Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Star Wars - Forum Role Playing Game › RPG - Richard Dafere
-Boba ostatnio zniknął z interesu. Nikt nie wie gdzie on jest. Co do Jaegera, jest on wielkim wrzodem na tyłku Thrawna i jeszcze większym na tyłku legionu, który ostatnio miewa problemy z wyborem stanowiska w sprawie dalszego funkcjonowania.
- Widocznie Boba się w końcu doigrał. Widocznie jakis pracodawca sie wkurzył, że oddał uszkodzony, nie nadający się już do jakiegokolwiek użytku towar. Sorry, że Cię z nim pomyliłem, ale sam wiesz jak jest. Ale całkiem ciekawe, że już Imperium swoich sie pozbywa. Jak tak dalej potrwa to sami, klony, zostaniecie na placu. Chyba, że Sithowie maja kolejnego dartha. Więc kto wie. Z drugiej strony może lepiej by było gdybyście jednak opowiedzieli się wreszcie po stronie Republiki? Nie żebym sie wtrącał, bo przez to mogę robotę sracić, ale może to jest dla was wyjście z impasu?
He he... Już jednej Republice służyliśmy. Nie wyszło nam to na dobre, jak sam z resztą widzisz. Poza tym jest już nas mało. Co do decyzji... cały legion musiał by ją podjąć. Imperium pozbywa się komórek, które wykazują się zbytnią inicjatywą antyrepublikańską. Nie czas teraz na pokazywanie środkowego palca senatowi, czas na odpowiednie działania i decyzje, a generał takowych nie podjął.
- Widać Imperator boi się republikanów. Ale nic. Zadanie mam do wykonania. Mówisz, że jego okręt jest na orbicie?
-Tak... no chyba że Republikanie wykonali robotę za ciebie. Tu masz klucz do szybu i korytarza E-701. Nie zgub ich.
- Chyba, że... - Odparłem i wziąłem podane mi klucze. Wyjrzałem przez okno na ulicę - Troszkę się uspokoiło. No to idę szukać części, bo bez nich to nawet na następną ulicę nie polecę. Acha, jeszcze jedno. Ile mam czasu?
-Do póki nie braknie mięsa armatniego masz czas. -Roześmiał się informator i poszedł sobie dolać.
Podszedłem do barmana za moim rozmówcą.- Gdzie tu można dostać części do lataczy? - Spytałem w nadziei, że nie będzie to zbyt daleko.
-Części tu nie dostaniesz. Wykorzystaj inwencję brachu. -Powiedział barman.
Zakląłem szpetnie pod nosem, ale podziękowałem barmanowi i zamówiłem jeszcze jednego kielicha. W końcu grzeczności nigdy za wiele. Wypiłem szybko i wyszedłem na ulicę. Zaczynało się sciemniać i musiałem poszukać jakegoś noclegu. Postanowiłem rankiem poszukać jakiegoś warsztatu, szrotu czy nawet ukraść komuś potrzebne częścia, ale po ciemku nie mogłem sprawdzić co się zepsuło. Rozejrzałem się i poszedłem w przeciwną stronę niz był mój latacz.
-Jak podaje nasz korespondent, nad Coursant trwa bitwa między siłami Republiki a Imperium. Walki mogą potrwać jeszcze wiele dni... -Informacje jak zwykle rozbrzmiewały na telebimach. Nikt nie chciał ci udzielić schronienia. Musiałeś szybko coś wykombinować. Nagle znalazłeś światełko w tunelu. Lądowisko promów. Dziesiątki tych lataczy namawiały wręcz do działania.
- Cholera, pal cześć mój latacz. tu widzę kupę do wzięcia - pomyslałem. - Nie lubię kraść, ale jestem zmuszony. Później oddam. Zakradłem się na lądowisko i starałem się przemknąć niezauwazony do najbliższego latacza.
Nie musiałeś nawet iść. Wszyscy schowali się w bezpiecznych jak (jakże głupio!) myśleli domach.
Nie wiedziałem jak to mozliwe, ale lądowiska nikt nie pilnował. Bez przeszkód mogłem wziąć co tylko chciałem. Wybrałem dwumiejscowy TIE ze sterami umocowanymi na stałe po jednaj stronie. Najciekawsze było to, że należał do armii klonów i nikt nie będzie niczego podejrzewał jak będę lądował na statku.Wzbiłem się w powietrze by znaleźć jakieś spokojne i odludne miejsce na planecie. Musiałem sie przespać.
