Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
- Cholera, przecież osłony wytrzymuja takie rzeczy! - krzyknałem gramoląc się z ziemi. Prawe oko szybko puchło. Z rozbitego łulu brwiowego kapała krew.- Trafiła nas też fala uderzeniowa. Ona to zrobiła.- Put jak tam? - podszedłem do taktycznej, która trzymała się za nos.- Chyba złamany. - odpowiedziała.Pomogłem jej zatamowac krwotok.- Jaki nas stan? - zapytałem. - Da sie teleportować Romulan z dziobu?- Coś taki chętny? - zapytała Put. - Może ta łączniczka ci sie podoba?- Wiesz obecnie trzymam za nos osobę, z która chętniej bym sie umówił niz z tą żmija. Za bardzo ładny, złamany nos...Na mostku zrobiło sie cicho. Odwróciłem się i spojrzałem na ekran. Widać na nim było szczątki internowanych kadetów."Przynajmniej nie będa mieli sądu" - pomyślałem. - Gdzie te raporty?
- Mała poprawka - Sorjun próbował cos wydusić z lekko uszkodzonego panelu z jak takim skutkiem - ich tam już nie ma, a nasze transportery nadają się tylko do naprawy, tylko 1 transporter awaryjny ledwo działa - chwilę później wszystkie pozostałe panele zaczęły mrugać, Sorjun wyjął trikorder i skierował go w stronę dolnych pokładów spodka. Na chwilę zamarł poczym powiedział - Właśnie ktoś pozbawił nas obu rdzeni komputerowych, sieć ODN działa tylko na wewnętrznych procesorach, bez nich możemy zapomnieć o wejściu w warp. Jeden z kadetów ciągle wpatrywał się w ekran nie mogąc oderwać wzroku od rzeczy dziejących się poza Daredevilem. Dziura w dziobie obcego okrętu została częściowo załatana a co najdziwniejsze nie mógł znaleźć wraków romulańskich okrętów.
Posadziłem Put na fotelu doradcy, ciągle przytrzymując szmatkę przy krwawiącym nosie.- Jak to pozbawił? Znowu bunt na pokładzie czy to ingerencja tego tam dziwactwa?
- Trudno cokolwiek powiedzieć, brak jakichkolwiek śladów, po prostu zamiast rdzeni i chłodzenia mamy pustą dziurę - odparł Sorjun, chciałeś coś powiedzieć gdy jego trickorder zaczał pikać - Coś się do nas zbliża - volkanin podszedł do jedynego działającego w pełni panelu i sprawdził to - Jednostka, 250 m długości wystartowała z tego behemeota - tu wskazał na ekran na którym widniała konstrukcja olbrzymiego okrętu - chwilą okret rekonfiguruje się ...- Sorjun podszedł do ekranu.
- Nie czyńmy gestów, które moze ocenic jako wrogie. Spróbujcie go wywołać. Wyslijcie też wezwanie o pomoc. Rozdać załodze broń długą.
- Wiadomość wysłana i chyba zrozumieli przekaz, z mostka zbliżajacej się do nas jednostki nadeszła wiadomość, zapraszają do siebie, proszą o pozwolenie na dokowanie do prawej burty, co odpowiadamy?? - spytał Sorjun, chwilę później na mostek wszedł Varosh, bolianin chyba biegł bo ciężko oddychał, po jego skroni ciekła cienka strużka krwi - Mamy jakies problemy, bo kilka minut temu z ambulatorium znikneli wszyscy pacjenci i ta nieprzytomna ciężarna, przeprowadzałem właśnie zabieg i boje sie o jej zdrowie - Varosh był wyraźnie zaniepokojony
- Pewnie oni ich zabrali. - wskazałem na ogromny statek. - Zezwalam na przybicie do prawej burty. Ale to może byc abordaż. Niech ochrona weźmie ciężka brń i granaty. Przygotowac sie do odcięcia pokładów najbliższych miejsca dokowania. Ja osobiście ich powitam.Udałem się do zbrojowni aby pobrać granatnik.
Ochrona szybko uwineła się z swoją robotą zajmując strategiczne miejsca do obrony. T'Vosh stał trochę niepewnie przy śluzie- Okręt przycumował, śluzy zabezpieczone i napełnione powietrzem ..... to dziwne, skład ich atmosfery jest identyczny jak naszej. Jednakże minuty mijały a przez śluzę nikt nie przechodził.
"Dlaczego oni nie wchodzą?" - pomyślałem. - "Ten sam skład atmosfery na przycumowanym okręcie. Oni chcą aby..."- Kapitan do pierwszej. Oni chcą aby ktoś z nas do nich poleciał. Ja to zrobię. Sam. - podkreśliłem. - Nie odwołuj alarmu, zawsze ci obcy mogą coś knuć.Podszedłem do śluzy."Cholera jak wrócę pierwsze co zrobię, to umówię się na randkę z taktyczną." - nacisnąłem przycisk odwierający śluzę.
Z tą myślą przekroczyłeś próg śluzy. Twoim oczom ukazał się korytarz łudząco podobny do tych znanych z federacyjnych jednostek. Na ściane, na wprost od wyjścia z śluzy, znajdował się duży panel z naniesionym na nim schematem pokładu na którym się aktualnie znajdujesz.
Podszedłem do panelu, aby dowiedzieć się na jakim pokładzie się znajduję i co na nim jest.
4 pokład, sekcja A15, to twoja dokładna pozycja. Na tym pokładzie znajdują się również pomieszczenia dla załogi oraz 4 magazyny. Najbliższy znajduje się 3 sekcje dalej w kierunku rufy okrętu, coś ci mówi aby tam zajrzeć. Parę metrów dalej jest turbowinda na najwyższy pokład a stamtąd na mostek jest już tylko jak rzut kamieniem. Z ciekawości przejrzałeś dolne pokłady w poszukiwaniu maszynowni ale niczego takiego nie znalazłeś. Co ciekawe dwa ostatnie pokłady kończą się znacznie szybciej niż pozostałe, z pamięci przywołałeś sobie ostatni obraz obcego pojazdu jaki zapamiętałeś i czegoś takiego nie pamiętasz, może to puste miejsce to maszynownia.
Na początku skierowałem się w stronę magazynu. Po chwili stałem przed drzwiami ładowni.
Drzwi nie otworzyły się automatycznie tak jak tego się spodziewałeś, spojrzałeś na lewą i prawą stronę w poszukiwaniu jakichś przełączników. Po prawej stronie znajdowało się dokładnie to czego szukałeś, mały panel dotykowy. Przystawiłeś palec aby dotknąć panel gdy drzwi magazynu otworzyły się a twoim oczom ukazało się około kilkadziesiąt ciał leżących na metalowych płytach wystających z ścian, prawie wszyscy ubrani byli w federacyjne mundury.
