Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
Procedura przebiegła gładko, drzwi zasuneły się spowrotem, naszczęscie pola siłowe działały w tym hangarze i nie musieliście czekać na uzupełnienie atmosfery. Powietrze w hanagrze miało dziwny posmak a na dodatek był tu bałagan pod ścianami walały się beczki i skrzynie, panuje tu totalny nieporządek. Z hanagru na korytarz dostać się tylko można poprzez duże dwuczęściowe drzwi. Po chwili drzwi rosuneły się a w nich stanęła niewysoka postać.
- Witam. - zagaiłem. - Porucznik T'Vosh i kadetka Teres. Gdzie naukowcy do odbioru?
Postać okazała się telarytą w stopniu chorażego- Choraży Jenali, proszę za mną, a byłbym zapomniał nasze zamowienie znajduje się jak mniemam na pokładzie promu - zapytał
- Oczywiście. Jak chcecie to możecie wyładowywać. - podążyłem na chorążym i dałem znać Karenie by zrobiła to samo.
Choraży nic nie odpowiedział tylko zwrócił się do was- A wiec proszę za mną - najpierw dotarliście do turbowindy, korytarze nie wyglądały najlepiej tak jak cała stacja, spora częśc ścian nie posiadała paneli, zewsząd wyłaziły kable i inny sprzęt - proszę się tym nie przejmować, zmieniamy przeznaczenie stacji stąd ten bałagan - turbowindą udaliście się pare poziomów do góry, poczym korytarz, parę zakrętów, na końcu tej drogi staneliście przed pokojem którego dostepu broniło dwóch oficerów ochrony, raczej rzec by można komandosów, karabiny fazowe, ciężkie pancerze, rzadko kiedy widzi się taki widok. Chorąży podał padda jednemu z nich, oficer przeczytał zawartość, poczym wklepał kod na pulpicie a drzwi powoli się otworzyły. Wnętrze było mocno oświetlone, wewnątrz siedziało kilka osób w mundurach naukowych oraz kobieta i dziecko. Dzieciak zupełnie nie przejał się gdy zobaczył was tymabrdziej jego matka, oboje byli dość dziwni, siedzieli na krzesłach, wyglądali jak kukły lub posągi. Chorąży zwrócił się do was, zapraszam do środka, poczym kiwnał głową w stronę ochroniarza aby ten zamknął za nimi drzwi.- Oto wasz ładunek - wyszeptał
- Aha, Jak wyładujecie zapasy to możemy się zbierać. Czy jest coś ważnego, co muszę wiedzieć o tym... "ładunku"?
- Hmm - chorąży zastanowił się poczym odparł - w sumie to nic, od teraz ładunek jest pod pańską jurysdykcją do czasu zmiany rozkazów przez dowództwo, tak na marginesie nie rozumiem czemu to .... - choraży się szybko zmiarkował iż może powiedzieć o jedno słowo za dużo i przerwał - proszę się obchodzić delikatanie z ładunkiem, projekt który to obejmuje nosi nazwę "2DATA", to wszystko co powinienem panu przekazać. Ładownia zapewne została już opróżniona, tych dwóch z ochrony poleci również z ładunkiem jak również naukowcy. Mają swoje własne rozkazy.
- To coś przekąszę i wracamy. Niech goście zajmą ładownię. A co do naukowców, wiedzą że ja tu dowodzę, a nie oni? Bo z moich doświadczeń zawsze mają przeciwne zdanie niż ja.
- Niestety nie posiadamy żadnych kwater rekreacyjnych ani mesy, zresztą wszelkie replikatory są narazie wyłączone z użytku, także bedzie pan zmuszony skorzystać z tych które są na promie. Załoganci z korpusy naukowego maja własne zadania i dowodzenie zostawią panu.
- No to daj buzi i zmykam. - zmruknąłem. - W takim wypadku moja obecność na stacji nie jest juz potrzebna. Karena, wracamy na prom. A tak na marginesie, zróbcie sobie mese. To pomieszczenie bardzo rozwiaja kontakty towarzyskie. - z fałszywym uśmiechem wyszedłem z pomieszczenia.
Chorąży chyba nie usłyszał ostatniej twojej wypowiedzi, a jeśli nawet udał że nic nie słyszał. Telaryta odprowadził was i ładunek do promu poczym opuścił hangar. Po dłuższej chwili telaryta odezwał się przez interkom - Proszę dac znać gdy będziecie gotowi do startu
Sprawdziłem czy załoga zajęła miejsca i przekazałem.- Gotowy. Wprowadzam procedurę startową.
Drzwi hangaru odsuneły się na boki umożliwiąjąc promowi opuszczenie stacji.
Kazałem komputerowi wylecieć z hangaru, potem wpisałem koordynaty docelowe. Gdy odlecieliśmy na bezpieczna odległość, wskoczyłem w warp.Gdy juz prom leciał na autopilocie, skierowałem się ku naszym gosciom, aby dokładniej się im przyjrzeć.
Kobieta siedziała nieruchomo w fotelu, z początku przyglądała się każdemu elementowi wystoju promu lecz po pewnym czasie swój wzrok utkwiła w podłodze. Ani razu się nie odezwała, nawet nie zrobiła tego gdy chłopiec stanął na fotelu by dotknąć sufitu promu. Za to zachowanie skracił go jeden z naukowców i polecił mu usiaść i zająć się czytaniem pada, poczym wręczył mu jeden.
