Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik Se'Datha

PBF - Podporucznik Se'Datha

Wyświetlanie 15 wpisów - od 436 do 450 (z 560 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Coen
    Uczestnik
    #36889

    Poszukiwania zajmują Ci trochę czasu a efekty nie są rewelacyjne, macie jednak żywności na dwa dni normalnego odżywiania się. Pierwsza mruczy coś cicho kiedy ją podnosisz, udaje Ci sie też trzymając ją podniesc tobołek z koca i kilku pasów. Potem zaś pomału wychodzisz. Rozejrzawszy się nie dostrzegasz nikogo narazie, zato troche dalej po lewej zaczyna się las. Z kolei bliżej masz dośc stromy ale mozliwy do przebycia z kobietą na rękach szlak prowadzący głębiej w górę, o zbocze której się rozbiliście. Natomiast spojrzawszy w prawo...w dole w odległości kilku kilometrów widzisz spora strukturę. Najbardziej kojaży Ci się to z antycznymi fortami w ameryce północnej jest jednak sporo większe i zbudowane na fundametach z kamienia. Z wielu chat unosi się w górę dym. Domyślasz się, że to z tamtąd pochodziły gaduły które usłyszałes wcześniej i pewnie z tamtąd przyjdzie 'pomoc'.

    Zeal
    Uczestnik
    #36894

    Wyboru dużego nie mam. Nie po to tak spieszyłem się z wyjściem, by teraz iść prosto w stronę "wybawców".Kilka kilometrów... Nawet przy założeniu, że będą biec - w obie strony... Powinienem miec pół godziny czasu w rezerwie - co najmniej pół godziny... O ile oczywiście nie spotkali kogoś po drodze i już nie zawracają.Dobrze. Los podarował mi czas - nie zrobił tego po to, bym go marnował. Zaczynam oddalać się od wraku, idąc w górę. Co pewien czas spoglądam z troską na ranną. Nie ma szczęścia. Najpierw wygnanie, potem omal nie zginęła... A teraz jest nieprzytomna i nie wiadomo, czy się jakaś infekcja nie przyplącze. Wzdycham tylko ciężko i kontynuuję marsz.

    Coen
    Uczestnik
    #37121

    Człapiesz powoli w stronę majaczących w oddali zaśnierzonych szczytów. Ku twojemu zdziwieniu jest Ci dośc lekko nieść kobiete i pomimo że się spinasz do góry niemęczysz sięzbytnie. Po jakimś czasie zaczynasz się domyslać, że planeta musi mieć mniejsze ciążenie. Po około półgodzinie wychodzisz na wmiarę prosty teren który ciągnie się przed Tobą na kilka lilometrów i potem znowuy spina w góre, po lewej masz zbocze o które rozbił się prom (ścieżka troche zakręcała) po prawej zaś zejście do jakiejś pokrytej lasem doliny. Kiedy tak soisz i rozglądasz się dostrzegasz zbliżajace się do promu sylwetki. coś na nich połyskuje w czerwonym świetle zachodzącego słońca...

    Zeal
    Uczestnik
    #37122

    Widząc zbliżające się do promu sylwetki, kiwam tylko głową.W samą porę się stamtąd wydostaliśmy.Błyszczące elementy stroju przyciągają moja uwagę. Czyżby... Zbroje? Ciekawa planeta.Patrzę na zachodzące słońce. Nie, wyżej w góry nie ma się na razie co pchać. Poza tym ani Shincar ani ja nie mamy ubrań odpowiednich do przebywania w niskiej temperaturze. Że nie wspomnę już o trudności w zdobyciu jakiegokolwiek pożywienia...To mi pozostawia tylko jedno wyjście.Wdzięczny losowi za mniejszą grawitację - więc i większą siłę mięśni - kieruję się ku dolinie. Między drzewami nikt nas nie znajdzie... A już na pewno nie w nocy.

    Coen
    Uczestnik
    #37164

    Zejście - jak zawsze - jest trudniejsze niż wyjście i nim docierasz pomiędzy pierwsze drzewa zaczynające sie mniej więcej w połowie stoku jest już mrok, jeszcze gęstszy pomiędzy drzewami. Szum liści poruszanych tchnieiem wiatru sprawia iż nie słyszysz czy obcy przy promie coś robią czy nie...

    Las w który weszłeś jest liściasty co jest troche nietypowe na zboczu górskim, do tego jest gęsty i pełen życia. Ciagle słyszysz jakieś zwierzeta i praki, insektów jest również sporo. Gdyby to był Twój świat było by to korzyscia, wiedział bys boeiwme co ewentualnie można zjeść a co omijac zdaleka a tak, nawet najdrobniejsze urzadlenie moze okazac się śmiertelne...

    W końcu teren troche sie wyrónuje i prościej Ci jest iść choć zaczynasz już czuć zmęczenie noszeniem - nie najmniejszej przecież - kobiety. Po chwili jednak ciche, spokojne szemranie z boku przykuwa Twoja uwagę. Ruszywszy w tamtą stronę już po chwili docierasz na brzeki wąskiego na około dwa metry górskiego strumienia...

    Zeal
    Uczestnik
    #37172

    Wchodząc między drzewa zachowuję ostrożność. Zwalniam znacznie kroku. Prawie nic nie widzę, a nie chciałbym skręcić kostki na jakimś korzeniu.Słysząc odgłosy przyrody uśmiecham się lekko. Planeta może i nieznana, ale przynajmniej liście szumią tak samo...Odczuwane coraz większe zmęczenie kieruje moje myśli ku postojowi. W nocy i tak nikt nas ścigać nie będzie, poza tym - oddaliliśmy się od promu już niezły kawałek...Strumień to chyba dobre miejsce. Cofam się znad jego brzegu o kilka metrów i układam delikatnie kobietę pod jednym z drzew. Poprawiam jej koc. Siadam, opierając się o pień - tuż koło rannej i na nas oboje narzucam drugi koc. W nocy chłód będzie ciągnął od wody - tego się nie da uniknąć. Podwójne okrycie powinno uchronić Volkankę przed utratą ciepła. A ja nie powinienem zamarznąć pod pojedynczym kocem. A raczej pod jego połową...Przymykam oczy. I tak niemal nic nie widzę, a odpoczynek mi się przyda.

    Coen
    Uczestnik
    #37217

    Walka, awaryjne ladowanie, strach o Shincar, wędrówka po górach i w końcu po lesie...to wszystko musialo odcisnąc na Ciebie swój wpływ. I odcisnęło. W efekcie nim się oriętujesz zasypiasz...

    Sen nie jest jednak lekki. Budzisz się po jakimś czasie zlany zimnym potem...tylko po to aby poczuć jak żołądek przewraca Ci się na moment ze strachu. Przed Tobą bowiem radośnie potrzaskuje sobie ognisko przy którym siedzą trzy...istoty. Na pierwszy rzut oka przywodza Ci na myśl wilkolaki ze sarożytnych opowiesci. Domyślasz się jednak ze po prostu przeszli te sama droge eweolucyjna co inne rasy i niema w nich nic magicznego.

    Siedzący najbliżej z was ma białą, w zasadzie bardziej siwą sierść, która widzisz na wilkopodonym łbie i szyi oraz wierzchu dłoni - które jak zauważasz przekształciły siezyskując przeciwstawny kciuk. Reszte jego ciała skrywają skórzane spodnie, takieżsame buty oraz lniana koszulę. Nie dostrzegasz u niego żadnej broni. Co innego natomiast jego czarnowłosy, zapewne młodszy i barczysty przyjaciel siedzący obok niego. On jest ubrany całkowicie w skóry, na torsie dostrzegasz jednak kolczugę. Lewą dłoń opiera na opartym o ziemie mieczu przywodzacym Ci troche na myśl katane, jednak z całkiem inna rękojeścią...

    Trzecia osoba jest zauważalnie mniejsza od pozostałych. Leży na boku trzymając głowę na kolanach uzbrojenego osobnika, który delikatnym ruchem głaska ją po niej. Bez trudu domyślasz się, że to samica tego gatunku, co Cie jednak uderza to to ze ma sylwetke typowo ludzkiej kobiety - z pojedyncza parą piersi w górnej części klatki piersiowej i szerokimi biodrami - zas jej futro rudego koloru jest króciutkie na ciele, choć włosy na głowie ma dośc bujne.

    Widząc, że się obudziłeś siwiejący...wilkolak unosi puste dłonie do góry, tak jak wiele kultur obrazuje ze neima wrogich zamiarów, poczym ujmuje zza pazuchy jakieś zawiniątko. Wujmuje z niego coś poczym wkłąda sobie do pyska, i podaje też temu uzbrojonemu, który bierze nawet nie patrząc dokładnie na to i również wkłada do ust. Następnie sieiwjący zawiązuje mocno pakuek i rzuca go dokładnie pod Twoje nogi wskazując dłonią na usta...

    Zeal
    Uczestnik
    #37218

    Patrzę na siedzące przy ogniu stworzenia. Ich wygląd jest co najmniej... Zaskakujący. Kiwam jednak do siebie głową. Zapewne ja wyglądam dla nich równie dziwacznie, co oni dla mnie. Tyle tylko, że oni zapewne nie mają w swojej kulturze takich opowieści, jakie mam ja...Spoglądam na pierwszą, sprawdzając, czy jest nadal nieprzytomna. Czy nadal żyje...Później zaś wracam myślami do niespodziewanych... Gości.Mogli nas zabić bądź pojmac, kiedy spałem. Nie zrobili tego... Więc chyba nie mają wobec nas złych zamiarów. Chyba.Oceniam uzbrojenie młodszej istoty. Kolczuga i miecz? Chyba rzeczywiście wylądowaliśmy w jakimś tutejszym odpowiedniku średniowiecza.Gdy pakunek ląduje u moich stóp, również pokazuję puste dłonie. Sięgam po zawiniątko - bardziej z ciekawości niż potrzeby. Mam przecież nasze racje, a nie mam pojęcia, czy żywność na tej planecie nadaje się do przyswojenia przez ludzki organizm. Baa, ne wiem nawet, co to może być. Nie chcę ryzykować, że się przytruję. Na nich to może nie działać, ale na mnie? Mogą mnie otruć nawet tego nie chcąc.Odwijam ostrożnie pakunek.

    Coen
    Uczestnik
    #37345

    Wolkanka żyje. Oddycha miarowo i głęboko, zaś powieki drgają jej delikatnie. Chyba tylko po prostu głęboko śpi...

    Pakunek waży na oko okolo półtora kilograma. Kiedy go rozwijasz musisz podłozyc drugą reke aby utrzymać go w poziomie. W środku masz coś co wygląda i pachnie jak suszone mięso, żółty ser i coś co na pierwszy rzut oka przypomina ci chcleb tylko w całości złozony ze skórki. Pachnie to w zasadzie tak samo jak ich ludzkie odpowiedniki...

    Starszy wilkołak zobaczywszy jak patrzysz na kobietę zaczał coś powoli gestykulować. Pokazał najpierw prawicę. Następnie wyjął z cholewy buta spory nóż, przejechał nim nad swoją rekę tak jakby się nacinał, następnie zaś wskazał na miejsce naciencia poczym na kobietę. Zaraz z kolei uniusł lewą rkękę, poczym przyłożył dłoń do nosa i zabrał szybko tak jakby sie spażył, udał, że smarka, kicha i kaszle. Na koniec uniusł obie dłonie i zaczał patrzyc to na jedną, to na druga, to na ciebie.

    Zeal
    Uczestnik
    #37347

    Przyglądam się... Żywności. Bo to żywność chyba...Pachnie znajomo, a ja jestem głodny...Ułamuję kawałek chleba i próbuję go przeżuć. Jeśli smakuje znajomo, urywam tez po niedużym kawałku sera i mięsa.Widząc gestykulację wilkołaka przyglądam mu się uważnie. Zawsze byłem kiepski w kalamburach... Gest cięcia... Czy miał na myśli ranną? Czy może to, że między nią a nim jest przelana krew? Ale między nim a Shincar? A może chodzi o kogoś podobnego do niej?A może ma na myśli ocucenie rannej? Rozkładam bezradnie ręce, po czym próbuję delikatnie obudzić Volkankę.

    Coen
    Uczestnik
    #37485

    Chleb samkuje tak jak wygląda... czyli jak skórka dobrze upieczonego chleba i to cały jest taki, nei zaś tylko z wierzchu. Ser smakuje podobnie choc ma bardziej ostry smak, zaś mięso zawiera chyba więcej soli niz przywykłeś, jednak sprawia wrażenie jak najbardziej jadalnego...

    Widząc Twój gest wilkołak westchną tylko nie majac chyba pomysłu co zrobic dalej. Ten drugi powiedział chyba cos do niego - bynajmniej nie posługiwali sie szczeknieciami ani warczeniem ale normalnym jezykiem - tamten jednak tylko wzruszył ramionami.

    Kiedy próbujesz obudzić kobiete, opiera się przez chwile w końcu Ci sie to jednak udaje. Owiera ona oczy i śmiecha się ale zaraz krzywi mocno z bólu zaciskajac szczeki

    - Co mi się stało...? - spytała

    Zeal
    Uczestnik
    #37498

    Obserwuję wilkołaki z zaciekawieniem. Widać oni też nie wiedzą, co zrobić... Szkoda, że uniwersalny tłumacz uległ zniszczeniu razem z komunikatorem. Z drugiej strony - owo urządzonko potrafi tłumaczyć jedynie znane języki. Nie przypominam sobie takiej rasy z bazy danych Floty, więc wątpliwe, aby tłumacz potrafił rozpoznać język.Poruszenie Shincar przyciąga moją uwagę. Robi mi się niewyraźnie, kiedy widzę jej grymas.- Podczas lądowania konsola wybuchła ci chyba prosto w twarz. W każdym razie miałaś pod skórą pełno odłamków. Musiałem je powyciągać. Znalazłem w promie jakiś stary regenerator tkanki, ale było go niewiele. Nie jestem lekarzem... Przepraszam - odpowiadam cicho.Jest przytomna - to chyba dobry znak.

    Coen
    Uczestnik
    #37540

    Kobieta zagryzła zęby ewidętnie próbując przejśc nad bulem do porządku dziennego. Chyba jej się udało, bowiem po chwili rozejrzała się i spytała

    - Gdzie jesteśmy, kim są te istoty?

    Zeal
    Uczestnik
    #37543

    - Nie mam pojęcia - odpowiadam szczerze, poprawiając okrywający ją koc. - Zabrałem cię z promu, ponieważ słyszałem, jak ktos rozmawia na zewnątrz, a potem milknie. Zupełnie, jakby rozmawiający pobiegli po pomoc. Nie mogłem ryzykować i zostać. Gdyby okazało się, że strach zagłuszył w nich rozsądek... Wolałem zniknąć i poczekać, aż odzyskasz przytomność. Jesteśmy w górach, o jedną z nich się rozbiliśmy... Prom został jakieś kilka kilometrów z tyłu. Było już za ciemno, aby dalej wędrować, więc urządziłem tutaj postój - dotykam czoła Shincar chcąc sprawdzić, czy ma gorączkę. - Zmęczenie dało mi się nieźle we znaki, bo niemal natychmiast zasnałem. Kiedy się obudziłem - oni już tu byli - wskazuję na wilkołaki. - Ale nie umiem się z nimi porozumieć. Jedno jest jednak pewne - nie skrzywdzili nas. Co więcej... - pokazuję pierwszej zawiniątko z żywnością. - Jesteś głodna?Zmęczony wyczerpującym wyjaśnieniem czekam cierpliwie, aż wszystko sobie poukłada. Jednocześnie co pewien czas spoglądam na wilkołaki.

    Coen
    Uczestnik
    #37546

    Czoło kobiety jest lekko rozpalone, słucha Cie jednak uważnie i przytomnie. Nim jednak zdązyła wziąść coś do jedzenia dostrzegasz, że wilkołaczka się nagle obudziła. Usiadła, pozostali zaś zaczęli coś do niej mówic. Ta jednak jakby ich nie słysząc spojrzała w waszą stronę. I z ogromnym zdziwniem dostrzegasz, że Shincar robi dokładnie to samo, również wlepiając wzrok w kobiete... Siedzął tak przez chwilę... dostrzegasz nagle pot zaczynający się pojawiać na skórze Wolkanki oraz drobne żyły wychodzace jej na czole jak przy ogromnym wysiłku. Nim jednak jesteś w stanie cokolwiek zrobić z tym fantem, obie również jakby na komędę, opadają do tyłu. Pierwsza w Twoje ramiona, wilkołaczka zaś w ramiona uzbrojonego mężczyzny. Obie są chyba bez zmysłów...

Wyświetlanie 15 wpisów - od 436 do 450 (z 560 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram