Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
- Czy ja też mam być objęta kwarantanną czy chodzi tylko o ambulatorium?
- Też, gdyż nie mam pojęcia z jaką substacja mamy do czynienia - poczym doktor wrócił do siebie celem przeprowadzenia dokładniejszych analiz
- Przynajmniej będziemy mogli bliżej się poznać. - szepnęła Jares i połączyła się z mostekiem. - Kapitanie, mamy problem. Ten Klingon jest chory, a raczej ma jakąś dziwną substancję w krwi. Doktor sugeruje kwarantannę ambulatorium. Trzeba będzie jeszcze podesłać tu strażnika co pinował cel oraz odciąć z zdezynfekować korytarze, którymi był przechodziłam z ambulatorium do cel.- Zrozumiałem. Zarządzam kwarantannę. Podaj dokładnie korytazre do odcięcia.Po kilku minutach ambulatorium było odcięte, a korytarze dezynfekowane. Jares usiadła na kozetce i poluzniła kołnierzyk. W końcu trochę tu sobie posiedzi i to nawet po służbie.
Doktor spoglądał w mikroskop gdy zaczał rozmowę - Co pani sądzi o kapitanie?? - pytanie było dość dziwne i podchwytliwe
- Kapitan? No... Musze się przyznać na początku go nie lubiłam, zresztą z zasady nie lubie przełożonych, w Akademii często to dawało o sobie znać. Myślałam, że to jakiś cholerny goguś. Ale potem przeczytałam jego przebieg służby. Spodobało mi sie to pobicie tego Volkana Sodatha. No i służba na tym okręcie. Jest tolerancyjny, ale wymagający. Często myśli nieszablonowo, jeśli przepisy Gwiezdnej Floty ograniczja mu swobodę chce znaleźć w nich luki. Co jeszcze mam dodać? Gdy dadzą mi awans i możliwość przeniesienia to chcę służyć tam gdzie on.
Doktor nie odpowiedział nic tylko się usmiechnął - A co sądzi pani o reszcie oficerów, może kogoś zdążyła już pani obdarzyć szczególną antypatią??
- A jak pan sądzi, kto z załogi mostka jest najmniej lubiany za swój logiczny styl myślenia? Chyba więcej nie muszę dodawać...
- Niech zgadne, pierwszy ... ale tacy są Volkanie, nic tego nie zmieni, może tylko przeszczepienie mu tej części ludzkiego mózgu który odpowiada za nielogiczne myślenie .... hmm mam coś ciekawego, czynnik będący w jego krwi jest mocno rozrzedzony, ktoś się naprawdę postarał aby on sam tego nie zauważył, śordek ten zaczyna oddziaływać szczególnie efektywnie nie klingoński organizm dopiero po osiągnieciu pewnego stężenia, reszty zapewne domyśli się pani sama, proszę kontynuować o reszcie
- Pierwszy czy raczej czwarty oficer? - uśmiechnęła się Jares. - Przecież kapitan zdegradował go na czwarte miejsce w przejmowaniu mostka... I dlaczego mam opowiadać o załodze mostka? To jakieś przesłuchanie? Bo na psychologa pan nie wygląda, przynajmniej jest nim doradca. O co chodzi?
- Nie skądże - bronił się doktor - pytam z czystej ciekawości, tutaj - wskazał na ambulatorium - niewiele plotek dociera, więcej usłysze w mesie od innych załogantów, a czy jestem psychologiem to tak, mam z tego doktorat, zresztą od momentu przyjęcia posady lekarza na tym okręcie nigdy nie widziałem pani tutaj - Varosh uśmiechnał się poczym znów spoglądał w okulary mikroskopu.
- Cóż raczej inni mają problemy z sercem z mojego powodu... Ja o wiele rzadziej. A i rzadko choruję. Połączenie genów romulańskich i kardazjańskich spowodowało powstanie bardzo mocnego systemu odpornościowego. A jeśli chodzi o plotki to kilka znam i z chęcią podzielę się z panem. Prosze tylko nie powtarzać. - dodała ze śmiechem. - Od czego zacząć... Z mostka. Nasz podstawowy sternik się zabujał. I to w psychologu. Czy raczej doradczyni. Coś próbuje, ale na razie nici. Podobnie nasz kapitan, który miał bardzo romantyczną kolację z taktyczną. I obrał niezłą taktykę, bo podobno Put często na niego zerka. A z innych spraw. Kadetka Jakuszewidze ostatnio spoliczkowała hrabinkę Desmond. "Nie będziemi tu się mądrzyć ktoś z herbem widły wbite w gnój" - powiedziała. Gdyby nie interwencja G'laka byłby ostro... - Karena rozgadała się całkowicie. Opowiadała różne historie z mostka, maszynowni i innych części statku. Mówiła o znajomościach, przyjaźniach, rozkwitającej miłości. Ale tez wspominała o zdradach, zazdrości i próbie podkładania sobie świń.
Varosh słuchał bardzo uważnie, chwilami wyłączał się aby skupić się na badaniach ale ogólny obraz stosunków jakie panują na okręcie już miał, czasami dopytywał się o szczegóły, ogółem rozmowa trwała i trwała gdy Varosh nagle odsunał się od konsoli poczym wstał przeszedł się pod pomieszczeniu poczym wrócił i usiadł ale nie na krótko- Co pani wie o federacyjnych badaniach nad klingońskim systemem nerwowym i wpływem różnych czynnków na niego??
- Nic. - odpowiedziała krótko Karena. - Skąd mam wiedzieć? Nie jestem z sekcji naukowej, a jeśli badania są prowadzone to zapewne są utajnione.
- Dotkor do kapitana proszę o rozmowę na osobności - poczym udał się do swojego pokoju- Czy jest już pan sam??
