Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
Te raporty były naprawdę interesujące. Ale miałem pare pytań. Połączyłem się z mostkiem.- Pierwsza, według raportu tylko ja i dziecko przeżyliśmy. Co się stało z pozostałymi? Jeśli nie żyją, to jaka była przyczyna śmierci?
- Śmierć pnia mózgu, ciebie też to czekało, ale w porę udało się odseparować części biomechaniczne od żywej tkanki, dziecko przebywa w amulatorium pod ścisłą 24 h obserwacją doktora i sanitariuszy, bo jego systemu nerwowego również podłączone są części biomechaniczne ale jest ono za małe jak na razie na przeprowadzenie skomplikowanej operacji odtowrzenia uszkodzonej części sieci nerwowej rdzenia kręgowego, coś jeszcze?? - zapytała Agneta
- Mam jeszcze kilka. Czy wśród zmarłych była żona i syn naszego więzionego Andorianina? I kogo uratowaliście z D7? I gdzie sie znajdują?
- Nie, nic nie wiem o rodzinie Sagala, ani gdzie są ani co się z nimi dzieje. Z D7 uratowaliśmy kilka osób z załogi lecz niestety ten okręcik który pana porwał przetransportował oprócz ciężarnej kobiety również i ich, wiem że będzie pan zły bo nie ma pan nikogo do przesłuchania, zażalenia proszę składać do tamtych obcych.
- Już przygotowuje wniosek - odpowiedziałem z sarkazmem. - W tej chwili wracam do ambulatorium. Muszę porozmawiać z doktorem. Niech taktyczna tam też się zjawi. - nie czekając na odpowiedź skierowałem się w kierunku ambulatorium.
Idąc korytarzami twoją uwagę zwróciła widoczny niedostatek personelu, raptem jedna lub dwie osoby widziane podczas całej drogi od kajuty do ambulatorium to trochę mało jak na okręt tej wielkości z tak liczną załogą. Przed ambulatoriu czekała na ciebie taktyczna- Komputer, podaj godzinę 18:00, chyba trochę za wcześnie na spotkanie - rzuciła z uśmiechem
- Aż tak niecierpliwa? To jak wytrzymasz do jutra? - zapytałem retprycznie. - Teraz potrzebuję twoich umiejętności. I to z czasów okupacji Bajor.- Umiejętności? Ja...- Cztery lata w komórce oporu Aran, specjalistka od materiałów wybuchowych i snajperka.- Czytał pan moje akta?- Proszę tylko nie pan. Tak czytałem, chce wiedzieć kto służy pod moim dowództwem. Mam nadzieję, że z Jares masz dobre stosunki.- Po prostu staramy sobie nie wchodzić w drogę.- To dobrze. Chodźmy do ambulatorium. Doktor może się niecierpliwić.Razem weszliśmy do gabinetu lakrskiego.- Panie doktorze, chciałbym dowiedzieć się o stanie zdrowia dziecka, które jako jedyne oprócz mnie przeżyło.
- Jej stan jest stabilny, zapewne czytał pan raport, w związku z tym ma pan zapewne jakieś konkretne pytania, słucham - zapytał Varosh i spojrzał przez szybę do sali gdzie pod jedną z ścian stał inkubator z dziewczynką w środku. Jej plecy były zwrócone w waszą stronę, cały jej kręgosłup, pas i biodra był pokryte mechaniczno-optyczno-elektrocznicznymi elementami tworząc jaką strukturę. Dziecko spało.- Sam pan widzi - dodał doktor
- I właśnie dlatego wezwałem tutaj taktyczną. Chce zamontowac dziecku małą bombę.- Słucham?! - zakrzyknęli prawie jednocześnie Put i Varosh.- Uważam, że to dziecko jest kluczem do rozwiązania zagadki z tymi obcymi. Wciąż mówili mi, że wrócą po to co jest ich. Myślę, że chofzi o nia. Nawet wątpię, że to jest ludzkie dziecko. Chce mieć jakis as w rękawie, kiedy znowu się z nimi spotkają. Nie zamierzam tracić kolejnych ludzi... A właśnie. Czemu na okręcie jest tak mało załogantów? Zostali gdzies przeniesieni?
- Jest na pewno ludzkie choć nie jego matka nie urodziła się na ziemi i niestety muszę odmówić dziecko to dziecko i w żaden sposób nie pomogę panu umieścić bomby w ciele małej bezbronnej istoty, nawet jeżeli bardziej przypomina ono dziecko borga niż normalną istotę - Put nic nie mówiła nadal była zszokowana twoimi słowami, chyba druga częśc pytania do obojga nie dotarła
- Nie wewnątrz tylko gdzies na skórze. To dziecko jest naszą jedyną kartą przetargową dla Bentusian. Inaczej znów zrobią sobie z nas strzelnicę. Albo poeksperymentują na załodze jak na rannych. A nie zamierzam dalej tracić ludzi.
- I może pan nie będzie musiał, za kilkadziesiąt godzin komputer skończy wykonywać kompletny skan i zbuduje wirtualny model każdego obcego ciała jakie znajduje się w jego ciele. Z ciekawosci przejrzałem baze danych w poszukiwanu jakichś zdarzeń lub badań naukowych przeprowadzanych w przeszłości i wie pan co - Varosh powoli podnosił głos - znalazłem coś podobnego, kiedyś ziemianie próbowali testów w połączeniach ludzkiego ciała i cybernetyki i z tego co tu widzę bardziej mi to przypomina interfejs IO niż cokolwiek innego - poczekał chwilę, poczym dalej kontynuował - może oni chca nas nauczyć jak kontrolować ich statki, widać panu się to nie udało i okręt zachowywał się tak jakby był zagrożony, każde zwierze czy istota ludzka tak postępuje, broni się lub ucieka gdy jest zagrożone czyżby pan o tym zapomniał, histroria ras żyjacych w tej części galaktyki niczego pana nie nauczyła... i nic i nikt mnie nie zmusi abym przyczepił czy też wszczepił temu dziecku i albo pan je zostawi albo bedzie miał pan ze mną do czynienia - Varosh był już mocno zdenerwowany - jeden z kadetów który starał się trzymać jak najdalej aby nei podsłuchiwać, podszedł do doktora i zapytał- Wszystko w porządku doktorze
- To czemu do jasnej cholery nie wiedziałem o tym wcześniej? Jestem tu kapitanem! Jeśli nie potrafi pan napisać prostego raportu to może będę musiał zwiększych uprawnienia AHM-a. Żądam wszystkich informacji. Dlaczego na okręcie jest tak mało ludzi? Jakie były dokładne straty w wyniku interwencji Bentusian?
- Bo nie będę umieszczał w raportach zgadywanek i przypuszczeń, raporty mają opierać się na faktach a nie na domysłach, gdybyśmy byli na jakiejkolwiek stacji miałbym większą moc obliczeniową dostępną a tak musi to niestety trochę potrwać, to co jest umieszczone na dziecku ma tak wysoki poziom upakowania elementów że nawet medyczne skanery mają trudności z przebiciem się się przez poszczególne wartswy, ta technologia przekracza wszystko co do tej pory udało sie nam odkryć nawet to co wiemy o Borg, ich technologią w porównaniu do Bentusi jest jakby to powiedzieć dopiero w powijakach, sporo elementów jest również ekranowanych i tak szybko nie uda mi się ustalic ich funkcji, czy panu to wystarczy. Tu jest raport o stratach - wręczył ci padd - na pokładzie znajduje się około 80 załogantów wliczając w to mnie i pana.
- Cholera, mało nas. - zwróciłem się ponownie do lekarza. - Od dzisiaj jeśli pan nie pewnych informacji proszę dołączać też swe domysły i sugestie. I proszę pilonować tego dzieciaka, to nasza jedyna karta przetargowa. Taktyczna, idziemy na mostek.W trakcie drogi Put była dziwnie milcząca. Widocznie obraziła się na mnie za ten pomysł z bombą. Ale jak się ma za mało informacji...Na mostku taktyczna bez słowa podeszła do swej konsoli. Ja tymczasem zwróciłem sie do PO:- Proszę za mną do gabinetu. - po wejściu do pomieszczenia zacząłem bez ogródek. Czy pani próbuje mnie odciąć od informacji? O co tu chodzi? Dopiero teraz dowiaduje się ilu mi zostało ludzi? A może już czuje się pani kapitanem? Nie trzeba było mnie ratować, chociaż tam taktyczna zrobiła się na końcu trochę nerwowa... Chcę jasnych odpowiedzi. Co stało się ze ściaganym okrętem Bentusi? I dokąd teraz lecimy? Podobno są nowe rozkazy. A może nie zamierza pani odpowiadać?
