Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
Varosh przeniósł dane poczym zajał się analizą łanucha DNA i odczytywaniem danych na nim zapisanych. Był mocno zdziwiony mnogością informacji tam upakowanych. Najłatwiej poszło mu z uzyskaniem kodów i potwierdzeń. Wszytskie były ważne choć utajone, komputer nie chciał zdradzić do jakiej sekcji należą lecz już to świadczyło że kadet jest wiarygodną osobą i napewno pochodzi z przyszłośći a napewno nie z obszarów które zna aktualnie federacja lub jakiekolwiek inne państwo czy imperium. Wiele części łancucha DNA należy do nieznanch ras.Kadet z mostka potwierdził wykonanie rozkazów T'Vosha ale Kareen mimo zagonienia wielu techników do pracy zmagała się jeszcze z kilkoma problemami. - Będę gotowa za 10 minut może krócej.- Kapitanie - zwrócił się Varosh - proszę spojrzeć na panel, gdy podszedłeś bliżej - nie pochwalam pańskich metod ale chyba nasz gość jest jak najbardziej wiarygodny
- Wiesz co kadecie? Jesteś wolni. - podszedłem do niego i rozwiązałem więzy. - A więc jesteś z przyszłości? Tak jak myślałem... Teraz rób co się wam podoba. Ja po odzyskaniu swoich ludzi odlatuję stąd. Podaj mi zakres danych, które mam skasować z komputera. A tak na marginesie, nie można było przyjść i powiedzieć wszystkiego od razu, tylko ukrywać się? Wyszło i tak na to samo... Ponieważ mamy jeszcze 10 minut to może opowiesz mi twoją wersję ucieczki mojej matki? Z chęcią posłucham.
- Dane już zostały skasowane i tylko te które miałem w rozkazach, zresztą to i tak nie ma w tej chwili żadnego znaczenia, pańscy przełożeni i tak są zbyt zachłanni aby zważać na straty i reperkusje, szczególnie że przez tyle wieków korupcja dosięgneła nawet nas. Nie ma pan szans na samodzielne odzyskanie swoich ludzi z powierzchni, za kilka minut 3 okręty zaczna obrabiać Daredevilowi osłony, później pancerz, ma pan trzy drogi, dwie śmiertelne i jedną uzna pan za tchórzliwą ale historia swoje już widziała.
- Jeśli będę musiał wycofać się to zrobię to. Mam w sobie krew romulańską, a nie klingońską. Mam nadzieję, że w przyszłości nauczyli się czasami walczyć nie do końca honorowo. Więc opowie mi pan o matce czy idziemy na mostek?
- Ma pan chyba teraz większy problem i zmartwienie a historia pana matki i tak pana nie ominie. Odezwał się komunikator - Kapitanie, kapitan MacNamara każe nam się wynosić z układu natychmiast, chyba mówi serio bo wcelował w nasz reaktor wszystko co ma i nie tylko on.Kadet wtrącił się- Mówiłem i uprzedzałem ..... - poczym objeła go wiązka transportera, chciałeś go złapać za ramię lecz zareagowałeś za późno.- Kapitanie - odezwała się Agneta - proszę szybko na mostek
Wszedłem na mostek i pierwsze co zauważyłem to wściekła morda MacNamary,- Jesteśmy gotowi do misji ratunkowej, a pan każe nam się wynosić. Czy to prawda? Jeśli tak to łamie pan prawa Federacji i napewno złożę protest i skargę do pańskiego przełożonego.
- Jeszcze tu pan jest, zresztą może pan sobie składać protesty gdzie chce ale wątpie aby się to panu udało - MacNamara skinał głową, twoim okrętem zatrzęsło - Osłony 95%, chyba oni nie żartują - odparła Put - teraz pan chyba zrozumiał przesłanie, prosze się wynosić z układu chyba że zaryzykuje pan potyczke 1 na 3 - MacNamara ciągle miał skwaszoną minę, dobrze że powiedział proszę bo miałeś szczerą ochotę wpakować mu torpede prosto w mostek.
- Powiem to panu osobiście, a nie jako oficer Floty. - zdjąłem komunikator. - Jesteś gnojem i módl się, żebyśmy więcej się nie spotkali. Sternik połowa impulsowej, odlatujemy.
MacNamara wkurzył się i to nieźle, przerwał połączenie, gdy sternik skierował się na obrzeża układu 2 Sabery skierowały się prosto za tobą, z początku sądziłeś że chcą dopilnować abyś opuścił układ ale chyba nie to było ich zadaniem - T'Vosh - Put przez chwilę się zapomniała - czuje że oni nie są pokojowo nastawieni, poprawka są zdecydowanie wrogo nastawieni, celują w nasze silniki impulsowe - gdy odlecieliście na 10 mln km Sabery zaatakowały bezpardonowo- Osłony 50% - rzuciła Put, fazery i torpedy mocno osłabiły osłony a kolejne szukały celu.
- Ach tak? Wszystkie wyrzutnie i fazery w jeden cel. Torpedy mają zostac zdetonowane fazerami, jeśli miną cel. Po salwie spadamy stąd. Iwan wejdziesz w wolny warp, jak będziesz miał wolną drogę do jak najwyższą.
-Jeden z Saberów ostro wzniósł się aby uniknąć trafień ale 3 torpedy i 2 wiązki fazerowe gwałtownie trafiły w okolicach deflektora, ekslpozja głowic spowodowała że cały okręt stał się mało sterowny, na pokładzię musiały dziać bardzo ciekawe rzeczy bo Saber wypadł z gry i zaprzestał ostrzału. Drugi natomiast kontynuował, dwie torpedy trafiły Daredevila w spodek- Osłony 35 %, mniejsze uszkodzenia sieci przesyłowych, mamy rannych - Put starała się jak mogła Dwie kolejne torpedy zmierzały już w stronę Daredevila gdy nad okrętem pojawiły się dwa klingońskie B'rele.- Mamy połączenie z klingońskiego okrętu - rzucił kadetJeden z Breli rozniósł torpedy a drugi dobrał się drugiemu Saberowi do ogona poważnie go uszkadzając
- Nawrót. Put doprowadź Sabre'a do ruiny, ale go nie niszcz. Łączcie z Klingonami.
- Witam kapitanie T'Vosh, wiem że ma pan mojego syna, więc tym razem będę na tyle skory że panu pomogę ale proszę wykonać taktyczny odwrót, w stronę tego układu zmierza kolejna grupa waszych okrętów, nawet walcząc do końca, mężnie i dzielnie, wspólnie nie damy im rady. Proszę podążać za mną, drugi klingoński ptak osłoni pański zadek - klingon dobrze przy tym się bawił, lecz nie na długo, Steamruner który orbitował nad planetą chyba spostrzegł co się dzieje i leci kolegom na pomoc, jeden z Breli dostał już torpedą a i fazery co chwilą lizały jego osłony.- Natychmiast kapitanie, chyba że chce pan tu zginąć bo ja dziś nie zamierzam przenieść się do ziemi przodków - klingon ryknał na ciebie, mimo że byłeś opanowany drgnałeś lekko.
- Put, jeśli przeładowałaś wyrzutnie to poslij pozdrowienia kapitanowi MacNamarze. Zaraz po tym spadamy za B'Relem.
Steamruner wykonał ostry skręt przez lewą burtę i dzieki temu uniknął jakże pięknego prezentu. 3 okręty skakały jeden za drugim w warp utrzymując stałą prędkość okolo 8.5. Nikt was nie gonił. Po mniej więcej 10 minutach odezwał się znowu klingon- Czeka nas dłuższy przelot kapitanie T'Vosh, mam nadzieje że gdy dolecimy na miejsce pański ojciec panu wszystko wyjaśni, a tak na marginesie jestem kapitan Grel'Tok - klingon wydawał się być w miarę młody jak na kogoś kto już ma dorosłego syna.
