Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Stargate › RPG - SG-19
- Jak chcecie.Wioska nie była dużą, na oko było 10 chat i lekko większy budynek, zapewne siedziba wójta oraz spichlerz w jednym. Nie było żadnego młyna, kowala czy miejsca gdzie można było oddawać cześć bogu.Sama architektura wskazywała, że domy sa proste, ale solidne i nie zawalą się pod wpływem desczu czy wiatru. Oprócz domów mieszkalnych były też budynki gospodarzcze, w których coś kwiczało, chrumkało i kwakało.
Drużyna obeszła wioskę, jednakże nie znaleźli nic godnego uwagi. Planeta miała wybitnie rolniczy charakter i nie było sensu dłużej na niej pozostawać. SG-19 zabrało się i ruszyło w stronę wrót.
Po drodze połączyło się z nimi SGC przez wciąz aktywnego MALPa.- IOA wstępnie zgodziło się na rozpoczęcie negocjacji z Ateną. Zajmą się tym wyszkoleni ludzie, nie wy. Jakie są wasze wrażenia z wycieczki po planecie? Dowiedzieliście się czegoś nowego?
- Czekamy na was. Atena zgodziła się na dalsze rozmowy i będzie z powodów bezpieczeństwa informowana o wizytach poprzez MALPa, więc on zostanie na planecie. To wszystko.
-Rozumiemy- odpowiedział Podpułkownik nie przerywając marszu w stronę wrót. Niedługo mieli wrócić z powrotem na ziemię.
Po drodze do Wrót, ani przy ich nikt drużynie nie przeszkadzał. Okolice Wrót były już prowizoryczne otoczone stanowiskami obronnymi i okopami i zasiekami, tak że siły inwazyjne musiałyby mieć dużą siłę by się przebić.Drużyna wybrała adres Ziemi i weszła w horyzont zdarzeń. Tymczasem w pałacu Ateny...Z ciemnego rogu wyszedł dobrze ubrany i idealnie przystrzyżony mężczyzna w średnim wieku. Podszedł do tronu.- Nie powinnaś toczyć rozmów z Tauri.- A dlaczego, Baalu? Dostarczą to co potrzebują moi poddani. I ja też.- Poddani... - prychnął Baal. - Co cie oni obchodzą? To bydło.- To bydło płaci podatki i tworzy moją potęgę. Wy tego nie rozumiecie, oślepieni jesteście swą boskością, której nie macie.- To po przyjełaś imię bogini? Atena mądra, Atena sprawiedliwa... Rzygać się chce.- Skończyłeś swoja pracę z Wrotami. Nie muszę słuchać twego ciągłego zrzędzenia.- To mogę wreszcie odejść? Nareszcie!- A kto mówi o odejściu? Nie zdradzisz tajemnicy blokady Wrót swym klonowym braciom.- Zabijesz mnie? Nie odważysz się! To ja jestem oryginałem!!!- Każdy z was to mówi. Zapłaciłam za twą pracę, więc reszcie nie przeszkodzi brak jednego klonu. - Atena skinęła na swego przybocznego. Ten aktywował staffa.- Zapłacisz za to, zdrajczy... - Baal nie dokończył gdy ładunek plazmy trafił go w pierś i odrzucił jak szmacianą lalkę.Atena powstała.- Dokończcie budowę umocnień. Każda aktywacja Wrót może być atakiem, więc bądźcie gotowi. Gdy zostaną przeniesione podatki w formie żywności zakopcie Wrota. Pozostaną tam do czasu przyszłych zbiorów. Komunikować będę się z planetą poprzez Wrota na orbitalnym Ha'taku.- Tak pani.- A co ze mną? - zapytała młoda kobieta, która wcześniej cały czas przysłucjowała się rozmowie Ateny z drużyną. Odsłoniła chuste zasłaniająca jej twarz i okazało się, że jest idealną kopią Ateny.- Ty, moja droga siostro będziesz się uczyć, tak samo jak inne. Sporo nie wiecie o obecnej sytuacji w galaktyce. - Atena usmiechneła się. Baal dał jej coś więcej niż tylko blokadę zagrożonych Wrót. Dzięki niemu teraz mogła być kopiowana, a to zapewni jej imperium przetrwanie nawet po smierci oryginału.Kwatera SGC na ZiemiSG-19 pojawiło się na rampie. Czekał już na nich generał O'Neil.- Ale sprawiliście nam niespodziankę. Myślałem, że już nic mnie nie zdziwi. Ale taki łagodny Goa'uld to dopiero numer. Chcecie coś powiedzieć co nie mogliście przez radio to zapraszam do pokoju odpraw. Jeśli nie to macie wolne do jutra rana.
-Odprawa - zadecydował Pułkownik gdy oddali już broń. Po chwili zasiadali razem ze swoim dowódcą w jednym pokoju-Sir na pewno mogę powiedzieć jedno, chociaż wiem, że i pan o tym wie: Nie wolno jej ufać. Chociaż jestem przekonany, że to nie ona dokonała tego ataku, może wiedzieć więcej niż chce nam powiedzieć. Poza tym nie możemy zapominać, że u niej dalej istnieje niewolnictwo. --Ale jeżeli uznajemy jej władzę, uznajemy jej prawo do tego - dodała Marie -Być może, no cóż mam dziwne wrażenie, że w Waszyngtonie mieliby zastrzeżenia do prowadzenia kolejnej wojny. Mimo wszystko Generale cieszę się, że nie mam pańskiej roboty - Powiedział Cassidy O'Neillowi.-Mnie interesuje te jej przygotowanie się na obronę. Przecież to nie na nas - dodał Keel-I Generale nadal nie wiemy, kto naszym koloniom zagraża -Po Odprawie wszyscy udali się do swoich zajęć. Robert napisał swój raport, porozmawiał przez telefon z żoną i dziećmi i pooglądał film. John spędził czas ze swoją narzeczoną, Martin pomógł grupie naukowców przy badaniu najnowszego znaleziska a Marie nadrabiała zaległości, zwłaszcza nawet podstawowe informacje o języku Wraith. Nie miała się z nimi spotkać, co nie znaczy, że nie lubiła się uczyć nowych języków, szczególnie że ten był dość ... "ciekawy"
Noc przebiegła spokojnie i pozwoliła w pełni odpocząć drużynie.Rano wszyscy zostali wezwani do pomieszczenia Wrót. Oprócz O'Neila stał tam inny generał.- To jest generał Landry, mój następca. - rzekł były dowódca SG-1. - Oficjalnie od dzisiaj jest dowódcą SGC, choć ja pozostanę jeszcze dwa dni i będę mu pomagać. Jest w pełni wdrożony w nasze procedury, gdyż od roku był rezerwowym dowódcą tej placówki, gdybym z jakiegoś powodu nie mógł dowodzić. Generale...- Tak. Witam wszystkich. Słyszałem o wydarzeniach z ostatnich dni i podzielam zdanie generała O'Neila. Będziemy kontynuować nasze misje, szczególnie te mające za zadanie okryć czy Anubis powrócił, w co osobiście wątpię. Rozmowy z Ateną będą prowadzone i zapewne niektórzy z was odwiedzą jej planety. Jeśli ktoś chce ze mną porozmawiać do zapraszam do mego gabinetu, zaś resztę proszę o powrót do swych zajęć.
Nikt z drużyny nie miał żadnych uwag, chociaż każdy zastanawiał się jaki będzie ten nowy dowódca. Była to pewna tajemnic. No cóż, nie mieli zaplanowanego zwiadu, ale przecież w bazie nikt nie mógł się nudzić. Przynajmniej dopóki byli na służbie.
Właściwie to niewiadomo co mieli robić. Byli na dyżurze i w każdej chwili mogliby zostać wezwani. I tak się po dwóch godzinach stało. Mieli się pojawic na odprawie o 17.00 u generała Landry'ego.
Cała drużyna pojawiła się planowo, odrywając się od swoich zajęć. Oczywiście nie były one rozbudowane, ale w końcu w bazie zawsze było coś do roboty, dla każdego, jak to w wojsku. Dlatego wszyscy robili gdy akurat mogli pojechać do siebie, a nie siedzieć na "dyżurze". Cóż taki był urok tej pracy, ale nikt nie zamieniłby jej na nic innego. W końcu to było niepowtarzalne. Gdy tylko Generał na to zezwolił wszyscy zajęli miejsce patrząc na niego. Zastanawiając się co można się po nim spodziewać? Dla Roberta był to 3 kolejny dowódca bazy, ale tego nie znał. Przyszedł gdy Generał Hammond miał już swoją reputację, z O'Neillem walczył ramię w ramię ... reszta z drużyny była równie ciekawa kolejnych zdarzeń.
- Witajcie. - rzekł Landry na powitanie. - Mam dla was misję, po której dostaniecie tydzień urlopu. Bardzo prostą i miłą misję. Pamiętacie może PX9-757, gdzie parę lat temu SG-1 rozwaliło statek Apofisa korzystając z bransolet usprawniających? Teraz jest to wolny świat i jak wielu innym pomagamy jego mieszkańcom. Wasze zadanie to ochrona zaopatrzenia i dystrybucja go w czterech wioskach. Przy okazji powiadomi się ich o atakach Nibyanubisa. Wymarsz za 2 godziny, więc macie trochę czasu.
-Obrączki Atanik fascynująca technologia, chociaż jak pokazała ta przygoda dość niebezpieczna w użyciu. Aczkolwiek gdyby dało się ja ulepszyć, usunąć efekty uzależnienia byłaby bardzo cenną technologią - powiedział szybko MartinWszyscy popatrzyli na niego, ale w końcu odezwał się Cassidy -Cóż Generale niedawno wróciliśmy z urlopów, co nie oznacza, że nie jesteśmy z czegoś takiego zadowoleni. Szybki wypad i powrót. Nic prostszego - Po tej krótkiej wymianie zdań ruszyli do przygotowań. Tak jak przed każdą misją. I już o czasie umundurowanie i uzbrojeni stali przed wrotami rozmawiając -PX9-757 kolejny las - powiedział Keel -A może wolałbyś trafić na planetę więzienną Sokara tam jest cieplej - dodał Martin-Po prostu mówię, że raz moglibyśmy trafić na takie Hawaje -
Najpierw wybrano bazę Alfa. Tam przetrzymywane było zaopatrzenie dla obcych światów.W Alfie nie było komitetu powitalnego. Wyszedł do nich sierżant i dał dwa plecaki.- W środku są głównie leki. Każda wioska dostanie tyle samo pomocy, bo inaczej mogliby się obrazić na nas. Nie powinniście napotkać żadnych kłopotów, od czasu zniszczenia statku Apofisa żaden Goa'uld nie interesował się planetą.
