Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
- Rozumiem. Na stację zejdzie łącznie 10 osób. Ale - zawiesiłem na chwilę głos - rezerwuję sobie prawo sprawdzania pańskich ludzi. A jeśli chodzi o rebeliantów, to nalegam na bezpośredni transport do cel. Nie będą biegać po moim okręcie.- Dobrze. - zgodził się porucznik - Proszę się u mnie stawić zaraz po przebadaniu.Połączenie zostało przerwane.Tymczasem po raz pierwszy zwróciłem się do doradcy:- Co pani o nim sądzi?- No wreszcie zaczyna doceniać pan empatów. - odpowiedziała Tii Maik - W tym poruczniku nie wyczuwam złych intencji. Nie jest groźny, mimo że stwarza takie pozory. Po prostu boi się, że z jego ukochana stacją stanie się to samo co z punktem nasłuchowym.Dziękuję i obiecuję, ze w przyszłości będę częściej pytał panią o radę. - w odpowiedzi posłała mi zniewalający uśmiech. Ciekawe czy wszystkie Betazoidki są takie ładne? - Pani Put, przejmuję pani mostek. W razie zasadzki nikt nie może uciec ze stacji. Proszę też o losowe wybranie sześciu osób z załogi. Mają zgłosić się przy śluzie. I niech każdy ma ze sobą ręczny fazer. Panie Sorjun, jest pan bezpośrednio odpowiedzialny za pobranie zapasów. Szczególnie zależy mi na torpedach. Chcę mieć pełny zapas. Wszystkich wchodzących ze stacji dokładnie skanować, czy nie są futrzakami. Pierwsza, zostaliśmy zaproszeni, więc pora złożyć wizytę.Razem weszliśmy do turbowindy, ale w połowie jazdy rozkazałem:- Komputer! Zatrzymaj turbowindę. - klepnąłem w komunikator - Kapitan do doktora Varosha. Proszę się zgłosić przy śluzie wraz z fazerem, trikorderem medycznym i danymi o futrzakach. Będzie pan szukał agentów.- Tak jest! - dobiegła mnie odpowiedź.- Przecież mógł pan wydać ten rozkaz w trakcie jazdy. - zdziwiła się Agneta.- Windę zatrzymałem by porozmawiać z panią na osobności. Czy namyśliła się pani nad moja propozycją?- Tak.- I jaka jest odpowiedź?- Uważam, że musi pan mieć na pokładzie osobę, która będzie pilnowała czy pan nie łamie praw Federacji.- Więc zdecydowała się pani zostać. To bardzo dobrze. I proszę ciągle nie mówić do mnie pan. Służbowo jestem kapitanem, ale prywatnie powinniśmy przejść na ty. Mam na imię T'Vosh, ale niektórzy nazywają mnie James.- A na mnie prywatnie mówią Agg. - odpowiedziała zaskoczona.- Komputer! Wznów jazdę. Zapraszam też na kolację, w pierwszy wolny termin. Przecież trzeba poznać swego pierwszego oficera. - z tymi słowami opuściłem turbowindę.Przy śluzie czekała już cała ekipa, trochę wystraszona, ale moje przybycie poprawiło morale.- Wszyscy udamy się do ambulatorium na stacji, by jej włodarze upewnili się, że jesteśmy prawdziwi. - poinformowałem grupę.Po chwili otworzyły się drzwi śluzy, a na pokład wkroczyło dwóch naukowców, wraz z czterema oficerami ochrony. Zaczęło się wzajemne skanowanie.- Wydaję się, że są czyści. - odezwał się jeden z naukowców - Ale trzeba ich dokładniej sprawdzić. Tak więc cała grupa opuściła okręt. Każdy otrzymał swego osobistego "ochroniarza". Już miałem za innymi wejść do turbowindy, gdy za rogu wybiegł krasnoludek i zaczął się meldować mojej pierwszej:- Kadet Kareen Koudelka melduje się na służbę!- Nie jestem kapitanem, tylko pierwszym oficerem. - odpowiedziała Agneta i mrugnęła do mnie okiem - Kapitan jest tam. - wskazała na mnie wsiadając do turbowindy.Popatrzyłem na kadetkę. Więc to jest ta spóźnialska. Miała intensywnie błękitne oczy i figurę rusałki. W swoje krótkie popielatoblond loki wpięła dwa małe różowe kwiatki. Mogłem to bez problemu zauważyć, bo sięgała mi ledwie do piersi. Nagle poczułem delikatną woń kwiatów. Do jasnej cholery! GF to wojsko, a nie rewia mody!- Przepraszam, pomyliła pani adresy. Prom na Risę odchodzi z peronu siódmego. - wycedziłem zimno. A kadetka aż otworzyła usta ze zdziwienia - I proszę schować te kwiaty. Jest pani na służbie!- Ale przecież ładnie wyglądają.- Borg tez ładnie wygląda, gdy nie strzela. A więc spóźniła się pani na okręt, tak?- Ale to był wypadek. Po prostu popsuł mi się mój prywatny zegarek i...- Przepraszam, - odezwał się mój ochroniarz - ale ambulatorium czeka. Pani może poopowiadać w drodze.W trojkę weszliśmy do turbowindy.- Tak więc jak popsuł mi się mój zegarek to...- Dobrze. - przerwałem - Może trochę pani powie o sobie?- Nazywam się Kareen Koudelka i zostałam przydzielona na stanowisko głównego oficera naukowego na okręt USS Daredevil. A wie pan, że niedawno przemianowano ten okręt? Bo poprzednik zniszczono w masakrze w układzie Chin'Toka i na cześć tamtego...- Pytałem się o panią, a nie o okręt. - przerwałem ze złością, a mój opiekun przestał ukrywać rozbawienie.- Tak, tak. Urodziłam się na ziemskim Księżycu, w Tycho. Na początku mojej kariery naukowej studiowałam na Regulus III. Jest tam pięknie. Był pan tam kiedyś? - zobaczyła moje oczy - Och, przepraszam. W rodzinie mówią, że jestem straszną gadułą. Studiowałam na Regulus III, ale po dwóch latach nagle przeniesiono mnie - "raczej relegowano" pomyślałem - do Akademii. Tam ukończyłam studia - "wypuścili cię bo byś zagadała ich na śmierć" - i dostałam skierowanie na okręt. Moja specjalizacja to geologia i archeologia - " i plotkarstwo zapewne" - więc jeśli ma pan jakieś ruiny, to z chęcią coś tam z nich powykopuję - "pozakopuję chyba".- USS Daredevil to obecnie raczej okręt wojenny, a nie naukowy. My nie badamy ruin, ale tworzymy nowe. - chciałem się jej jak najszybciej pozbyć, ale muszę przyznać, że mnie zaintrygowała - Proszę się zgłosić na okręt wraz z bagażem, jeśli go pani ma.- Mam, mam. Jak dostarczał mnie to USS Olympus Mons, to zdążyłam zabrać wszystko. - Olympus Mons, ten nowy Sovereign z technologią anty-Borg?- Tak ten. - nagle zmieniła temat - Czy po zaokrętowaniu otrzymam jakieś rozkazy?- Obecnie ma pani dwa zadania. Pierwsze: w ciągu godziny ma pani być na okręcie z pełnym bagażem. Po drugie: w ambulatorium mamy pokrojonego futrzaka w ludzkiej postaci. Proszę się trochę podszkolić na nim z egzo- i ksenobiologii.- Tak jest! - odkrzyknęła.W międzyczasie dotarliśmy na pokład z ambulatorium, a kadetka pojechała dalej do swej kwatery.- Współczuję panu takiego załoganta. - próbował pocieszyć mnie opiekun, ale marnie mu szło.Razem weszliśmy do ambulatorium Takiego bałaganu dawno nie widziałem. No, po paru kłótniach rodziców było gorzej. Lekarze biegali od jednego kadeta do drugiego, ciągle coś mierzyli, warzyli i obliczali. Varosh przekrzykiwał się z głównym lekarzem. Jedna z kadetek zemdlała, a siostra bezskutecznie próbowała ja ocucić. Jedynie moja pierwsza siedziała z uśmiechem na łóżku.- Nie ma to jak służba zdrowia, po reformie. - powitała mnie.- Spokój do k... nędzy!!! - ryknąłem i wszyscy nagle się uspokoili, nawet zemdlona usiadła całkiem trzeźwa - Róbcie nam te badania, ale szybko do cholery! Nie jesteśmy na pikniku, ale na służbie!Do ambulatorium wróciła namiastka ładu i porządku. Mogłem spokojnie zastanowić się. Co nowiutki Sovereign robi w tym sektorze? Chyba Admiralicja poważnie potraktowała futrzaków. Jednak po chwili przestałem się tym przejmować. Gdy lekarze zaczęli jeździć mi po ciele swoimi przyrządami przypomniałem sobie intensywnie błękitne oczy i zapach kwiatów. To chyba były róże...
Chwilę później podszedł do ciebie chyba lekarz lub jego namiastka, bo wygladał raczej na technika niż lekarza z prawdziwego zdarzenia.- Dziekuję za te ostre słowa, choć można było wprowadzic tu trochę ładu bardziej mniej .... - tu nachwilę zamilkł jakby szukał włąściwego slowa by po chwili dokończyć - ...mniej kontrowersyjnymi metodami.Wszyscy pańscy ludzi zostali już sprawdzeni i nie znlazłem niczego podejrzanego.Dołaczył do was również Varosh który również wycedził podobną formułkę.Badania zajeły wam na tyle duż oczasu że kadet Sorjun uporał się w dosyć szybko z uzupełnieniem zapasu torped aż do pełnego ich kompletu. Zakończył to powiadamiając cię o tym przez komunikator. Otrzymałeś również ponaglenie od dowódcy bazy o pośpieszenie się, nadmienił że masz sporo misji do wykonania w tym sektorze co zdziwiło cię ale cóż ciężka praca uczyni cię admirałem.
- Czasami trzeba kadetów ponaglać ostrzej. Niech nie myslą, że to przedszkole.W tej samej chwili otrzymałem powiadomienie o uzupełnieniu zapasów oraz ponaglenie do wizyty u szefa stacji.- Idziemy pierwsza. - zakomenderowałem i wyszliśmy z ambulatorium.Po chwili weszliśmy do gabinetu porucznika.- Chorąży T;Vosh melduję się. - Proszę siadać. - odpowiedział porucznik.- Jakie rozkazy? - spytałem krótko.
- Dowództwo poleciło panu pilnować pewnego obszaru, wokół przestrzeni wpływów naszych futrzanych przeciwników, tu ma plan trasy patrolu, dodatkowo wyznaczam panu jeszcze jedną misję a mianowicie na jednej z planet na trasie poprzedni patrol z przed tygodnia, wykrył szczątki zarówno na orbicie jak i na powierzchni. Pańskim zadaniem to zbadanie ich i przeprowadzenie powierzchownych analiz archeologicznych, wiem że ma pan na pokładzie odpowiednio do tego przeszkolonego oficera - chciałeś zaprotestować ale porucznik przeszkodził ci, ciągnac dalej wypowiedź - wiem że jesteście bardziej jednostką zwiadowczą i bojową niż naukową ale nie mam akurat żadnego okrętu w okolicy dlatego pan dostał to zadanie, prosiłbym również o codzienne meldowanie się kontroli lotów na stacji. Jakieś pytania...
To co powiedział porucznik zastanowiło cię, nikt nigdy w akademii nigdy o tym nie mówił, albo to nowy sposób kontrolowania młodych kapitanów okretów floty albo coś zupełnie innego, pytania same cisneły ci sie na usta...
[plan podam po starcie Daredevila]
- Żadnych. - odpowiedziałem krótko- A więc jest pan wolny. Razem z milczącą pierwszą wyszliśmy z gabinetu i weszliśmy do turbowindy.- Krótko nas trzymają, prawda? - wreszcie pierwsza coś powiedziała.- Pewnie nie wierza tak dziwnemu dowódcy, jak ja. - odpowiedziałem pólżartem, półserio.Ponieważ wszystkie uzupełnienia zostały juz pobrane, nie pozostawało nic innego jak wyruszyć na patrol. Jednak przy śluzie cos mnie tknęło. Pierwsza wysłałem na mostek, a sam wcisnąłem komunikator.- Panie Sorjun, czy nasz oficer naukowy jest na pokładzie?- Widziałem ja parę razy jak tahałą jakieś toboły, ale obecnie jej nie ma.- Dziękuję. - przerwałem połączenie i wezwałem spóźnialską - Kapitan T'Vosh do aadeta Koudelki. Ma pani dwie minuty do zameldowania się na pokładzie, albo nie musi się pani juz meldoweać w ogóle.Nie czekając na odpowiedź wyłączyłem komunikator i zacząłem odliczać.- 120, 119, 118... 37, 36, 35...Gdy dotarłem do osmiu, pojawiła się na pokładzie.- Dziękuję, że była pani tak miła i raczyła dotrzymać nam towarzystwa.- Kapitanie, miałam problemy...- Wiem, wiem. Z zegarkiem. Proszę ze mna na odprawę.Na mostku była całą zmiana alfa, weięc nie miałem problemów z przygotowaniem odprawy.- Panie, panowie. Mamy za zadanie patrolować tej rejon - pokazałem palcem obszar - oraz sprawdzić szczątki na tej planecie. Ale wcześniej muszę coś wyjaśnić. - zacząłem opowiadać o spotkaniu z Bolianinem, atakiem na stację oraz rewelacjami związanymi z budową futrzaków. Po kilkudziesięciu minutach skończyłem.- Jakieś pytania? - nie było żadnych. - No to lecimy. Wszyscy obecni do czasu dolotu na granicę patrolu macie wolne. "Ja też." - pomyślałem.
Gdy zostałeś sam, zaczałeś przeglądać plan lotu " Plan Lotu Patrolowego nr 56Wektor 240 na 35 dystans 5 ly. Cel: obłoki gazowe, skany przestrzeni i taktyczne Wektor 0 na 30 dystans 2 lyCel: asteroida 2 klasy, skany przestrzeni i taktyczneWektor 0 na 300 dystans 1 lyCel: Układ Kharaz, badanie 2 planet układu Kharak I i jego księżyca Ioban, dokładne badaniaWektor 40 na 150 dystans 4 lyCel: Rutynowe skany przestrzeni i taktycznePowrót do bazy"
po zobaczeniu planu lotu wszedłem na mostek i zwróciłem się do sternika:- Panie y... - "cholera, nie znam własnej załogi" - kadecie, kurs 240/35. Odległośc 5 ly. Później dokładny skan przestrzeni.- Task jest!Okręt wskoczył w warp.
Dzień na okręcie USS Daredevil-C zmierzał się ku końcowi, statek powoli zbliżał się do pierwszego punktu patrolowego będąc ciągle w wysokim warp. Nic nie zakłócało spokojnego patrolu chyba tylko myśl że kapitan musiał zameldować się u porucznika Ramireza.
- Kapitanie, zbliżamy się do Wyznaczonego punktu. - zameldował kadet pełniący służbę jako sternik.- Dobrze. Po dotarciu cała stop. Operacyjny, Pełny skan przestrzeni.- Tak jest!- A raport dla Rodrigeza? - rozległ się nagle głos z okolic turbowindy. Odwróciłem głowę i zauważył swego pierwszego oficera. - Czas na zmianę warty, kapitanie.- Zejdę po skanie pierwsza. Przejmiesz mostek na czas wykonania drugiego punktu patrolu.- Oczywiście.- I przygotuj proszę ten raport. Maźnij coś o kontynuowaniu patrolu i braku niespodzianek.- Kapitanie, jesteśmy na miejscu. Zaczynam skan.
Dokładny skan przestrzeni potrwał trochę więcej niż pół godziny a wyniki są wprost fascynujące 🙂 . Dwadzieścia cząstek pyłu na metr sześcienny, pięćdziesiąt dwa źródła promieniowania ultrafioletowego, kometa drugiego typu i jedno źródło promieniowania wszystkich typów. W tym samym miejscu komputer wykrył jakiś obiekt poruszający się stałym kursem z prędkością 100 km/s, dystans 0.5 ly.
- Ten obiekt to już twój problem, pierwsza. – powiedziałem wchodząc do turbowindy – Ja mam 8 godzin urlopu.Turbowindą udałem się do kwatery gościnnej, aby wreszcie się wyspać. Kwatera kapitańska jest przecież zajęta. Pierwsza chyba nic nie spartoli. Mam przynajmniej taką nadzieję.Tymczasem na mostku rządy przejęła Agneta.- Sternik, kurs na obiekt. Operacyjny, chcę wiedzieć co to jest.- Tak jest! – kadeci odpowiedzieli niemal jednocześnie.Okręt zaczął zbliżać się do tajemniczego obiektu.
Droga do dziwnego punktu zabrała wam około 5h, w odległości 0.1 ly sensory rozpoznały obiekt jako jednostkę transportową floty, a właściwie to co z niej zostało. Gdy dotarliście na miejsce na głównym ekranie pojawił się obraz wraku, zlepek kawałków stali które kiedyś przypominały główne kratownice konstrukcji okrętu, kawałki blach przewodów, osmalone szczątki, dziury powstałe zapewne od wewnętrznych eksplozji, stopione kawałki elementów, istne pobojowisko, a do tego promieniowanie, ziało na wszystkich zakresach, reaktor ciekł, napewno rzadna żywa istota nie mogła przetrwać takiej katastrofy.
- Niech to szlak! - zaklęła Agneta - chcę wiedzieć kto to zrobił. Wyślijcie też zapytanie do Rodrigeza co zrobić z wrakiem. I sprawdzie czy w okolicy nie ma kapsuł ratunkowych. Moze ktoś przeżył tą masakrę.
- Żadnych kapsuł - padło w odpowiedzi - a nawet jeżeli są to albo zniszczone albo mocno uszkodzoneDalej wypowiedź dokończył zastępca oficera naukowego który akurat wyszedł za potrzebą- Żadnych śladów okrętów w okolicy ani innych obiektów, być może dryfuje już od dłuższego czasu .... dziwne nie mogę połaczyć się z bazą, coś blokuje transmisje... kadet próbował wydusić coś z konsoli ale na marne
- No tak. Zaczyna się. - spokojnie skomentowała to Agneta - Żółty alarm. Bierzemy transportowiec na hol i lecimy kursem równoległym do transportowca. Chce wiedzieć skąd przyleciał. Czy można transportować się na pokłąd transportowca i odzyskać dane z komputera?
