Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
Mostek- Potwierdzam, okręt przemieszcza się w kierunku zakłócenia lecz nie jestem wstanie w stu procentach powiedzieć że jest spychany - odparłAmbulatorium- Dane .. Dan .. Da - komputer zaczął się jąkać - zostały .. ły ... zost - i zamilkł, na ekranie pojawiła się informacja o błędzie i uszkodzeniu komórki pamięci która przechowywała tą informację. Data wystąpienia błędu wskazywała iż wystąpił zanim jeszcze okręt zbudowano a tym bardziej sam rdzeń obliczeniowy okrętu.
Mostek- Wysłać sondę. Ma dokładnie zbadać statek. Jak by wyglądały szanse naszego podlotu, wzięcie na hol i powrót?AmbulatoriumPut dała sobie spokój z kolejnymi pytaniami do komputera, bo jeszcze mógł się całkowicie zepsuć. Sprawdziła czy sa jeszcze jakieś dodatkowe informacje o morderstwach.
Mostek- Sonda została wysłana - odparł oficer. Chwilę jej zajęło dotarcie do okrętu. Z początku sonda ostro walczyła o utrzymanie zadanej odległości i utrzymanie się na kursie lecz po kilku chwilach turbulencje ustały. Sonda dość dokładnie zeskanowała sam okręt i jego otoczenie. Po pół godzinie sonda skierowała się z poworotem na macierzysty okręt. Z danych uzyskanych z sondy wynika iż istnieje 40% sznsa wyciągnięcia transportowca.AmbulatoriumBrak informacji.
Mostek- A jakie jest zagrożenie dla naszego okrętu, że osobliwość go wessie podczas misji ratunkowej?Put nie mając nic innego do zrobienia wróciła i na mostek i zdała krótki raport o młodym zabójcy.
Mostek- Komputer określa zagrożenie na minimalne, choć ja śmiem w to wątpić - odparł oficerPut przec całą drogę na mostek czuła że ktoś ją obserwuje. Odczucie to znikło gdy zdawała raport o młodym zabójcy.
Decyzja wcale nie była prosta - gdyby to był obiecany Intrepid to od razu by podleciał. Jednak był na starej Mirandzie, która mogła się po prostu rozpaść z byle powodu.- Gdybysmy wysłai promy to jakie są ich szanse z przyciąganiem osobliwości?
Oficer chwilę się zadumał, wklepał dane do komputera i zadał pytanie, odpowiedź była następująca. Według komputera osobliwość zniszczy promy w chwili gdy te się zbliżą na mniej niż 10 000 km, uzasadnieniem było słabe oddziaływanie małej masy promów powyżej tej wartości. Oficer wklepał kilka kolejnych komend na pulpicie celem weryfikacji otrzymanych wyników. Sprawdził przy okazji jakie będzie oddziaływanie masy okrętu w całym zakresie odległości, dla Mirandy była to wartość graniczna wynosiła około 100 000 km. Koniec końców oficer skwitował to wszystko następującymi słowami- To są chyba jakieś kpiny ...
- Dlaczego to sa kpiny? - zdziwiłem się. Może i byłem najstarszy stopniem, ale nie musiałem wiedziec wszystkiego o osobliwościach...
- Jeśli promy zostana zniszczone na 10 000 km to jakim cudem sonda działa tuż obok dryfującego okrętu i przesyła nam dane, jedno wyklucza drugie, chyba że ktoś majstruje przy odpowiedziach ... to uważam za kpiny panie kapitanie ... to nie jest normalne - odpowiedź była dość ciekawa ażeby nie ując tego inaczej
- Rzeczywiście. Coś tu nie gra. - sprawdziłem dokładnie odległości jakie dzielą okręty oraz osobliwość.
Dane podane przez oficera, wyliczenia i konkluzje komputera, wszystko się zgadzało. A jednak jako całość nie miało to żadnego sensu ani racji bytu.Kilka pokładów niżej jeden z techników przeglądając kolejne stronice książki zerknął, tak dla pewności, w panel rozdziału mocy, jeden z przekaźników pobierał więcej energii niż faktycznie wynikało to z zapotrzebowania przyłączonych systemów. Niby nic wielkiego, postanowił to zignorować ale zapisał sobie aby za godzinę lub dwie sprawdzić ten przekaźnik ponownie.
T'Vosh na chwilę opuścił mostek i z pokoju kapitańskiego spróbował wywołac statek. Dodał do wiadomości, że jeśli się nie odezwą to spróbuje wyciągnąć go z okolic dziłania osobliwości.
Wiadomość została wysłana lecz nie było na nią żadnego odzewu.To trwało już zbyt długo, chłopiec mimo całej swojej wiedzy siłą wepchniętej do jego umysłu miał już tego dosyć, dosyć czekania, dosyć uciekania, dosyć swojej przybranej matki. Początkowo okręt który niedawno znaleziono w anomalii nie stanowił dla niego żadnej alternatywy, teraz jął się ukazywać jako jedyna opcja i szansa na ucieczkę z tego "Więzienia".
Podjąłem decyzję.Wróciłem na mostek.- Kurs na statek. 1/4 impulsowej, w razie problemów z anomalią natychmiast wycofujemy się.
Okręt powoli zaczął się zbliżać ku dryfującej jednostce. Kapitan nie mylił się co do jednej rzeczy problemy zawsze i wszędzie będą mu towarzyszyć, taka chyba złośliwość losu. Na mostek wkroczył cywil i nie pytając o nic próbował zepchnąć sternika z krzesła i dobrać się do konsoli sterującej. W sumie kłopot mały ale zwarzywszy na to iż sensory taktyczne wykryły nagłe pojawienie się innych jednostek na granicy wykrywania sprawiło iż ranga kłopotu znacząco się podniosła.
