Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik T'Vosh
- Skanowanie przebiega bez zakłóceń, oba okręty dają się swobodnie skanować - Koudelka odparła na zadane pytanie Czas mijał i mijał, rozmowy toczyły się aż do samego końca bez żadnych przeszkód. Po kolejnych 5h romulańscy dyplomaci powrócili na swój okręt a następnie skierowali go w stronę strefy neutralnej. W tym samym czasie na Daredevila wywołała Apalaxia. Na głównym ekranie pojawił się kapitan Hallow w galowym mundurze- Mam dla pani zadanie, my musimy odwieść dyplomatów do najbliższej federacyjnej placówki, wy zapewnicie aby dyplomaci romulańscy bezpiecznie dotarli do strefy neutralnej, rozmowy były bardzo owocne i nie chciałbym aby którykolwiek z dowódtców zaprzepaścił to co udało się tu osiągnąć. Hallow out.
- Tak jest! - regulaminowo odpowiedziała Agneta. - Wywołać prom kapitana T'Vosha. Trzeba mu przedstawić sytuację.
Prom Desere- Wywołuje nas Daredevi, przełączam na pański panelPo chwili T'Vosh ujrzał Agnetę w jego fotelu kapitańskim...
- Kapitanie, negocjacje się odbyły. - rozpoczęła. - Nikt nam nie przeszkadzał... - streściłą w skrócie wszystkie wydarzenia. - Mamy teraz chronic delegatów romulańskich w drodze powrotnej.- Dobrze, za 30 minut do was dolecimy. - odpowiedziałem. - Zapytaj się Romulan czy moga poczekać.- Juz to robię. Operacyjny, wywołaj romulański transportowiec i zapytaj się czy poczekają pół godziny.
Kapitan nie był tym zachwycony i odmówił, dodał jeszcze że pani otrzymała wyraźne rozkazy ze swojego dowództwa tak jak i on zatem nie ma powodu aby je łamać, zresztą przy granicy czeka para romulańskich ciężkich krążowników i nawet małe spóźnienie będzie stanowiło wystrczający powód do przekroczenia strefy w poszukiwaniu naszej jednostki a to może spowodować poważne reperkusje, zatem odpowiedź jest odmowna.
-Rozumiem. - Agneta przełączyłą na prom. - Niestety nie mogą poczekać.- Szkoda. Proszę ich pilnować do granicy. I mam jedną prośbę. Proszę spotkać się z ich kapitanem osobiście i powiedomić o zbuntowanych kapitanach. I mimochodem o tych pustych transportowcach. Niech wiedzą, że my wiemy, że oni cos kombinują. A nawet jeśli nie kombinują to zastanowią sie dwa razy nim zaczną.- Dobrze, kapitanie. Daredevil bez odbioru. - Połączcie mnie z kapitanem transportowca.
Ponownie na głównym ekranie pojawił się kapitan transportowca - Coś jeszcze pani kapitan - kapitan był wyraźnie zirytowany i znużony kolejną rozmową, brwi ściągnął dając znać że nie podoba mu się aby federacyjny kapitan i to do tego w stopniu kadeta komunikował się z nim w jakimkolwiek celu, cóż romulanie są zbyt zapatrzeni w siebie i wiarę w swoje możliwości.
- Proszę się nie denerwować kapitanie. - rozpoczęła Agneta. - Oficjalne negocjacje się skończyły. Czas przekazać mniej oficjalne stanowisko Federacji. Jednak nie jest to jednak temat na połączenie. Chciałabym sie spotkać z jednym z delegatów. Jeśli zaś poczują się dotknięci planami rozmowy z chorążym, to chętnie przekaże wiadomości jakiemuś asystentowi.
- A więc proszę przejść na łącze kodowane, co ma pani mi takiego ważnego do przekazania, ma pani dokładnie dwie minuty - romulanin powoli stawał się podejżliwy
- Dobrze, proszę poczekać aż przejdę to pokoju kapitańskiego. - Agneta weszła do gabinetu i przełączyła na łącze kodowane. - Po pierwsze muszę wyjaśnić powody nagłego przybycia tego statku na miejsce negocjacji. Otóż istniało niebezpieczeństwo, że negocjacje zostaną zakłócone przez zbuntowanego kapitana, który groził że odpłąci się Romulanom za śmierć rodziny. Jego okręt od kilku godzin zaginął. Nie pojawił się na spotkaniu, ale możliwe że w niedalekiej przyszłości zaatakuje jkąś przygraniczną placókę. Zaś jego zarzuty względem Romulan sa związane z druga sprawą. Od kilku miesięcy niektóre nasze okręty w pobliżu granicy są znajdowane bez załogi. Ta sprawa jest przedmiotem dochodzenia naszych złużb detektywistycznych. I to jest to mniej oficjalne stanowisko. Jeśli znajdą się dowody, że wasze Imperium jest w jakikolwiek, nawet najmniejszy, sposób związane z tymi zaginięciami, to odpowiedź będzie jasna i stanowcza. To wswzystko. Nie muszę chyba dodawać, że ta rozmowa nie miała miejsca, prawda?
- Pani obawy na temat zaginionych załóg są całkowicie bezpodstawne, rozmowy które niedawno zakończyliśmy z waszymi przedstawicielami również obejmowały tą sprawę. Nasze załogi również znikają bez żadnych związków przyczynowo skutkowych, rozważaliśmy obarczenie takim stanem rzeczy federacje ale znając wasz sposób postępowania było to mało prawdobodobne abyście stali za tymi zniknięciami. Zaś co do zbutnowanych kapitanów to już wasza sprawa, powiem tylko jedno jeśli jakakolwiek jednostka spróbuje nas namierzyć moja osłona zniszczy ją, mam nadzieję że w tej kwestii wyraziłem się jasno. Zaś co do zniknięć jesli pani chce się tym zająć proponuje skontaktować z dowództwem, z naszej strony postaramy się również oddelegować okręt w celu wyjaśnienia tych zniknięć - romulanin zupełnie zmienił nastawienie i ton w stosunku do ciebie, aż cię to zdziwiło, albo bardzo mu na tym zależy albo powód jest zupełnie inny...
- W takim wypadku to wszystko co miałam do powiedzenia. Będziemy was eskortować do granicy.
Cztery okręty skoczyły w warp, do granicy jest spory kawałek, przy aktualnej maksymalnej do osiągnięcia przez transportowiec prędkości podróż potrwa koło 4h.Romulański transportowiec Kapitan udał się na krótki odpoczynek, w drodze do mesy spotkał jednego negocjatorów.- Co pan o niej sądzi kapitanie - Warto by ją wykorzystać- Przeskanował pan ich okręt - Tak, mają nieciekawą sytuację na pokładzie, ponad połowa załogantów nie na swoich pozycjach, przypuszczam że mieli problem z zbuntowanym kapitanem bo jego obecności nie wykryłem na pokładzie Daredevila, proszę skontaktować się z radą, problem z utraconymi okrętami jest nader irytujący, zresztą wcześniej czy później cała sprawa się wyda, a pan pogrąży się razem z nią.- Zgoda, proszę wybrać okręt i załogę do której ma pan największe zaufanie i skontaktować się z federacją, jeśli sprawa nie zostanie rozwiazana proszę pamiętać że pan również pójdzie na dno.3h później kadet który akurat stał przy konsoli naukowej zasygnalizował ppołączenie z dowództwem. Chwilę późniejna głównym ekranie pojawiła się twarz pani admirał Cortez. Admirał jest giamonką, brązowa cera i kruczoczarne włosy spięte w kok, raz ją widziałaś w akademii przez krótką chwilę, sprawiała wrażenie kompetentnej i wzbudzającej zaufanie osoby. - Kadetko Christiansen gdzie jest kapitan T'Vosh
"Głupia babo, najpierw popatrz na stopień z kim rozmawiasz, nim coś powiesz" - pomyślała Agneta nim odpowiedziała: - Obecnie nie ma go na pokładzie. Poleciał promem na ratunek załodze promu, która została staranowana przez Daredevila.
- Zatem pani jest nastepna w hierarchi, rozumiem, własnie przed chwila skończyłam rozmowę z dyplomatami romulańskimi których pani eskortuje do granicy z strefą neutralną, jestem pod wrażeniem pani zaradności, delegaci poprosili o oddelegowanie okretu USS Daredevil do pomocy w rozwiązaniu zagadki znikających okrętów obu naszych potęg a ja nie mam nic przeciwko, co więcęj zależy nam na wyjaśnieniu tej sprawy w trybie natychmiastowym - admirał na chwilkę przerwała, poczym kontynuowała - proszę rozwiązać tą zagadkę ale bez zbędnych zniszczeń, współpraca z drugą stroną mile widziana, jeśli uda się złapać osoby lub byt odpowiedzialny za ten stan rzeczy będzie to dobrze wygladało w pani aktach, proszę się postarać - admirał powoli kończyła lecz przypomniała się jej jeszcze jedna rzecz - tymczasowo jest pani awansowana do stopnia chorążego. Cortez out.
