Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Se'Datha
Wesoło nie będzie...- Czerwony alarm, wszyscy na stanowiska bojowe.Po niecałych dwóch minutach cała załoga jest juz gotowa do boju.Przeglądam dane taktyczne i kręcę głową. No cóż, zobaczymy, jak się ma sytuacja, gdy dolecimy na miejsce. Nie ma co kombinować na zapas.Swoją drogą z Flotą jest już chyba naprawdę źle, skoro wysyła do walki taka radosną bandę kadetów jak moi ludzie...Gaszę panel i opadam w fotel, patrząc w zamyśleniu na ekran.Dwadzieścia pięć minut później Renegade wychodzi z warp.- Raport taktyczny...- żądam od Alexa.
- USS Horn juz doleciał - powiedział Alex - tak samo jednostki Taalarińskie, i na kursie przechwytujacym zblizajhasie do stacji, beą w zasiegu ognia za 30 sekund, my za 42 sekundy
- Kurs przechwytujacy na najbliższą wrogą jednostkę, pełna impulsowa, ognia po wejściu w zasięg calego uzbrojenia... Strzelaj bez rozkazu.- Tak jest...Renegade ruszył w stronę przeciwników.- Może stacja wytrzyma ich pierwsze uderzenie... - cedzę ponuro.
Talarianie mają swoją reputacje, twierdzaca ze są doskonyłmi taktykami. Właśnie tego dowiedli.
Jeden z ich oketów poleciał na przedzie na wiaba sciagajc na siebie ogień zaróno Horna jak i stacji, aby nie zwalniac nawet sie nie uchylał o przyja wszystko na przyslowiową klatę, ale zdołał to przetrzymać, zas nim strzały go jeszcze dosięgły on i jego koledzy wustrzelili z własnych wyrzutni torped.
4 bioło zólte pociski pomkneły w strone stacji, zaś jednostki talariańskie zaczeły nawracac, jakby nie przejmujac się efektem....a raczej doskonale wiedzac jaki będzie. Torpedy przebiły się przez osłony stacji jak młotek przez skorupke jajka i uderzyły w kadłub. Widzisz jak eksplocja 2 z nich rozerwała stacje dłosłownei na pół, zas eksplozja sekcji zasilajacej przykryła górna sekcje chmura ognia. Nim jeszcze zdązył on do konca wygasnąc 4 jednostki wroga skoczyły w Warp wracajc do swojej przestrzeni.
Wszystko to, od otwarcia przez nich ognia do skoczenia w Warp trwało dokładnie 10.4 sekundy
Zaciskam zęby.- Ślady życia? - pytam zimnym, nienaturalnie spokojnym głosem.- Brak - odpowiada naukowy cicho.- Kanał wywoławczy do USS Horn!- Otwarty..."USS Renegade do USS Horn. Wygląda na to, że nie ma tu już nic do roboty. Wracajcie do bazy. Renegade out."Przerywam połączenie, po czym pytam:- Alex, jesteś w stanie wyznaczyć ich kurs?- Oczywiście...- To go wyznacz. Lecimy za nimi. Przekalkuluj prędkość, zeby Renegade był za nimi - tuż na granicy naszych skanerów.- Tak jest...- Alex zaczyna przeprowadzać wyliczenia.
Niemal odrazu otrzymaliscie odpowiedź z Horna
" USS Heron do Renegade, odmawiam, musimy w koncu pokazac talarianoim z kim zadzieraja, poruszaja sie durzo wolniej od nas, powinnismy ich dogonic i unieszkodliwic albo odnalesc ich baze i ja rozwalic
- Grrrr... Kanał do Horna!- Otwarty."Kapitanie, jak moglismy przed chwilą zaobsewować, oni wiedzą, co to taktyka. Mają cztery okrety i mogą nam dokopać, jeśli dobrze pomyslą. Poza tym bez urazy, ale klasa Cheyenne nie jest juz tym, czym była kiedyś... Chcę ruszyć za nimi, zeby znaleźć ich bazę i wezwać posiłki. Jeden okret jest trudniejszy do wykrycia, niż dwa... mamy szansę zlikwidować jedną zich placówek, chce pan ją zaprzepaścić przez swoją wściekłość?"Przerywam połączenie.- Co za militarysta... - cedzę. Też jestem wściekły, ale wole się najpierw zastanowić... Chyba mnie pierwsza logiką zaraziła...
- Ich sensory sa znacznie gorsze od naszych wiec watpie czy wykryli by i 5 naszych jednostek jesli bedzie sye trzymac na naszej granicy wykrywalnosci, zes jesli to pułapka to dwa okrety predzej sie z niej wydrą niz jeden
- Jak pan chce - odpowiadam. Zwracam się do Alexa:- Skończyłeś obliczenia?
- Tak - odparł - musimy tu poczekac jeszcze 7 i pół minute a potem przypieszac odpowiednio aby pozstac poza zaisiegiem ich czujników, juz przesyma dane do steru i Horna
- Dobra - mruczę. - oby nas tylko nie wykryli...Opieram się o fotel i czekam. Dokładnie po wyznaczonym czasie Lorna melduje:- Uruchamiam silniki.Fregata przyspiesza do zadanej prędkosci i wchodzi na obliczony kurs. Naukowy cały czas śledzi na skanerach uciekające wrogie jednostki...Nie wtrącam się na razie. Jak widzę, moi ludzie wiedzą, co robić.
Obie jednostki niemal jednocześnie skaczą w Warp i ruszaja tropem groźnych agresorów. Ci najwyraźniej nie zdaja sobie z nich sprawy bo lecą ze stłą, niewielka prędkością po niedługim czasie przekraczając granice.
Kiedy zaczynają zwalniać nagle przy USS Horn następuje silna eksplozja i Cheyenne zostaje wyrwany z nadprzestrzeni...
- Cała stop! Musiał trafić na minę.Fregata zatrzymuje się niemal natychmiast...- Kanał wywoławczy do Horna!- Otwarty."Se'Datha do Horna. Jaki jest wasz status? Potrzebujecie pomocy?"- Niech to szlag - cedzę, czekając na odpowiedź. Równie dobrze to Renegade mógł trafić na minę...
Kiedy wyszliscie z Warp na ekranie przełaczono obraz na Horna. Widzisz ze okret dryfuje, jedna gondola Warp tez, tyle ze w sporej odległosci od reszty kadłuba, wypuszczając plazmę. Niema narazie odpowiedzi ale jak pinformwał cie Naukowy ich system komunikacyjny jest zniszczony.
- Rozkazy? - spytał sternik, wiedzac ze znajdujecie sie w polu minowym bo miny same sie nei szwedaja, a co gorsza jestescie na terenie wroga
- Na razie siedzimy - cedzę przez zęby. - Przeskanować obszar, ognia w każdą minę w pobliżu nas. Oczyść drogę do Horna - zwracam się do Alexa. Potem odwracam się do naukowego.- Status Horna...Dokładny. Chce wiedzieć, czy pracuje ich system podtrzymywania życia.Czekając na odpowiedź patrzę ponuro na uszkodzony okręt. Pewnie trzeba będzie go zabrać do domu... A pchać się dalej w pole minowe nie mam zamiaru... Niech to szlag.
