RPG - Elis Nilas

Viewing 15 posts - 226 through 240 (of 256 total)
  • Author
    Posts
  • I. Thorne
    Participant
    #82633

    Elis uchylił się przed lecącą butelką.- Ja do pana doktora. - odparł i wskoczył za ladę.

    lszekg
    Participant
    #82658

    -Taaa.... -Odparł barman, po czym pociągnął z flaszki.-O! Witaj synu! Wydajesz się być zdrowy... więc może chcesz się czegoś nauczyć?Przez bar przeleciał jeden z żołnierzy. Ciekawe wstał i mruknął-A pieprzę to!

    I. Thorne
    Participant
    #82690

    Elis popatrzył na niego i zmusił by dołączył do bójki.Potem rzekł do doktora:- Mam przesyłkę dla pana. - i pokazał rzecz, która dostał od przemytnika.

    lszekg
    Participant
    #82703

    -Ale stąd nie spieprzę. -Odpowiedział bezwiednie żołdak i rzucił się na najbliższego marudera,-A tak. Od dawna czekałem na te informacje... jednak.... w zaistniałej sytuacji, chciałbym prosić cię o jeszcze jeden kurs. Zapłacę ile będziesz chciał i czym będziesz chciał.

    I. Thorne
    Participant
    #82729

    - Może porozmawiamy w bardziej spokojnym miejscu? - przez kontuar przeleciał jakiś pijak i efektownie spoczął na ziemi.

    lszekg
    Participant
    #82811

    -Nie nie nie! Lepiej tutaj, wiesz synu, incognito. Chodzi o to że na korelię.... no cóż... trudno się dostać. Szczególnie z TAKIM ładunkiem. Ale, jeśli chcesz zmienić otoczenie... barmanie mój drogi, skończ z tym.-Sie zrobi. -Odrzekł barman, po czym wyciągnął zza kontuaru rozganiacz. -No dobra panowie szlachta! Koniec mordobicia! -Nikt nie zwrócił na niego uwagi. -Aha. Czyli przejdźmy do kija. -Po tych słowach, zaczął rozdzielać każdemu po równo. Z powodu małej odległości, fala rozgrzanych opiłków żelaza bez problemu zadała ogromny ból walczącym stronom. Po chwili słychać już było tylko pojękiwania trafionych.-I co, może być?

    I. Thorne
    Participant
    #82829

    - O wiele lepiej. Więc o co chodzi?

    lszekg
    Participant
    #84055

    -Bacta. -Doktorek ściszył głos. -Chyba wiesz co to jest? Wystarczy parę sesji i każda rana się zaleczy. Oczywiście o ile nie jest zwęglonym kikutem. Mam tu ciężki przypadek. Kupiec napadnięty przez piratów. Nie wiem czego użyli ale rany... paprzą się jak cholera.Tak się składa że słyszałem twoją rozmowę. Znam ludzi chętnych na podróż i zapewne... kupiec będzie ci bardzo wdzięczny... a żadna łupinka nie przetrzyma ataku piratów. Szczególnie z zaskoczenia. No to jak?

    I. Thorne
    Participant
    #84129

    - Czyli chcesz żebym sobie kupił statek i poleciał po tą cudowną rzecz? - upeweniał się Elis. - A co będzie dla mnie z tej espedycji?

    lszekg
    Participant
    #84556

    -Koneksje. Mam.... powiedzmy sobie.... kontakty na paru uniwersytetach. Studenci chętnie pojadą na wycieczkę, a ty zostaniesz poskładany do kupy. Ewentualnie dostaniesz ekwipunek medyczny... za BARDZIEJ dogodną dla ciebie cenę. Co do kupca... mapy przestrzeni... może jakaś zniżka, tutaj niczego nie obiecuję. Mogę też zaoferować pomoc jednego z moich "ludzi" na ten twój statek. I... co?

    I. Thorne
    Participant
    #84563

    - Hmmm... Znajomości zawsze sie przydadzą, a miejsce do składania do kupy jeszcze bardziej. Z chęcią polecę po tą cudowną substancję. Potrzebuje teraz pomocy z poszukiwaniu dobrego statku, bo nie chcę dowiedziec sie w połowie drogi, że mi silnik odpadł.

    lszekg
    Participant
    #85129

    Doktorek tylko się uśmiechnął. -Jestem lekarzem, a nie przekupką.-Poszukaj u Loca... -Ściszył głos barman. -Podobno te jego ziomki pracują w stoczni...-Hmmm.... barman ma rację. A teraz się wynoś! -Ryknął właściciel. -I ty też! -Ryknął do doktora. -Klientów odstraszacie!

    I. Thorne
    Participant
    #85159

    - Ale ja... - poudawał, że nie chce wyjść, ale jak zobaczył rozganiacz przed swoją twarzą to potulnie wyskoczył za kontuaru i jak najszybciej ulotnił się z lokalu.Teraz skierował się do niejakiego Loca.

    lszekg
    Participant
    #85364

    -Ty... czy ten twój "Loc" to nie jest nasz Loco? -Odezwał się głos z komunikatora. Rozległa się krótka szamotanina.-Ej, ej, ej! Czy ja wyglądam na jakiegoś hiperaktywnego sprzedawcę latającego złomu?-Mam być szczery?-Oszczędź.-No to wcale nie wyglądasz.-Dobra, starczy tych uprzejmości. Miałem paru znajomych, którzy zajmowali się handlem..-Miałeś?-Tak jakby. Okazali się być.... zbyt głośni, rozumiesz o co chodzi, he he. -Zaśmiał się. -Deric i Aido... Od zawsze szukali guza. Czarne Słońce lubi takich.-Coś sugerujesz?-Najemnicy nie są tani. Ale droidy-ochrona już tak. Nie jedzą, nie piją... inwestycja zwraca się w parę dni. Współrzędne... a no tak... nie masz cylindra... dobra. Będą gdzieś w dystrykcie przemysłowym za miastem. To te wielkie kominy. Będziemy w kontakcie... i kup do jasnej cholery cylinder funkcyjny.

    I. Thorne
    Participant
    #85392

    Złapałem taksówkę i rzuciłem kierowcy-droidowi pare kredytów z puli, które dostałem od doktorka za przyniesienie notki.- Do dzielnicy przemysłowej. Szukam Loco, co opycha latający sprzęt.

Viewing 15 posts - 226 through 240 (of 256 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram