Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Se'Datha
Przypomina ci sie stary kawał "To ze nie jestes paranoikiem nie znaczy ze ONI nie chcą cie zabić"
Nagle zapiszczal komunikator
- Kadet Foster do dowódcy, nie zdołałmy odczytac niczego z ich sensorów ani banku danych głownego, zostł kompletnie zniszczony ostrzałęm z fazera o sygnaturze federacji z konca ubiegłego stulecia
Kiwam głową, zapominając, że kadet nie może mnie widzieć. Odpowiadam:- Rozumiem. Nie mamy tu nic wiecej do roboty, zabierajcie się z powrotem na Renegade'a.Rozkazów away teamowi z Adelphi nie wydaję, to nie moi ludzie. Sam siedzę jeszcze chwilę, po czym klepię komunikator:- Se'Datha do Renegade'a. Weźcie okręt na hol i skontaktujcie się z Adelphi. Spytajcie, co dalej z uszkodzoną jednostką. Powiedzcie im o tym, co tu znaleźliśmy i dodajcie, że w świetle obecnych wydarzeń odradzam pozostawienie Federationa w rękach Volkan. - Tak jest - dobiega z komunikatora.Siedzę nadal przed zniszczoną konsolą, nie spiesząc się z powrotem na okręt.
Nie przeszkadza ci naraze nikt, na statku jest spokuj, ale dość dziwnie sie czujesz siedzac wśród trupów
Swoją droga martwi krzywdymi nie zrobią. Gorzej z żywymi. Siedzę jeszcze przez moment, po czym wpadam na kilka pomysłów. Wstaję.- Se'Datha do Renegade'a. Jeden do zabrania, bezpośrednio na mostek. Transport.Otoczenie migocze i rozpływa się, by po chwili zamienić się w mostek fregaty. Ruszam w stronę swojej kwatery, rzucając przez ramię:- Pierwsza, proszę ze mną. Alex, powiadom mnie o odpowiedzi z Adelphi.Wchodzę do siebie i odkładam karabin na biurko. Rozpinam kołnierz munduru. Przeklęte kurtki galowe... Sięgam do panelu dowódcy i wystukuję sekwencję poleceń, po czym odwracam się, patrząc na wchodzącą Shincar. Gdy zasuwają się za nią drzwi, wyciagam rękę.- Poproszę pani komunikator.- Co takiego? - brwi Volkanki unoszą się dość wysoko.- Komunikator. - powtarzam spokojnie. Kobieta niechętnie odpina blaszkę i kładzie ją na mojej dłoni. Odpinam swój i podaję go jej.- Komputer Renegade'a przekieruje informacje przekazane dla pani na mój komunikator. Za to każdy, chcący zlokalizowac panią dzięki komunikatorowi, trafi na mnie. Ciała załogi tamtego okrętu były jeszcze ciepłe. Zabito ich w momencie naszego wejścia na pokład. Nie mógł to być nikt z tamtych jednostek, bo one już uciekły -przypinam komunikator Shincar i ciągnę dalej. - To daje nam kogoś od nas... Albo z Adelphi. Może jeszcze z volkańskiej stacji. Tak czy inaczej, chcę być przygotowany na próbę zamachu na panią, jaka może mieć miejsce u nas. To wszystko. Jestpani wolna - kończę i zaczynam rozgladać się za normalną górą munduru. Dość mam juz tej galówki.
- Kapitanie - dobiegło zaraz z komunikatora - mamy odpowiedź z Adelphi, wrak zostanie zniszczony jak tylko ekipy z ambasadora zabiora wszystkie cenne rzeczy za co sie włąsnie zabierają, zaś oficer wolkański dowodzacy stacją orbitalną zostałznaleziony ze skreconym karkiem w swojej kwaterze, tak samo oskarzyciel i głowny świadek oskarżenia na Adelphi, my narazie mam pozostać tu i oczekiwac na rozwój wypadków, moze sytacja sama siewyjaśni wkrótce
Gdyby nie to, że Shincar była niemal cały czas ze mną, pomyslałbym, że ma w tym swój udział. To wygląda jak zacieranie śladów. To, że volkanskiego oskarżyciela i świadka oskarżenia ktoś "stuknął", wcale akurat mnie nie martwi. Sam miałem na to ochotę...Chwilami. Ale to rodzi następne pytania... Zwracam się do pierwsej, która nie zdążyła jeszcze wyjść:- Wygląda na to, że jest kilku zabójców... Jeśli rozkład sięga na kilka różnych jednostek, zaczynam się martwić - milczę przez chwilę a potem przyznaję bezradnie:- Nie mam pojęcia, jak panią ochronić. Po prostu nie mam pojęcia.Uderzam pięścią w biurko. Czuję się bezsilny, a tego nie lubię.
- Lub niema żadnych zabujców - powiedziala spokojie wolkanka - wolkanie w koncu praktykuja samobujstwo, mogli sie sami pozabijać
- Mogli... Ale nie musieli -mruczę niechętnie, po czym odwracam się razem z krzesłem w stronę okna.- Pozostaje nam jedynie czekać - krzywie się, po czym klepię komunikator.- Se'Datha do mostka. Informować mnie natychmiast o wszelkich zmianach.- Tak jest - dobiega odpowiedź.- Teraz naprawdę jest już pani wolna - mówię jeszcze przez ramię do pierwszej, po czym zaczynam gapić się bezmyślnie na pustkę kosmosu.
Czas mija wam powoli, kiedy nic właście sie nei dzieje. Po 4 dniach nadeszła wiadomość z Adlphi iż zarzuty kompletnie wycofano po przeanalizowaniu całej sprawy, uznano bowiem ze był to spisek ekstremistów wolkańskich. Renegade ma udac sie na układu hyrona gdzie będzie uczestniczył w patrolowaniu granicy z tolianami. Ostrzerzono was jednak równiez ze tych 2 pozostałych okretów ekstremistów nie udało sie odnaleść
- Szkoda, ze tak późno -mruczę do siebie, po otrzymaniu informacji o oczyszczeniu Shincar z zarzutów. Wiadomość dopada mnie godzinę po zejściu z mostka, więc odbieram ją u siebie. Natychmiast przekazuję pierwszej dobrą nowinę i przy okazji odbieram swój komunikator. Polecam obranie kursu na układ Hyrona z prędkością warp 5, po czym zostawiam mostek wachcie beta.Nie wspominam nikomu o tym, że nie znaleziono dwóch pozostałych Federationów. Ja tu jestem od martwienia się...
Lot mijał wam spokojnie, nikt was nie niepokoji, przynajmniej fizycznie, gdyuż na Renegade docierają informacje o wzmoroznej aktywności Tamariańskich okrętów na granicy a nawet rajdów na terytoria Federacji. Na dzień przed waszym przybyciem nad granicy doszły was komunikaty o zniszczeniu USS Roma, zaginieciu USS Ali oraz uszkodzeniu i zmuszeniu do wycofania USS Hector, Hercules oraz Hyperion. Kiedy dotarliscie do Posterunku 128 - waszej obecnej bazy wypadowej zauwazyliscie cumujacy przy niej cięzko uszkodzny okre klasy Achilles, po sprawdzeniu okazało sie ze to pierwszy okręt tej klasy sam USS Achilles którym dowodził jak pamietasz Tomas Riker
Na ostro idzie w takim razie w okolicy...- Cała stop, wywołać bazę... - polecam. Gdy na ekranie pojawia się oficer kontroli lotów, melduję:- Podporucznik Se'Datha zgłasza przybycie fregaty USS Renegade. Proszę o zgodę na dokowanie i ewentualne dalsze wytyczne.Milknę i czekam na odpowiedź ze stacji. USS Achilles Thomasa Rikera... Wzruszam ramionami. A niech to będzie sobie nawet Sovek Picarda, mnie obchodzą jedynie moi ludzie.
Na ekranie pojawił sie zabiegany andorianin w randze porucznika
- Renegade, nie ma czasu na dokowanie, macie narazie prawie pelno zapasów. Odebralismy wezewanie pomocy ze stacji naukowej Colin, tu macie wspułżedne oraz wszystkie informacje o niej i o agresorach jakie podali, wyslalme juz tam USS Horn ale moze sobie sam nie poradzić. Powodzenia
- Przyjąłem - odpowiadam spokojnie. - Renegade out.Przerywam połączenie.- Kurs na przesłane współrzędne, maksimum warp. Start!Gdy fregata skacze w warp, pytam:- Przewidywany czas przybycia?Jednocześnie wrzucam sobie na panel wszystkie informacje jakie mamy o napastnikach i stacji.
- 25 minut - padła odpowiedź
Stacja była zwyukła stacja naukowa, taka jakich urzywano juz od prawie 100 lat,miała minimalne uzbrojenie skałdajace sie z kilku banków fazerów typu VII oraz 1 wyrzutni sond która mozna było zmienic w wyrzutnie torped łatwo.
USS Horn był okretem klasy Cheyenne dowodzonym przez kapitana Sarcova
Zaś według informacji przecinik dysponował 4 standardowymi okretami wojennymi, ale ostatnie walki wykazały iz przezbrojili sie na fazery i prymitywne torpedy kwantowe
