Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG Stargate RPG - SG-19

RPG - SG-19

Wyświetlanie 15 wpisów - od 226 do 240 (z 489 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Hemrod
    Uczestnik
    #67083

    -Dziękujemy sierżancie - powiedział Cassidy ubierając jeden z plecaków i podając drugi Keelowi. -Proszę wybrać adres - powiedział do sierżanta uśmiechnięty dowódca 19. -To będzie jak spacerek w parku - powiedział jeszcze do swoich ludzi -Znaczy, że napadną na nas, zażądają naszych portfeli i będą kopać nas po żebrach?- zapytał ironicznie Lloyd. -I właśnie dlatego powinieneś wychodzić częściej z bazy - powiedział Keel -Masz zupełnie błędne przekonanie o spacerach w parku - odpowiedział mu porucznik-John gdyby ktoś ciebie napadł to byłby jego ostatni błąd, ale nie wszyscy potrafią się tak dobrze bić - stanęła w obronie Martina Nowak Podpułkownik pokręcił głową. Znali się już dość długi czas, poza tym te misje na innych planetach, zbliżają jak żadne inne przeżycia ... prawdziwe braterstwo broni. Tunel otworzył się i wszyscy ruszyli w stronę horyzontu zdarzeń rozprawiając o wszystkim i o niczym ... w tym momencie bardziej o niczym-A co planujecie zrobić podczas urlopu? - zapytała Marie za nim wszyscy zniknęli w tunelu ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67133

    Klimat po drugiej stronie był... ciężki. W powietrzu czuc było dymem z kominów i siarką.Ledwo drużyna zdołała się rozejrzeć, a juz koło niech stało kilku Jaffa z aktywowanymi stafami. Wszyscy mieli znak Ateny.- Jesteście Tauri? - zapytał jeden z nich.

    Hemrod
    Uczestnik
    #67141

    To nie była pierwszyzna, aczkolwiek po pokonaniu Władców Systemu wydawało się im, że nie dojdzie już więcej do takich akcji. Mimo wszystko byli wyszkoleni, jeżeli zaczęłaby się strzelanina ... cóż byli otoczeni i szanse były marne, ale zawsze paru zdążą zdjąć gdyby doszło co do czego.-To się nazywa meksykański pat - powiedział cicho do drużyny Keel. Nawet Marie uśmiechnęła się nerwowo, nie lubiła gdy działo się coś takiego, jasne mogła sobie przypomnieć wiele takich sytuacji, a jeszcze więcej strzelanin, ale po prostu to nie było jej pole ekspertyzy i czuła się niepewnie, a najbardziej bolało ją to, że nie mogła bardziej pomóc swoim kolegom z drużyny.Robert spojrzał spokojnie na pytającego-Nie da się tego ukryć. A wy nie wyglądacie mi na grupę fanów czatującą na autograf, zresztą nie rozdajemy autografów, nie na spotkaniach autorskich - po tym żarcie jego twarz nabrała poważniejszy wyraz -Co wy tutaj robicie? -

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67142

    Gdy Jaffa przekonali się, że drużyna pochodzi z Ziemi to przestali otwarcie grozić bronią.- Nasza pani kazała nam rozpocząć pertraktacje na temat handlu z tutejszymi górnikami i metalurgami. A wy?

    Hemrod
    Uczestnik
    #67144

    -Opiekujemy się tą planetą. Przywozimy jej mieszkańcom leki i najpotrzebniejsze produkty - odpowiedział spokojnie Cassidy. Zdolny autor mógłby napisać, że atmosfera nadal była gęsta - dosłownie i w przenośni. Podpułkownik był jedna żołnierzem, wiedział że przypominało mu to opowieści starych żołnierzy o pierwszych manewrach po zimnej wojnie przeprowadzanych z Rosjanami. Wróg staje się nagle "przyjacielem", ale współpraca nie musiała być łatwa. Zwłaszcza, że ci Jaffa dalej pracowali dla Gua'ulda i pewności co do jej zamiarów, czy jej żołnierzy nie można było mieć. Cała drużyna trochę się uspokoiła, aczkolwiek zagadka zaczęła nabierać pewnych "rumieńców". -Ci ludzie nie najlepiej wspominają Gua'uldów, co będzie jeżeli źle zareagują na waszą obecność? - zapytała bez ogródek Marie

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67145

    - Będziemy się bronić, ale nie atakować. - odparł dowódca Jaffa. - Zresztą wiedzą o tym, że przybędziemy. Jeśli przynosicie pomoc to mozecie iść dalej. My pilnujemy Wrót.

    Hemrod
    Uczestnik
    #67147

    Pułkownik kiwnął głową, co prawda czuł się dziwnie, w końcu to nie był świat Ateny, tylko wolny. Lepiej jednak nie rozpoczynać żadnej rozróby. Jednakże przechodząc obok dowódcy Bobby zatrzymał się i popatrzył mu w oczy-Obaj jesteśmy wojownikami i dowódcami. - Jaffa powoli kiwnął głową, Robert kontynuował niezrażony -W takim razie powiedz mi, czego się obawiacie. Przed czym szykujecie się do obrony. My nie wiemy co niszczy te wszystkie placówki. Wy jednak korzystacie z tej technologi dłużej. Gua'uldowie są w galaktyce od tysięcy lat, jeżeli nawet domyślacie się co to może być, to powiedzcie nam. Mamy podobno ze sobą współpracować - nie wiedział czy ta mowa coś da, jednakże warto było spróbować nigdy nic nie wiadomo. Reszta drużyny zatrzymała się w oddaleniu patrząc na swego dowódcę i Jaffa.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67151

    - Bronimy się przed nieznanym. - odparł Jaffa. - Nieznany wróg nie oszczędza równiez nas. Byłem na świecie, gdzie szkolili się Jaffa Bastet. Wszyscy zostali zamordowani, a budynki zniszczone. Gdybyśmy wiedzieli kto to jest to z Jaffa w służbie innych Goa'uldów stworzylibyśmy potężna armię i zniszczyli tchórzliwego wroga.

    Hemrod
    Uczestnik
    #67153

    Pułkownik popatrzył dowódcy Jaffa w oczy, ale wydawało mu się, że mówi prawdę. Mimo wszystko w większości byli honorowi, byli wojownikami. Walczyli w to co wierzyli, byli gotowi oddać za to życie. Przez długi czas byli ich wrogami, teraz powstali Wolni Jaffa - sojusznicy Tau'ri. Mimo wszystkich cierpień, byli pod pewnymi względami ludzcy. Straszniejszym wrogiem byli replikatorzy ... i ten nieznany, który ich niszczył-Potężny wróg, który nikogo nie oszczędza. Chyba czeka nas kolejna wojna - odpowiedział spokojnie Cassidy -I pamiętaj, że dbamy o ten świat, nie sprawcie mu kłopotu - dodał na odchodne i dołączył do swojej drużyny-To było dziwne - powiedział Keel-Bardzo dziwne - zgodził się Lloyd, gdy ruszyli w dalszą drogę -Mimo wszystko nie spróbują podbić tego świata. Wysłali by więcej oddziałów. Poza tym wydaje mi się, że obawiają się nas - rzekła Marie, a wszyscy skinęli głową na potwierdzenie-Mnie bardziej martwi ten nieznany wróg. Ktoś musi coś o nim wiedzieć, przecież nie pojawił się znikąd. Będzie trzeba uważniej go szukać --Wszyscy Jaffa zamordowani, to musiało być potężne uderzenie- dodał John-Każdego wroga można pokonać, póki życia póty nadzieja - powiedział Cassidy-A dopóki walczysz jesteś zwycięzcą - dodała lingwistka i wszyscy uśmiechnęli się

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67155

    Do wiosek nie było trudno trafić, były położone wzdłuż drogi prowadzącej do Wrót.W pierwszej z nich przywitano ich niechętnie, choć nie wrogo. Do druzyny podszedł mężczyzna w wieku około 40 lat.- Jesteście z Ziemi? - zapytał retorycznie. Po chwili dodał kolejne. - Macie zapasy? Zabiliście tych Jaffa przy Wrotach?

    Hemrod
    Uczestnik
    #67156

    -Porucznik Keel i Podporucznik Lloyd rozdadzą zapasy - zakomenderował Robert, żeby wszyscy usłyszeli i podał inżynierowi plecak. Dwóch młodych żołnierzy przystąpiło do zadania. Marie stanęła niedaleko-Pamiętajcie ile macie dać --Wiemy - odpowiedzieli obaj Podpułkownik popatrzył na mężczyznę -Nie zabiliśmy ich. Wiemy komu służą. Spotkaliśmy ją całkiem niedawno. Wydaje się inna od wszystkich Gua'uldów, których wcześniej spotkaliśmy. Ci tutaj przybyli podobno, żeby z wami handlować. Jednakże jeżeli nie jest to prawdą, lub jeżeli chcecie to możemy ich usunąć, lub zostać tutaj chwilę dłużej i wszystkiego przypilnować. Wiecie, że to musi być wasza wspólna decyzja. My wam tylko pomagamy, a nie rządzimy wami - teraz wypadało czekać na odpowiedź. Od niechcenia przypatrywał się działaniom reszty drużyny.Żartowali i uśmiechali się. Takie misje mimo tego spotkania były przyjemniejsze, niż to z czym mieli do czynienia wcześniej. Ludzie na innych planetach, pochodzili przecież również z ziemi. Oprócz poziomu technologi nie różnili się. Naprawdę zasługiwali na ich pomoc, a przecież wielu z nich to było dobrzy ludzi, cierpieli pod rządami Gua'uldów i zasługiwali na spokój ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67159

    - Nie, nie chcę byście im cos zrobili. Godzine temu było tu kilku innych z tym samym znakiem na czołach i zaproponowali nam dostawy żywności, zdrowej i czystej, nie tej co uprawiamy, w zamian za metal i części do statków. Jako gest dali nam trochę owoców, mięsa i alkoholu. Zachowywali się bardzo dziwnie, bo ci od Apofisa prawie zawsze strzelali gdy im cos nie odpowiadało. Mówicie, że ona jest inna niż inni? Ta Atena? - dopiero teraz zauważył pudełka z lekami i szczepionkami. - Gesh! Aren! Do mnie!!! Weźcie te rzeczy! - do drużyny przybliżyło się dwóch młodych i zaczeli zbierac pudełka.

    Hemrod
    Uczestnik
    #67161

    Trójka członków SG-19 pilnowała dzieciaków, mieli w końcu rozdać każdemu tyle samo. Zresztą już na samym początku Marie powiedziała-Spokojnie, będziemy wam podawać - wyjmowali odpowiedni pudełka i podawali dzieciom. Uśmiechnięci ... przyjemna robota. Podpułkownik ponownie odwrócił się do mężczyzny -Byliśmy na jej głównej planecie i nie musieliśmy opuszczać jej z hukiem. Z nami też chce współpracować. Radzę wam jednak zachować ostrożność. Gdybyście mieli jakieś kłopoty wiecie jak się z nami skontaktować -

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67175

    - Jesteśmy gotowi na ewentualne starcie. Po żołdakach Apofisa zostało dużo sprzętu...Rzeczy dla wioski zostały wypakowane, a młodzi zabrali je do jednej z chat.- Może zostaniecie na poczestunku? - zapytał starszy. - Jedzenie od Jaffa jest naprawdę wyśmienite...

    Hemrod
    Uczestnik
    #67185

    Pułkownik uśmiechnął się -Zrobiłbym to bardzo chętnie, ale mam swoje rozkazy i muszę dostarczyć te leki jak najszybciej. Dziękuje wam jednak za propozycję - po tych słowach nastąpiło krótkie pożegnanie, drużyna spakowała swój sprzęt i ruszyła do kolejnej wioski.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 226 do 240 (z 489 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram