Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
- Jeśli one tak się zachowują względem siebie przed przełożonym to wole nie myśleć co się dzieje na mostku chybą że T'Vosh trzyma ich w ryzach - kapitan gapił się w ścianę i nie mógł uwieżyć w to co widzi i słyszy - Może paniom dać wolny magazyn powiedzmy tak na pół godziny - zwrócił się do Agnety i Put, poczym dodał nie dając im sznasę na odpowiedź - widzę że nie tędy droga, kadetko proszę za drzwi, czekać tam aż nie wezmę pani do siebie - poczekał aż wyjdzie poczym zwrócił się do Agnety - Woli chorąży pozbyć się kadetki Maher czy kadetki Koudelki, bo widzę że między nimi jest konflikt, a może obu, jeden problem z głowy mniej. I jeszcze jedno może sama pani złoży dymisję jeśli chorąży nie odpowiada pochodzenia jej przełożonego ??- pytanie były dość brutalne, ale widać kapitan nie miał zamiaru się z obiema cackać.
- Ja... No... Ten... Nie mam nic do powiedzenia na temat moich współpracowników i kapitanie. - wreszcie udało się chorąży Christiansen coś odpowiedzieć na atak kapitana.
- Zatem może chorąży chce złożyć skargę na podporucznika T'Vosha, mogłaby pani przejać dowództwo na niekorzyść pani dotychczas przełożonego ?? - kapitan nie liczył na wiele, spodziewał się odpowiedzi ale zawsze liczył że się może pomylić, znał takich co by oddali wszystko byle dowodzić własnym okrętem.
- Po co? Z powodu takich rzeczy nie odbiorą mu dowództwa. Mało było romansów we Flocie? Poza tym wole u niego mieć bardziej czyste konto.
- Nie interesuje mnie co kapitan robi w czasie wolnym i z kim się spotyka, pytałem się .. zresztą nie ma to już znaczenia, jak widzę nie chce pani ze mną współpracować trudno, to wszystko. Proszę poprosić do środka kadetke Maher jak będzie pani wychodziła - kapitan wymusił uśmiech i przyjazną minę, widać po nim było że nie osiągnął tego co zamierzał. Agnecie przyszła na myśl pewna rzecz skoro zadawał jej takie pytania ciekawe o co zapyta Put.
Agneta odwróciła się na pięcie i wyszła. "Pieprzony debil" - pomyślała nim opuściła pokój.- Kadetko, jesteś proszona do środka. - złośliwie podkreśliła słowo "kadetka".- Już niedługo... - odpowiedziała jej taktyczna i weszła do środka. - Słucham kapitanie.
- Zapytam dokładnie o to samo o co pytałem choraży Christianesn, co ma pani do powiedzenia na temat konfliktu z oficer naukową - spojrzał na padda - kadetką Koudelką ??
- To jest moja prywatna sprawa i nie ma to wpływu na moją pracę na okręcie. - odpowiedziała zwięźle Put.
- Nie, nie jest to wyłącznie pani sprawa jeśli o tym wspomniała choraży Christiansen, lecz mniemam że same to panie załatwią między sobą choć zastrzegam że jeśli w raportach znajdę słowo lub wzmiankę o konfliktach jedna z kadetek opuści okręt lub przejdzie pod inne dowództwo do czasu wyjaśnienia sprawy lub usunięcia zarzewia problemu, włącznie z usunięciem kapitana - nie dając Put szansy na odpowiedź kapitan przeszedł do bardziej zasadniczej kwesti - czytałem pani akta, widzę że pani kariera powoli nabiera rozpędu, a więc mam dla pani propozycję zostanie pani podniesiona do rangi chorażego w zamian za informację o wszelkich potknięciach załogi, włacznie z możliwościa usunięcia kadetki Koudelki z pokładu USS Daredevil.
- Czyli mam być wtyczką? - popatrzyła hardo w oczy kapitana.
- Pani to pwoiedziała, ja widze to jako wolny i nieprzymuszony dopływ do mnie informacji nie zawsze umieszaczanych w raportach, nie mniej nie więcej, w zależności jak kadetko lub choraży by się sprawowała nie widziałbym przeszkód nad objęciem dowództwa nad własna jednostką. Zatem jaka jest pani decyzja, dodam tylko że nie radzę grać na dwa fronty, bo to się może tylko zemścić .....
- Gram tylko w jednej drużynie. Nazywa się USS Daredvil-D i ma kapitana T'Vosha. - nawet obietnica własnego statku nie spowodowała nawet chwili wahania.
Kapitan był mocno zawiedziony lecz na jego twarzy gdzieś w kąciku ust był nikły usmieszek iż nawet jej odmowa nie popsuła jego planów. - Jest pani wolna kadetko, nie mam wiecej pytań, ale prosze pamietać o mojej propozycji kapitan T'Vosh wiecznie nie bedzie kapitanem, moze pani odejsć. Kapitan usiadł za biurkiem i zajał się czytaniem jakiegoś pada, nie zwrócił na nią więcej uwagi.
Put nawet nie skinęła głową na pożegnanie i wyszła z gabinetu.- Co chciał? - zapytałem.- Miałam być jego wtyczką. Nawet obiecywał dowództwo.- A to dupek. I co?- Powiedziałam, że może sobie te dowództwo wsadzić. Oczywiście w bardziej cywilowany sposób.- Ze mna tez coś kręcił. - rzekła ninaturalnie rumiana Agneta. - Pewnie podeśle nam na statek paru szpiegów.- Zajmiemy się nimi. Wypadki chodzą po ludziach. I innych rasach... - usmiechnąłem się.- Co teraz?- Pójdziemy do kwatermistrza po kajuty. Dowiemy się też jak są traktowani nasi. Ja źle to obijemy pare pysków.
Trochę się nachodziliście zanim go znaleźliście, kwatery już na was czekały, ty i Agneta dostaliście dwa sąsiadujace pokoje, Put kajutę dwa poziomy niżej. Kwatermistrz był bardzo miłą osobą mimo że wyglądał na obleśnego grubszego młodzieńca zapewnił że załoga ma się dobrze i że wszyscy zostali już rozlokowani.
