Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik T'Vosh

PBF - Podporucznik T'Vosh

Wyświetlanie 15 wpisów - od 616 do 630 (z 1,022 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • I. Thorne
    Uczestnik
    #44976

    - Miło mi. Jak widzę nie muszę się przedstawiać. Chyba zaczynam być dość sławny. - uśmiechnąłem się. Nie pytałem się o nic więcej, bo po zabawach temporalnych wszystko było mozliwe. - Kapitanie, co mam zrobić z pańskim synem? Bo ostatnio był pijany i chciał się ze mną bić. Potem okazało się, że jest czyms podtruty.

    Wolf
    Uczestnik
    #44984

    Klingon zaczał się śmiać a razem z nim cały mostek- Widocznie się panu należało, gdzie on teraz jest - zapytał rozbawiony

    I. Thorne
    Uczestnik
    #44985

    - Cóż, myślałem, że spytanie się o imię i ród nie powoduje ataku wściekłości u statystycznego Klingona, ale widać nie zawsze statystyka sprawdza się w praktyce. Obecnie jest u nas w ambulatorium, a nasz doktor próbuje rozszyfrować truciznę, która miał w ogranizmie. Ale zaraz... Jest pańskim synem? To dlaczego w aktach napisane było, że jest bezrodowecem, a jego ród wybito w wojnie domowej? Niech zgadnę. Fałszywe dane...

    Wolf
    Uczestnik
    #44987

    - Powiedzmy tak nie wdajmy się w szczegóły, on jest bezrodowcem a mimo tego jest moim synem więcej chyba nie trzeba tłumaczyć - klingon zmienił natychmiast ton. - Prześlij dane to zobaczymy co mamy u nas - klingon uśmiechnał się szyderczo

    I. Thorne
    Uczestnik
    #44989

    - Rozumiem, zaraz prześlę dane. - nie pytałem o nic więcej bo Grel'Tok uratował mi tyłek i nie tylko mój. A lepiej mieć go za sojusznika, szczególnie teraz gdy miałem z kilkoma federackami kolesiami na pieńku. - No, załogo. Wyłączamy czerwony alarm. Zażądzam też zmiane wachty. - podszedłem do taktycznej. - Przypominam, że mamy spotkanie. Miało być jutro, ale lepiej dzisiaj bo zapewne czeka nas kolejne zadanie i jak zwykle nie będziemy mieli czasu.Put spojrzała na mnie dziwnie, a na jej wargach pojawił się uśmieszek.- A może zaprosisz swoją nową sympatię Karenę? Przecież bardziej ci się podoba...- Znowu zaczynasz? Jednak naprawdę jestes przewrażliwiona jak w tej symulacji...- To znaczy?- Oskarżałaś mnie o niestworzone rzeczy gdy byłas w ciąży. I strzelałaś. Do mnie. Swego męża.- Widocznie byłeś winny. Ja nie strzelam bez powodu.- Czyli ukryta w kanałach knajpa pełna moich kolegów z Floty, zamierzających mnie spić do nieprzytomności jest poważnym powodem? - zaczynałem się wkurzać.- Tak jest bo inaczej bym nie strzelała.- Jak chcesz. To idziemy czy nie?- Dziś nie ma nastroju. Może innym razem. - odwróciła się ode mnie i skierowała się ku turbowindzie. Ta jak na jej złość nie nadjeźdżała."A więc tak, paniusiu?" - pomyślałem. - "Utrę ci ten pomarszczony nos." - podszedłem do naukowej, który kończyła jakieś badanie. Cichym głosem zapytałem:- Kareen, może korzystając z chwili wolnego czasu pobędziemy trochę ze sobą? Jesteś ostatnią z załogi mostka, nie licząc tego Klingona, której jeszcze nie znam. Osobiście.Naukowa zaczerwieniła się strasznie i otworzyła usta, ale nie mogła wydobyć z nich głosu.- To jak. Za godzinę w mojej prywatnej mesie?Biedna dziewczyna nieporadnie skinęła głową. Próbowała coś zrobić na swojej konsoli, ale ręce zbyt mocno jej drżały i komputer co chwile informował o niepoprawnym wpisie. Energicznym ruchem przełączyłem konsole w stan uśpienia.- Pozwól, że odprowadzę cię do pokładu, na którym mieszkasz... - razem skierowaliśmy się do drugiej turbowindy. Kątem oka spojrzałem na Put. Była wsciekła. Z furią walnęła przycisk przzywający turbowndę. Moja tymczasem juz po chwili była na miejscu. Nim zamknęły się drzwi usłyszałem głuche uderzenie jakby pięścią w ścianę."To może cię nauczy czegoś" - uśmiechnąłem się, a pod Kareen ugięły się nogi. Czyżby kompletnie się we mnie zabujała?

    Wolf
    Uczestnik
    #44990

    Po godzinie naukowa lekko zapukała do drzwi prywatnej mesy kapitana.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45009

    - Proszę. - odpowiedziałem zamiast standartowego "wejść".Drzwi otworzyły się prawie bezgłośnie, a mi na chwilę zabrakło tchu. Kareen wyglądała ślicznie. Ponieważ z racji pory dnia posiłkiem miał być obiad to ubrała się w stonowany, ale bardzo kobiecy strój. Niebieska bluzka z krótkim rękawem i marszczeniem na biuście. Dekolt w szpic kierował uwagę mężczyzn w najbardziej oczywiste miejsce. Czarna spódnica z falkankami na 3/4 odsłaniała tylko małe stopy w czarnych pantofelkach.- Główny oficerze naukowy USS Daredevil, zapraszam na skromny obiad, przy którym mam nadzieję, że poznam panią bliżej. - rzekłem lekko się kłaniając.- Ekhm... Tak jest, kapitanie.- Nie jesteśmy na służbie. Funkcję kapitana zostawiłem na mostku. Proszę mi mówić na ty.- Tak jes... To znaczy tak.- Proszę. - odsunąłem krzesło i gestem dłoni zaprosiłem by usiadła.- Dziękuję.- Czego sobie życzysz? Kapitański replikator jest do usług.- Jako zupę proszę krem z andoriańskich borowików. Łagodną.- Oczywiście. - po chwili przed naukową stał parujący talerz. Za wziąłem barszcz z krokietami.Przez parę minut jedliśmy w ciszy, jednak zauważyłem jak Kareen co pewien czas zerka na mnie z ciekawością.Gdy pierwsze dane było już wspomnieniem, przyszedł czas na główne. Moja towarzyszka okazała się jaroszką, więc zamówiła kotlet mielony z soi wraz z zestawem surówek z Regulusa. Jak mogłem się tego nie domyślić? Ja na szczęście nie miałem tak ograniczonego menu. Z bogatej oferty mięs wybrałem zraz zawijany nadziewany cebulką.Przy drugim daniu mogliśmy wreszcie porozmawiać, to znaczy zostałem zepnięty do roli przytakiwacza. Po 15 minutach doskonale orientowałem się w historii jej rodziny, znałem biografię jej 2 braci i 3 sióstr oraz przebieg kariery zawodowej we Flocie. Jej kilkanaście koleżanek tez mogłem wymieniać z pamięci, odróżniając je po kolorze włosów, barwie głosu i upodobaniach.To był mój błąd, że zapomniałem o jej gadatliwości. Strzelała słowami jak z karabinu maszynowego. Ale zacisnąłem zęby i spróbowałem przejąć kontrolę nad sytuacją.- A ja ci się podoba na statku?- Jest naprawdę super. Nie spodziewałam się tak interesujących misji. A to mamy kontakt z supercywlizacją, a to Federacja uznaje nas za wrogów. A myślałam, że tylko raz na kilka dni przeprowadzę skan planety czy mgławicy. No i dowodzenie okrętem było naprawdę ekscytujące. Móc dowodzić każdą osobą, na każdym pokładzie...- Dowodzenie jest fajne, ale ważna jest odpowiedzialność za wszystkich. Czasami trzeba podejmować trudne decyzje, jak niedawna ucieczka. A miałem ochotę na bezpośrednią rozprawę z MacNamarą.- Nie wiedziałam, że takie szumowiny służą we Flocie. Przeszkadzać w akcji ratunkowej? Atakować bratni okręt? Ile złamał przepisów Floty?- Zapewne miniumum kilkanaście. I to za zgodą swych przełożonych. Oni czegoś chcą od tej planety. Coś co może zagrozić stabiloności Alfy i Bety. Znając Romulan to na wieść o superbroni Federacji od razu zaczną wojnę. Tak przecież miało być po powrocie Janeway. Na szczęście jej zabawki jeszcze przez pewien czas nie będą w masowym użyciu.- Skąd wiesz o tym czymś na planecie? Zresztą jak pamiętam to w tym układzie miała być klasy M z bogatą flora i fauną. A to lodowe pustkowie trudno nazwać rajem.- Niestety nie mogę tego powiedzieć. Zakazano mi o tym mówić.- Znowu tajemnice. Myślałem, że coś zdradzisz. - uśmiechnęła się niewinnie.- Pamiętasz co mówiłem o odpowiedzialności za innych? Jestem odpowiedzialny za swoich ludzi i nie mogę ujawniać pewnych danych. Dla ich dobra.Kolejne minuty upływały na temat odpowiedzialności za innych. Na szczęście Kareen stała się trochę mnie gadatliwa i łatwiej było z nią wytrzymać.Zauważyłem po pewnym czasie, że co kilka minut spogląda na zegarek. Gdy już miałem się zapytać czy ma w planach spotkanie z kims innym, wstała i uśmiechając się tajemniczo rzekła:- A teraz pójdziesz ze mną.- Gdzie?- To tajemnica i nie mogę jej ujawnić nawet przelożonemu.- Nawet jak wyda rozkaz?- Nawet.- Dobrze. Więc chodźmy. Jestem zdany na twą łaskę i niełaskę.Kareen stanowczo złapała mnie za rękę i wyszliśmy z mesy. Droga wiodła do turbowindy, w której o zgrozo stał sternik.- Kapitanie, kadetko. - skłonił się uprzejmie. A ja juz iwedziałem, że za 10 minut cały okręt będzie wiedział, żźe chodzę z naukową trzymając się za ręce. Ale przynajmniej informacja dotrze do uszu pewnej wściekłej Bajoranki.Z windy wysiedlismy na pokładzie 7. Ciekawe dokąd idę. Przeciez holodeki na pewno były zajęte...Jeden nie był. Naukowej w jakiś sposób udało się zarezerwować ją na 3 godziny. Zażądała od komputera włączenia jej ulubionego programu. Maszyna piknęła i otworzyła drzwi.Weszliśmy do prawdziwego raju. Zewsząd otaczała nas zieleń. Powietrze było ciepłe, ale nie gorące i wyczułem w nim woń pobliskiego morza. Cichy szum potwierdził moje przypuszczenia.- Gdzie jesteśmy? - zapytałem.- A ja sądzisz? - odpowoedziała pytaniem na pytanie.- Regulus III?- Oczywiście. To planeta, gdzie spędziłam najlepsze lata swego życia. Przed dostaniem się na ten okręt oczywiście.Wciąż trzymając za rękę prowadziła mnie ścieżką przez gąszcz roślin, które nigdy w życiu nie widziałem. Każda roślina była inna. Jedna wabiłas owady ogromnymi, pomarańczowymi kwiatami, po innej w kształcie butelki spacerowały duże mrówki. U jej korzeni zauważyłem białe gniazdo...Wyszliśmy na otwarty teren. Kilkadziesiąt metrów dalej znajdowała się piaszczysta plaża, omywana przez spokojne morze. Poszliśmy w kierunku plaży. Leżał na niej duży ręcznik, czekający tylko dla nas.- Poczekasz chwilkę? - naukowa uśmiechnęła się i zniknęła w pobliskich zaroślach.Miałem inne wyjście? Usiadłem na ręczniku i zapatrzyłem się na morze. Rzeczywiście prawdziwa oaza spokoju. Z dala od chciwych kapitanów i innych niebezpieczenśtw galaktyki.- Już jestem. - usłyszałem głos za sobą. Kareen zmieniła strój na bardziej plażowy - dwuczęściowy czerwony komplet. Poczułem się jak idiota w swoim mundurze.- Ja... - zacząłem.- Nic nie mów. Tylko siedź i patrz na morze. - położyła się obok nie.Siedzieliśmy tak bez słowa przez długi czas. Nawet to mi sie podobało, taki odpoczynek od wszystkiego. Ten program Tii powinna włączyć do swego programu psychologicznego.- Czas iść. Kolejeni załoganci czekają. - głos naukowej przywołał mnie do rzeczywistości. Stała obok mnie w stroju, w którym była na obiedzie.Niechętnie wstałem z ręcznika.- Komputer, wyjście. - obok nas pojawiły się drzwi. Przechodząc przez nie dodała. - Zapisz i zamknij program.Nic nie mówiąc odprowadziłem ją do drzwi jej kajuty. Będąc przy nich uścisnąłem jej rękę.- Dziękuję za tak niezwykły obiad i wypoczynek.W odpowiedzi Kareen wspięła się na palce i mocno mnie pocałowała. Gdy ogłupiały stałem bez ruchu odwróciła się i weszła do kwatery.Naprawdę obiad przegiegł całkowicie inaczej niz przewidywałem. Skierowałem się ku turbowindzie, ale coś mignęło mi za rogiem. Czyżby? Gdy minąłem róg korytarza to usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi. Podszedłem do panelu informacyjnego i wpisałem żądanie zlokalizowania kadetki Put Maher. Tak jak sądziłem, była na tym samym pokładzie co ja, kilkanaście metrów ode mnie. To od razu poprawiło mi humor. Widziała nasz pocałunek? Zapewne tak. Ciekawe co zrobi?Uśmiechając się wrednie poszedłemw kierunku swojej kwatery. Jeśli będę na mostku to mnie wezwą.

    Wolf
    Uczestnik
    #45112

    Gdy wróciłeś zauważyłeś że na monitorze bedącym na biurku miga ikona zapewne jakaś wiadomość. Podszedłęś i sprawdziłeś co to. Wiadomość pochodziła z mostka i podpisana była przez pierwszą oficer " Wiadomość od klingońskiego kapitana. Do punktu zbornego dotrzemy za 48h. Zarządziłam stała rotację wacht aby załogą odpoczeła i była przygotowana na to co ma nadejść na miejscu gdy dotrzemy. Miłej zabawy Kapitanie"Innych wiadomości nie było.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45118

    - Dziękuję. - mruknąłem. zdjąłem mundur i walnąłem się na łóżko. co za dzień! Najpierw idioci z przyszłości biegają mi po okręcie (przynajmniej moja akcja coś ich nauczyła - nie widzą wszystkiego), potem tracę kilku ludzi, złomuje jednego Sabre'a i rzucam wuzwanie Federacji. Ale i tak najlepsze było na końcu. Kłócę się z moja przyszłą żoną i grając jej na nosie flirtuje z naukową, zresztą całkiem kształtną naukową muszę przyznać.Myślać jeszcze o wściekłej minie Put zapadłem w sen.

    Wolf
    Uczestnik
    #45148

    Rano z błogiego wylegiwania się wybudził cię odgłos komunikatora, niechetnie go włączyłeś, był to głos pierwszej która stawiła się na mostku trochę za wcześnie - Do naszej grupy dołączyły jeszcze dwa okręty, USS Pagoda klasy miranda oraz bliźniaczy okręt do naszego USS Gargulec, kapitan Grel'Tok poinformował nas również o zmianie miejsca punktu zbornego, dotrzemy tam o północy. To mała stacja klasy Regula, ustawiona w dużym pasie asteroid pomiędzy trzema układami planetarnymi.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45185

    Pomyślałem chwilkę i napisałem rozkaz, żeby wachtę w okolicy północy trzymała zmiana alfa, potem ubrałem się i poszedłem do mesy. Z racji ciągłego wolnego chciałem posiedzieć koło załogantów i usłyszeć co mówią o ostatnich wydarzeniach.

    Wolf
    Uczestnik
    #45186

    Załoga była nadzwyczaj spokojna, może to zasługa Agnety lub szefów poszczególnych sekcji, grunt w tym że załoganci większość rozmów koncentrowali na relacjach między nimi oraz opowiadaniem o rodzinie, zdarzeniach z przeszłości, kilku postanowiło porozmawiać o twoich upodobaniach oraz snuć domysły co ich kapitan robi w wolnym czasie, poza wydarzeniami z ostatniego tygodnia. - Nieuwierzycie co wczoraj widziałem - zaczał jeden - kapitan znalazł sobie nową do towarzystwa - A co z Put - zapytał jeden- Poszła chyba w odstawkę - odparł kadet - Ta, słyszałem że się pokłócili - dodał trzeci- Dobrze że cię tam nie bylo - Niech robi co chce, ważne że jest dobrym kapitanem, słyszłem że ostro walczył aby ściągnąć Sorjuna i reszte z powierzchni zanim zmusli go aby się z stąd wynosić- Ja słyszałem co innego, podobno go bardzo nielubi, mają jakieś zatargi między sobą i celowo go tam zostawił- Bredzisz, lepiej przyznaj się co popijasz jak wracasz z wachty - Czepiaj się kogoś innego, lubię to wino, rozmawiałem z doktorem, jak będę pił w małych ilościach to nie będzie żadnych skutków ubocznych Inna grupa rozmawiała na zgoła inne tematy- Trzeci raz tym tygodniu naprawiałem ten przekaźnik, mam juz tego dosyć- Nie narzekaj bo dostaniesz gorszą robotę - To sam tam właź, tam nie ma nawet jak się ruszyć, a co dopiero wyjąć to ustrojstwo - Dobra pomogę ci, ale jutro zrobisz za mnie testy niskopoziomowe czujnikówWidać obie czynności są mało popularne i mało lubiane bo obaj przez chwilę się zastnawiali - Dobra zgoda, trzymam cię za słowo, pojdziemy tam zaraz po przerwie Drugi rozmówca usmiechnął się Takie i inne rozmowy toczyły się przez prawie cały czas gdy byłeś w mesie. Załoganci wchodząc do środka od razu cię zauważali a gdy ty patrzyłeś akurat w ich stronę salutowali kiwnieciem głowy. Mesa to ciekawe miejsce można dowiedzieć się więcej o załodze i okręcie niż z raportów na mostku.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45218

    " He he he... No teraz to pewnie jest zielona z zadrości." - pomyślałem o taktycznej.Gdy juz kończyłem śniadanie to do mesy weszła naukowa. W pomieszczeniu od razu nastała cisza. Wszyscy czekali na to co zrobi. Kareen odebrała posiłek z replikatora i wolnym krokiem zacząła szukać miejsca. Na moje skinięcie głowy zaczerwieniła się i chcąc, niechcąc usiadła na przeciwko mnie.- Dzień dobry. - przywtałem ja wesoło.- Dbry... - ledwo wykrzytusiła i zapewne dla uzyskania chwili na zastanowienie zaczęła pić kakao.- Chciałbym ci podziękować za możliwośc spędzenia z tobą paru miłych chwil. - rzekłem uśmiechając się.- Ja... ja... - próbowała coś powiedzieć.- Tak?- Ludzie mają nas na językach. - wreszcie powiedziała coś konkretnego.- I co z tego?- Nie lubię gdy ktoś mówi, że jestem częścią zamienną za taktyczną i że spotkaliśmy się tylko dlatego, bo chciałeś jej zagrać na nosie.- Dlaczego tak mówisz? Przecież nie byliśmy na randce...W odpowiedzi naukowa zarumieniła się jeszcze bardziej.- Tak, podoba mi się Put. I ty tez mi się podobasz. - kontynuowałem. - Ale z nikim nie szedłem do łóżka i nie mam żadnych zobowiązań. Mogę robić co chce w czasie wolnym. Nikt nie może mi zabronic spotkań z tobą. Więc w czym problem?- Tak, ale oni...- Oni? Chcesz znać ich zdanie? - wstałem i rzekłem głośno. - Czy komuś z tu obecnych nie podoba się, że wczoraj spotkałem się z moim oficerem naukowym w celu bliższego poznania swojego podwłanego? - nikt nie odważył się odpowiedzieć. - Dziękuję. - i siadłem. - To jest ich zdanie. Wiedzą, że nie powinno ich to zbytnio interesować, więc najwyżej plotkują. Więc nie przejmuj się nimi.- Tak, ale...- Żadne ale. Teraz w spokoju zjedz posiłek, a potem rób co chcesz. Wachtę mamy o północy, gdy przylecimy na stację. Chce cię mieć wtedy wypoczętą. Na pewno się przydasz... A teraz życzę smacznego.- Dziękuję. - odpowiedziała i wbiła wzrok w jejecznicę z jakiś dziwnych jajek bo była pomarańczowa.Wróciłem do swej kwatery. Miałem kilkanaście godzin spokoju, więc zająłem się kilkoma zaległymi raportami. Po ich skończeniu położyłem się na łóżku. Nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem. Na szczęście komputer był poinformowany o obowiązku obudzenia mnie godzine przed dolotem na stację.

    Wolf
    Uczestnik
    #45309

    Zostałeś zbudzony ciut wcześniej gdy okrętem szarpeło na tyle mocno że spadłeś z łóżka na podłogę. Po chwili odezwałsię twój komunikator - Kapitan wzywany na mostek - zegar na biurku wskazywał że do przybycia na stację pozostało około 1.5h

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45312

    - A niech... - tu użyłem wiązki przekleństw. - Gdbym wierzył w Boga to uznałbym to za karę. Ale nie wierzę. - to powiedziawszy wciągnąłem spodnie. Górną częśc munduru ubrałem po drodze ignorując spojrzenia mijanej załogi.- Kogo dziś rozwalamy? - zapytałem w chodząc na mostek.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 616 do 630 (z 1,022 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram