Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
Rozumiem i dziękuje. Ale co mam zrobić z kapitanem T'Voshem? Uratował już rozbitka i leci po naszym kursie. Mam też problem z buntownikami, którzy próbowali przejąć okręt. Nie mogę ciągle więzić ich w ładowniach. Czy jest w okolicy jakiś okręt, na który mogłabym ich przekazać?
- Kapitan T'Vosh musi sam sobie poradzić, niestety buntownicy musza pozostać na Daredevilu, aktualnie nie ma w okolicy żadnego okrętu który mógłby ich przejąć, pytania ??
- To wszystko, pani admirał. Daredevil bez odbioru.- Co robimy? - zapytał się Iwan.- Na razie lecimy w ochronie transportowca. Później się zobaczy.
Godzinę później dotarliście bezpiecznie i bez przeszkód do granicy z strefą. Kilka kilometrów przed strefą twój łącznościowiec powiadomił cię o nadchodzacym połączeniu z transportowca. Na ekranie pojawiła się znajoma twarz romulańskiego kapitana- Mam nadzieję że admiralicja się z panią skontaktowała, za 1h przybędzie tu okręt z naszego imperium oddelegowany do tej sprawy, życzę udanych poszukiwań. - połączenie zostało zakończone. Transportowiec wraz ochroną skierował się na drugą stronę strefy.
- Dziękuję i mam nadzieję, że wspólne rozwiązanie tej sprawy spowoduje ocieplenie stosunków międszy naszymi państwami. Daredevil bez odbioru. - Agneta zwróciła sie do operacyjnego. - Jak daleko jest od nas prom kapitana jeśli on i my będziemy lecieć ku sobie z maksymalna prędkością?
- Nie musimy nawet się stąd ruszać, prom dotrze do nas za pół godziny - padło w odpowiedzi
- To bardzo dobrze. Poczekamy na szefa. Niech on zacznie wreszcie podejmować decyzje. W końcu jest kapitanem. - sarkastycznie zauważyła Agneta.
Pół godziny później do prawej burty Daredevila zbliżał się prom Dessere.- Kapitan prosi o pozwolenie na lądowanie - zakomunikował operacyjny
-Zezwalam.Po paru minutach wkroczyłem na mostek - Nareszcie. Pierwsza, doskonale spisałaś się na negocjacjach. A to grożenie Romulanom. Naprawde sam lepiej bym tego nie zrobił. - rozejrzałem się po mostku. - Teraz pora odkręcić parę zadawnionych spraw. Po pierwsze. Nie mamy głównego mechanika. Czy są jacyś kandydaci? -Odpowiedziła mu cisza. - Dobrze. Jak nazywała się ta Klaestroniankaco była na zwiadzie na stacji co ją wysadził ten futrzak.?- Chyba Adena Nare.- Dobrze. Obecnie ona rządzi w maszynowni. Teraz buntownicy. Sa obecnie w trzech ładowniach prawda?- Tak.- Jak przybędą Romulanie wpuście tam gaz usypiający. Niech sobie pośpią. Po trzcie ta nieprzytomna z transportowca. Idę do ambulatorium sprawdzić jej stan. Naukowa, proszę ze mną.Razem udaliśmy sie do ambulatorium.
Droga do ambulatorium zabrała wam mniej niż 2 minuty. W środku Varosh i kilku kadetów opiekowali się kilkoma najbardziej poszkodowanymi osobami w tym i tą nieprzytomną z transportowca.- Następni ranni ?? - zapytał Varosh
- Oprócz tego porucznika to nie. Ale jak stan tej z transportowca. Czy nadal potrzebna jest zastępcza matka?
Na twarzy Varosha pojawił się nikły uśmiech- Na szczęście nie, w wolnym czasie udało mi się opracować metodę która pozwoli mi utrzymać dziecko przy życiu a także jej matkę do czasu rozwiązania - mówiąc to podszedł do porucznika który już leżał na łóżku, kilka chwil zabrało mu zbadanie oficera, poczym kontynuował - ładna z robota, powinienem pogratulować temu kto wykonał ten zabieg - tu pytającym wzrokiem zwrócił się do T'Vosha
- Szkoda, bo przyprowadziłem zastępcza matkę. - uśmiechnąłem sie widząc minę Kareen. - Tą operacje przeprowadziła Taktyczna - Put Maher. Widocznie w bajorańskim ruchu oporu coś tam liznęła z medycyny. Wpiszę jej oficjalną pochwałę. Kiedy porucznik bedzie mógł mówić? Bo nim stracił przytomność na promie to cos kręcił przy wyjaśnieniach.
- Nie wczesniej niż za kilka godzin, organizm sam musi sobie poradzić z resztą mniejszych obrażeń, tak będzie bezpieczniej dla niego i jego zdrowia. Powiadomie pana kiedy się obudzi, mniemam że będzie chciał postawić tu osobę dla ochrony, nie mam nic przeciwko ale byłbym wdzięczny gdyby był jak mniej nam przeszkadzała - Doktorze, można na chwilę prosić, stan pacjenta nie polepsza się - jeden z kadetów podszedł do lekarza, na twarzy było widać zmęczenie ale i zapał w niesieniu pomocy innym - Przepraszam ale mam dużo pracy - tu doktor odwrócił się i podszedł do jednego z pacjentów leżacych na leżankach - podaj mu stymulatory i przygotuj do mikrooperacji
- Nic tu po nas. - rzekłam do Kareen. Razem wyszliśmy.- Serio mówił pan o mnie jako o matce zastępczej? - zagadnęła.- Tak, jeśli przeszłabys pomyślnie testy. - odpowiedziałem. - A proszę mów mi po imieniu.- Dobrze, kapitanie. Mam na imie Kareen.- Czy mówiłem ci że ładnie wyglądaszw tej opasce na włosach. Czy to ten sam zielony kolor co na mundurze?- Ach, zauważył pan... to znaczy zauważyłeś. Ale jak nie mogłam mieć wpiętych kwiatków...- Po służbie możesz.Weszliśmy na mostek.- Jakieś rozkazy, kapitanie? - spytała pierwsza.- Na razie czekamy na Romulan.
