Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
- Tu było od cholery problemów. - zacząłem grać na czas. - Zapraszam do pokoju odpraw, spróbuję to wszystko opisać.
Kapitan Waosiej razem z oficerami udali się jako pierwsi do pokoju odpraw, usiedli gdzieś z boku przy stole i czekali na wyjaśnienia. Kapitan trochę porozglądał się po pomieszczeniu. Oficerowie za to zachowywali się jakby połknęli kijki, siedzieli wyprostowani wpatrzeni gdzieś w ścianę.
Zacząłem odpowiadać o początkach misji, dżecie i osobliwości, o kobiecie i dzieciaku wyglądającym jak Borg, których wcześniej przewoziłem, a ich ucieczce i zagadkowym powrocie małolata. Wspomniałem też o jego niebezpiecznych zdolnościach używania rdzenia komputerowego do oszukiwania systemów statku. Na koniec zostawiłem sobie informacje o tym, że chłopak gdzies się pałęta, ale ochrona go złapie.Nie pisnąłem za to ani słowa o próbie jego zabójstwa, to byli ludzie, mogli nie zrozumieć, że czasami trzeba uciekac się do złych wyborów, bo alternatywy były jeszcze gorsze.
Kapitan wysłuchał twoich wyjaśnień. Dodał kilka uszczypliwych uwag w stronę T'Vosha odnośnie braku umiejętności w upilnowaniu małego szkraba a co dopiero okrętu gwiezdnego. - Proszę przesłać logi oraz wszelkie informacje odnośnie ostatnich zdarzeń jakie miały miejsce na pokładzie USS Seloine, na USS Fasil. - Czy z naszej strony wymagana będzie pomoc w ruszeniu pańskiego okrętu z tego miejsca ?? - do rozmowy włączył się porucznik Neoidyer
- Ten szkrab dysponuje spory mocami psionicznymi jak jest w okolicach działającego rdzenia komputera. Zabił 4 moich podwładnych, a mnie próbował. Dane spróbuje przesłać, ale dopóki ten skubaniec jest wolny to nie włącze komputera, trzeba bedzie to odzyskac przez podłączenie sie do baz danych.- Tak, będę potrzebowac holu. Do silników potrzebujemy komputerów, a te jak juz wspomniałem, nie włączę.
- Rozumiem, choć w tym wypadku holowanie do bazy gwiezdnej może być ryzykownym rozwiązaniem. Z pewnością nie pozwolą nam zbliżyć się bezpośrednio do doku, cóż a miała być to szybka misja - kapitan zawiesił na chwilę głos - ma pan do dyspozycji wszystkie zespoły ochrony z mojego okrętu. Na Fasilu we wszystkich kluczowych pomieszczeniach będą rozmieszczone inhibitory transportu, ostrożności nigdy za wiele. Logi mogą poczekać, najważniejsze jest teraz bezpieczeństwo obu okrętów i załóg. Do najbliższej stacji mamy tydzień drogi przy dopuszczalnej prędkości holowania, choć nie wiem czy przy obu deflektorach Fasila pracujących na max będziemy wstanie osiągnąć zaplanowaną prędkość. Koniec tej pogawędki, jeśli będzie pan potrzebował coś jeszcze wie pan gdzie mnie szukać. Kapitan dotknął komunikatora- Kontrola, trzy osoby do transportu, sprawdzić bufor przed rematerializacjąChwilę później, kapitan i dwóch oficerów zaniknęło w błysku wiązki transportującej.
- To zawsze są proste i szybkie misje. - mruknąłem i wróciłem na mostek.- Fasil zabierze nas do bazy gwiezdnej. Na razie na holu, bo nim złapiemy małego komputerów nie uruchomię. Potem się zobaczy.Pozostało czekać na początek holowania. Jak już odlecimy od osobliwości chciałem zobaczyc co z Put.
Po kilku minutach Fasil zgłosił gotowość rozpoczęcia holowania. Chwilę później USS Seloine lekko szarpnęło i okręt zaczął się powoli rozpędzać. Jeszcze jedno szarpnięcie i oba okręty znajdowały się w warp.
Na razie nie miałem nic do roboty, więc zapytałem:- Jak poszukiwania kurdupla?
- Drużyny przeszukują każdy cal przestrzeni tego okrętu i jak na razie nic, szukają nawet w miejscach niebezpiecznych i dostępnych tylko w skafandrze kosmicznym. Jak na razie nic - odparł oficer
- Niech szukają dalej.Tymczasem udałem sie do ambulatorium by poznac stan Put. Na wszelki wypadek miałem też fazer gotowy do akcji, a nuż kurdupel zaczaił się na mnie by się zemścić.
Droga do ambulatorium obyła się bez niespodzianek. Na miejscu lekarz właśnie zajmował się Put. Obok jej łóżka kręciły się również dwie pielęgniarki. Gdy wszedłeś do pomieszczenia, oficer medyczny zauważył twoją obecność i podszedł do ciebie.- Czekałem na Pana kiedy się Pan kapitan tutaj pojawi, jej stan nie jest zły choć mógłby by być lepszy. Taktyczna spędzi tutaj trochę czasu, na razie jest utrzymywana w stanie śpiączki by organizm doszedł do siebie a właściwie jej mózg po tym małym spięciu jaki jak mniemam zafundował jej ten dzieciak. Taki stan utrzyma się przez kilka dni, później zajmę się jej kośćmi. Za tydzień będzie mogła w miarę swobodnie rozmawiać ale o chodzeniu nie ma mowy. Będzie gotowa do służby za conajmniej dwa tygodnie.
- Proszę ją leczyć bez pośpiechu. Główne niebezpieczeństwo mineło i znajdzie się zastępstwo. Nie ma problemów z powodu wyłączenia rdzenia komputera?
- Owszem są, na wszystkie analizy czekam i czekam, wielu komputer odmawia wykonania ze względu na zbyt małą moc obliczeniową. Zresztą pacjentka i tak sama musi we własnym tempie wykurować się, ja mogę tylko nieznacznie przyspieszyć regenerację tkanek i cóż to wszystko.
Ponieważ i tak nie mogłem nic zrobić to wyszedłem.Na mostku wszystko było w porządku, więc zwolniłem obsadę alfa ze stanowisk, sam zaś oddałem fotel Agnecie.Sam udałem sie do swej kajuty. Mam nadziej, że nie była zbyt badziewna. Nigdy nie lubiłem Mirand. Trzeba było coś zjeść, umyć sie i odpocząć.
