Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
Lot w warp był nadzwyczaj krótki, Daredevil wyhamował dokładnie na granicy pasu skrzętnie przeczesując okolicę sensorami taktycznymi i wydawać by się mogło że będzie to robił w nieskończoność gdy z pasu wystrzelił na pełnej impulsowej okręt trochę większy od promu klasy Danube. Wyglądem przypominał płaszczkę, gdy tylko optyka odpowienio się ustawiła na głównym ekranie mostka dojrzałeś mały kształ podczepiony do spodniej części okrętu. Był ukryty w zagłębieniu kadłuba i byłbyś tego nie zauważył gdyby nie zwrot jaki wykonał okręcik. A mianowicie ostro odbił w prawo a nastepnie skoczył w warp. Całe to zajście nie trwało dłużej niże kilka sekund, za mało na reakcje.
"Na czujnikach ślad warp był bardzo dobrze widoczny, nic prostszego jak tylko za nim podąrzać. Widać ich technologia narawdę jest na bardzo niskim poziomie, przypadek z Mirandą był spowodowany albo gigantycznym fartem albo przeciwnik posiadał tylko kilka torped lub pocisków, dodając wiedzę o modulacji osłon zniszczenie okrętu federacji nie było niczym nadzwyczajnym. Pytanie dlaczego nie przeszło to z Daredevilem, proste bo Bolianin tego nie przewidział że dowództwo postanowiło posłać po niego okręt. Traktuj to jako tekst pomocniczy lub twoje przemyślenia. "
- Sternik! Kurs pościgowy, maximum warp. Kiedy go dościgniemy, Put strzelaj w silniki, możliwe, że nasz grubasek jest na pokładzie.Nie pozostało mi nic innego jak czekać na wynik pościgu.
Jak tylko skoczyliście w warp, Daredevil-C natychmiast dogonił swoją zwierzynę. Celny strzał z fazerów w to co przypominało silniki zamienił je w bryłe poskręcanego i stopionego metalu. W chwili gdy wiazki osiągneły cel, małym okręcikiem tak mocno zarzuciło, iż natychmiast wypadł z warp dodatkowo niekontrolowanie obracając się dokoła wszystkich osi. Dla jego załogi musiało to być to nieprzyjemne uczucie, bo skaner z 10 osób na pokładzie, określił połowę jako bliską do przejścia na tamten świat.
- Operacyjny, transportuj wszystkich, bezpośrednio do cel. Nikt nie może się z nimi stykać w żaden sposób. Sternik, podprowadź nas do tego promu, chcę zobaczyć co jest podczepione do jego spodu. Taktyczny, uważaj, może przyślą posiłki.- Tak jest! - rozległ się chór głosów.
- Transport zakończony - odpowiedział operacyjny - zwłoki przesłałem do magazynu, dla bezpieczeństwa otoczyłem go polem siłowym poziom 10, reszta do cel.- Okręt ustawionyMocno uszkodzony okręcik odsłonił to co ukrywał, w zagłębieniu był schowany federacyjny prom, widocznie ten typ nie był wyposażony w hangar, zresztą był za mały na takie pomieszczenie. Był to dokładnie ten sam prom którym leciałeś na stację i ten który później nagle wyparował. Co do posiłków to skanery taktyczne milczą i nie zanosi się aby w najbliższym czasie ktokolwiek pojawił się w tej okolicy no chyba że całkiem przypadkiem- Ofiecer medyczny prosi o pozwolenie na sprawdzenie stanu zdrowia przechwyconych osobników - zakomunikowała pierwsza
- Zgadzam się, ale nie może dojść do bezpośredniego kontaktu. Zresztą sam zobaczę przeniesionych. Pierwsza, mostejk jest twój.Z tymi słowami opuściłem mostek i udałem się do cel.
Wychodząc usłyszałeś jak pierwsza wydaje polecenie dodatkowego przeczesania przestrzeni na obecność jakichkolwiek okrętów bądź czegokolwiek co poruszałoby się w sposób zdradzający inteligencję lub jej brak. Natomiast ty zjechałeś turbowindą kilka pokładów w dół aby się dostać do cel. Czekała już tam na ciebie doktor.- Chciałabym ich zbadać ale z pańskiej miny wnioskuje że nie pozwoli mi pan wejść do środka- Nie myli się panVarosh podchodził do każdej z cel i skanował poszczególne osoby. Cel jest sześć i w każdej znajduje się jeden osobnik. Wszyscy są szczupli i wysocy, z pozoru przypominają ludzi, volkan, bolian. Tylko jeden z nich nie przybrał chyba innego wyglądu niż własny. Głowa jest pokryta gęsty futrem, odsłaniając tylko oczy i usta, futro pokrywa chyba całe ciało bo spod szerokiego rozdarcia na udzie wystawała kępka szczeciny. Ci co mogli poruszali się z nadzwyczajną gracją i płynnością ruchów, widać surowe warunki na ich planecie doskonale ich przystosowały chyba że ktoś specjalnie tak ich zaprojektował. - Skończyłem, wszyscy są zdrowi i nie będzie potrzebna tu moja pomoc, ich organizmy posiadają bardzo dobrą samoregenerację i powrócą do pełnych sił za godzinę bądź dwie. Nic tu po mnie wracam do siebie, chyba że będę potrzebny.... - Słysząc to Bolianin podszedł to pola siłowego- Czyżbyśmy mieli być przesłuchiwani w jakiś specjalny sposób, chyba nie posunie się pan kapitan - w jego głosie wyczułeś drwine - do przemocy, to by urągało honorowi federacji - poczym zaśmiał się i położył na podłodze opierając nogi na ścianie - taki tekst trochę cię rozłościł ale nie dałeś tego po sobie poznaćPo czym dodał z uśmieszkiem - czyżbym udeżył w wasz słaby punkt...
- Może i służę w Federacji, ale mam romulańskie korzenie. I w ogóle zniszczeniem stacji wypowiedziałeś pan wojnę, więc na jej czas część przepisów odpada.Słysząc te słowa Bolianin aż się cofnął. - Nie, nie moze pan...- Ależ mogę, ale jesli wszyscy będa współpracować to obejdzie się bez wypadków. - na szczęście wszyscy kadeci obecni ze mna nie oponowali, cóż trzeba grubaska postraszyć - No zaczynamy. Oto moje początkowe pytania: Po co to wszystko? Technologicznie jestescie zacofani, a infiltracja wam sie nie uda, od czasów Dominium i wirusa Dozorców jesteśmy w pełni zabezpieczeni.
- Już się boję ,wy i te wasze przepisy, fedracja jest jak staruszka, nie kiwniesz palcem bez porozumienia z górą, jestem dla was zbyt cenny aby mnie hmm - po dłuższym namyśle - uszkodzić - jego ton jest w stosunku do ciebie lekceważący, albo mówi prawdę albo jest naprawdę dobrym aktorem, drwi sobie z ciebie wymawiając każde słowo - kontynując dalej, technologicznie może i jesteśmy zacofani, infiltracja może się nam i nie udała ale to tylko pozory, jesteśmy starsi od was i to o miliony lat, my podróżowaliśmy po kosmosie rozkoszując się jego pięknem podczas gdy wy dopiero poznawaliście co to jest ogień, przyszedł czas że to utraciliśmy ale zdobędziemy ponownie tę potęgę, już niedługo - gdy mówił to ciarki przeszły ci po plecach choć do strachliwych osób nie należysz. Jedyny wniosek jaki się nasuwa to to że siłą nic od niego nie wyciągniesz, ani od niego ani od jego towarzyszy a czas ucieka
- Może jesteś pan cenny, ale reszta nie. To który na ochotnika do paru badań, przeprowadzanych przez obecnego tu kolegę Varosha? Chciaż nie. Kumple z wywiadu maja lepsze metody. - dodałem z uśmiechem. - Lecz w tej chwili trzeba was troche rozkruszyć. Komputer! Zwiększ w celach oświetlenie o 30% i zmniejsz poziom tlenu o 20%.- Kapitanie, - odezwał się Varosh - musze zaprotestować.- Protest przyjęty. Odechce im sie głupich sztuczek. Panie doktorze, proszę ze mną.Wraz z doktorem opuściliśmy więźniów i weszliśmy do turbowindy.- Mostek!- Ambulatorium.- Panie Varosh, ile mamy wiedzy biologicznej o tych dziwakach?- Raczej niewiele. Ewoulowali na planecie o dosyc surowych warunkach...- Czyli mało. - przerwałem doktorowi - Jeśli ma pan AHM-a w ambulatorium, proszę go uruchomić i za jego pomocą pokroić jednego z truposzy, najlepiej któregoś pod postacią oficera GF. I żadnego bezpośredniego kontaktu. Zrozumiano?- Oczywiście, kapitanie.W drodze na mostek doktor opuścił turbowindę i sam wszedłem na mostek. Na szczęście nie btyło zadnych głupich dowcipów w stylu "kapitan na mostku".- Sternik, kurs na najblizszą stacje kosmiczna. Zaś obcy statek na hol.- Tak jest!Siadłem w fotelu kapitańskim i czekałem, co przyniesie los. Pewnie te futrzaki tak łatwo nie oddadza nam swego agenta.
Daredevil-C powoli obrócił się wokół swojej osi poczym błękitną wiążka trakcyjną złapał obcy okręt i powoli zaczął go holować . Szef maszynowni co chwila doglądał konsol czy aby emitery nie ulegają przeciążeniu, lecz to akurat było jego najmniejsze zmartwienie.Przed nim leży pad z którym zmaga się już od dobrych 15 minut, z pozoru wydawało się że analiza kawałka ich technologii ze względu na ich niski poziom rozwoju nie zajmie mu dłużej niż kilka minut a tu więcej jest pytań niż odpowiedzi. Ich rozwój techniczny poszedł w zupełnie inną stronnę, niektóre elementy lub układy są jakby nie ich. Technologia użyta czasami przewyższa federacyjną o wieki, drugiej strony prawie wiekszość sprzętu jest na tak niskim poziomie że to aż cud że ptrafią one ze sobą współpracować. Padd ma doskonałe zabezpieczenie, za każdym razem gdy uda mu się odnaleźć włąściwy kod wyskakuje kolejne zabezpieczenie i tak bez końca. Technikom udało się jak narazie dokonać wstępnej analizy kadłuba i poszycia, wyniki potwierdzają to co już wiedzą, niski poziom technologiczny.Mineła godzinaT'Vosh nie wytrzymał i skontaktował się z Varoshem- jak więźniowie- mają się dobrze - odparł bez kozery doktor, poczym dodał - AHM dokonał wstępnej analizy zwłok, umieściłem go razem z ciałem w ambulatorium otoczonym polem ochronnym zgodnie z zaleceniem, ale prosze być spokojnym nieboszczyk nigdzie na nie ucieknie. Wracając do tematu. Nasi wrogowie pod wzgledem budowy fizycznej zarówno wew jak i zew nie róznią się zbytnio od nas, owszem w ich krwi i szpiku kostnym wykryłem czynnik który może odpowiadać za tak szybką regenerację i możliwość zmiany kształtu. Pochodzą oni z planety o bardzo surowym klimacie jak już wspominałem, maja tam bardzo dużą amplitudę wahań temperatur dochodzącą nawet do 100 stopni. Posiadają bardzo elastyczny szkielet i mocne mięśnie wspomagane gruczołami których wydzielina poprawia ich zdolności motoryczne i to powiedziałbym nawet w dość dużym stopniu. Posiadają wielu naturalnych wrogów sadząc takim wyposażeniu defensywnym jakim obdarzyła ich natura lub jakiś czynnik zewnętrzy. Przypominają mi osoby z czasów ludzkiej wojny genetycznej. Mają wiele wspólnych cech, nic wiecej nie moge powiedzieć dopóki niezbadam ich środowiska naturalnego, wtędy będę mógł orzec czy to naturalna ewolucja czy ktoś maczał w tym swoje palce.
- Dziękuję doktorze. Mimo tak fascynującej biologii tych futrzaków, im szybciej się ich pozbędziemy, tym lepiej.Przerwałem połączenie i zamyśliłem się. Kiedy wreszcie dotrzemy na tą stację?
Lot do bazy dłużył się wszystkim niemiłosiernie, trwało by to o wiele krócej gdyby nie wrak który ciągniecie na wiązce holowniczej. W końcu Daredevil-C dotarł w pobliże federacyjnej bazy 34. Jest to mała baza klasy Regula starsego typu, przy której aktualnie nie dokował żaden okręt. - Sir. mamy połączenie z stacją, proszą o identyfikację i kody wywoławcze... - ostatnie kilka wyrazów, kadet wymówił ze zdziwieniem.Na głównym ekranie pjawiła się twarz oficera w stopniu porucznika, pulchna twarz, barczysty, wysoki sądząc po proporcjach, człowiek dla uściślenia. - Nie lubie się powtarzać chorąży, czekam na kody i identyfikacje, mieliście "spotkanie" - słowo to nadzwyczaj wyartykuował - stąd te środki ostrożności, inaczej zostaniecie ostrzelani..........
- Rozumiem, sam staję się powoli paranoikiem. - odpowiedziałem - Jestem chorąży T' Vosh z okrętu USS Daredevil. Operacyjny, prześlij kody.Po chwili kody dotarły na stację.- Potwierdzam i przepraszam za kłopot. - odezwał się porucznik ze stacji.- Teraz poruczniku mam prośbę. Mam na pokładzie kilku rebeliantów odpowiedzialnych za zniszczenie mienia federacji i śmierć co najmniej 300 obywateli Federacji. Miałem rozkaz odtransportować ich do najblizszej placówki. Prosiłbym o przejęcie nad nimi opieki i pobranie zapasów.
- Kody potwierdzone, choć na wszleki wypadek proszę wybrać losowo kilka osób z pańskiej załogi i zgłosić się do ambulatorium. Jeśli chodzi o dokowanie to miejsca wolnego mamy wbród. Ochrona stacji będzie czekała już na "rebeliantów", dla pewności uśpijcie ich lub ogłuszcie fazerami, słyszałem że skubańce są diablo odporni dlatego maksymalne środki ochrony powiny nas ustrzec przed jakimikolwiek problemami z ich strony - po dłuższej przerwie dodał - a i byłbym zapomniał ktoś tu na was czeka oraz mam dla was dodatkowe rozkazy od pani Admirał. Proszę się później stawić u mnie ze swoim pierwszym oficerem. Po czym rozmowa zakończyła się a na ekranie pojawiła się znów stacja. Powoli zaczynała rosnąć na skutek manewrów zbliżeniowych wykonnywanych przez załoge Daredevila.
