Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Stargate › RPG - SG-19
-Można powiedzieć, że walka raczej zakończyła się remisem. Udało się uniewinnić część kobiet i wszystkie dzieci. Idziemy z nimi w stronę wrót. Musimy ich ewakuować z tego świata -
"Ilu jest przesiedleńców? I czy poradzicie sobie z ochroną ich do Wrót? Potrzebujecie wsparcia?"
-Nie sir, dwóch moich ludzi jest przy wrotach, razem z kilkoma Jaffa Ateny. Nam w eskorcie również pomaga 4 Jaffa, myślę że nikt przy zdrowych zmysłach nie zdecyduje się na atak i możliwość pogorszenia stosunków z nami wszystkimi. Powinniśmy dać sobie radę - odpowiedział Robert, po czym podał dokładną liczbę uchodźców. Tymczasem przy wrotach Keel i Lloyd wszystko uważnie obserwowali, starając się na wszelki wypadek jak najlepiej zabezpieczyć teren. A Marie obserwowała zachowania i uchodźców i Jaffa, nie był to jej żywioł, ale przecież nie pierwszy raz ewakuowali ludzi ...
Uchodźców było około 30.Teren wokół Wrót całkowicie nie nadawał się do zasadzek, chyba że ktoś dysponował karabinami snajperskimi. Okoliczna roślinność została wykarczowana, a kamienie i inne naturalne przeszkody zlikwidowane lub usuniete.Generał przekazał, że wygnanych przyjma na Ziemi. Potem zarządził kontakt dopiero jak przybędą w okolice Wrót.
Marsz przebiegał spokojnie, bez żadnych incydentów, chociaż atmosfera była wielce nerwowa. Jednak było to do zrozumienia, w końcu ludzie opuszczali swój dom, a mimo że jak stwierdził Robert, nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien ich zaatakować, wariatów przecież nie brakowało. Poza tym dwie siły Tau'ri i Jaffa mimo wszystko chyba sobie nie do końca ufali .. cóż przynajmniej podczas marszu wszyscy zachowywali się nad wyraz grzecznie i nawet słuchali Podpułkownika. W końcu doszli do wrót, Cassidy szybko rozstawił Jaffa i swoich ludzi wokół wrót aby chronić uchodźców, którzy znaleźli się w środku "pierścienia" ochronnego. Podpułkownik podszedł do DHD i wybrał adres-SG-19 do SGC. Jesteśmy przy wrotach, czekam na dalsze instrukcje ... -
"Jesteśmy gotowi na przyjęcie uchodźców. Wy przechodźcie jako ostatni. I podziękujcie Jaffa od nas."
Podpułkownik popatrzył na Marie -Idź z uchodźcami - uważnie obserwował jak dziewczyna przechodzi przez wrota. Potem patrzył na kolumnę, mniej więcej w połowie skinął na Martina, aby ten dołączył do uchodźców. Został z Keelem uważnie obserwując wszystko nawet Jaffa, w końcu gdy kolumna zniknęła wysłał za nimi Keela i sam podniósł się z kolan -Podziękujcie swojemu dowódcy. Pomimo tego, że nasze interesy w tym przypadku nie były zbieżne udało nam się uniknąć zbyt dużego rozlewu krwi i pomóc niewinnym. Jestem za to wdzięczny Okelowi - po tych słowach odwrócił się na pięcie i sam również zniknął za wrotami ...
Pojawił się w bazie SGC. W sali Wrót było naprawdę tłoczno, gdyż na razie nikogo z niej nie pozwolili zabrać. Dopiero dotarli lekarze i zaczeli sprawdzać pierwszych przybyłych.Tymczasem z wioski wyruszyła kolejna wyprawa. Tym razem przewodził jej Okel. Zabrał ze soba wszystkich Jaffa oraz skazanych bandytów. Miał doskonały humor, w procesie uzyskał to co potrzebował, a w rozmowach które po nim nastapiły jeszcze więcej. Górnicy byli bardziej niż chętni na handlowanie, a wizja czystej i nieskażonej żywności otwierała serca. Jak gdyby zapomnieli, że zaledwie kilka lat temu jęczeli pod butami takich dowódców jak on.Atena na pewno będzie zadowolona. To tylko kwestia czasu, nim ta planeta wpadnie w obszar przez nia kontrolowany. Uzyska dobre kopalnie, gdyż obecna ich sytuacja była myląca. Głębiej było jeszcze więcej rudy. Do tego pracowac będą w nich niby wolni pracownicy, którzy będą ją kosztowac grosze, bo żywnośc uzyskiwała za darmo ze swoich rolniczych planet. Teraz trzeba było tylko rozwiązać problem bandytów...
Cassidy jak i reszta drużyny obserwowali to wszystko z lekką obojętnością. Za nimi połączenie zostało przerwane. Teraz trzeba było czekać jedynie na debrifing i późniejszy obiecany urlop. Po tych kilku intensywnych dniach odpoczynek jakiś się przyda ...
"Drużyna SG-19 zgłosi sie do pokoju odpraw." - rozległo się.W sali czekał juz generał Landry.- Chcę wiedziec wszystko co się tam zdażyło.
Drużyna profesjonalnym tonem zdała relację. Mówił głownie Cassidy, ale każdy z jego podwładnych uzupełniał niektóre z fragmentów "opowieści". Byli zmęczeni, chociaż starali się tego nie okazywać. Nie przemilczeli niczego, przy ataku na jaskinię chwilę zamilkli ... nie mogli wiedzieć, ale przez nich zginęło to dziecko i było to ciężkie przeżycie. W końcu Robert skończył mówić, odetchnął głęboko i zaczął obojętnie obserwować stół
- Dobrze. Widzę, że niełatwo było. Tutaj też jest fajnie. Przybyła Vala Mal Doran i zaczyna mieszać. Ale to nie wasz problem. Wy macie tylko zdać sprzęt i wynosic się stąd. Dostajecie 2 tygodnie urlopu. Raporty możecie napisac w trakcie wolnych dni.
-Dziękujemy sir - odpowiedzieli wszyscy i powoli zaczęli opuszczać salę. Dwa tygodnie urlopu, praktycznie kolejne wakacje! Mimo, że ostatnia służba nie była wcale taka długa, okazała się całkiem intensywna. Wypady na planetę, które miały być przynajmniej w założeniu dość rutynowe okazały się jednak całkiem stresujące. Szczególnie dla Roberta, który kilka razy musiał podejmować decyzje, z których wcale nie był dumny. Wiedział jednak, że taki jest obowiązek dowódcy, co wcale nie zmniejszało stopnia w jakim to ciążyło na tych podejmujących decyzję. Z militarnego punktu widzenia, za każdym razem zwyciężali ... cóż z punktu emocjonalnego sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Cała drużyna zdała broń i zaczęła powoli przygotowywać się do opuszczenia bazy. Każdy miał jakieś swoje plany. -Pamiętajcie o grillu ... w sobotę - przypomniał wszystkim Podpułkownik. Pozostawało do niego kilka dni, ale co jakiś czas urządzał takie tradycyjne spotkania, dla swojej drużyny, czasami trochę większe imprezy, ale zawsze było one miłe i pozwalały zapomnieć o wielu troskach. Robert Cassidy (1 do 4 dnia)Spędzał ten czas w domu z rodziną. Pomagając jak mógł żonie i dzieciom. Raport skończył pierwszego dnia, reszta to było babranie się w codziennych sprawach ...Martin Lloyd (1 do 4 dnia)Martin podobnie jak wcześniej zajmował się badaniem i swoją drugą pracą w programie SGC. W czasie wolnym miał na to o wiele więcej czasu i nic nie mógł poradzić, że bardzo go to bawiło i sprawiało mu wielką radość Marie Nowak (1 do 4 dnia)Spędziła go w domu nadrabiając spotkania ze znajomymi i wszystkie rozrywki kulturalne, na które zazwyczaj sobie nie mogła pozwolić: wypady na miasto, puby, dyskoteki czy kina czekały ...John Keel (1-4 dzień)Razem ze swoją narzeczoną spędzał go po części w barze po części na mieście załatwiając wszystkie sprawy związane z mieszkaniem. Udało mu się już znaleźć odpowiedni i oprowadził kilku chętnych kupców po ich starych osobnych mieszkaniach. Wydawało się, że ktoś się zdecyduje na zakup i uda się sprawę sfinalizować. (4 dzień urlopu)Grill u Cassidy'ego jak zwykle zresztą i jak wszyscy z nich przewidywali był nad wyraz przyjemny i relaksujący. Pozwolił im zapomnieć o ostatnich wydarzeniach, a także przynajmniej na chwilę o ciążącej na nich wszystkich odpowiedzialności ochrony ziemi. Bądź co bądź oni i inne drużyny SG i te znajdujące się poza planetą byli pierwszą linią obrony, przeciwko licznym jak się okazało wrogom. Cóż ukrywanie tego było czasami przykrym obowiązkiem, ale innego wyboru nie mieli. Powszechna wiedza wywołała by panikę, a do niej nie mogli dopuścić jeżeli chcieli dalej działać skutecznie. Każdy mógł teraz spokojnie rozjechać się na urlopyJohn Keel (reszta urlopu)Wszystkie papiery udało się o dziwo dość szybko załatwić. Potem trzeba było składać podpisy, przelewać pieniądze i zostali dumnymi właścicielami nowego mieszkania. Urlop minął im na przeprowadzce ... i innych narzeczeńskich sprawach Robert Cassidy (reszta urlopu) Zajmował się dziećmi i żoną. Tylko tyle, lub aż tyle. Miał trochę czasu dla siebie, ale rodzina przecież w takich wypadkach była najważniejsza ... Marie NowakOprócz zabawy i bardziej przyziemnej pracy? Była na koncercie Boba Dylana z Martinem, którego namówiła w ostatniej chwili ...Martin LloydMu praca zajmowała dużo czasu .. praca doktorska i praca nad urządzeniami dla SGC ... czasami było to przekleństwem ...
Tymczasem gdzieś w galaktyce...Przejście na tą sucha palnetę obyło się bez problemu. Teraz Okel miał prawie 20 Jaffa pod bronią i 6 bandytów. Podszedł do ich dowódcy.- No i po waszym zmartwieniu. - rzekł do niego bandzior. - Górnicy są w waszej kieszeni. Kosztowało to życie moich dwóch podwładnych, ale będzie mniej osób do podziału kasy.- Dobrze rozegraliście swoją grę. Nalezy wam się nagroda. - kamiennym glosem odparł Okel.- Tak jak wcześniej ustalilismy? 2 kilogramy złota?- No, nie do końca...- Chyba nie zamierzasz zabrać nas do kopalni? Żartowałes tam na planecie, prawda? - głos bandyty już nie był taki pewny.- Nie, nie zabierzemy was do kopalni. Nikt nie może się dowiedzieć prawdy o ataku na wioskę. - lekko machnął ręką, a Jaffa uruchomili swą broń.Pustkowie zapełniło się na chwilę tupotem stóp, krzykami i jękami umierających. Jaffa zabili całą szóstkę. Ich szefa osobiście dobił Okel.- Naprawdę przysłużyliście się Atenie. - rzekł i zaczął dezintegrowac ciała zatem.Dwa tygodnie później na ZiemiCzas urlopu skończył się i SG-19 było oczekiwane w bazie.
