Jamjumetley to właśnie tak jakoś było 🙂 A w pierwszej serii serial był bardziej jakby to powiedzieć...polityczny. Wojsko coś chciało od seaquesta i takie tam. A potem ci kosmici byli trochę tak na siłę chyba.
Co prawda to nie SF, ale czy jest tu ktoś, kto pamięta angielski serial "Dick Turpin" i serial będący parodią przygód Robin Hooda?
Temat ma tytuł 'Seriale mego dzieciństwa", więc nie musi być SF.
Temat ma tytuł 'Seriale mego dzieciństwa", więc nie musi być SF.
No więc właśnie, czy ktoś pamięta?
Wracając do SQ - to zaskoczeniem dla mnie było że kosmici wcale nie rozwijali technologii okrętów podwodnych i wszystkiego co z tym związane - z serialu wynikało że SQ pod tym względem górował nad nimi o to bardzo . A co do sedna tematu - przypomniało mi się kilka innych seriali których wcześniej nie wymieniłem .Głównie to seriale animowane :Odlotowe Wyścigi ( Wacky Racers ) od Hanna Barbera - Dick i jego kumpel pies Mudley - jego śmiech był najlepszy , do tego cała reszta uczestników wyścigu - dwóch jaskiniowców , ekipa rodem z Adamsów i parę innych - czasami można było boki zrywać ze śmiechu .Albo najlepsze - każdy chce wygrać i faktycznie czasami stosują sztuczki - w których przoduje para Dick Dusterdly i pies Mudley ; a jak coś się stanie któremuś z uczestników to z reguły reszta pomaga wydostać się z opałów danej załodze , albo jakaś niespodziewana katastrofa blokuje przejazd całej gromadce - przeważnie pojazd prowadzący toruje drogę dla reszty .Wyjątkiem jest wspomniany Dick - jakoś nigdy nie otrzymał pomocy od innych , co się nie dziwię przy jego zachowaniu . Albo kolejna bajka z Dickiem i psem - o łapaniu gołębia pocztowego , chyba również od HB .O innych bajkach HB nie wspomnę .Kolejna ciekawa pozycja z dawnych lat - W 80 dni dookoła świata z Willy Fogiem - animowana wersja powieści J.J.Verna .Brygada RR - Chip i Dale w akcji do tego ich kumple .Oraz klasyka od naszych sąsiadów - czyli Sąsiedzi , czeski serial animowano-komediowy .Oj sporo tego było za czasów naszego dzieciństwa .
Kiedyś w Wieczorynce szła bajka pt "Wuzzle" - o krainie dziwacznych stworków, które wygladały jak pomieszanie z poplątaniem. Do dzisiaj pamiętam piosenkę z tego serialu:
Wuzzlandia to jest kraj, gdzie śmiech bez końca trwa
bo w jedno łącząc dwa podwójną frajdę się ma.
Ogonek stamtąd weź, a wąsy stąd, raz dwa
i kogel-mogel zrób, i smiej się śmiej, haha!
Jeśli wierzyć nie chcesz ani rusz
zajrzyj do nas - może tu zostaniesz już.
No i, jeśli już mowa o serialach, to stanowczo moim ulubionym było "Muppet Show".
I Fragglesy.
"Mamo, mamo, złapałem Fragglesa!" To było super.
Fraglesy był świetne 🙂
Lubiłam też Ulicę Sezamkową, ale wyłącznie oryginalna edycję - polska podróbka, jak wszystkie polskie podróbki, była żenująca.
Nie nie, sezamkowa nie. Choć oglądałem uczciwie przyznając. Ale zdecydowanie jestem na nie.
a pamięta ktoś taki serial sf animowany "Szagma i zaginione swiaty" Leciał chyba w soboty po magazynie Drops 😎 Jeśli dobrze pamiętam fabułę to chodziło o to że sztuczne słońce tego świata które nazywało się szagma zaczęło gasnąć i grupka śmiałków szukała dla niego lekarstwa
