Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Stargate › RPG - SG-19
Cassidy zmierzył Jaffa spokojnym wzrokiem -Nie jestem adwokatem, chcę tylko, żeby tych ludzi spotkała sprawiedliwość, ale nie taka w stylu Jaffa. Muszą zapłacić za swoje przestępstwo, ale to nie znaczy, że wszyscy są tak samo winni. Powinien odbyć się porządny proces z uszanowaniem praw tej planety. Niedaleko są inne wioski. Zwołajmy porządny trybunał z sędziami. Niech oni zadecydują o ich losie - Tymczasem pojmani wcześniej więźniowie zostali dołączeni do reszty grupy, a pozostała część drużyny przyglądała się całej sytuacji z pewną rezerwą. Zgadzali się ze swoim dowódcą. Wcześniej nie mogli nic zrobić, bo zabici Jaffa nic by nie dało. Teraz mogli przynajmniej zapewnić winnym sprawiedliwy proces.
- Właśnie planowałem proces na starym lądowisku, gdzie ładowano urobek z kopalń. Sądzę jednak że nie będzie chętnych na stanowisko obrońcy. Podejmiesz się tej roli? Namyśl się, ja roześlę informacje o procesie.Z wioski wyszło kilka grup, w skład której wchodzili po jeden Jaffa i dwóch ocalonych z trzeciej wioski. Mieli dotrzeć do osad z drugiej strony lądowiska, a to wszystko zajmie im prawie dwie godziny.Jednoczesnie Jaffa nie tracili czasu. Więźniów przeniesiono na lądowisko, które wyglądało jak ogromny, wybetonowany plac. Przy okazji paru zostało lekko poturbowanych przez ocalonych, którzy bardzo wrogo się do nich odnosili.Na miejscu zebrano miejsca do siedzenia oraz kilka kłód drewna dla publiczności. Oprócz tego zaczęto szykowac szubienice.Pierwszy przybył przedstawiciel drugiej z odwiedzanych przez SG-19 wsi. Miał ze soba kilku w pełni uzbrojonych ludzi i wszyscy dość nieprzyjaźnie patrzyli na Jaffa.
-Nie podoba mi się to, że mam ich bronić - powiedział Podpułkownik Cassidy do reszty swojej drużyny. Wszyscy rozumieli to stanowisko, ale jeżeli nie znajdzie się żaden inny kandydat, to będzie trzeba to zrobić. Podjąć się tak niewdzięcznego zadania. SG-19 znalazło się w nie najlepszej sytuacji. Śmierć dziecka "ciążyła", chociaż odbicie zakładników z tylko jedną ofiarą śmiertelną trzeba uznać za sukces, to jakoś nikt nie mógł się z tego powodu cieszyć. Oczywiście wszyscy zdawali sobie sprawę, że takie rzeczy się zdarzają nie było to jednak żadne pocieszenie. Spędzili czas rozmawiając o jakiś mało ważnych rzeczach i czekając na przybycie przedstawicieli innych wiosek. Gdy pojawili się pierwsi ludzie podnieśli się-Wygląda to jak beczka prochu - skomentował sytuację KeelCassidy podszedł do dowódcy Jaffa -Jeżeli nikt nie będzie chciał ich bronić to sam się tego podejmę -
Przygotowania do procesu nadal się toczyły. Jednocześnie dowódca Jaffa przeprowadził serię rozmów z uratowanymi i wyraźnie nie chciał by drużyna coś się dowiedziała.Po jakiś dwóch godzinach przybyli przedstawiciele pięciu wsi. Razem stworzyli sąd, który miał wydac wyrok zwykłą większością.Proces juz miał się rozpocząć, gdy na środek zaimprowizowanego sądu wystąpił dowódca Jaffa.- Nie tylko wy ponieśliście straty z powodu napaści tych bandytów. Mój oddział stracił dwóch wojowników oraz trzech rannych. Dlatego też chcę by nasz przedstawiciel wystapił jako jeden z oskarżycieli.Po krótkiej dyskusji sędziowie zgodzili się.Wtedy wystapiła jakaś zakapturzona postać. Zdjeła kaptur i odsłoniła swoja twarz. Na czole widniał złoty znak sowy.- Jestem Okel, pierwszy przyboczny Ateny. Chcę by ci niegodziwcy nigdy więcej nie plugawili imienia Jaffa, próbując oskarżyć nas o zbrodnie, które nie popełniliśmy.
W ciągu dwóch godzin drużyna przeprowadziła wstępne rozmowy z pojmanymi. Chcieli się dowiedzieć jak dokładnie wyglądał atak, kto wymyślił plan, kto brał w tym udział i wszystkie inne potrzebne im informacje. Kiedy miał zacząć się sąd drużyna patrzyła na wszystko spokojnie. Nawet nikogo z nich nie zdziwiło wystąpienie Jaffa, w końcu pracowali wszyscy w SGC od jakiegoś czasu. Cassidy pracujący praktycznie od początku myślał, że już go nic związanego z Jaffa nie zaskoczy, ale pojawienie się pierwszego przybocznego to zmieniło ...-Co jest mają jakiś cholerny zjazd rodziny czy kongres Jaffa, o którym nam nie powiedzieli - wyrwało się Keelowi z ust, gdy ujrzeli twarz oskarżyciele -Pierwszy Przyboczny ... przerąbane - nie mógł od tego się także powstrzymać Cassidy, który mimo wszystko razem z Marie wyszedł na środek -Wysoki sądzie chciałbym się upewnić, że dzieci nie będą tutaj sądzone -
Więzieni nie byli zbytnio chętni do dzielenia się wiadomościami, ale po pewnym czasie Cassidy dowiedział się całej historii. Dwa szyby, które były własnością osady praktycznie wyczerpały swe złoża, a nowoczesnych maszyn do wiercenia nie mieli. Do tego "trzecia" wieś trafiła na bardzo bogata żyłę i ci chcieli ja przejąć po cichu. Do tego o pomysł ataku oskarżali bandytów, których złapano wjaskinii. Podobno to oni podsuneli pomysł ataku. W ataku brał udział praktycznie każdy mężczyzna ze wsi, kobiety nie miały prawa głosu i musiały wykonywać polecenia mężczyzn.- A co zamierzanie zrobić z dziećmi? - zapytał jeden z sędziów. - Chcecie je nabyć?
-Kobiety i dzieci nie są winne ataku. Nie mają prawa głosu i musieli słuchać tych, którzy zadecydowali o ataku. Sądzenie ich byłoby nie sprawiedliwe. My jesteśmy w stanie znaleźć im nowy dom - powiedział Robert. Właściwie była to prawda, na tej planecie nie czekał ich najlepszy los, a to przynajmniej ratowało je przed ewentualnym wpadnięciem w niewolę. Istniało wiele światów współpracujących z Tau'ri, które nie uznawały niewolnictwa i chętnie przyjęliby do siebie taką grupę. Do tej rozmowy włączyła się Marie -Wysoki sądzie dzieci i kobiety nie miały tutaj wolnej woli. Nie mogły nic zrobić w tej sprawie, oskarżać je, to tak jak oskarżać nóż ... -
- Kobiety nie mają prawa głosu i są własnością mężczyzn. Tak samo dzieci. Ale nie będą karane smiercią. - zapewnił Wysoki Sąd.
Cassidy uśmiechnął się lekko, w tej chwili walczyli o ważną rzecz, uzyskali już trochę gruntu, teraz musieli nacierać dalej. Przypominało to wojnę ...-Wysoki Sądzie, cieszy nas to, że nie będą karane śmiercią, chcemy jednak zauważyć, że powinni zostać wyłączone z postępowania karnego - kontynuował Robert, a rozumiejąc jego intencje Marie dodała -Tak samo jak nie można sądzić zwierzęcia, które wyrządziło jakąś szkodę --Dzieci i kobiety nie mogły nic zrobić w sprawach planu ataku, ani samego ataku. Są niewinne. Prosimy o wyłączenie ich z procesu ... - dokończył Robert
- Odrzucamy waszą prośbę. Zwierząt nie można sądzić, ale sprzedać tak. Jeśli zostaną uznani za niewinne to będą mogli odejść gdzie chcą. Jeśli będą winni to zostaną sprzedani w niewolę.
-Rozumiemy - nie była to dobra informacje, ale z pewnością można było ich uratować. Ciężko było to powiedzieć o wszystkich, ale jednak trzeba będzie spróbować. Cóż wiedzieli, że część z nich była winna, chodziło o wymiar kary i o to, kto tak naprawdę za to odpowiadał. Musieli uratować dzieci i kobiety, które nie były temu winne ...A Martin i John przyglądali się temu spokojnie. Nie mieli na razie nic do roboty, aczkolwiek sam proces mógł być dość sensacyjny. W pewnym momencie Pułkownik dał im znak ręką aby podeszli-Pójdźcie do wrót i nawiążcie połączenie z SGC, chcę porozmawiać z Generałem - na pytające spojrzenie sądu odpowiedział -Chcę powiadomić moich dowódców. Mieliśmy roznieść leki, ale ten proces sprawi, że wrócimy do bazy później -
- Moga odejść. Ale proces nie będzie odroczony. Czy są jeszcze jakieś wnioski?- Ja mam. - rzekł Okel. - W czasie ratowania więźniów życie straciło dwóch moim podwładnych. Dlatego chcę zadośćuczynienia. Jedna z planet Ateny jest dostarczycielką rud, klimat tam jest delikatnie mówiąc bardzo nieprzyjazny. Wydajcie nam tych bandytów co pomagali wieśniakom. Ich praca w kopalni wyrówna rachunek strat.- Co wy o tym sądzicie? - zapytał sędzia Cassidy'ego.
Podpułkownik Robert Cassidy i Marie Nowak-Uważamy, że bandyci powinni ponieść zasłużoną karę. To od was będzie jednak zależało jaka ta kara będzie - odpowiedział spokojnie Cassidy. Marie na razie milczała, czekając na "prawdziwy" początek "procesu".Podporucznik Martin Lloyd i Porucznik John KeelDwaj pozostali członkowie SG-19 opuścili wioskę i udali się w stronę gwiezdnych wrót. Było trochę do zameldowania SGC.
- Ile lat przeżyja w kopalniach? - zapytał Sąd.- Jaffa z symbiontem bez maski oddechowej wytrzymuje pół roku nim jego symbiont traci mozliwośc regeneracji organizmu. Jesli ci będa mieli maski to najwyżej dwa lata. Dwa lata ciężkiej pracy, bez nadziei uwolnienia i ciągłej pracy w ciemnej i dusznej kopalni.Sędziowie chwilę naradzili się. Zgodzili się na propozycje Okela, choć jeden z sędziów (ten z nieprzyjaznej Jaffa wioski) bardzo protestował.- Jeśli nie ma innych wniosków to zaczynamy proces. Oskarżeni są wszyscy członkowie tej osady. Okel, zechcesz przedstawić oskarżenie? - widac było, że sędziowie bardzo się wczuli w swe role, zapewne kiedy rządził Apofis to też tworzyli takie procesy.- Oskarźone są 33 osoby (nim zaczął się proces to sprowadzono dwóch nastepnych mieszkańców wioski). Mężczyźni, a jest ich 7 oskarżeni są o wielokrotne morderstwo, działanie w zorganizowanej grupie przestepczej, kradziez mienia, próbę zagarnięcia mienia znacznej wartości oraz o odebranie wolności osobistej. Reszta zamiast morderstw jest oskarżona o sprastwo pomocnicze. Niektórzy z nich moga byc jednak sądzeni o morderstwo, jesli świadkowie rozpoznają ich w napastnikach, atakującyh wieś.- Wnioskuje o: kare smierci przez powieszenie za każde udowodnione morderstwo, o sprzedaz w niewolę za sprastwo pomocnicze. Dołączam do tego przepadek całego mienia na rzecz pokrzywdzonych.Okel przemawiał spokojnym, ale donośnym głosem i jego wystapienie podobało się sądowi. Pokonanie go w procesie będzie bardzo trudne, gdyż zapewne był całkiem dobrym prawnikiem, a mówcą jeszcze lepszym.
Podpułkownik Robert Cassidy i Marie NowakRobert popatrzył na Marie i uśmiechnął się kwaśno -No tak, on miał pewnie z 80 lat, żeby nauczyć się paru rzeczy, a moje jedyne doświadczenie to odcinki "Law and Order" - tłumaczka uśmiechnęła się lekko-Chyba trochę więcej, ja na uczelni miałam podstawy prawa --Tak, coś tam miałem ... kiedyś. On nas przecież rozniesie --Niekoniecznie Butch - odpowiedziała dziewczyna -Ten sąd to nie nasze ziemskie sądy. To jest show. Trzeba to tak potraktować, spróbować wzbudzić w nich litość --Wiesz, ci którzy atakowali to mordercy--Racja, ale nie możemy pozwolić, żeby niewinni trafili w niewolę --Masz rację - odpowiedział jej Robert
