Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Stargate › RPG - SG-19
Chwile później pojawił się generał O'Neil.- Macie pół godziny, potem chcę was widziec u mnie w gabinecie.Jednocześnie pojawiła się ekipa medyczna i zabrała uspionego.
-Tak sir - odpowiedział krótko Cassidy John podszedł do Jessici -Słyszałaś mamy pół godziny - ta popatrzyła na niego z uśmiechem na twarzy -Przestań idź się lepiej przebierz, chyba, że chcesz z Generałem rozmawiać w brudnym mundurze - Keel wraz z narzeczoną odprowadzili wzrokiem wynoszonego żołnierza. Porucznik wiedział jak jego ukochana jest oddana swojemu zawodowi. Ta misja musiała być dla niej ciężką, znalazła tylko jednego "pacjenta". -Idę się umyć, a potem sprawdzę co z nim - powiedziała cicho do swojego narzeczonego i ruszyła ku wyjściu z pokoju wrót. Podobnie uczyniła zresztą już większość łączonej drużyny. Keel dogonił podpułkownika na korytarzu. Trzeba było oddać broń i potem można było przygotować się do rozmowy ... w senie umyć się, bo faktycznie nie należeli do najczystszej armii świata. -Podpułkowniku myśli pan, że możemy ich gdzieś jeszcze spotkać?--Nie wiem, miejmy nadzieję, że to była ostania tego typu misja --Wierzy pan w to? - starszy oficer wzruszył tylko ramionami w odpowiedzi. Mogło to oznaczać wszystko ... albo nic. -A podobno nie mogą żyć powyżej 13 dni --W takim razie musimy mieć nadzieję, że jest to zbliżony termin i niedługo ostatni z wojowników Kull padną martwi - Pozostawało oddać broń, umyć i przebrać się, a potem ruszyć na debrifing do Generała
Prysznic był przyjemnością po tej męczącej misji. Spłukiwał nie tylko bród, ale i emocje.Czas upływał szybko i niewiele go pozostało po umyciu się.
Nie pozostawało zbyt wiele czasu, ale też nie pozostawało zbyt wiele do roboty ... tak przynajmniej myślał Robert. John, który umył się szybko, zszedł do ambulatorium, gdzie siedziała już Jesica. Może nie musiał tego robić, ale wiedział, że jest to ważne dla jego narzeczonej, a skoro było to dla niej ważne, to powinien ją wspierać. Nie chciał jej przeszkadzać, ale zespół medyczny zajmował się wszystkim, ona jak zwykle sprawdzała, czy wszystko było w porządku, interesowała się ludźmi, których ewakuowała przez Wrota. Chciała wiedzieć, co działo się z nimi później ... Keel stanął z tyłu i obserwował jej rozmowę z szefem medycznym bazy. Tymczasem Cassidy był już gotowy na odprawę. Nie miał teraz już zbyt wielu rzeczy do roboty, na szczęście nie zostało do niej zbyt wiele czasu. Nie będzie ona należała do najprzyjemniejszych, zawsze tak było kiedy ginęli podczas akcji żołnierze, człowiek zastanawiał się czy nie mógł zrobić czegoś inaczej ... i nawet kiedy wiedział, że podjął najlepsze decyzje, jakie mógł wtedy, przez jakiś czas nie dawało to spokoju. Oczywiście każdy sobie z tym w końcu radził, takie było brzemię dowództwa.
Tymczasowy szef medyczny, gdyz po śmierci doktor Fraiser nie przysłano jeszcze oficjalnego zastępcy, potwierdzał właśnie diagnozę Jessiki. Stan fizyczny uratowanego był dobry, ale psychiczny fatalny. Był obecnie na środkach uspokajających, bo inaczej mógłby zrobic sobie albo innym krzywdę.Cassidy zaczął błąkac się w okolicach pokoju dowódcy. Zszedł na chwilę do kontrolki. Właśnie wróciła inna drużyna SG.- Musimy natychmiast widziec się z generałem O'Neilem. - rzekł jej dowódca. - Na Edorze nie ma już śladów życia! Wszyscy nie żyją!
Porucznik John Keel Razem z Jesicką w końcu wyszli z pokoju. Mieli jeszcze parę minut spokoju, ale i tak już powoli mogli zacząć się kierować w stronę pokoju narad. Podpułkownik Robert Cassidy "To nie może być przypadek" przebiegło przez głowę dowódcy 19. "Tylko co się tam do cholery dzieje!". Wiadomość jaką usłyszał, wcale nie napawała optymizmem. Mieli do czynienia z nowym wrogiem ... albo starym, który dopiero teraz zaczął ujawniać swoją siłę, ale nie mieli pojęcia, kto to może być. A jedyna osoba, która mogła rzucić choć trochę światła na tą sprawę, leżała nieprzytomna w ambulatorium. Robert postanowił nie marnować czasu Generał O'Neill zechce pewnie zaraz go również widzieć.
Generał O'Neil nie tracił czasu.- Jeden atak to mógła byc jakaś mała akcja. A dwa prawie jednocześnie? I do tego Edora. Tam było cos więcej niz parę wiosek. Walter, rozpocznij wybieranie planet naszych sojuszników. Trzeba sprawdzić czy tam też nie było ataków.- Tak jest, generale. - odpowiedział technik.Generał podszedł do systemu komunikacji i rzekł:" Drużyna SG-22 i SG-19 natychmiast zgłoszą sie do sali odpraw." - i wskazał na nowo przybyłą drużyne. - I wy też chodźcie.
Podpułkownik Robert Cassidy Dobrze, że był w pobliżu. Kiedy Generał wezwał jego drużynę na odprawę, wystarczyło tylko pójść za nim. "Nie ma to jak niesamowita prędkość" przeleciało mu przez myśl, gdy wspinał się po schodach, za byłym dowódcą SG-1 a obecnym dowódcą całej tej bazy. W końcu dotarli do pokoju odpraw i do póki miał czas Podpułkownik zajął swoje ulubione miejsce. I czekał aż pojawią się kolejnyPorucznik John Keel Informacja dotarła do nich akurat gdy dochodzili do windy. Jesicka popatrzyła na swojego narzeczonego, w niemym pytaniu "O cóż może chodzić?". Ten w odpowiedzi wzruszył tylko ramionami. Musiało zdarzyć się coś, co zmusiło Generała do przyspieszenia odprawy o te kilka minut, ale co to było? I czy nawet było jakąś istotną kwestią, a nie po prostu jakimś innym kolidującym planem, było narazie tajemnicą. Musieli po prostu dojechać, aby się przekonać.
Bradzo szybko wszyscy zebrali się u generała. Drużyną, która była na Edorze okazała się SG-15.Generał zaczął od niej.- Co widzieliście?- Spalone miasteczko w pobliżu Wrót i pełno zabitych w brutalnym ataku. Gorsze to zobaczylismy na horyzoncie. Po fali spadającyh meteorytów pare lat temu na planetę wróciło okolo kilkanaście tysięcy ludzi. Byli wśród nich osadnicy z innych planet. Z ostatniej misji wiadomo było, że zbudowano kilka miasteczek i sieć wiosek. Miasteczka zostały całkowicie zniszczone, uzyto jakis potężnych ładunków wybuchowych, bo pozostały po nich głębokie leje. We wsiach nie byliśmy, ale dymy na horyzontach wszystko wyjasniło.- Czy zabici mieli ślady broni energetycznej?- Tak. Nie znaleźliśmy też śladów napastników. Mozliwe, że atak dokonano z powietrza.- Cassidy, co o tym sądzisz? - zwrócił się do pułkownika generał. - Znajome rzeczy?
Podpułkownik kiwnął głową na potwierdzenie. Czy opis wydawał się znajomy? Oczywiście opis był niemal identyczny z rzezią dokonaną na P4A-331 ... swoją drogą, mogli by nadać nazwy każdej planecie, w tych kodowych można było się łatwo pogubić. -Tak sir - powiedział na głos Cassidy -Na początku założyłem to samo, że był to atak z powietrza. Oczywiście zdziwiłem się precyzją tych strzałów i chociaż ładunki był dość mocne, to jednak nie na tyle, aby wskazywało to na Szybowce ... - dowódca SG-19 zamilkł na chwilę zastanawiając się nad kolejną wypowiedzią, po czym znowu kontynuował -Nasi próbowali się bronić, zarówno Alfa-3, którą wyruszyliśmy poszukać jak i oddział ochrony, który miał bronić wrót, do naszego powrotu. Oba rozbito, mimo że strzelali, nie znaleźliśmy żadnego śladu wroga. Dopiero odnalezienie czwartego członka Alfy-3 rozjaśniło trochę sprawy ... nie za dużo, bo zdołał tylko wykrzyczeć: Anubis. - Podpułkownik popatrzył po twarzach zebranych. Ludzie, którzy byli z nim na planecie, właśnie przypominali sobie te wydarzenia i nie napawało to ich optymizmem. W końcu "Butch" ponownie skierował swój wzrok na Generała -Tak jak mówiłem wtedy sir, myślę, że to byli superżołnierze Anubisa ... - Keel pokiwał głową nikt nie pytał go o zdanie, ale widział co się zdarzyło na tamtej planecie ... słyszał co SG-15 mówiło o Edorze, to musiało być to. Pytanie skąd oni się znowu wzięli?
Generał zamyślił się.- To czy byli to superżołnierze Anubisa nie możemy potwierdzić, ale na razie musimy to założyć. Ale to tworzy więcej pytań niz odpowiedzi. Dlaczego nie ma żadnych śladów? Dlaczego jesli zabili ochrone Wrót to dlaczego nie poczekali na was? I co najwazniejsze, jesli dowodzi nimi jakiś Władca Systemu to dlaczego jeszcze się nikomu tym nie pochwalił? Goa'uldy to przemądrzałe dupki i nie trzymają tego w tajemnicy.- Generale, proponuje aby do każdej drużyny SG, która wyrusza na misje dokładać broń przeciwko superżołnierzom. - rzekł dowódca SG-15. - Tak na wszelki wypadek.
-Zgadzam się, przezorny zawsze ubezpieczony - powiedział pułkownik kiedy dowódca 15 zaproponował noszenie broni przeciw superżołnierzom. Jeżeli to byli faktycznie oni będą mieli przynajmniej szansę ich pokonać, jeżeli to był ktoś inny, to przecież dodatkowa broń nie zaszkodzi. -Generale w ambulatorium leży osoba, która mogłaby rozjaśnić całą sprawę - -Gdyby była w stanie - odezwała się pierwszy raz podczas całej narady lekarka -Z całym szacunkiem pułkowniku, ale na razie nie uda się wyciągnąć z tego żołnierza nic sensownego -"Butch" popatrzył na Jesickę, oczywiście miała rację. Jednakże było to o tyle ważne, że mogło rozwiązać całą tajemnicę wydarzeń na planecie ...
- Nie bedziemy go przesłuchiwać dopóki jest w takim stanie. - rzekł generał. - Na razie zmniejszymy iloś czwiadów w okolicach galaktyki, gdzie nastąpiły ataki. Poinformujemy tez wszystkich sojuszników by uważali. Co sądzicie, żeby teraz posłać naszych na te nowe planety co dostalismy współrzędne? Może to stamtąd pochodzi zło i zaatakowało, gdy odkryło, że znamy ich położenie?
-Nie dowiemy się tego za nim nie zaczniemy sprawdzać tych adresów - powiedział Robert pewnym głosem. To akurat była prawda, jeżeli jakieś zagrożenie znajdowało się tam, to tylko zbadanie kolejnych planet może przynieść jakieś odpowiedzi. Porucznik Keel kiwnął głową na potwierdzenie. Po tym co zobaczył w wiosce, miał ochotę dopaść tych odpowiedzialnych za tą masakrę, a jeżeli będzie oznaczało to wyprawienie się po raz kolejny w nieznane ... to cóż tym lepiej -19 będzie jutro gotowa do działania sir - kontynuował "Butch" - Powinniśmy zachować tam jednak szczególną ostrożność. Jeżeli coś się stanie dotarcie tam drogą inną niż przez wrota, zajmie dużo czasu -
