Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › Revolution, czyli świat bez energii elektrycznej
Cóż, po tych kilku odcinkach serial mnie w miarę zaciekawił. Spodobało mi się to, że nie próbowali obejść badziewnych schematów, zamiast tego przyjmując je, wyjaśniając i czyniąc swoimi. Nawet złote dzieci serialu są tak kartonowe i zapamiętałe w tym kartoństwie, że wychodzą nawet dość ciekawie.Co więcej, serial zdołał mnie raz czy dwa zaskoczyć i to pozytywnie (numer ze skręceniem kostki i informacja kto stworzył milicję). Tak więc mój kredyt zaufania do niego pomału rośnie.
Cholera, przez Ciebie Coen obejrzę odcinki 3 i 4 ale prawdopodobnie nie obędzie się bez mocnego skipowania.
Cholera, przez Ciebie Coen obejrzę odcinki 3 i 4
Nic tam ciekawego nie ma.
Wiem, zdążyłem się już przekonać XDNo i ten super twist na koniec 4ego odcinkaDobry wujaszek był topowym generałem milicjiXDD
Serial się calkiem przyjemnie ogląda jeżeli się zapomni o wszystkich szablonach. Jednak kolejne odcinki z serii przekonują mnie coraz bardziej. Obejrzę caly serial.
Wystarczy więcej uwagi poświęcać tej głównej bohaterce, to nie jest tak źle 😀
Panie, daj pan spokój. Nic nie uratuje tego serialu, chyba że zrobią wersję XXX.
Moim zdaniem uratują, jeśli przejdą na skalę kontynentalna, czyli tam gdzie skończyło się Jerycho. Chce zobaczyć wojnę republiki monroo z sąsiadami, chce zobaczyć kolesi z mieczami tłukącymi się na opustoszałych piętrach wieżowców, czy jak nagle, w środku zakichanego XXI wieku po rzece płynie parowy pancernik i naparza pełną salwą burtową.Wtedy, moim zdaniem ten serial ma szansę się uratować.
Hm, masowa sieczka ma osłodzić płyciznę scenariusza i mizerne aktorstwo?
to już wolę swój sposób na "lubienie" serialu 😀
W BSG masowa sieczka z początku i potem dorzucana okazjonalnie osłodziła nudność i pretensjonalność scenariusza na 3 sezony, więc chyba tak.
Siódmy odcinek oficjalnie mnie załamał.Nie, nie chodzi o motyw z dzieciakami walczącymi z systemem, normalnie jak w tych serialikach puszczanych dawno temu w okolicach Teleranka (urodzeni w latach 80-tych pamiętają). Chodzi o to, że po prostu wyjaśniono nam całą tajemnicę serialu w jednej, przypadkowej w zasadzie scenie wmontowanej w przypadkowy odcinek. Ot, zwyczajnie, mamy flashback, a w nim scenę w tajnej bazie, gdzie naukowcy pracują nad technologią wyłączającą elektryczność. I już, i po Wielkim sekrecie. Po co on komu?Mimo wszystko będę chyba oglądał dalej. Jest taka wypowiedź George'a Lucasa, bardzo stara, sprzed ponad 10 lat, odnośnie krytyki The Phantom Menace. Że GW są jak przyjęcie dla dzieci, z klaunami, balonikami, karykaturzystą, piniatą i muzyką nastoletniej gwiazdki. Mogą na nie wpaść dorośli i dobrze się bawić. Ale jeśli zaczynają się na nim rządzić, narzekać, że muzyka zbyt cukierkowa itd., to to już jest nie w porzadku, z oczywistych względów. Revolution to jest właśnie taka impreza dla dzieciaków. To jest serial dla dzieci. Serial dla dzieci, który mogą także oglądać dorośli. Ale jak zaczynają krytykować, że jest zbyt dziecięcy...Jeszcze jedno, jak już jesteśmy w klimacie metafor. Czy tylko ja mam wrażenie, że Revolution to takie lusterko, w którym przegląda się np. BSG. No, jak to jest, że tam totalne nieprzejmowanie się kwestią skąd wziąć żarcie, czyste ciuchy i śnieżnobiałe zęby na większości widzów nie robiły negatywnego wrażenia. A tu robią? ;>
Pragnę wprowadzić sprzeciw co do BSG. W nBSG Był odcinek gdzie nagrodą za coś tam była ostatnia tubka pasy do zębów. 😀
Czy tylko ja mam wrażenie, że Revolution to takie lusterko, w którym przegląda się np. BSG. No, jak to jest, że tam totalne nieprzejmowanie się kwestią skąd wziąć żarcie, czyste ciuchy i śnieżnobiałe zęby na większości widzów nie robiły negatywnego wrażenia. A tu robią? ;>
Przeca tam mieli osobne statki do wytwarzania jedzenia, ciuchów, alkoholu i innych środków czystości, parę odcinków o tym traktowało nawet. chyba Ci się już zapomniało.
