- To ty wybierz miejsce. Ja będę tylko obserwatorem, a nie klientem.- Niech ci będzie. - odpowiedziała.Wybraliśmy się do centrum, gdzie Put, jak to kobieta, wpadła w szał zakupów. Sprawdzała, przymierzała, odkładała i ciągle pytała się o radę. O dziwo nie denerwowało mnie to, gdyż byłem szczęśliwy, że w tej rzeczywistości etap podrywania miałem za sobą. Na końcu wybraliśmy krótką, chabrową sukienkę i klapki w podobnym odcieniu.- Zgłodniałem po tym wszystkim. - rzekłem do ukochanej. - Idziemy coś przekąsić?