Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
- Jest w środku pomieszczenia. Właśnie mieliśmy ją zabrać na poszukiwania malca. - kłamałem jak z nut. - Jesteście wolni. - czekałem aż się oddalą.
- Tak jest - odparli obaj i udali się w swoją stronęChłopiec wpatrywał się w ciebie i pierwszą poczym zapytał- Gdzie moja mama ??
- Odleciała promem parę godzin temu. Z tobą. Więc co tu robisz?
Malec patrzył się na ciebie głupim wzrokiem. Gdy powiedziałeś "Z Tobą" chyba nie bardzo zrozumiał sens słów, czekał aż to wyjaśnisz.
- Kilka godzin temu twoja matka odleciała stąd promem. Rozmawiałem ja i widziałem jak wyglądasz zza jej ramienia. Więc jak to mozliwe, że jesteś tutaj?
Drobne wyładowanie elektrostatyczne pojawiło się pomiędzy palcami malca, lecz chyba był to raczej niekontrolowanych podświadomy odruch niż coś zamierzonego. - Jak to z nią odleciałem - zapytał - przecież jestem tutaj, gdzie jest moja mama - na twarzy pojawił się grymas przerażenia
Podszedłem do malca i tak przykucnąłem by patrzył tylko na mnie i żeby Put stała za nim.- Widziałem twoją mamę jak odlatywała ze statku. Na pewno jest tu w okolicy. Jesli chcesz to wywołamy ją, żeby tu po ciebie wróciła, dobrze?Put widziała co wczesniej zrobił malec - zabił czterech załogantów. Nie miała skrupułów dla takich jak on. Wcześniej zabijała Kardazjan, potem szturmowców Dominium. Wiedziałas, że zło może sie kryć za niewinna maską dziecka, kobiety czy puszystego zwierzątka. Jej fazer był ustawiony na maksymalną moc, która bez problemu zwaporyzowała dwumetrowego Nausikanina, a co dopiero malca. Cicho wyjeła broń i strzeliła do niego.
Gdy zaproponowałeś mu że wywołacie jego mamę od razu się rozpromienił, nawet zapomniał iż przed chwilą powiedziałeś mu iż też opuściłeś już pokład już jesteś razem z nią. Z chwili na chwilę coraz bardziej pogodniał. Chyba bardzo mu na niej zależy.Dla Put działania skrytobójcze nie były niczym nowym. Cicho wyjęła broń i strzeliła do niego. Wydawało się że jest to wprost niemożliwe aby ktokolwiek przeżył strzał z fazera ustawionego na maksymalną moc a jednak, to co stało się później na zawsze wryje się w jej pamięć. Owszem chłopiec poleciał do tyłu uderzony takim ogromem energii, lecz oprócz nadpalonego ubrania oraz guza na czole nie ucierpiał tak jak sobie to pierwsza zaplanowała. Zarówno Put jak i T'Vosh poczuli czym jest gniew, nienawiść oraz złość dziecka niczym nie ograniczona a dodatkowo wzmocniona eksperymentami jakie zostały na nim przeprowadzone. Pierwsza oberwała Put, uderzenie energią było tak silne że poleciała na ścianę by po chwili stracić przytomność. Jedyne co zdołała zapamiętać to kilka słów lecz nie wypowiedziane ale usłyszane- Jesteś zła, wszyscy jesteście źli, nienawidzę wasT'Vosh oberwał w drugiej kolejności lecz nie stracił przytomności. Czuł ból w klatce piersiowej. Metaliczny smak w ustach oraz bezwładna prawa ręką były dopełnieniem. Mógł tylko obserwować jak malec wychodzi z pokoju. Wiedział że dzieciak wyzwolił jakiś rodzaj energii lecz, chwilę przed uderzeniem niczego nie zauważył.
- Mosterk. nacisnąłem komunkator. - Usunąć atmosferę z sekcji gdzie przebywa ta mała cholera. I wykonać to, a nie dyskutować!!!
- To znaczy gdzie - padło pytanie - bo my na czujnikach nie mamy żadnej małej cholery jeśli Pan mówi o tym dziecku - o k.... - usłyszałeś to przez komunikator jak komuś się to wyrwało- Kapitanie pamięta Pan te jednostki które zbliżały się do naszej pozycji, wypluły z siebie rój mniejszych stateczków, zapewne myśliwce lub coś w tym stylu, poprawka komputer zaklasyfikował to jako drony, krążą niczym rój wokół naszej pozycji, na razie nie podejmują względem nas żadnych akcji - dopowiedział to oficer taktyczny
- Jak go nie ma na czujnikach to opróżnijcie z tlenu cały pokład. Naszych odetnijcie w kajutach lub teleportujcie gdzie indziej. A tych dronowiczów to spróbujcie wywołać. Może powiedza czego chcą.Jednocześnie zataczając sie podszedłem do Put by sprawdzic jej stan.
Po mniej więcej 30 sekundach dostałeś potwierdzenie wykonania polecenia.Kilka minut później główny mechanik wywołał cię przez interkom- Czy wydał Pan rozkaz ostrzelania przeciwnika, dron - zapytał - nie mogę skontaktować się z mostkiem i kto go wykonujePut była w miarę dobrym stanie, kilka połamanych kości, prawdopodobnie wstrząśnienie mózgu, była nieprzytomna lecz jej stan nie zagrażał bezpośrednio jej zdrowiu.
- Nie, nie kazałem. Cholera jasna, wciąz problemy. Przenieście mnie na mostek i przyslijcie lekarza na mą pozycję. Ranną jest oficer taktyczna.- Teleportacja gotowa.- Czekaj na mój sygnał. - zabrałem Put fazer i ustawiłem wraz z moim na ogłuszanie. Z bronią w każdej ręce byłem już gotowy. - Przenoś mnie.
Transporter przeniósł cię na mostek. Wszyscy oficerowie byli na swoich miejscach. Jakiś kadet siedział w twoim fotelu. Na twój widok szybko wstał i podszedł do ciebie. - Kiepsko pan kapitan wygląda - gdy kadet spojrzał na fazery w dłoniach lekko cofnął się i dodał - melduje że wszystkie układy sprawne a okręty które wcześniej się do nas zbliżały opuściły ten obszar, przez chwilę nie mieliśmy łączności z resztą okrętu ale teraz wydaje się być wszystko w normie.
