Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Se'Datha
Dane o drógim okecie zaczeły byc relacjonowane przez naukowego
- Urwana dolna prawa gondola Warp, wyrwy w kałubie, zniszczona wrzutnia torped, systemy łaczności, ze skanu wynika, że podtrzymanie życia i systemy kontoli rdzenia działaja, ale reszty pewnym być nie można. Co więcej - powiedział ze zdziweniem - mina miała sygnature federacji.
Alex zas po dokładnym spradzeniu wszystkiego powiedziałe
- Nie wykrywam w poblizu żadnych min, tej na która trafił Horn też nie wykryłem - i nagle go olśniło - musza byc zakamuflowane
Sygnatura federacyjna?? Co jest? No nic, to na później, teraz trzeba zająć się Hornem.
Łączność im nie działa, skanery pewnie też nie... Hmmm...
- Alex, czy jestes w stanie określić dokładne położenie toru lotu Horna? Chodzi mi o to, czy jesteś w stanie poprowadzić nas dokładnie jego śladem?
Czekam na odpowiedź taktycznego. Federacyjna mina i do tego zakamuflowana w przestrzeni wroga...Nie, nic mnie nie zdziwi. Nie po tym, jak mi pierwszą próbowali wrobić...
- Zdołał bym poprowadzić, sa od nas wiksi wiec nie powinno byc problemu - odparł - ale najpierw musimy sie dostac na jego tor. Możemy wrócic po włąsnych śladach ale nie wiem czy miedzy ich orem a naszym jakas bombka sie nie ukryła.
- Zdziwiłbym się, gdyby coś za nami było i byśmy w to nie trafili - odpowiadam spokojnie. - A przesunąć się to się chyba żadna nie przesunęła, co?- Dobra... Lorna - cała wstecz. Dokładnie po naszych śladach... I tak przez piętnaście minut.- Tak jest.Fregata zaczyna powoli się wycofywać, dając mi czas na zastanowienie się. Wycofanie się dokładnie tym samym kursem, którym tu dolecieliśmy nie powinno niczym grozić. Skoro nie wrzepiliśmy się w minę wtedy, to dlaczego mielibyśmy na nią trafić lecąc dokładnie tak samo? To samo z lotem po śladach Horna. Cheyenne trafił na pierwszą minę, która była w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Czyli między nim a skrajem pola powinno być czysto. Teraz pytanie, jak głęboko weszliśmy w to pole... Chyba niezbyt. Jakoś trudno mi uwierzyć, że Horn doleciał np. do połowy pola i dopiero poderwał się na minie... Prędzej jest tuż na jego skraju. A my razem z nim. Piętnaście minut lotu na wstecznym powinno spokojnie wyprowadzić nas z zagrożonego miejsca.Atmosfera na Renegade gęstnieje... Lorna zagryza wargi, skupiając się na pilotażu. Reszta oficerów czeka w napięciu na nagły wstrząs, mówiący, że się jednak pomyliłem... Ale to by miało miejsce tylko wtedy, gdyby te miny się przemieszczały. A takich min to ja jeszcze nie widziałem. Z drugiej strony - nie widziałem też dotąd min z kamuflażem...Właśnie - miny. Skąd się tu wzięły? Skanery nie wykazywały, aby uciekające jednostki manewrowały, po prostu przeleciały tędy... Wniosek - tych min tu wtedy nie było. Pojawiły się dopiero po ich przelocie. Mogli je postawić właśnie oni. To znaczyłoby, że są bardzo ostrożni, albo że mają czujniki porównywalne z naszymi. W obu przypadkach - niewesoło na przyszłość to wróży...Tylko - jeśli to oni, to dlaczego te miny mają sygnaturę federacyjną? I skąd ten kamuflaż? Nie mogą pochodzić bezpośrednio od nas, bo Federacja ma przecież zakaz stosowania kamuflażu. Zaraz, zaraz... Widziałem już takie połączenie: federacyjny sprzęt i kamuflaż. Zerkam spod oka na Shincar. Czyżby kręciły się w pobliżu tamte Federationy? Czy to możliwe, że Volkanie aż tak bardzo chcieliby jej śmierci, że wysłaliby obie te jednostki w ślad za nami aż tutaj? A niby czemu nie... Przecież nie zawahali się zaatakować Ambassadora... Ciekawe, co pierwsza o tym myśli. Już niemal zadaję jej to pytanie, gdy gryzę się w język. Lepiej niech się nie denerwuje bez potrzeby. Moge potrzebować jej umiejętności analitycznych - a wtedy lepiej, by jej nic nie rozpraszało.Tyle pytań - i żadnych odpowiedzi. Cóż, nikt nie powiedział, że dowodzenie fregatą jest łatwe...Czekam, aż minie owe piętnaście minut...
Czas mija wam powoli, kazda minuta wydaje sie godziną kiedy większość w napięciu oczekuje az coś w was łupnie, kiedy fregata powoliutku wracała po swoich śladach. W końcu jednak dolatujecie na wymagana odlegfłosc, poczym Renegade skrecił o 90 stopni i prostopadle do poprzedniego toru lotu wleciał na ścieszka Hrona a następnie ustawił się za nim. Wszyscy odetchneli z ulgą, ewidetnie miałes racje....albo szczescie. Tak czy tak, dotarliscie w końcu do dryfującej uszkodznej jednostki. Nagle taktyczny zauwaza ze plazma z rozerwanej gondoli oblała jedna z min czyniąc ją widzialną
- Cała stop. Przypatruję się minie.- Visen... Pole siłowe w ładowni nr 1, do tego silny sygnał zagłuszający wokół niej. Da się to zrobić?- Owszem, kapitanie...- To jazda.Chwilę później Betazoid melduje:- Gotowe.- Transport miny do ładowni. Już.Pole siłowe powinno zabezpieczyć minę przed uderzeniem w cokolwiek, a sygnał zagłuszający uniemożliwić zdalne zdetonowanie. Mam zamiar się jej przyjrzeć... Ale to potem. Najrozsadniej byłoby ją ciągnąć na holu...Ale wiązka potrzebna jest mi do czego innego.- Mina na okręcie - melduje Visen.- To duże ryzyko - mówi cicho Shincar. Wzruszam ramionami.- Ma pani lepszy pomysł?Nie czekając na odpowiedź, rzucam polecenie:- Wiązka holownicza na Horna.- Mamy go... - melduje Alex.- Pół wstecz.Oba okręty zaczynają się wycofywać...- Przygotować drużyny remontowe, pójdą w razie konieczności gdy tylko opuścimy pole... - mówię spokojnie.- Tak jest.Opieram się o fotel, stwarzając pozór człowieka, który dobrze wie, co robi i nie musi się o nic martwić. W rzeczywistości w środku aż trzęsę się ze zdenerwowania. Ale załoga nie może o tym wiedzieć... Lepiej wpłynie na nich widok opanowanego dowódcy...
Po połowie godziny jescie na dystnasie z którego zaczeliscie zblizanie sie do Horna, i oddalacie sie dalej, nagle zauwazacie ze światła na jego drógim okecie zaczynają migotać, gasnac i zapalc sie na przemina ,wszystkie naraz
Patrzę na to.- Silniki stop. Kto zna alfabet Morse'a?Sam niestety nie znam, mogę liczyć jedynie na swoich członków załogi.
- Ja znam - powiedział betazoid, poczym zacza zapisywac to co odczytał. Po kilku minutach masz cała wiadomość
- Tu Ivan Mińsk, pierwszy oficer USS Horn. Kapitan został poważnie ranny i jest niedysponowany. Straciliśmy napęd Warp, i łacznośc, napęd inpulsowy uszkodzony, nie mamy nad nim narazie kontroli. Sensory sprawne w 30%, system podtrzymania życia dzieła w pełni. Mamy 15 zabitych i 57 rannych - potem wiadomośc zaczeła się powtażać
- W porządku - mruczę.- Holujemy ich dalej, pół impulsowej...Klepię komunikator.- Se'Datha do grup remontowych. Grupy alfa i beta - transport na Horna. Weźcie ze sobą jakiś przenośny nadajnik średniej mocy...- Robi się, kapitanie...Załoga zaczyna wykonywać rozkazy. A ja...Ja mogę tylko czekać i zastanawiać się, co dalej. Na razie oba okręty są jak kaczki na strzelnicy...
Ludzie zabierają siedo pracy aby przygotowac wszystko do przesłania i wdrazaja twoje rozkazy w życie. Nim to sie skonczyło Alex zameldował
- Dowódco, na lewej burcie ujawnia się Drapieżny Ptak klasy K'Vort, wywołują nas
- O. Sojusznicy...- mruczę ucieszony.- Na ekran.Na monitorze pokazuje sie mostek klingońskiej jednostki.- Kapitan Tarlak - przedstawia się rosły Klingon - Widzę, ze przyda się nasza pomoc.- Bardzo, kapitanie - odpowiadam - W tej chwili jesteśmy bardzo wrażliwi na atak... Ścigaliśmy cztery wrogie jednostki i wjechaliśmy na miny. Zaraz podam panu koordynaty pola, lepiej, żeby żadna jednostka IK nie powtórzyła naszego błędu... Aha, kapitanie... One mają kamuflaż.- Miny z kamuflażem? - Klingon robi zdziwiona minę. Rozkładam bezradnie ręce.- No dobrze... Podnosimy maskowanie, ale będziemy w pobliżu. Tarlak out.- Przesłać koordynaty pola Klingonom - polecam i oddycham z pewną ulgą. Może i mieliśmy z nimi wojnę, ale jako sojusznicy spradzaja się wręcz idealnie. Od razu mi lepiej...- Co z tymi drużynami remontowymi? - pytam.
- Właśnie są przesyłane na Horna - padła odpowiedź. Po 15 minutach przychodzi odpowiedź od niej
- Kapitanie, za pół godziny moze uda nam sie naprawić silniki impulsowe na Hornie, bo co do reszty to wiele nie zdziałamy.
- Dobre i to - odpowiadam. -Jak tam z integralnoscią kadłuba? Możemy wejść w warp z wami na holu? Nie rozlecicie się?
- Nie powinien, ale nie radze przekraczac narazie Warp 2, w sytacjach awaryjnych Warp 2.2. Za kilka godzin powinnismy je połatac na tyle aby dało sie wyciągnac bezpoiecznie Warp 4 alt to wszystko - padła odpowiedziedź, keidy nagle taktyczny zameldował
- 2 okrety Talariańskie zblizają sie do nas z predkością Warp 8, beda tu za 7 minut
