Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
Po kilku minutach w ambulatorium pozostało tylko kilka osób z personelu medycznego, ranni i doktor, kiedy upewnił się że nikt go nie słyszyzaczał nucić pod nosem piosenkę " Moja droga Klementynko...Dostanie się z powrotem na mostek kanałami znacznie szybciej poszło niż droga w przeciwną stronę, okrętem co chwila targały wstrząsy. Na głównym ekranie pokazana była rufa okrętu, prom klasy Danube siedział ciągle na ognie zaciekle atakując okręt, co kilka trafień fazerami prom atakował torpedami, New Orleans nie zmieniał kursu ani nie odpowiadał na ataki mimo że osłony zaczeły powoli uginać się pod naporem ostrzału z promu.
- Co robimy, pani komandor? - zapytał zaniepokojony Sorjun.- Nic, przecież nie mamy kontroli nad okrętem, a teraz nie zaryzykuje odbicia maszynowni. - odpowiedziała Agneta. - Siedzimy i czekamy, niech Andorianie coś zrobią.
W maszynowni rozgrywały się iście dantejskie sceny, kadeci robili co mogli ale uzbrojenie co rusz padało tak więc nie było mowy o jakiejkolwiek ofensywie.- Kolejne 2 trafienie, osłony do 70% - sternik próbował róznych manewrów ale okręt klasy New Orleans mimo że nie jest za duży nigdy nie dorówna zwinnością promowi.- Do jasnej cholery,...................... - z ust andorianina padło wiele niecenzuralnych słów, wiele wypowiedział w swoim ojczystym języku, translator natychmiast próbował to przetłumaczyć ale z mizernym skutkiem, wreszcie nie wytrzymał, podszedł do sternika, odepchnał go poczym ustawił kurs na zderzenie z promem Sternik próbował wykonać manewr uchyleniowy ale było za późno, okrętem szarpnęło i to dość mocno. Ścierajace się ze sobą osłony jarzyły się przez ułamki sekund by po chwili zaniknąć, prom nie miał szans z takim kolosem, pancerz wgiął się, z przewodów posypały się iskry, kanały z plazmą zostały poprzerywane, tylko pola izolacyjne sprawiły że ten wrak trzymał się w całości.Sternik patrzył na andorianina z przerażeniem, ten jednak dojrzał to w jego oczach, ten błąd kosztował go prawie jego życie.- Za błędy płaci się i to surowo - andorianin skierował fazer w jego stronę poczym strzelił kilka centymetrów od jego głowy - kadet zwinał się w kłębek zasłanijąc się rękoma, gdy zrozumiał że żyje postanowił naprawić to zaprzepaścił kilka godzin temu.
- Prom przed chwilą zderzył się z nami. - zameldował jakiś kadet.- Co robimy? - zapytał znów Sorjun.- Nic bez broni i gazu. Zrozumiano? - odpowiedziała Agneta.
Posród bezkresnej czarnej pustki dryfował wrak promu a w oddali majączył ponury cień oddalającego się okrętu klasy New Orleans. W maszynowni napięcie zaczeło powoli opadać ale kadetowi który popełnił błąd ponownie się dostało za błąd godny pominięcia ale Andorianin miał już go dość, posłał mu dosyć mocny kopnik w podbrzusze poczym kazał mu się usunąć z widoku. Kadet nieczekając na nic szybko wybiegł z maszynowni biorąc pod drodzę maskę tlenową, biegł tak przez minutę poczym usiadł, próbując złapać oddech, siedział tak przez kilka minut, dopiero niecelny strzał z fazera wyrwał go zamyślenia. Bez chwili wahania poczał gnać przed siebie, próbując jak najszybciej dostać się na mostek. Próbował zgubić oprawcę ale ciągle strzały z fazera ledwo o centymetry miały jego ciało. Po kilku długich minutach udało mu się odsadzić napastnika, dobiegłwszy do drzwi mostka, które okazały się być zamknięte zaczął uderzać w nie pięściami.
- Co jest? - Agneta była wyraźnie zdziwiona.- Chtyba ktoś chce się dostać na mostek. - logicznie wyjaśnił Sorjun. Wziął trikorder i sprawdził. - Tylko jedna osoba.- Zobaczymy kto to. Wszyscy ukryć się gdzieś. Jak zacznie strzelać, to ogłuszcie go. Otworzyć drzwi.
Na mostek wbiegł zdyszany kadet, był tak zmęczony uciekaniem że nie zauważył stopnia, potknął się o niego i chyba tylko niezdarność uratowała mu życie, promień fazera ledwie musnął jego ramię, chłopak upadł na ziemie i potoczył się w stronę konsol.
- Brać go! - dwaj kadeci szybko przyskoczyli do buntownika i obezwładnili. Po chwili stał już skuty przed Agnetą.- No no. Kogo my tu mamy? - zapytała. - A gdzie komitet powitalny? A może znowu zdradzasz swego przełożonego? Zobaczymy czy będziesz przydatny. Tamten nie był. - wskazała na leżące jeszcze zwłoki zastrzelonego kadeta. I zaczęł azadawać te same pytania, na które niedawno nie otrzymała odpowiedzi.
Kadet podał odpowiedzi natychmiast, jak również kody dostępu do maszynowni oraz poinformował Agnetę o celu misji andorianina.
"Kadet Nick Sprouse, młodzszy inżynier zajmująca najniższy szczebel w hierarchi jego działu, żywi głęboki uraz do romulan po tym jak transportowiec z jego rodzicami uległ destrukcji blisko strefy neutralnej"
- Interesujące, jednakże... - zaczął Sorjun.- Przestań, już to gdzieś słyszałam. Mamy kody. To do roboty. Najpierw łączność na okręcie i transportery. Połączczcie mnie z doktorkiem. Jak ma gaz to transport pojemników z gazem bezpośredni to maszynowni. Jak nie ma zablokować wszytko co się da i zmniejszyć poziom tlenu w maszynowni do 10%.- Ale to może być szkodliwe dla niektórych... - zaprotestował medyk.- przez krótki czas nie. Sorjun, przygotuj drużyny szturmowe. - popatrzyła po obecnych. - Dużo to nas nie będzie. Kanałami Jeffriesa do maszynowni. Ja też idę. aha i jeszcze jedno. - wskazała na kadeta, który wszytko im wyjaśnił. - Związać go i gdzieś upchnąć by nie przeszkadzał.
"Dowodzi nami andorianin Sagal, spotkałem go rok temu podczas przesiadki na stacji orbitalnej, spory kawałek od strefy neutralnej. Wtedy to spotkanie nie miało dla mnie większego znaczenia, spytał mnie czy nie chcę pomścić śmierci moich rodziców, odparłem że nie. Będąc na okręcie sprawdziłem go, wtedy był oficerem personalnym w dowództwie, potem znikł i wszelki ślad po nim zniknął. Pół roku temu miałem wypadek, poddano mnie leczeniu, od tego czasu miałem dziwne sny i nieodpartą chęć dowiedzenia się jak sprawny transportowiec nagle uległ destrukcji, bez pomocy osób trzecich. Jakoś sobie z tym radziłem aż do odebrania syganału S.O.S z transportowca, wtedy sny powróciły jak również i smutek i żal po stracie rodziców. Dalsze sprawy potoczyły się same, nia miałem na nie wielkiego wpływu, tak jakby gktoś góry narzucił mi jak mam się zachować i co robić w tej sytuacji. Kody podałem ale pewnie Sagal je zmienił, z racji tego iż kiedyś służył na podobnym okręcie wie o nim trochę. Jego celem jest zniszczenie promu romuląńskiego z dyplomatami, rozmowy mają się odbyć na końcu naszego obecnego kursu. Z tego co udało mi się przypadkiem dowiedzieć jeszcze jeden okręt zmierza w tym kierunku z identyczną sytuacją na pokładzie."
Gdy skończył kadet zamilkł, patrzył się przed siebie i czekał na to co miało nastapić...
EMH poczekał aż kadet Sprouse skończy swoją wypowiedź
- Mam tylko jeden pojemnik z gazem, to trcohę za mało ale w połączeniu z obniżonym poziomem tlenu spowoduje że przeciwnik będzie mocno ogłupiony i osłabiony.
- No to przygotować się do akcji. Sorjun bierzesz wszystkich ludzi z ochrony co mamy i kanałami pójdziesz do maszynowni. Jeśli odzyskamy kontrolę nad okretem teleportujemy gaz i obniżymy poziom tlenu. Wtedy ty masz przejąć nad maszynownią kontrolę. Ja tu pozostanę na wszelki wypadek. W razie problemów melduj.- Tak jest! - odpowiedział Sorjun.
Po kilku minutach oddziały z Sorjunem na czele dotarły pod samą maszynownię.- Doktorze proszę zaczynać - rozkazał SorjunW maszynowni głwałtownie spadł poziom tlenu a gaz dopełnił reszty, spora część kadetów szybko straciła przytomność, ci którzy pochodzili z plane o surowszych warunkach klimatycznych pozostali przytomni ale z trudem łapali każdy oddech, nawet stanie sprawiało mi wiele trudności.
- Wchodzimy! - rozkazał Sorjun.Dwie grupy po wysadzeniu włazów wpadły do maszynowni strzelając do każdego, przytomnego czy nie. Nawet martwi Bynardzi dostali parę postrzałów. Po chwili wszyscy buntownicy leżeli nieprzytomni.- Szefie, nie ma Andorianina. - zameldował jakiś kadet.- Przeszukać dokłądnie, może gdzieś się ukrył. Tymczasem przekazać systemy z powrotem na mostek. Nie podnosić poziomu tlenu. Sprawdzić czy nie ma ukrytych bomb. I niech ktoś powie, gdzie jest ten T'Vosh?- Jest w areszcie.- Zwiększcie tam poziom tlenu. Jak się obudzi to pewnie poczołga się na mostek. A teraz znajdźcie Andorianina.
Po kilku minutach szybkiej akcji kadeci pod dowództwem Sorujna szybko i sprawnie przejeli maszynownie. Nie znaleziono żadnych bomb ani innych materiałów wybuchowych. AresztPowoli w pomieszczeniu zaczał podnosić się poziom tlenu, T'Vosh z wolna zaczał powoli odzyskiwać świadomość, jak przez mgłę widział przed sobą postać, niezbyt wysoką, niebieskoskórką z wycelowanym jego stroną jakimś przedmiotem. Postać ciągle cię obserowała, każdy twój ruch, poczym odezwała się do ciebie.- Powoli, powoli, nie przemęczaj się zbytnio, teraz sobie poczekamy aż twoi znajdą moją zabawkę i przyjdą tu abym zapewne wam pomógł ją dezaktywować, ale nic z tego, skończe to zacząłem - głos jakby znajomyPowoli wraca ci ostrość widzenia, przed sobą widzisz andorianina, tego samego którego wcześniej umieściłeś w areszcie.
