Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
O dziwo to nie Bentusi atakowali stację a jeden kilngoński okręt klasy Vorsha, koszmarnie wolny i niedozbrojony jak na przedstawiciela swojej klasy. Własnie zawracał gdy znalazłeś się na mostku. Agneta juz siedziała na swoim miejscu- Jakie rozkazy - zapytała- Raport - odparłeś - To, co widać, fazery wcelowane w jego napęd, torpedy zostały nakierowane na uzbrojenie, mamy w sumie tylko 6 torped w wyrzutniach, nie jest to dobra wiadomość, mieliśmy uzupełnić zapasy i fatalnie niezdążyliśmy - dopowiedziała Put
"To o czym myślałaś w trakcie mojego przesłuchania?" - pomyślałem gniewnie, po czym rozkazałem:- Strzelać z fazerów. Z wyrzutni narazie nie. Mogą sie przydać do walki z innymi klingońskimi okrętami, które zapewne gdzieś tu są. Celuj z fazerów w uzbrojenie, może trafisz w ich torpedę?Sternik, trzymaj nas koło stacji, by można było się za nią chować w razie potrzeby.
Daredevil wykonał ostry zwrot poczym zaczał piąć się w góre, ustawiając się idealnie pod kilem okrętu, kilka celnych trafień z fazerów skutecznie wyłączyło z użycia dolne elementy uzbrojenia w tym dwa disruptory na skrzydłach. Ciężki krążownik powoli zatoczył koło poczym skierował całe swoje uzbrojenie na Daredevila. Jednakże ciężki disruptor i torpeda fotonowa która wylądowała na osłonach federacyjnego okrętu chyba nie wywarła większego wrażenia - Osłony 83% a krążownik ledwo się trzyma - rzucił kadet stojący przy konsoli taktycznej
- Rozwalcie resztę broni, a później silniki. Na końcu namierzcie systemy podtrzymywania życia. Chcę żeby się poddali.
Jednakże życie lubi płatać figle, tuż za Daredevilem pojawiła się para kolejnych krążowników klasy Vorcha, pierwszy zaatakował twój okręt dwoma torpedami skutecznie redukując poziom osłon do wartości 50%, drugi natomiast zaatakował Vorche, momentalnie niszcząc pozostałe sprawne uzbrojenie oraz silniki. Chwilę później na ekranie pojawiła się twarz młodego lyranina - Zostawcie go nam, nie mieszajcie się do tego, ubolewamy że do tego doszło
- Zbliż się do stacji. - poleciłem sternikowi i zapytałem Lyranina. - Dlaczego ta Vor'Cha nas zaatakowała?
Daredevil niezwykle gładko podleciał do stacji. Po chili Agneta dyskretnie dała ci do zrozumienia że macie admirała ze stacji na linii, tymczasem lyranin udzielił ci odpowiedzi- Wasz oficer ochrony to klingon, a tamten jest jego bratem, był pod pana dowództwem ale jak mniemam nie ma go na pańskim pokładzie. Kapitan tamego krążownika nie miał z nim kontaktu od kilku tygodni a do tego doszły nas słuchy że zginał podczas misji a pan był jego przełożonym. Zatem może pan wie gdzie jest ciało jego brata ?? - ostatnie słowa wypowiedział z narastającą złością i gniewem
- Odpowiem na to pytanie wtedy kiedy zobaczę tego szefa ochrony bo na moim okręcie ochroną zajmuje się ta pani. - pokazałem na Put. - A ona nieprzypomina Klingona w ani jednym kawałku. - warknąłem. - Przepraszam mamy kłopoty z łącznością. To chyba od ostatnich torped. - ręką schowaną za plecami pokazałem Sorjunowi, aby się rozłączył. - Dobra, dawać tu admirała. Od kiedy mam klingońskiego szefa ochrony? - zapytałem. - Nikogo takiego nie zamawiałem...
- To nie zna pan składu załogi, nie wie pan nawet gdzie jest pański szef ochrony, a do tego nie raczył pan o tym powiadomić przełożonych chorąży T'Vosh ?? - zapytał zdziwiony admirał
"Co ty pieprzysz, staruchu?" - pomyślałem. - Znam swoją załogę, a w szczególności szefa ochrony. Stoi właśnie przy konsoli taktycznej i zapewniam pana to nie jest Klingon.
- To chyba kiepsko pan zna bo komputer mówi co innego, niech sam pan sprawdzi jeśli panu sie coś nie zgadza - faktycznie w oryginalnym manifescie załogi, pozycja szefa ochrony jest przypisana klingonowi- Zatem - dopytywał się admirał - jeśli nie ma go na pokładzie pańskiego okrętu to gdzie jest ??
- Przykro mi, ale nie znam i nigdy nie widziałem mego szefa ochrony. Na to jest tylko jedno wyjaśnienie. Bentusi musieli wszczepić mi fałszywe wspomnienia w celu zbadania mojej reakcji na wiadomości, których nie posiadam.
- Niech pan nie zasłania się tajemniczą ingerecją Bentusi tylko go odnajdzie jeśli nie pan go na swoim pokładzie. - Dobrze admirale. Daredevil out - odparła Agneta, byłeś trochę zdziwiony zachowaniem swojej pierwszej oficer - Chyba wiem gdzie może być nasza zguba, tu - na padzie który ci wręczyła widniała nazwa małego posterunku przeładunkowego
- Zaraz zaraz. Nim tam polecimy chce uzupełnić magazyn torped. Nie będę latać z tak małą ilością. - niestety ogarnęło mnie przeczucie, że nadal leżę na tym statku Bentusi bo coraz więcej mi się nie zgadzało. Ciekawe czy kiedyś pozbędę się tego uczucia? - Po uzupełnieniu magazynu torped możemy szukac tego szefa ochrony. Chetnie go poznam.
Załadunek odbył się szybko i sprawnie, nie wspominając zasług PO która pogoniła całą obsługę wyrzutni do wzmożonej i wytężonej pracy. Po pół godzinie cały magazyn był zapełniony torpedami nie mówiąc o odpowiedniej ilości torped załadowanych już do wyrzutniw celu natychmiastowego ich odpalenia. Po tym czasie Daredevil zameldował się w kontroli lotów. Poczym ostanie spojrzenie na 3 klingońskie krążowniki znajdujące się w pewnej odległości od stacji a nastepnie skok w warp. Droga do wspomnianego przez Agnetę posterunku przeładunkowego zajeła trochę więcej niż 12h.
