Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Star Wars - Forum Role Playing Game › RPG - Elis Nilas
Choć nie był misrzem w informatyce zaczął sprawdzać czy nie ma jakiś ukrytych danych.
Po kilku kliknięciach odwrócił się do ciebie pilot. -Co ty tam masz? Hmmm..... podwójne dno? Zobacz czy nie da się włączyć to jakimś hasłem... patrz, tutaj są dziwne dane.... hasło? Hasło.... dobra nie mamy szyfranta więc zobaczmy... Jedi? Nie. Republika? Nie... Imperium? Nie... A może... BÓG? -Hologram zamigotał, po czym pojawił się ponownie, tym razem pokazując folder o nazwie "Ścigacze dziadka", znajdowały się w nim kolejne pisma lecz tym razem o takich nazwach jak: "Dziadunio wynajmuje", "Dziadunio ma", "Dziadunio chce" i "Dziadunio wie"
Zaczął od "Dziadunio wie". Potem zamierzał zajrzeć w inne katalogi.
Po chwili myślenia komputer pokładowy pokazał informacje z "Dziaduniów"Dziadunio Wie:Ważni gniewni wyślą Rybkę by zjadła karmę. Rybka będzie miała w zapasie co najmniej dwie fajki i jedno cygaro. Pudełko ma uważać - tabaki będzie dużo. Zapałki potwierdzają, sfery pachną wiosną. Sfora jest wściekła i głodna, obiad wstawiony, czas rozpalić w piecu.Dziadunio wynajmuje: Dwieście zapalniczek od ślimaków, dwadzieścia zaszumiaczy, jedna siatka i pięćdziesiąt zatyczek do uszu od starych znajomych, dwanaście pełnych zestawów od króla, dwadzieścia gwizdków od systemów koronowanych, pięć sfór po sto hartów.Dziadunio ma:Dwanaście iglaków, pięć papierosów, jedno pudełko trzydzieści sfór po sto hartów nie licząc gołębi w gołębnikach, KKK błyszczyku.Dziadunio chce:Pięć par iglaków, trzy papierosy, dwie fajki, dwa cygara dwanaście sfór, liczne gołębie.....Tu zapis się urywał, komputer odkrył że potrzebny jest drugi dysk, dekodujący pozostałe dane.
- Widzę, że "opozycjoniści" robili wraz z napastnikami. Papierosy i fajki to zapewne statki, sfory z hartami to ludzie, gołębie statki czy promy... Podrzucimy to komus na Korelii?
-Jeśli będzie coś warte -Mruknął pilot. -Słowo się rzekło, kobyłka u płota. Zdaje się że już wiedzą. Ale? Co nam szkodzi...
Pozostawało tylko czekać aż dolecimy na Korelię.
Dolecieliście po około jednym dniu. Po chwili okręcik minął port i skierował się, jak się wydawało w przestrzeń niezamieszkaną. Wylądowaliście bez żadnych ekscesów a dwóch rosłych korelian sprawnie zabrał się do rozładunku pojazdu. Przemytnik poszedł rozmawiać z jakimś facetem siedzącym na drzewie.
Czekał, przyglądając się rozładunkowi. Ciekawe co tam było...Przypomniał sobie też o znalezisku z Kamino, który zabrał ze sobą. Wyjął go ze swych bagaży i przyjrzał mu się dokładnie.
Z wyglądu przypominało zwykły walec, lecz po dokładnym zbadaniu wyszły na jaw skomplikowane ozdoby i mechanizm uruchamiający maszynerię.-Ooo... -Facet siedzący do tej pory na drzewie, zeskoczył zeń i podszedł do ciebie. -Całkiem ładne. Kunsztowne. W dzisiejszych czasach nawet miecze świetlne robi się seryjnie, a to, to jest wspomnienie dawnych czasów. Bardziej cywilizowanych, jak to zwykli mówić starcy. Jestem Loco, to znaczy, nazywam się inaczej, ale ludziom bardziej przypadło do gustu moje przezwisko. Gdzie to znalazłeś młodzieńcze, jeśli wolno mi spytać?
- W zrujnowanej swiatyni Jedi na Kamino. - odrzekł zgodnie z prawdą, udając głupka. - Jestem poszukiwaczem takiego typu przedmiotów w różnych, zapomnianych miejscach. Może masz informacje o takich podobnych lokazjach?
-Nie ma, mój drogi, znanych miejsc. -Człowiek nagle stężał i spoważniał. -Tam gdzie wiedziano o świątyniach, zostały one ograbione. Przez takich jak ty. "Poszukiwaczy" sprzedających bezcenne pamiątki na czarnorynkowych straganach. Dam ci dobrą radę. Idź do jakiegoś Mecenasa, na pewno je odkupi. Może też coś powie, ale wątpię.
- Kto powiedział, że zamierzam sprzedac coś co może mi sie przydać... - rzucił mimochodem Elis. - Może i zostały ograbione, ale i tak warto je zobaczyć, poczuc Moc tych co tam spoczywają, nim Zakon stał się zamknietą sektą fanatyków, myślącą tylko o walce z Mrocznymi Jedi.
-Bahhh... wreszcie ktoś kto otwarcie wyraża się o zakonnikach. Ano... drogi młodzieńcze... był Endor... był Kashyyyk... był Ilum.... lecz czasami Jedi organizowali świątynie na statkach, a szczątki wielu dobrych zakonników spaliły się w atmosferach wielu słońc. Jakież to pompatyczne czyż nie? A co do miecza; jest z bardzo odległych czasów. Pewnie pierwszej wojny nadprzestrzennej. Dość interesujące że znalazłeś go na Kamino. Tamta świątynie jest o jakieś dwa milenia młodsza.
- Może któryś z rycerzy odziedziczył go od swego mistrza, a tamtej od swego i tak dalej... Albo gdzieś znalazł. Najciekawsze jest, ze był po prostu porzucony, ledwo wszedłem w okolice świątyni, a musiałem uciekać, gdy ci durni rebelianci coś wysadzili i trzeba było się ewakuować.
