Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
- A niby co innego, chyba że o czymś nie wiem a jeżeli tak to albo zaczniesz się tłumaczyć a tak właściwie to co to była za kobieta w restauracji, chyba się z nią nie spotykasz - Put wzburzyła się jeszcze bardziej gdy zaczałeś się smiać
- Tak przyznaje się. To jest ma kochanka z lat dziecinnych, zawsze ją kochałem. - gdy zobaczyłem minę Put, przestałem się śmiać. - Nie poznałaś jej? To przecież była Agneta, moja była pierwsza oficer, gdy jeszcze byłem na Daredevilu. Powiedz mi, sama to wymyśliłaś tą aferę czy to pomysł tej życzliwej przyjaciółki?
- To akurat sama jesli cię to interesuje ale to już nie - wyciągneła w twoją stronę dłoń trzymajac w niej coś przezroczystego, twoje piersze skojarzenie kształtu i sposobu trzymania tego przedmiotu, fazer, tylko skąd ona go nagle wzieła.
- Więc chcesz mnie zastrzelić? To śmiało! Zrób to! Będziesz wesołą wdówką!
- Za dużo myślisz i mówisz - Put strzeliła bez namysłu, wiązka trafiła cię w tuż pod mostkiem. Upadając potknałeś się o obrzeże zejścią i nieprzytomny spadłeś w dół, put chciała cię złapać ale nie zdążyła. Leciałeś nieeprzytomny dość długo poczym uderzyłeś o coś plecami.Gdzieś z oddali dobiegały cię odgłosy rozmów, krzątaniny, brzęk uderzanych o siebie kawałków metalu- Uda mu się z tego wyjść- Być może, założyłem mu neuro stymulator oraz podaje mu lekki pobudzające jego korę mózgową, rokowania sa dobre za kilka godzin powinien odzyskać przytomność.- Dzięki doktorze, T'Vosh napewno doceni pańskie starania ... jak się obudzi - głos należał do kogoś ci znajomego ale całość okryta była nieprzeniknioną mgłą. Czas mijał powoli, obrazy pojawiały się i znikały, ty budziłeś się i zapadałes w sen nie mając nad tym rzadnej kontroli. Z twojego położenia trudno jest okreslić ile czasu upłyneło, w pewnej chwili otworzyłeś szerzej oczy i natychmiast je zamknałeś, jasne światło sprawiało ci wiele bólu, poczym usłyszałeś - Komputer obniż poziom oświetlenia w ambulatorium o 50%Gdy spróbowałeś po raz drugi otworzyłeś oczy bez bólu. Obok ciebie stał Varosh, Put i Agneta.
- Witam... - wyszeptałem. - Jestem na Daredevilu? Ile czasu upłynęło?
- Tak, jakieś 12h, przez 6h ścigalismy okręt który cię porwał i udało się a teraz odpoczywaj, jak nabierzesz sił to podrzuce ci pad z logami z ostatnich wydarzeń - gdy Agneta skończyła odróciła się i podeszła do Varosha - proszę mnie o wszytskim informować, będę na mostku - naturalnie - odparł doktor i wyszła - a teraz zostawie was samych - tylko proszę krótko - zwrócił się do Put, ona odpowiedziała skinieniem głowy.
- Masz mi coś do powiedzenia? - popatrzyłem na Put. Nagle pomyślałem, że to wcale nie musi być koniec symulacji.
- Tylko to że się bardzo o ciebie martwiłam, nie było łatwo złapać tamten okręt, wtedy myślałam że się więcej nie zobaczymy, teraz odpoczywaj, przyjdę za parę godzin
Uśmiechnąłem sie.- A tam to mówiłaś coś innego...- Co? Gdzie? - zapytała nerwowo.- Spokojnie dowiesz się później. Może jutro wieczorem na kolacji w kapitańskiej mesie?- No... ja...- Kapitan musi poznać swą załogę, jeśli ta chce służyć na jego okręcie. Prawda?- No... tak.- Więc jesteśmy umówieni. Powiedzmy o 19.00?- Dobrze, będę. - Put lekko zarumieniła się i wyszła z ambulatorium. A ja ponownie się uśmiechnąłem.
Po kilkunastu minutach podszedł do ciebie Varosh- Ma pan dużo szczęścia kapitanie, o mały włos i trafiłby pan na tamten świat a teraz dam panu cos na sen - przyłożył ci do szyi hypospray, poczyłeś delikatne swędzenie w tym miejscu poczym twoje ciało powoli się odprężyło i usnąłeś. Gdy obudziłeś się miałeś wrażenie że o czymś śniłeś ale nie potrafisz sobie przypomnieć o czym, światła w amulatorium były mocno przygaszone, leżac tak w półmroku z snu przypominałeś sobie tylko jedną rzecz krótką fraze w nieznanym ci języku która ciągle powracała. Myśląc o tym ponownie usnałeś ale tym razem sen był głębszy i bardziej wyrazisty. Stałes ponownie w wielkiej sali, chłód, nieopisane zimno które przenikało przez skafander kosmiczny który miałeś na sobie, gdy spojrzałeś przed siebie ujrzałeś wiele rzędów kapsuł, na początku nie wiedziałeś co to wogóle jest, długie, o zaokrąglonych kształtach, lecz nazwa tego sama ci się nasuneła, kapsuły stazy, jedna kapsuła mieści 100 tysięcy istnień a tych kapsuł są tysiące, setki tysięcy, miliony, im dalej patrzysz tym więcej ich widzisz, po chwili ktoś do ciebie podchodzi, próbuje zdjąć ci hełm, bronisz się przed tym ale im bardziej się opierasz tym bardziej tracisz kontrolę nad swoim ciałem. Chwilę później trzymasz hełm w swoich dłoniach, nie czujesz już zimna, jest nawet całkiem przyjemnie i ciepło. Ta osoba to kobieta, ta sama którą widziałeś na tamtym okręcie, mówi do ciebie ale jej nie rozumiesz, chwila po chwili słowa stają się bardziej wyraźne, zaczynasz je rozumieć- Zapamiętaj tą lekcję, nigdy jej więcej nie powtórzymy, kiedy powrócimy odbierzemy to co nasze.Czujesz dłoń na swoim ramieniu, budzisz się, obok ciebie stoi Varosh - Mam nadzieję że wypoczał pan, może pan już wrócić do siebie, proszę przez najbliższe kilka dni zgłaszać się do ambulatorium co 24h - poczym pomógł ci podnieść się i wstać z łożka.
- Dziękuje doktorze. Zawsze uważałem, że żywi lekarze są lepsi od AHM-ów.- Naprawdę? Ja używam ich tylko w desperacji.Wyszedłem z ambulatorium i ruszyłem w kierunku swej kajuty. Po drodze zmieniłem zdanie. Skierowałem się na mostek. W trakcie jazdy turbowindą myślałem o tej kobiecie. Chyba byłem matołem, bo nic z tej lekcji nie zrozumiałem. To, że zaawansowana rasa może podporządkować sobie Federację? Zazdrosna żona postrzelić, zdradzającego ją, według niej, z kolegami z Akademii? I co chcą zabrać to co ich. Ale co należy do nich?Z tymi myslami wszedłem na mostek. Pierwsza była lekko zaskoczona.- Wpadłem tylko po obiecane paddy. - rzekłem z uśmiechem.
Gdy wszedłeś na mostek i zwróciłeś się do Pierwszej, wszyscy odwrócili się w twoim kierunku, pierwszy zapytał Iwan- Wszystko już w porządku kapitanie - gdy zapytałeś o paddy, Agneta szybko ci je podała, wzieła cię pod ramię i razem wyszliście- Musi Pan jak najwięcej odpoczywać mamy już nastepną misję, musimy jak najszybciej dostać się do wyznaczonej bazy, odebrać ludzi i sprzęt więc proszę nie przeadzać z prywatnymi spotkaniami ani za dużo nie ślęczeć nad tymi paddami - Agneta odprowadziła cię aż pod same drzwi tojej kajuty. Poczym udała się spowrotem na mostek.
- Dobrze mamusiu. - chciałem coś powiedzieć, ale powstrzymałem się. Wszedłem do swej kajuty i położyłem się do łóżka. Znowu zaczęło mi tu coś nie grać. Nie usłyszałem ani słowa o buntownikach, ani o ludziach na pokładzie tego dziwnego okrętu. Zacząłem wczytywać się w raporty z paddów.
Raport ze spotkania z niesklasyfikowanym okrętem oraz niesprowokowanego ataku floty romulańkiej
Po dotarciu do miejsca pobytu nieznanego obiektu ktory okazał się być gigantycznych rozmiarów okrętem nieznanej rasy, doszło do niesprowokowanego ataku ze strony przebywajacej pod maskowaniem floty romulańskiej skladającej się z 4 klasy D'Deridex oraz 4 jednostek klasy Griffin. Okręty te rozpoczeły ostrzał nieznanej jednostki torpedami plazmowymi. NO mimo cięzkiego ostrzału nie doznał jakichkolwiek uszkodzeń co powinno zostać dokładnie przeanalizowane przez naukowców federacji. NO w samoobronie zdołał w ciągu kilku sekund zniszczyć 8 jednostek przeciwnika nieznaną przez nas bronią. Pozostały na placu boju D7 próbował manewrów unikowych, łącznie z wykorzystaniem Daredevila jako osłony. Doskonałe manewry sternika pozwoliły wystawić okret kapitana Treleka na bezpośredni ostrzał przeciwnika. Daredevil w tej potyczce pozostał całkowicie neutralny starając się zebrać jak najwięcej danych o nieznanym przeciwniku, jednakże doznał powaznych uszkodzeń łącznie z dehermetyzacją wielu pomiesczeń oraz stratą sporej liczby ludzi. Po zniszczeniu wszystkich okretów romulańskich NO zaprzestał ostrzału. Kompletna lista uszkodzeń plik ENg1654/161. Z uszkodzonego D7 uratowaliśmy kilka osób z załogi.
Raport z pierwszego kontaktu z niesklasyfikowanym okrętem
Krótko po bitwie od gigantycznego okrętu odłączyła się mniejsza jednostka, jednocześnie z ambulatorium znikneli wszyscy pacjenci i nieprzytomna ciężarna która występuje w raporcie z spotkania uszkodzonej jednostki transportowej. Kapitan zarządził aby żaden z oficerów na mostku nie wykonał akcji która mogłaby być poczyta jako wroga. Z uwagi na bezpieczeństwo okrętu kapitan rozkazał wydanie załodze broni długiej. Krótko potem oba okręty zostały połączone aby wysłać grupę dyplomatyczną i nawiązać pierwszy kontakt z nieznaną rasą. Kapitan jako pierwszy przekroczył próg śluzy i znalazł się na NO. W tym samym momęcie kontakt z kapitanem został przerwany a mniejsza jednostka zniszczyła śluzę i uruchomiła swój napęd FTL. Okręt otworzył coś w rodzaju portalu który natychmiast przekroczył i znikł z sensorów Daredevila. Gigantyczna jednostka uruchomiła coś w rodzju wiązki replikacyjnej która pozwoliła nam naprawić sieć ODN oraz odtworzyć uszkodzoną gondolę warp. Z chwilą skończenia napraw zostaliśmy wepchnięci w podobny portal jakim uciekła mniejsza jednostka. 6h zabrało nam doścignięcie obcego okrętu oraz odbicie kapitana i reszty zabranej przez tą jednostkę osób z naszego pkładu. Obecnie przebywa on w ambulatorium. Oprócz kapitana udało się nam utrzymać przy życiu tylko dziecko.
