Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Stargate › RPG - SG-19
Teraz już nie było żartów. Wszyscy wyjęli broń. Marie pomogła zdjąć oba plecaki i wszystkie leki przerzucić do jednego, który zarzuciła sobie na plecy. I tak podczas walki zazwyczaj znajdowała się z tyłu. Pusty plecak został odrzucony. Z bronią odbezpieczoną i gotową do strzału drużyna zaczęła podchodzić w tamtą stronę. Musieli pozostać niezauważeni zobaczyć co się dzieje i wspomóc w razie czego odpowiednią stronę. Serca biły jak oszalałe. Adrenalina buzowała we krwi, zbliżała się walka i wszyscy to czuli i wiedzieli.
Po drodze spotkali martwego Jaffa ze znakiem Ateny.Po minęciu kolejnego załomu (bo wąwóz zmienił się w szeroki kanion) zauważyli Jaffa Ateny. Było ich około pięciu i strzelali w kierunku wroga, który ukrywał się w jaskini i odpowiadał ogniem.
Pułkownik gestami ustawił każdego z członków swojej drużyny w odpowiednim miejscu. Nikt nie mógł ich zauważyć, byli zbyt bardzo zajęci strzelaniem. SG-19 ustawiło się, aby w razie czego móc się ukryć, czy pochylić za zasłoną, a jednocześnie, żeby mieli do obserwacji cały teren. Gdy wszyscy byli gotowi i broń została nakierowana na Jaffa, to ukryty za jednym z kamieni Cassidy ryknął -Tutaj SG-19, jesteście otoczeni! Rzucie broń i wychodźcie powoli i bez żadnych sztuczek! - jednocześnie pomyślał, że to całkiem niezły blef, za chwile będą wiedzieli co się tu dzieje.
Na głos Cassidy'ego odparł jeden Jaffa.- Jesteście Tauri, więc pomożcie nam w walce z tymi bandytami!
-Poszukujemy kogoś, kto zniszczył wioskę leżącą niedaleko stąd! - Cassidy krzyczał tak, żeby usłyszeli go również znajdujący się w środku jaskini
- Część z nich jest w jaskinii! - odkrzyknął Jaffa, a ci ze środka nasilili ostrzał, raniąc jednego z oblegających.
-Świetnie - powiedział pod nosem Podpułkownik i dał znać drużynie żeby się zbliżyła. Osłaniając się wzajemnie podeszli bliżej jaskini. Cassidy popatrzył na Jaffa Ateny-Jeżeli macie jakieś granaty ogłuszające to przygotujcie je do użycia - Tymczasem krzyknął w stronę jaskini -Dobra wychodźcie ze złożoną bronią! Już! - Jednocześnie Keel przygotował granat dymny do wrzucenia do środka jaskini. Powinno to zmusić ewentualnych napastników do wyjścia. Na tę okazję Lloyd wyciągnął zata ...
Przeciwnicy wcale nie chcieli wychodzić z jaskini, ale granat dymny bardzo im pomógł w szybkim podjęciu decyzji.Pojedynczo, krztuszą sie i kaszląc wybiegali z pułapki i każdy dostawał po jedym trafieniu z zata. Jednak tego wciąz dobiegały odgłosy duszenia się z zjaskini.
W głowach całej czwórki kołatała się jedna myśl: "Cholernie uparci". Mieli nadzieję, że większość została jednak trafiona i nie stanowiła już żadnego zagrożenia. Cassidy popatrzył na Jaffa-Wyjmijcie zaty i ustawcie się przy jaskini. Jak opadnie dym, będziecie mieli szansę ogłuszyć ich za nim zaczną ponownie strzelać - pozostali mieli przygotować się do ewentualnego oddania ognia ...
Dym opadł, ale i tak nikt nie wyszedł z jaskini. Też niukt nie zaczął strzelać. Za to ktoś wzywał cicho pomoc.
-Osłaniajcie nas - rzucił cicho Cassidy do Jaffa i pozostałych członków drużyny. Sam z Keelem podszedł ostrożnie pod jaskinię. Broń była gotowa do strzału, w razie gdyby była to pułapka. Podpułkownik gestem odliczył do trzech i w tym samym momencie dwójka żołnierzy SG wpadła do środka jaskini ...
W środku znaleźli Dwóch zabitych staffami bandytów i pięć związanych osób, trzy młode kobiety i dwójkę dzieci. Jedno z nich leżało sine.- Ona nie oddycha! - krzykneła związana. - Pomóżcie jej!
-Zestaw pierwszej pomocy! Szybko! - krzyknął od razu Cassidy pochylając się nad dzieckiem. Marie słysząc krzyk zerwała się na równe nogi i pobiegła do swojego dowódcy. Martin wyskoczył razem z nią podchodząc do nieprzytomnych bandytów i wyjmując specjalne "kajdanki", chociaż raczej pasowało tu określenie plastikowe sznury. Każdemu z bandytów szybko związał ręce. Mniej więcej w tym samym czasie Keel rozciął więzy wszystkim więźniom. Robert i Marie zaczęli udzielać dziecku pierwszej pomocy. John wyszedł na zewnątrz aby pomóc Martiemu z Jaffa. Popatrzył na wojowników Ateny -Już po wszystkim. Zajmiemy się tym tutaj -
- Lubicie dowodzić Tauri. - rzekł ich dowódca. - Co zamierzacie zrobić z bandziorami? Słyszałem, że nawet morderców trzymacie w więzieniach. Jako to nauka dla nich siedzieć w zamknięciu i dostawać jedzenie za nic. To nie do pomyślenia.Niestety sztuczne oddychanie nie przynosiło skutku. Dziecko wciąż nie odzyskiwało pulsu.
Keel i Lloyd zignorowali uwagę o tym, że Tau'ri lubią dowodzić. Cóż to nie było warte odpowiedzi -Mamy też karę śmierci, zwłaszcza za poważne przestępstwa, a kodeks wojskowy jest inny od tego dla cywili - odpowiedział Martin -W takich wypadkach jak ten często ukaranie sprawców pozostawiamy w gestii władz danej planety. Myślę, że chcielibyśmy im jednak wcześniej zdać kilka pytań-W jaskini to Marie przejęła zadanie reanimacji od Pułkownika. Zaczęła szukać w zestawie medycznym możliwości pomocy dziecku. Musieli jakoś je uratować. Cassidy podniósł się na równe nogi i podszedł do kobiet -Powiedzcie mi co się dokładnie zdarzyło w waszej wiosce-
