Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik T'Vosh

PBF - Podporucznik T'Vosh

Wyświetlanie 15 wpisów - od 106 do 120 (z 1,022 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • I. Thorne
    Uczestnik
    #27846

    - Nie zabijać. - Sorjun wydał rozkaz, kryjąc się za rogiem. - Wy dwaj - wskazał na kadetów. - obejdzcie ich kanałąmi Jefriesa. Strzelć bez ostrzeżeń.

    Wolf
    Uczestnik
    #27925

    Kadeci wykonali polecenie bez szemrania, obejście zajeło im trochę czasu. Jeden złapał mocno pokrywę, szarpnął i opuścił ją w dół, bez najmniejszego odgłosu. Ciągle rozglądając się powoli obaj opuścili kanał. Dostrzegli przeciwników skulonych przy jednym z rogów korytarza. Chyba się o coś sprzeczali bo jeden z nich wymachiwał rękami a drugi kręcił tylko głową. Kadeci cicho wycelowali broń, wtedy jeden z rebelinatów zauważył dziwne postacie trochę dalej w korytarzu ale na reakcję było już za późno. Wprawdzie zdążył sięgnąć po karabin ale wiążka dosięgła jego i jego kompana. Obaj osuneli się na podłogę. Kadeci byli zadowoleni z siebie. Wstali i udali się do Sorjuna. Wolkan śmiesznie wyglądałw masce. - Zadanie wykonane - odparli jednocześnie, dzwięk był mocno zniekształcony ale do komunikacji zupełnie wystarczał.Andorianin ciągle wpatrywał się w panele a mostek nadal nie był zupełnie odcięty od reszty okrętu. Zaczynało go lekko irytować- Trzeba było zabrać swoich - rzucił po cichu przez zaciśnięte zęby - niż polegać na tych federacyjnych młokosach - tym razem rzucił głośno - kurs na te koordynaty- Koordynaty wprowadzone - Sprawdź systemy bojowe, jak tylko dolecimy na miejce, zablokuj całą łączność na obszarze 1 au.- Systemy gotoweOkręt lekko pochylił się poczym skoczył w warp. Mimo że grawitacja nigdy nie zawodziła Sorjun wyczuł manewr okrętu, co go mocno zaniepokoiło.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #28245

    Sorjun namyślił się przez chwilę, po czym wydał rozkaz:- Wracamy na mostek.Po chwili grupa wypadowa weszła na mostek.- Tak szybko? - zapytała Agneta. - Jakie rezultaty?- Przechwyciliśmy dwóch buntowników przy próbie całkowitego odłączenia mostka. Zostali obezwładnieni, ale straciliśmy kadeta Rice'a.- Straciliście?- Tak, nie żyje. Został zastrzelony przez jednego z nich. - Sorjun wskazał na nieprzytomnych.Twarz Agnety zrobiła się blada, a po chwili zaczerwieniła się z gniewu.- Skuć ich i obudzić! - rozkazała.Sanitariusz podszedł do jednego z obezwładnionych buntowników i zaczął szukać w apteczce środka pobudzającego.- Nie tak. - przerwała mu Agneta. - Buntowników należy budzić w ten sposób! - z całej siły kopnęła nieprzytomnego w bok. Ten skulił się z bólu, ale otworzył oczy. Drugi również został obudzony w ten sam bezpardonowy sposób. Obaj zostali skuci i podstawieni pod ścianą.- Który to zrobił? - zapytała Agneta.- Ten. - Sorjun nie miał problemów z identyfikacją mordercy, wskazując na wysokiego Azjatę.- Nazwisko i przydział! - wezwany nic nie odpowiedział. - Więc milczysz? Nieważne, twoje dane weźmiemy z komputera. - przerwała na złapanie oddechu. - Tak więc - spokojnie zaczęła, wyjmując z pasa fazer. - ponieważ jestem obecnie najwyższym oficerem na okręcie. - przełączyła tryb na zabijanie. - Za bunt, dywersję, przejście na stronę wroga oraz zabójstwo pierwszego stopnia skazuję ciebie na śmierć! - zwróciła fazer w kierunku piersi buntownika i nacisnęła spust. Promień trafił bezbłędnie w cel. Przebił się przez mundur i uderzył w serce, które w wyniku przyjęcia zbyt dużej dawki energii, wyparowało. Ciało zwaliło się na ziemię. Wszyscy na mostku byli wstrząśnięci bezwzględnością Agnety. Myśleli, że zamierza postraszyć bronią złapanych, a nie zabijać z zimną krwią. Pierwszy opanował się sanitariusz. Podszedł do ciała, zbadał je trikorderem medycznym i wydał orzeczenie:- Nie żyje. - popatrzył na zegarek. - Zgon 19.38.Agneta zwróciła się w kierunku drugiego aresztowanego.- Teraz kolej na ciebie. - wycelowała w jego kierunku fazer. - Masz wyśpiewać wszystko co wiesz. Kto wami dowodzi? Jak was zwerbował? Ilu was jest? - bez chwili przerwy wyrzucała z siebie kolejne pytania. - Jak jesteście rozmieszczeni i uzbrojeni? W jaki sposób przejęliście okręt? Gdzie jest centrum dowodzenia? Tii, sprawdzaj czy ten gnojek nie kłamie. - skierowała broń w kierunku krocza buntownika. - Bądź pewny, że tak szybko nie zginiesz, jak twój kolega. Będę ci po kolei odstrzeliwywać kolejne członki. Pierwsze będą twoje jaja. Tylko szybciej bo palec mnie boli i mogę wystrzelić.

    Wolf
    Uczestnik
    #28282

    Kadet patrzył jak umiera jego towarzysz ze strachem w oczach, strach był tym większy bo wiedział że zaraz przyjdzie na niego kolej. Przeraziło go fakt postępowania pierwszego oficera, tak oficer floty nie powinnien postępować ale widać przyjmują do służby nawet morderców. Gdy ciało jego kolegi powoli osuwało się na ziemię był zdruzgotany, chciał coś krzyknąć, w historii floty nigdy o czymś podobnym nie słyszał, ale nie potrafił wydobyć z sibie słowa, zimny pot wystąpił mu na czoło. W tej chwili przypomniał sobie słowa Sagala, jesli flota go złapie zapłaci tylko on, jesli natomiast zawiedzie a on będzie w pobliżu zapłaci on i jego rodzina a na jego nieszczęście ma ją nawet całkiem sporą. Wiedział że będzie teraz ciężko ale nie może powiedzieć niczego, milczał. Agneta powoli traciła cierpliwość gdy skończyła recytotwać listę pytań przyłożyła go jego krocza fazer, kadet wyrzkywił twarz w grymasie bólu jaki ma zaraz nastąpić.Pozostali kadeci na mostku patrzyli na całe to zajście ze zdziwieniem i przerażeniem. Sanitariusz stanał przed pierwszą oficer zasłaniając więźnia- Tak nie można postępować, nie jesteśmy barbażyńcami, służymy w flocie a flota ma kodeks i zasady, wstąpilismy do niej i przysięgaliśmy służyć według nich - kadet wyraźnie bał się Agnety i sam nie bardzo wierzył w to co mówił, co chwila przestawał upewniając się że do niej trafia to co mówi, pochwili odsunał sięNawet Sorjun się wtrącił- Ma rację, proszę odłożyć broń i logicznie pomyśleć, zna pani zasady, mogę panią odsunać z funkcji oficera dowodzącego oraz umieścić w celi ... lub pod strażą ale w zaistniałych okolicznościach przyda się każdy członek załogi, proszę oddać broń - ponowił prośbę i wyciągnął rękę.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #28334

    - Powiedz to kadetowi Rice'owi. Ten zdrajca nie jest już członkiem GF, jest naszym wrogiem. A tych możemy zabijać. To nie tylko nasze prawo, ale i obowiązek. Ale dam temu buntownikowi jedną szansę. To będzie pańskie zadanie, Sorjun. Proszę zlać z nim jaźń, a jak nie wypali to pomyślimy o bardziej bezpośrednich metodach.

    Wolf
    Uczestnik
    #28360

    Sorjun chwilę patrzył na Agnetę jakby nie dowierzając w to co powiedziała. - Mogę to wykonać ale nie jestem w stanie przewidzieć efektów końcowych połączenia - volkan spojrzał w oczy płaczącego kadeta, w jego umyśle nagle pojawił się impuls chęci ukarania zdrajcy, szybko stłumił go ale coś po nim pozostało bo polecił przytrzymać go mocno kadetom.- Proszę nie ingerować i poczeakć aż skończe zabieg, jest to bardzo delikatne i jakiekolwiek wtrącanie się w środku jego trwania może poważnie nadwyrężyć zarówno moje jak i jego zdrowie psychiczne.Agneta kiwneła głową w geście zrozumienia.Volkan rozluźnił się, poczym przyłożył ręcę do głowy kadeta i ułożył palce w odpowiedniej konfiguracji- Mój umysł do twojego umysłu...- Twoje myśli do moich myśli... - Stajemy się jednością...Przez umysł Sorjuna przetoczyła się nawałnica obrazów, myśli, odczuć i emocji; próbował odnaleźć interesujące go miejsca i zdarzenia ale dotarł tylko do jednego, planeta Kapsh IV, to jest cel i podróży a dokładnie transportowiec i kilku andoriańskich oficjeli, chyba Sagal i jemu podobni mają im coś za złe, czas dotarcia na miejsce około 4h. Sorjun coraz bardziej zagłębiał się w psychikę zdrajcy lecz im bardziej zbliżał się do obrazów tym bardziej były one zamglone. Dopiero teraz do niego datarło dlaczego tak wiele osób działało wspólnie z Sagalem. Przypomniał mu się kawałek historii ludzi, ten o agentach śpiochach, zostali zaprogramowani i działali dopiero po ich aktywacji ściśle ustalonym zdarzeniem lub przedmiotem.Mars, stacja orbitlanaSorjun siedział w mesie przeglądając dane załogi, włąściwie to przeglądał je już po raz 10 - ty, szukał czegokolwiek nowego w danych i chyba znalazł, połowa kadetów z przydziału zgłosiła do przełożonych informacje o dziwnych snach na przestrzeni roku. Z racji że działo się to wielu placówkach nikt tego nie powiązał. Volkan postanowił to sprawdzić, wybrał pierwszego z brzegu kadeta Pinera, ma pojawić się na stacji właśnie teraz. Sorjun wstał i udał się do hangaru dla promów. Po przebyciu kilkunstu pokładów i setek metrów korytarzy dotarł na miejsce, kilku kadetów właśnie z tamtąd wychodziło, volkan spojrzał na padda, na zdjęcie kadeta poczym rozejrzał się i znalazł go. Właśnie wychodził i skręcił w stronę turbowindy- Kadecie Pinera- Tak- Proszę ze mnąKadet bez szemrania i ze zdziwieniem udali się na poszukiwania ustronego miejsca, po kilku minutach znaleźli wolny pokój z widokiem na czarną pustkę kosmosu. Pierwszy zaczął Sorujun- Nazywam się Sorjun i będę oficerem taktycznym na okręcie na który dostał pan przydział ale chciałem z panem porozmawiać zupełnie z innego powodu, chodzi o dziwny sen z przed 6 miesięcy - kadet lekko zdziwił się pytaniem ale odpowiedział bez namysłu- Nic wielkiego, po prostu śniło mi się że zostałem uprowadzony i dokonano na mnie eksperymentów, flota to zignorowała ze względu na to że interesuję się XXI wiekiem i powieściami z tego okresu, jeden z lekarzy powiedział mi że to na skutek zbytniej fascynacji powieściami sci-fi wmówiłem sobie że chciałbym to przeżyć a podświadomość dokonała resztyWtedy Sorjun tylko połowicznie uwierzył w opowieść kadeta i nie zaprzątał sobie więcej tym głowy, tymbardziej że w każdym przypadku tekst był taki sam. Logika podpowiadała mu że nie należy szukać w tym zbiorze zdarzeń niczego podejrzanego, sam interesuje się historią ludzkości z przełomu wieków XX/XXI.Mostek DaredevilaSorjun powoli wycofywał się z umysłu kadeta Pinera, z niewiadomego powodu sprawiało mu to coraz większy ból. Po chwili połączenie było zerwane, kadet zemdlał a Sorjun zachwiał się, szukał jakiegoś oparcia ale nie znalazł, już miał upaść ale Agneta go przytrzymała i posadziła na fotelu. Kilkanaście minut poźniej gdy Sorjun poczuł się lepiej streścił to co ujrzał podczas połączenia dodając fakt iż kadetom została wprowadzona bariera mentalna aby utrudnić dostęp do nich za pomocą telepatii.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #28379

    - Widzę, że zabezpieczyli się nawet w ten sposób. Siła nic z nich nie wyciągniemy, środkami farmakologicznymi zapewne też. - Agneta przerwała na chwilę. - Załuję teraz, że zabiłam tego kadeta, ale nie wiedziałam. Więc Andorianie coś knują. Już w przeszłości mieliśmy problemy z niektórymi z nich. Trzeba ich powstrzymać. Nawet za cenę zniszczenia statku. Mogą go użyć przeciwko Federacji. Dobrze - odsunęła się od Sorjuna. - czy ktoś ma pomysły jak odzyskać sterowanie?- Pani komandor, myślę że coś mogło zostać zrobione z komputerami. Można sprawdzić rdzeń komputera. - powiedział jeden z kadetów.- Dobry pomysł. Zwiążcie tego buntownika i przygotujcie się do akcji. Czy można ptrzerobić ten replikator by replikował broń na przykład granaty?- Zobaczę, co da się zrobić, ale raczej wątpię. - odpowiedział mechanik.- Jak nie zadziała z rdzeniem to musimy zniszczyć maszynownię. Albo wpuścić jakiś gaz usypiający. Zajdziemy więc do ambulatorium.

    Wolf
    Uczestnik
    #28423

    Technik dumał przez dłuższą chwilę- Jest jeden szkopół, granaty są zbyt skomplikowane do replikacji, ale da się przerobić replikator na transporter, mały bo mały ale do naszych celów wystarczy. Do zbrojowni się nie dostaniemy ale można coś z tamtąd pożyczyć. Potrzebuje tylko paru części z warsztatu, schemat transportera i 2h czasu.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #28482

    - Rób to co musisz. Najlepiej przetransportuj granatniki. My tymczasem wychodzimy. Przejdziemy kanałami Jeffriesa do ambulatorium. Nawet jak doktor Varosh juest nieprzytomny to AHM coś wymyśli na temat gazu paraliżującego. Idziemy!

    Wolf
    Uczestnik
    #28589

    Droga kanałmi Jeffriesa do najprzyjemniejszych nie należała a i przeciwnik o dziwo nie nękał po drodze twoich podkomendnych. Wyważając właz dotarli do jednego z pomiejszych ambulatoriów, widok nie był zbyt przyjemny, ciała leżały praktycznie wszędzie, niektóre z lekkimi ranami powstałymi podczas niekontrolowanego upadku na podłoge, kadeci natychmiast zaczeli opatrywać rannych. Po uruchomieniu AHM po środku pomieszczenia pojawiła się postać w niebieskim mundurze- Proszę okreslić..... - rozglądając się po pomieszczeniu przerwał w pół zdania - co tu się u diaska stało

    I. Thorne
    Uczestnik
    #28673

    - Cóż, Andorianie przejęli statek i wyprali móżgi większości załogi. Tak więc mamy małe problemy. - odpowiedziała Agneta. - Ale nie czas na wyjaśnienia. Czy może pan stworzyć jakiś gaz usypiający o szybkim działaniu? Ma działać na wszystkie rasy obecne na pokładzie. Chciałabym go wpuścić do maszynowni...

    Wolf
    Uczestnik
    #28886

    - Owszem mógłbym to zrobić choć kłoci się to z moją etyką lekarską, ale jeśli jest to stan najwyższej konieczności coż będę potrzebował przynajmniej 2 godziny na przygotowanie odpowiedniego specyfiku oraz 1h na wyprodukowanie odpowiedniej ilości, mam zaczynać czy pan kapitan ma inny pomysł??

    I. Thorne
    Uczestnik
    #28922

    - Tak, wszystkich zabić, ale to raczej nie wchodzi w grę. Na razie... - Agneta przez chwilę się zamysliła. - Lepiej by było gdybyś się pośpieszył doktorku. W którym miejscu najlepiej umieścić pojemniki z gazem, aby system podtrzymywania życia przepompował go wprost do maszynowni?

    Wolf
    Uczestnik
    #29000

    Doktor chciał odpowiedzieć ale powstrzymał się, ze zdziwieniem rozejrzał się po sali poczym powiedział- Chyba przyspieszyliśmy, a co do gazu to nie jestem technikiem - z typową skwaszoną miną ciągnął dalej - ale z dostępnych mi danych wnioskuje że im bliżej pomieszczenia tym mniej czasu dacie im na zorientowanie się że coś jest nie tak. Jeśli mam się spieszyć to im szybciej zacznę tym szybciej skończę.Po 0.5h na całym okręcie rozległ się czerwony alarm. Okrętem kilka razy szarpnęło, doktor natychmiast to skwitował - I jak ja mam pracować w takich warunkach??

    I. Thorne
    Uczestnik
    #29022

    - Nie dyskutuj, bo zamontujemy drugą wersję twego programu. - rzekła Agneta. - Do roboty. A my - wskazała na kadetów. - wracamy na mostek. Ale kanałami. Nie chcę żadnych spotkań.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 106 do 120 (z 1,022 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram