Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
- Czujniki naliczyły 210 osób dających oznaki życia, jeśli wszystko pójdzie sprawnie i szybko zakończymy ewakuację w przeciągu 20 minut - odparła Kareen - kontrola transportu już zaczeła przenoszenie, transportery w promach zaraz zaczą pracę, gdzie mamy umieszczać lekko rannych ?? - zapytała
- Czyli nie mamy połączenia. Lekko rannych dajcie do ambulatorium, jeśli zabraknie miejsca niech ktoś wsadzi AHMa do jakieś holokabiny i tam będzie rezerwowe.
- Tak? - zapytałem podchodząc do jej konsoli.
Na głownym ekranie mostka pojawił się obraz z kamery z spodniej części Mirandy, dokładnie pod nią dryfował oddalając się rdzeń okrętu. Na Daredevilu zawyły wszystkie alarmy a komputer poinformował was o detonacji rdzenia za 2 min i zalecił natychmiastowe opuszczenie zagrożonego obszaru. - 6 mln km - rzuciła Kareen - dobry boże, przetransportowaliśmy tylko 28 osób - dodała
- W czym problem? - ziewnąłem. - Bierzemy Mirandę na hol i wychodzimy z zagrożonego obszaru... Tylko migiem Iwan. I zetrzyj tą malinkę z karku...
- W tym problem że promieniowanie z rdzenia rozprasza wiązke holowniczą, za mało czasu za dużo do zrobienia - odparła Iwan, przecierając szyję rekawem munduru - Kontrola transportu sygnalizuje kłopoty z przenoszeniem osób na nasz pokład, zabiera im to coraz więcej czasu na wykonanie samego namiaru i transport, następne osoby mogą tego nie przeżyć - dodała Kareen
- Przerwać transport. Z odległości kilkunastu metrów też nie można włączyćpromienia?
- Tmeperatura rdzenia rośnie, jeszcze chwila i nie bedzie ani Mirandy ani nas - wtrąciła Kareen - poziom pormieniowania rośnie bardzo szybko, musimy podnieść osłony inaczej my będziemy na nie wystawieni nie mówiąc już o załodze Mirandy
- Da się przez deflektor rozciągnąć osłony na Mirandę? - zapytałem szybko. - Jak nie to zmykamy.
- W tej sytuacji nie - odparła Put Iwan czekał aż do ostatnie chwili aby skoczyć w warp, każda chwila się liczyła, każda chwila to dodatkowa osoba uratowana.
Tłumiłem w sobie złość przeklinając w myślach każdego, kto mi się nawinął. Ktoś za to zapłaci, jeszcze nie wiem kto, ale ZAPŁACI!Z naszej grupki pozostały tylko 2 okręty.- Łączcie z Klingonami. Kapitanie, ma pan jeszcze jakieś bazy na stanie? I prosiłbym też o kilka wyjaśnień bo więcej się domyślam niż wiem.
Klingon zanim zdążyłeś coś powiedzieć zadał pytanie - Co wy tam wyrabiacie, taka eksplozja jest widoczna z odległości wielu lat świetlnych - gdy skończył ty zadałeś swoje pytanie a klingon bez namysłu odpowiedział- Chyba że chce pan odwiedzić naszą przestrzeń, bo tylko tam możemy się udać jeśli chodzi panu o stację. a co do pytań to ja je panu powinienem zadawać - Klingon miał kiepską minę widać łatwo się irytuje jak każdy klingon
- Z chęcią odwiedzę obszar Imperium. Co raczej powinniśmy zrobić, bo ci co rozwalili stację zapewne są w pobliżu. A co stało się z Mirandą to zaraz się dowiem. Pierwsza, przepytaj tych co uratowaliśmy co się stało z ich rdzeniem. Kapitanie, lecimy? - skierowałem pytanie do Klingona.
- Jedna z najbliższych należy do mojego rodu a więc w drogę - po chwili twój sternik otrzymał koordynaty i oba okręty skoczył w warp.Agneta powróciła po mniej więcej pół godzinie- Mieli pecha, obok silnika impulsowego mieli wyciek plazmy, uszkodzony rozdzielacz przy zapaleniu plazmy wessał płomień i cała reakcja bardzo szybko dotarła do rdzenia, udało się im odizolować rdzeń lecz nie mieli szans nam tego w porę przekazać a potem sami już widzielismy jak się to zakończyło, napewno nie stało się to w wyniku sabotażu czy jakiegoś zamaskowanego ataku, jeden uratowanych z Mirnady jest technikiem i miał akaurat przy sobie padd z danymi o uszkodzeniu, nasz technik przejrzał te dane i potwierdził jego wersje - Agneta spojrzała na ciebie pytająco, czekała na twoją reakcję
