Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
Na czas dolotu zmianie alfa kazałem odpocząć. Nawet pierwszej. Chwilowym kapitanem została naukowa Koudelka, która z wrażenia aż zaczęła się jąkać.W czasie mojego wolnego czasu zjadłem porządny obiad i ponownie odwiedziłem ambulatorium.Gdy Daredevil zbliżył się do posterunku siedzialem na mostku i czekałem co mi przygotują Bentusi.
Gdy Daredevil wyszedł z warp oczom załogi ukazała się mała zbieranina asteroidów. Do najbardziej wysuniętego spośród pozostałych była przyczepiona mała konstrukcja z kilkoma wysuniętaymi strukturami do których spokojnie mógłaby zadokować fregata ale każdy większy okręt spewnością by zawadził o asteroidę. Z początku nikt się nie zgłaszał, lecz w odległości z której stacja przez okna była doskonale widoczna, naadeszło wywołanie. Na ekranie pojawił się młody andorianin- Nareszcie, myślałem że już nie przylecicie - gdy tylko zobaczył ciebie od razu zmienił ton - kadet Tgal melduje się na służbie - poczym spojrzał na chwilę na ekran poczym dodał - macie pozwolenie na dokowanie przy dowolym przyłączu.
- Sternik. Dokujcie przy dowolnym przyłączu. Pierwsza, może zobaczymy ten punkt przeładunkowy? Z chęcią porozmawiam z kadeten Tgalem.Razem udaliśmy sie do śluzy.
W korytarzu łączącym śluzę z resztą posterunku stał już kadet Tgal. Gdy przeszliście przez śluzę kadet od razu podszedł do ciebie - W czym mogę pomóc kapitanie .......
- Podobno na tym posterunku jest mój szef ochrony. Z chęcią z nim porozmawiam.
- Jedyną osobą oprócz mnie na tym posterunku jest klingon - tu kadet przerwał - jakby to powiedzieć pijany klingon ktorego uśpiłem żeby nie rozwalił tej stacji - chwilę czekał na twoją reakcję - jeśli to jest pański szef ochrony to proszę go stąd zabrać, miałem już dość kłopotówTagal odczekał jeszcze trochę poczym trochę się wachał ale zapytał, - Mogę na słówko na osobności
- Dobrze, Agneta przenieś tego Klingona na Daredevila. Jak będzie fikał to daj mu parę razy w mordę. Niech sobie nie myśli, że Gwiezdna Flota jest mniej bojowa niż ta ich KSO.Gdy Christiansen odeszła zająć się Klingonem, zwróciłem się do kadeta:- Co jest takie tajne?
- Mam prośbę kapitanie, czy mógłby któryś z pańskich techników naprawić sensory stacji, jak sam pan widział nie działają one za dobrze i jeszcze jedno kilka dni temu kilku kadetów którzy byli pod moją komendą udali się do pobliskiego układu obserwować bardzo bogatą faune i flore ale od tego czsu nie dostałem od nich żadnej wiadomości ani przekazu, nie chce zostawić posterunku bez opieki gdy by pan mógł ich odszukać i ich tu sprowadzić, byłbym wdzięczny za wszelką pomoc - widać że kadetowi było głupio składać taką prośbę
- A dlaczego nie poinformował pan o tym swego przełożonego? - zapytałem zdziwiony. Ale dobrze. Przyśle pare technikow do naprawy. Jak skończą swoje to poszukam pańskie zguby. A teraz chodźmy do naszej spiącej królewny.
Kadet chyba nie bardzo chciał to wyjawić ale chyba bardziej nie wiedział jak ci to powiedzieć, chwilę się wachał poczym powiedział- Za dwa tygodnie mam być przeniesiony oraz awansowany do stopnia chorążego, mam również dowodzić jakąś fregatą zatem sam pan rozumie że nie za dobrze by to wyglądało gdybym prosił przełożonych o naprawę wyposażenia posterunku, wynikałoby z tego że nie potrafię jej utrzymać w dobrym stanie a to by źle wyglądało w moich papierach, a wyjaśnienie tego jest jak najbardziej oczywiste nie mam ani sprzętu ani potrzebnych materiałów do wykoanania napraw nie wspominając o niedziałających replikatorach.Tagal, powoli wyjaśnił ci całą sprawę w drodzę do pomieszczenia w którym leżał nieprzytomny klingon. Stacja nie była duża, zaskoczyło cię że wiele pomieszczeń nie było pozamykanych, spora część korytarzy była skąpana w półmroku.
- Może pana zdziwię, ale Gwiezdna Flota pracuje zepołowo. Tu nie lubią zbytnich indywidualistów. Jesli wysłałby pan prośbę i odpowiednio ją umotywował to wpadłby tu nawet Sovereign, aby naprawić sprzęt. Przelożeni są, aby pomagać w problemach, które przerastają podwładnych, a nie od ich gnojenia. I tak na marginesie, prosząc mnie o pomoc, nie pomyślał pan, że ja mogę opisać w raporcie pańską prośbę? Ale proszę się nie martwić. Nie zrobię tego.Razem weszliśmy do pokoju, gdzie leżał Klingon.- Co z nim? - zapytałem Agnete, która tam już była.
Gdy wspomniałeś o wspomnieniu jego prośby w swoim raporcie troche przybladł ale gdy powiedziałeś że tego nie zrobisz byl lekko zmieszany, nie wiedział co powiedzieć widać bardzo mu na tym zależało na tym awansie.W pomieszczeniu panował trudny do zniesienia zapach żeby nie powiedzieć fetor. Na podłodze leżało kilkanaście pustych butelek a pod ścianą ciało chrapiącego klingona.
- Agneta, ustaw fazer na słabe ogłuszanie. Zaraz z nim porozmawiam. Jak podskoczy to strzelaj.Podszedłem do pjanego i wymierzyłem musiarczysty policzek.- Wstawaj pijaku! Chcę znac twe imię!
Klingon przewrócił się na drugi bok tak aby na ciebie spojrzeć , najpierw otworzył jedno oko potem drugie, zaczał coś mamrotać pod nosem ale tego nie usłyszałeś. Próbował wstać ale ciężko mu to szło. Jakimś cudem jednak wstał, opierał się o ścianę tak aby ponownie nie rozłożyć się na podłodze - Gdzie ta mała andoriańska gnida - wydukałO dziwo w pomieszczeniu brakowało kadeta, chyba klingon ma mu coś za złe bo jak tylko zadałeś pytanie klingonowi Tgal ulotnił się.
