Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Se'Datha
Kiwam głową na znak potwierdzenia. Ulżyło mi...Klepię komunikator.- Se'Datha do Renegade'a. Alex, przygotuj pierwszy away team. Daj im karabiny szturmowe i prześlij ich na uszkodzonego Federationa. Zgraj to z przesyłem ludzi z Adelphi. Dokładne koordynaty dostaniesz od szefa ochrony Ambassadora. Aha, niech away team weźmie dwa dodatkowe karabiny.- Robi się - dobiega z komunikatora.Zwracam się do dowodzącej 'ambą': - Rozumiem, że śledztwo zostało zawieszone? Nawet jeśli nie, to ja potrzebuję Shincar i jej umiejętności. Wbrew temu co tu się próbowało przeciw niej powiedzieć, jest bardzo dobrym materiałem na oficera.Ściszam głos i dodaję tak, aby tylko kapitan to słyszała:- Swoją drogą, sugeruję pani rozważenie pewnego problemu. Jak opierając się tylko na słowach jednego człowieka, można kogoś oskarżyć? Równie dobrze jeden z pani oficerów może powiedzieć, że jest pani niekompetentna, nie podając na to żadnych dowodów.Ciekawe, jak by się pani czuła, gdyby oskarżono panią tylko na tej podstawie...Jeśli rzeczywiscie Shincar nie jest tu potrzebna, udaję się do przesyłowni Adelphi i czekam na transport.
- Tak do czasu rozwiazania kryzysu śledztwo zostaje zawieszone - powiedziawszy to wysłuchała sie co powiedziałes jej 'na ucho' i odparła - maja popartcie kilku członków wolkańskiego rzadu, oraz materiał dowodowy, poza tym gdyby mój pierwszy oskarzył mnie o niekąpetecje i tak musiało buy zostac wszczete śledztwo, takie sa przepisy, ale teraz już idźcie - powiedziała poczym wruciłą na swój fotel. Kiedy dotarliscie do przesłowni reszta zwiadu juz sie przesłała i czekano tylko na was.
Na mijscu panował pół mrok rozświetlany światłami alarmu. Reszta zwaidu czekała na ciebie i odrazu dostaliscie karabiny, ale nikt wam nie przeszkadzał w tym co robiliscie. Widzisz ze załoga oketu, przynajmniej tą która do tej pory spotkłąes byli wolkanie, ubrani po cywilnemu w te ich togi, kilku lezy martwych na ziemi, zadnego jeszcze zwyego lub przytomnego nie spotkłes
Trzymam karabin w prawej ręce, skierowany lufą do dołu. Rozglądam się uważnie, kierując się w stronę mostka okrętu. Volkani? Działający agresywnie? Przeciw okrętowi Federacji, do której przecież należą? Co tu się do diabła dzieje? Zwalniam kroku, zeby zrównać się z Shincar i pytam:- O co tu chodzi? Czemu zaatakowali?
- Obawiam sie ze mam tylko domysły - odparła - ale sądze ze to członkowie ugrupowania fantycznych wyznaców logiki którzy uwazaja ze wszystko co nielogiczne musi sie zmienic a jesli nie chce to od wolkana musi zostac odciete
- Ale jak to się ma do ataku na okręt Federacji? Przecież nikt z Adelphi nie zamierzał nawet zejść na Vulcan... Przynajmniej ja nic o tym nie wiem - mówię, przestając rozumieć cokolwiek. Nadal idę wstronę mostka...
- To troche bardziej skomplikowane - odparła - prawdopodobieństwo wskazuje iż moje zostanie we flocie spowodowało by iz kiedys wysłano by mnie na planete, moze jako kogos waznego i musieli by mnie wpuścić, woleli się wiec zabezpieczyc ze nie dożyje takiego dnia - w miare tego jak idzicie natrafiacie na nowe trupy, te nie zgineły od zadnych wybuchów
Więc to o to chodzi.... Dodaję sobie dwa do dwóch. Skoro odważyli się zaatakować okręt, to...Klepię komunikator.- Se'Datha do Renegade'a!- Słucham, kapitanie - Alex zachowuje spokój, ale znam go dobrze. Martwi się...- Zabieraj stąd Shincar, już!Pierwsza rozpływa się w charakterystycznym, niebieskim błysku. Ja zaś ciągnę dalej:- Pod żadnym pozorem nie puszczaj jej z powrotem. To mój bezpośredni rozkaz.- Tak jest. Ale nie rozumiem...- Nie masz rozumieć - przerywam mu w pół zdania. - Masz wykonać. Se'Datha out.Jeszcze by tego brakowało, żeby jakiś maniak mi ją sprzątnął. Na fregacie będzie bezpieczniejsza.Przygladam się trupom. Skoro nie zginęli od wybuchów - ani nie z naszej ręki - to jak? Wewnętrzna walka? Ale czemu? Staram się znaleźć jakieś slady,które mi powiedzą dokładniej, co się stało. Jednocześnie cały czas myslę o słowach pierwszej. Nic dziwnego, ze nie chciała wracać. Jesli coś jej się stanie... To będzie to tylko moja wina.
Nie dostrzegasz zadnych nawet najmnijszych śladów walki miedzy załognatami, zaś wszyscy mają skrecone karki i to niedawno, ciała sa ciegle ciepłe, trikorder wskazuje iz stał osieto doslownie przed chwila, mniej wiecej wtedy kiedy weszliscie na pokłąd
Coraz dziwniej i dziwniej. Nie ma śladów walki, to znaczy, ze zostali albo kompletnie zaskoczeni, albo nie widzieli przeciwnika. Jedna osoba raczej tego nie zrobiła, bo na pewno któryś z załogantów by to zauważył i podniósł alarm. Hmm....Zupełnie odruchowo chwytam karabin oburącz i zaczynam omiatać lufą kazdy kąt. Nadal staram się dotrzeć do mostka.
Mimo twoich obaw, nie natrafiacie na zadnego niewidzialnego wroga, skany tez niczego nie wykonuja, własciwie ni wykazuja zadnego życia oprucz waszego na pokłądzie. Dotarliscie w koncu mna mostek, widac na nim powazne uszkodzenia, głowny ekran jest w strzepach, kilka dziór w ścianach przez ktre widac gwiazdy lub inne pomieszczenia, na szczescie pola integrujace działaja, dzieki czemu da sie tam wejsc. Wszyscy na mostku równiez nie żyjha majac skrecone karki za wyjatkiem jednego załognata któremu fragmęt ściany zrobił trepanacje czaszki
Klepię komunikator.- Se'Datha do Renegade'a. Przeczeszcie skanerami cały okręt. Chcę wiedzieć, czy czujniki znajdą coś żywego oprócz nas.- Tak jest - tym razem odpowiada pierwsza. W jej głosie wyraźnie słychac urazę za odesłanie na fregatę. Wzruszam ramionami. A niech się dąsa, byle by tylko polecenia wykonywała...Czekam na raport z Renegade'a.
Wyniki skanu są po chwili
- Nie, kapitanie, oprucz was niema tam żadnych innych oznak życie za wyjątkiem roślin
Kiwam głową i wydaję polecenia kadetom:- Jedn niech spróbuje dobrac się do logów okrętu; interesuje mnie, skąd ten okręt przyleciał; drugi niech sprawdzi liczbe kapsuł ratunkowych. Reszta niech zorientuje się, czy da się jeszcze coś z tym złomem zrobić.Sam wychodzę z mostka i kieruję się do maszynowni. Zobaczmy, czy da się z Federationa coś jeszcze wycisnąć... Zabezpieczam broń, żeby przypadkiem komuś nie zrobić krzywdy....
Droga domaszynowni zajmuje ci chwile, w czasie której widzisz sprzet typowy dla zeszłego stulecia jaki do tej pory ogladałes tylko w muzeum. Spora czesc oketu wrecz sie rozpada, widac zrekonstruowano tylko najwaznijsze czesci jednostki, urzywajc osprzetu z innych lub kupionego czego dowodem są np bajorańskie przewody energetyczne.
W maszynowni znajdujesz troche ciał, oraz staroświecki rdzeń Warp, z podłaczoną do niego zdaje sie kardaziańskim systeme kontrolnym, niestety, jest on kompletnie zniszczony przez skok napięcia, a bez niego ta krypa nie ruszy się z miejsca. Za to urzadzenie maskujące wydaje sie nadal być sprawne, przypomina troche stare typy romulańskie ale sa pewne róznice, jak np dodarkowe wsporniki oraz agregaty napieciowe w koło głownego rdzenia urzadzenia
Zniszczony panel da się zrekonstruować. Wystarczy, że powiem swoim ludziom o takiej konieczności. Praw fizyki nie da sie ominąć; napiecie jest napięciem, niezależnie jak nazwanym.Oglądam nadal resztę osprzętu. Maskowanie - hmmm... Romulański wygląd... Może ci "logiczni" dogadali się ze swoimi ziomkami, którzy dawno temu porzucili drogę Suraka? Ale jeśli wzięli od nich technologię, to dlaczego próbuja zabić Shincar?I od razu kolejne pytanie: skąd wiedzieli, gdzie ona jest? Gdyby zaatakowano Renegade'a, to bym się nie zdziwił, przecież jest w manifeście załogi. Ale Adelphi? Skąd wiedzieli, że am własnie jest? Albo dostali od kogoś informację, albo mają namiary na jej komunikator. W obu przypadkach nie obędzie się bez związku ze sprawą kogoś z Floty... Siadam w zamyśleniu przed jedną z konsol i patrzę na nią niewidzącym wzrokiem. Wyglada na to, że jeśli chce zachować pierwszą przy życiu, nie mogę nikomu ufać. Trąci to o paranoję, ale...To jedyne wyjście...
