Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Stargate › RPG - SG-19
Sąd przez chwilke podyskutował i orzekł:- Zaczniemy od bandytów. Nie będzie z nimi dużej pracy.Zaczął Okel.- Jak już mówiłem, żądam dla nich kary śmierci poprzez pracę w kopalni. Jako pierwszy świadek wystąpi dowódca misji na tą planetę, wojonik Taf.Taf wystapił w krótkich słowach opisał wygląd trzeciej wsi po ataku, ich pościg oraz jak wraz z kilkoma wojownikami odłączył się od reszty Jaffa by zbadać ślady. Potem, odpowiadając na pytania Okela, opowiedział o ataku bandytów, śmierc podwładnego oraz jak to zablokowali przestępców w jaskinii. Nie omieszkał wspomniec o pomocy SG-19, która skończyła się śmiercią dziecka.- Planowalismy wedrzeć się do środka i użyć zatów by nikogo niewinnego nie zabić. Ale oni chcieli się wykazać, więc uzyli granatów dymnych co skończyło się tragicznie dla dziecka.- Tak. - podchwycił to Okel. - Jaffa zamierzali pod ogniem ze staffów dostac się do środka, a tamci poszli po linii najmniejszego oporu. Nawet nie zapytali się czy jest tak ktoś jeszcze, a nie tylko sami bandyci. Dziewczynka miała tylko trzy lata i cierpiała na uporczywa astmę. A teraz chcą ratować resztę tych złoczyńców!Wśród uwolnionych zaszumiało, tylko częśc słyszała o wypadku.- Czy obrona chce cos powiedzieć?
Podpułkownik Robert Cassidy i Marie NowakTego się nie spodziewali, siedzieli przez chwilę osłupieli. To było zagranie poniżej pasa. Cholerni Jaffa, chyba już lepiej było jak strzelali. Oboje obrońców wstało mnie więcej w tym samym momencie. Lingwistka domyśliła się widząc minę swojego dowódcy, że to nie będzie wcale bardzo tematyczna wypowiedź-Tak chcemy - powiedział szybko "Butch" -Tak zadziałaliśmy szybko. Ale oni strzelali, ze staffów i wcale nie kwapili się do ataku z zatami. Nawet nie mieli ich przygotowanych, ale przecież wszyscy znamy miłosierność Jaffa, na pewno czekali tylko na odpowiedni moment, tak samo jak Jaffa Apophisa, którzy jeszcze kilka lat temu okupowali planetę ... a zaraz, przecież to nasze szybkie działania sprawiło, że stąd odeszli. Tak samo jak reszta Władców Systemu, którzy teraz gryzą ziemię, wąchają kwiatki od spodu ... - Marie ciągnęła Pułkownika za ramię, żeby trochę przyhamował w swojej wypowiedzi. Trochę to uspokoiło Cassidy'ego ale nadal był zły na tą cholerną dwójkę Jaffa - Śmierć dziecka to tragedia, ale była przypadkowa ... poza tym to nie my jesteśmy tutaj sądzeni! --Taf ilu miałeś ludzi? - zapytała nagle Marie, chciała udowodnić, że wbiegnięcie pod staffami to jakąś głupota. Bo Jaffa kuloodporni nie są. Było ich za mało, żeby tego dokonać, a jak tylko jeden odwrócił się w ich stronę to zginął.
- To trzeba było się spytac co zamierzamy! - krzyknął Taf. - Każdy Jaffa Ateny ma nie tylko staffa, ale i zata. Oprócz tego posiadamy cos podobnego do waszych granatów, emitują ładunki działające na mózg. Po prostu bysmy ich oszołomili, więc nikogo by nie trafili strzelając na ślepo. Ale wy myslicie, że macie monopol na rację i chcecie by wszyscy sie do tego dostosowali!- Zaraz, zaraz. Niech świadek zamiklnie. - przerwał mu Okel. - Nie będziemy oceniac tutaj działania Tauri. To nie jest ich proces. Nie możemy obrażać Sąd pyskówkami, które nic nie przyniosą. Co sie wydarzyło to się wydarzyło. Nie jesteśmy sługusami Apofisa, przybylismy handlować, a nie podbijać i będziemy szanować miejscowe prawo. Każą nam odejść to odejdziemy.- I odejdziecie! - krzyknął sędzia z "drugiej" wioski. Okel nawet na niego nie popatrzył.- Teraz, Tafie, odpowiedz na pytanie pomocnicy adwokata tych bandziorów. Ilu was było?- Miałem pięciu podwładnych. Było nas razem sześciu. W pełni wyposażonych i uzbr...- O to się pomocnica nie pyta. Panno Nowak, ma jeszcze pani jakieś pytania?
-Na pytanie Podpułkownika Cassidy'ego dotyczące ataku na wioskę, powiedziałeś, że nie wszyscy twoi podwładni są uzbrojeni w zaty - odparła Marie -Ile czasu trwała wasza wymiana ognia pod jaskinią ? - Cassidy tymczasem wpatrywał się w Okela. Wiedział, że go nie polubi. Facet zwyczajnie działał mu na nerwy. Naprawdę wielka szkoda, że nie mogli po prostu się ostrzelać, jak za starych dobrych czasów. Wtedy było wiadomo na czym się stoi jak spotka się Jaffa, ci działali inaczej, chociaż ich ostateczny cel był taki sam.
- A słyszała pani o dezinformacji? Nie nalezy podawać szczegółów uzbrojenia oraz posiadanej przez każdego wojownika ilości broni. Jakoś nie pamiętam, żebyście podawali zabezpieczenia waszych baz do ogólnej wiadomości...- Wymiana ognia od czasu zablokowania bandytów trwała najwyżej pięć minut. Zamierzałem własnie rozstawić ludzi do ataku, gdy przybyliście.
-Oczywiście słyszałam o dezinformacji. Zastanawiam się dlaczego nie użyliście zatów w ataku na wioskę. Jednak nie to jest powodem, dla którego ten sąd się tutaj zebrał - stwierdziła w końcu Marie. Ten cały proces wcale nie wyglądał różowo, a Jaffa zachowywali się tak jakby mieli wszystko wcześniej ustalone i teraz po prostu odgrywali dobrze znane przedstawienie. Można by pomyśleć, że wszystko zostało tutaj ukartowane. Cassidy popatrzył na Marie i powiedział cicho - Spróbuj coś wyciągnąć z bandytów -
- Dal wywołania efektu strachu i dezorganizować wroga. - odrzekł jeszcze Taf, nim go zwolniono z bycia świadkiem.Nastepni byli pozostali Jaffa z jego oddziału. Nic nowego nie powiedzieli i poparli swego dowódcę.Pozostali tylko uratowani i bandyci, których zostawiono na sam koniec.Jako przedstawicielka uratowanych w jaskinii wystapiła młoda kobieta, zaś Okel wspaniałomyslnie pozwolił Cassidy'emu jako pierwszemu zadawac pytania.
Cassidy podniósł się ze swojego miejsca. Miał całkiem prosty plan. Chciał zapytać o przebieg całego ataku na wioskę i potem ich podróży z bandytami. Chciał udowodnić, że to oni byli najbardziej aktywnymi wśród atakujących, natomiast mieszkańcy wioski nie. Miał nadzieję, że tak faktycznie było i, że uda się znaleźć okoliczności łagodzące, a przynajmniej wybronić kobiety i dzieci, które przecież w ataku nie brały udziału.-Proszę opowiedz mi o przebiegu ataku na wioskę- odezwał się Pułkownik miał już przygotowane inne pytania: Kto brał w nim udział? Kto twoim zdaniem zachowywał się najbardziej agresywnie. Czy uważasz, że to bandyci dowodzili siłami? Jak to się stało, że trafiliście właśnie do nich? Czy opowiadali o swoim planie wobec was? Jak znaleźli was Jaffa? Jak zachowywali się bandyci przed i w trakcie strzelaniny podczas, której zostaliście odbici z ich rąk? Chciał mieć kontrolę nad tymi pytaniami, dopytać się szczegółów w razie potrzeby czy mieć możliwość nakierowania na odpowiednie tory.
Pytania były zadawane po kolei.- Naszą wieś zaatakowano rano, zaledwie godzinę po informacji, że w okolicy kręcą się Jaffa Ateny. Szykowaliśmy się do ewentualnej walki z nimi. Wiedzieliśmy, że na razie są przy Wrotach, więc nie spieszyliśmy się. Wtedy rozpoczął się atak.Napastnicy używali głównie staffów i strzelali by zabic naszych mężów i synów. Potem nawet dobijali rannych. Szybko im poszło, w zaledwie 5 minut zdobyli wioskę.- Kto brał w nim udział?- Rozpoznalismy ich od razu. To byli nasi sąsiedzi! Ci, którzy teraz są oskarżeni. Pomagało im kilku nieznajomych, bandytów jak ich określacie. Pomagało też im kilka kobiet z tej osady.- Kto twoim zdaniem zachowywał się najbardziej agresywnie.- Ten, ten i ten. - pokazała kilku oskarżonych z wioski. - Nie omieszkali dać upust swoim żądzom. Ja na szczęście nie zostałasm zgwałcona, bandyci chcieli nas dla siebie.- Czy uważasz, że to bandyci dowodzili siłami?- Nie. Tylko pomagali i pilnowali by nam się nic nie stało. Nie chcieli uszkodzonego towaru, bydlaki.- Jak to się stało, że trafiliście właśnie do nich?- Jesteśmy młode i ładne. Sporo by za nas dostali na targu. Dlatego nas wybrali.- Czy opowiadali o swoim planie wobec was?- Tak, nie ukrywali tego, że chcą nas sprzedać.- Jak znaleźli was Jaffa? - Nie wiem dokładnie. Bandyci wypuścili wcześniej zwiadowcę, który się chyba na nich natknął. Przybiegł i coś krzyczał, wtedy zaczeli do nich strzelać.- Jak zachowywali się bandyci przed i w trakcie strzelaniny podczas, której zostaliście odbici z ich rąk? - Strasznie się bali Jaffa. Gdyby mogli to by uciekli, zostawiając nas, ale zostali zapędzeni do jaskinii.
Pułkownik kiwnął głową, nie była to może idealna sytuacja, wydawało się, że mieszkańcy wioski, byli jednak bardziej winni, niż można by się tego spodziewać-Czy wszyscy oskarżenie brali udział w ataku? - zadał kolejne szybkie pytanie ... po tym chciał zadać proste pytanie, ale nakierowana na ochroną dzieci "Czy uważasz, że synowie odpowiadają za grzechy ojców?". Cóż może nie było to zbyt uczciwie, ale trzeba było zrobić wszystko, żeby uratować niewinnych.
- Mężczyźni tak. Pomagało im tez kilka kobiet. Były tak samo wrogie w stosunku do nas jak i mężowie.Na pytanie o odpowiedzilnośc synów za czyny ojców szybko wmieszał się Okel.- Protestuje. Obrońca chce przeszczepić swoje zasady prawne na ten teren. A proces ma się odbywać według tutejszych praw.Sąd zgodził się z Jaffa i zakazał odpowiadac na to pytanie kobiecie.
Cassidy popatrzył na Okela spokojnie. Wcale mu się nie podobał ten proces i jego rola w nim. Był żołnierzem. Liznął trochę prawa, ale nie spodziewał się, że trafi się mu taki przeciwnik. Jednak jego "znajomość" z wężami, kazała być podejrzliwym. Obecność Pierwszego Przybocznego, nie mogła być przypadkowa. Nie mieli tego jednak ja udowodnić-Nie mam więcej pytań do świadka - powiedział Robert idąc w stronę swojego miejsca. Marie popatrzyła na swojego dowódcę-Mam nadzieję, że chłopakom idzie lepiej ten ich mały spacerek -
Wtedy Okel zaczął zadawać swe pytania. Głównie interesowało go zachowanie bandytów. O dziwo wcale nie wspominał o udziale ludzi w odbicu, ale tylko przez chwilę.- Czy wiedzieliście, że Tauri użyja broni gazowej.- Nie.- Ostrzegali przed tym?- Nie.- Wiedziałaś, że zmarła dziewczynka ma problemy z płucami.- Tak, od samego urodzenia. Nie sprzyjał jej tutejszy klimat, jej rodzina chciała się przenieśc jak troche zarobią.- Wzywałyście pomocy po tym jak bandyci zostali zneutralizowani?- Krzyczałyśmy, ale nikt nam nie pomógł.- Nie mam więcej pytań. Teraz chciałbym porozmawiać z któryms z bandytów. Czy Sąd zezwala na uzycie przemocy w celu wydobycia zeznań?- Tak, zezwalamy.Okel sinął na swego podwładnego, a ten podał mu Kij Bólu.
To była jakaś farsa, a nie proces. Podpułkownik podniósł się ze swego miejsca-Wnoszę o to, żeby oskarżyciel skupił się na procesie, a nie próbie oczerniania nas. Wszyscy wiemy, kto jest zły i kto przez ostatnie kilka tysięcy lat terroryzował galaktykę, używając chociażby takich narzędzi jak teraz drogi Okel trzyma w ręce -
