Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG Stargate RPG - SG-19

RPG - SG-19

Wyświetlanie 15 wpisów - od 166 do 180 (z 489 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Hemrod
    Uczestnik
    #65830

    -Hej skoro są tacy grzeczni to może zaproszą nas na obiad - powiedział Martin gdy cała drużyna ruszyła w stronę wrót-A co przerzucili się na kanibalizm - zapytała Marie uśmiechając się krzywoW końcu wszyscy zniknęli za horyzontem zdarzeń.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #65837

    Drużyna przekroczyła "lustro" i znalazła sie po drugiej stronie.Nikt do nich nie otworzył ognia, nigdzie nie pojawiły się stada wściekłych Jaffa z staffami i zatami. Po prostu stał MALP, a obok niego dwaj Jaffa.- Witajcie w imieniu naszej pani. - rzekł jeden z nich. Można było zauwazyć na ich czołach wypalony symbol sowy. - Pani oczekiwała was. Sporo słyszała o waszych sukcesach w walce z Władcami Systemu i replikatorami. Dlatego oczekuje was z niecierpliwością.

    Hemrod
    Uczestnik
    #65846

    "Butch" uśmiechnął się szeroko słysząc takie przywitanie, nie było to w stylu Gua'uldów, chociaż kto wie, może właśnie wchodzili w pułapkę? Dlatego będzie trzeba uważać, to co się ostatnio działo, wcale nie było przyjemne. Marie przyglądała się Jaffa, do niej nachylił się Keel i wyszeptał -Wiesz, z kim będziemy mieli przyjemność?-Tymczasem Cassidy odezwał się do Jaffa -Dobrze w takim razie, nie chcemy pozwolić jej czekać. Prowadźcie -

    I. Thorne
    Uczestnik
    #65853

    - Jeszcze nie spotkałam takich symbolów. - odparła Marie.Jaffa poprowadzili drużynę drogą. Ta wcale nie była pusta. Akurat toczyły się wozy załadowane po sam brzeg jakimis bulwami, podobnymi troche do ziemniaków. Prowadzili je chłopi, zwykli ludzie. Tylko na pierwszym dodatkowo siedział Jaffa.Ludzie wcale nie okazywali strachu przed Jaffa, choć usuwali im się z drogi. Ci nie zwracali na nich żadnej uwagi, jak gdyby byli powietrzem.Droga wcale nie była długa, drużyne poprowadzono na podest, gdzie stały pierścienie.- Jeśli chcecie okazać mej pani szacunek, to po przeniesieniu oddajcie broń długą. Pistolety zatrzymacie, gdyż wojownik bez broni jest jak wąż bez zęba jadowego - syczy, lecz ugryżć nie może.

    Hemrod
    Uczestnik
    #65855

    Pułkownik popatrzył na Jaffa nie bez zdziwienia. Cała ta podróż okazywała się coraz bardziej pokrętna, gdyby chcieli założyć zasadzkę dawno by to zrobili. Dodatkowo pozwalali im zachować broń? Przecież gdyby chcieli coś zrobić, to mogliby im zabrać wszystką. Dlatego Cassidy powoli skinął głową mówiąc tylko-Rozumiem -

    I. Thorne
    Uczestnik
    #65866

    Jeden z Jaffa zabrał broń i przeniósł ją wcześniej. Potem dopiero staneli na okręgu wraz z drużyną i drugim wojownikiem.Pierścienie przeniosły was do przedsionka pałacu. Ten był zbudowany wybitnie w stylu doryckim, dość ciężkim. W różnych miejscach stali strażnicy w hełmach zakrywających całą głowę. Ich wizerunki wyglądały jak łeb sowy.- Chyab wiem kogo spotkamy. - rzekła Marie. - Prosze połączyć dwie rzeczy - starożytną Grecję i sowę. Co wychodzi?

    Hemrod
    Uczestnik
    #65867

    -Bardzo źle ubrana sowa, ze śmiesznym akcentem? - zapytał Keel, jeżeli to był żart to całkiem niezły, chociaż wypowiedział to dość poważnym tonem-To chyba chodzi o Atenę boginię miłości - powiedział Cassidy, który kiedyś miał styczność z mitologią grecką ... dawno temu w Liceum -To była Afrodyta sir - powiedział Martin, który tego jednego był akurat pewien-A co za różnica?- wszyscy członkowie SG spojrzeli na Marie aby ta rozwiązała ich spór

    I. Thorne
    Uczestnik
    #65870

    - Chodzi o Atenę, boginii mądrości. - Marie spiorunowała wzrokiem "inteligentnego" dowcipnisia Keela. - Więc ona też jest Goa'uldem. To nic dziwnego, skoro jej dziadek nim był. Ciekawe czy Zeus i jego rodzeństwo też?Jaffa nie skomentowali rozmowy, bez słowa prowadzili drużynę. Przeszli przez duże, otwarte wrota i weszli do długiej sali. Na jej końcu stał tron. Wszędzie stali strażnicy, gotowi na szybka interwencję.Gdy po kilku minutach wszyscy dotarli do tronu to mogli dokładnie zobaczyć siedząca na nim kobietę. Ubrana była prosto, ale dostojnie. Była ciemnowlosą kobietą w średnim wiueku i oliwkowej karnacji skóry. Jedynymi odznakami tego, że nosiła w sobie goa'ulda były oczy, które zabłysły i generator osobistego pola siłowego, założony na lewą rękę.

    Hemrod
    Uczestnik
    #65884

    Cassidy podniósł rękę w górę, uśmiechnął się szeroko i powiedział -Cześć -Słysząca to Marie od razu spiorunowała go wzrokiem. Nie powinien tak zwracać się nawet do Gua'ulda ... no może przynajmniej nie do takiego, który grzecznie zaprasza ich na rozmowę. Mogliby przynajmniej w tym momencie okazać trochę szacunku. Butch chyba jednak nie przepadał za tą rasą za bardzo. Pracował już w programie kilka lat i mógł mieć jakieś uprzedzenie, ale jednak. Chciała coś powiedzieć, ale na razie się powstrzymała. Keel stał spokojnie obserwując wszystkich zebranych w sali. Mieli tylko pistolety, a tamtych było więcej, lepiej żeby nie zaczęła się żadna walka, bo nie mieliby żadnych szans.Tymczasem Martin przypatrywał się każdemu panelowi i każdej dostępnej technologi, rozbierając ją w głowie na czynniki pierwsze. Robert popatrzył najpierw na twarze swojej drużyny, potem jeszcze raz na Atenę -Jestem Podpułkownik Robert Cassidy i dowodzę drużyną SG-19. To Porucznik John Keel, Podporucznik Martin Lloyd i nasza lingwistka Marie Nowak - przedstawił swą drużynę Pułkownik, w końcu można było zachować się grzecznie -A pani to pewnie Atena, bardzo ładny pałacyk, taki klasyczny - Marie delikatnie i niezauważalnie szturchnęła Boba pod żebra, ten wiedział o co jej chodzi i postanowił już więcej "nie żartować"-Dobrze, ale może przejdziemy do powodów tego zaproszenia. Nie przywykliśmy do takiego traktowania przez Gua'uldów. Zazwyczaj było więcej strzelania i mniej gadania -

    I. Thorne
    Uczestnik
    #65888

    Słysząc słowa pułkownika Atena roześmiała się.- Jeśli tak witaliście każdego Goa'ulda to nic dziwnego, że chcieli do was strzelać. W końcu większość uważa się za bogów...Po krótkiej przerwie kontynuowała.- Nie jestem taka jak większośc Goa'uldów. Nie dążę do podbijania wszystkiego i wszystkich za wszelką cenę. Choć potrafię się bronić jak przekonało się kilku mych "braci". Zaprosiłam was tutaj, gdyz chciałam porozmawiać o przyszłych kontaktach. Zdrada jednego Jaffa i kradzież tablic z adresami przyśpieszyła tylko nieuniknione. Znacie minimum kilkanaście współrzędnych moich planet i prawie tyle samo co uznaje mnie za opiekuna. Nie chcę by Tauri wpadali tam gdzie chcą i robili co im się rzewnie podoba. Jeśli chcecie badać to proszę bardzo, ale chcę wczesniej wiedzieć kto przybywa, gdzie i kiedy. Moi namiestnicy są czasami zbytnio popędliwi i najpierw każą strzelać, a potem pytają kim są goście.Atena przestała mówic by usłyszeć odpowiedź.

    Hemrod
    Uczestnik
    #65936

    Podpułkownik chciał już otworzyć usta, aby coś powiedzieć, ale propozycja Ateny zamurowała go ... to był pierwszy Gua'uld, który chciał się z nimi układać w ten sposób ... oczywiście im nie ufał, w końcu to były węże ... w przenośni i dosłownie. Jednak te słowa wydały mu się całkiem rozsądne -Cóż nie jestem dyplomatą, Marie jak w języku dyplomatycznym, będzie że chociaż propozycja brzmi rozsądnie, to musimy ją oczywiście przedstawić naszym dowódcą, ale nie tolerujemy takich zjawisk jak niewolnictwo, a także ponieważ ostatnio ktoś próbował nas zaatakować w bazie, jesteśmy nastawieni nieufnie w stosunku do tych propozycji ... a no i wasza rasa nas kilka razy już oszukała - wymówił to cokolwiek przydługie zdanie jednym tchem, patrząc na lingwistkę, ale na tyle głośno by i Atena ich usłyszała. Marie uśmiechnęła się lekko, Bob wcale nie ułatwiał tego zadania. Postanowiła jednak "przetłumaczyć" to zdanie-Podpułkownik Cassidy chciał powiedzieć, że nie mamy odpowiednich uprawnień, aby podpisywać tak ważne umowy, przedstawimy ją na pewno naszym przywódcą, a nasza ewaluacja będzie na pewno jednym z ważniejszych czynników przy podejmowaniu decyzji co do zgody do niej. Jednakże nasza rasa nie akceptuje pewnych zjawisk, jakich byliśmy świadkami, na światach rządzonych przez Gua'uldów. Nasze wcześniejsze doświadczenia, sprawiają, że jesteśmy sceptycznie nastawieni przy kontaktach z pani rasą. Poza tym ostatnio ktoś zaatakował nas i nasze sojusznicze światy, a ponieważ w znanej nam części galaktyki, zostały wyeliminowane ... organizacje i osoby zdolne do takiego czynu, kazało nam zwrócić uwagę, na nowo pozyskane współrzędne, jako możliwe miejsce, z którego nastąpiły ataki. Mielibyśmy z tego powodu prośbę, o możliwość rozejrzenia się po planecie, porozmawiania z ludźmi tu mieszkającymi, oraz o możliwość i może pomóc w przeprowadzeniu naszego śledztwa ... oczywiście w razie możliwości - Nowak skończyła mówić i uśmiechnęła się lekko. Ten sam moment wykorzystał Robert aby odwrócić się do Lloyda i Keela przypatrujących się całej tej sytuacji i rzucić -Hej powiedziałem prawie to samo co ona, chyba robię się coraz lepszy w tej "dyplomacji" - po czym odwrócił się do Ateny i uśmiechnął się szeroko

    I. Thorne
    Uczestnik
    #65958

    - Chodzi wam o druzgoczące ataki, które likwidują wszystkich na danej planecie? Mój zwiad odkrył to na jednej z planet Baala. Kolonia górnicza po prostu wyparowała. Nie wiem kto jest za to odpoweidzialny, ale na pewno nie ja. Jesli chcecie to możecie się porozglądać po okolicy i porozmawiać z ludźmi i moimi Jaffa, lecz będzicei obserwowani. - Atena kompetnie zignorowała wypowiedź o niewolnictwie. - Przekażcie moja propozycje generałowi O'Neilowi i IOA. Byłabym też zainteresowana wymianą handlową. Potrzebuję leki i metale. Oferuję sporą ilość żywności oraz dostęp do ruin Pradawnych na moich włościach.

    Hemrod
    Uczestnik
    #66366

    -Dziękujemy i na pewno przekażemy te wiadomości- gdy grupa zaczęła wychodzić z sali tronowej Butch popatrzył na swoich podwładnych-John, Martin pójdziecie zameldować SGC wszystko co tutaj widzieliśmy i przekazać prośbę Ateny. Ja z Marie w tym czasie porozmawiamy z mieszkańcami i Jaffa. Jak tylko skończycie to wracajcie do nas -

    I. Thorne
    Uczestnik
    #66509

    Drużyna po teleportacji przez pierścienie rozdzieliła się.John i Martin pozli w kierunku Wrót. Nikt ich po drodze nie zatrzymywał, ale zauważyli koncentrację Jaffa koło nich. Budowali stanowiska obronne, jak gdyby spodziewali się ataku. Na oko było ich 50, mieli nie tylko broń ręczną, ale i cięższe działka. Do tego dodatkowo na horyzoncie widać było jednostki latające.Dowódca SG-19 miał wraz ze swoją podwładną całą okolicę do dyspozycji. W zasięgu wzroku widac było pola uprawne, które właśnie były koszone przez chłopów oraz dwóch Jaffa koło pierścieni, które zapewne pilnowali.

    Hemrod
    Uczestnik
    #66634

    Podporucznik Martin Lloyd i Porucznik John KeelMartin spojrzał z ukosa na swojego przyjaciela, ten tylko skinął głową, nie wyglądało to przyjemnie, wręcz niebezpiecznie, ale jakby próbowali się przedostać przez wrota, to by się zdziwili. Raczej szykowali się do jakieś obrony, chociaż oczywiście wężom nie wolno było ufać. Lloyd odpalił Gwiezdne Wrota i nacisnął komunikator-Tu Podporucznik Martin Lloyd, mamy raport .... - po tym wstępie zaczął streszczać to co zastali tutajPodpułkownik Robert Cassidy i Marie NowakButch wskazał ręką na parę chłopów. Wydawali się dobrym miejscem na rozpoczęcie małego "wywiadu", szczególnie jeżeli Jaffa ich nie słyszą, powinni być bardziej chętnie do rozmowy i bardziej prawdomówni. Dwójka Tau'ri podeszła do nich. To Marie zaczęła mówić-Witajcie, mamy do was parę pytań, o Atenie i waszym życiu na tej planecie -

Wyświetlanie 15 wpisów - od 166 do 180 (z 489 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram