Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Se'Datha
Z bazy gwiezdnej nikt nie oepowiedział, jedynie właczyli osłony ale nie naładowali uzbrojenia, widac jedyny zabezpieczyli się na wypadek ataku z twojej strony.
Nagle czujniki wykryłe inny oket wchodzacy do układu, to USS Adelphi klasy Ambassador. Po chwili cie wyołali
- Przepraszamy za cała sytacje Kapitanie - powiedziała kapitan Adelphi - ale został pan tu wezwany w sprawie pańskiej pierwszej ofcier. Rzad Wolkanu oskarżył ją o oszustwa w akademji i musi to zostać teraz wyjaśnione. Cała sprawa zostanie rozpatrzona na pokłądzie mojego oketu w toważystwie przedstawiciela Wolkanu który wkrótce do nas dołaczy. Spokanie planuje za 3 godziny, dokłądne oznaczenie przesle panu za chwile do pańskiej kwatery. Jakies pytania?
- Kilka- odpowiadam spokojnie.- Po pierwsze, jakim cudem rząd jakiejkolwiek planety może wiedzieć coś, o czym nie wiedzą wykładowcy Akademii? Jest to wyraźne podważanie ich autorytetu, jak również sprawności całego systemu kontroli. Nie wiem, co według rządu Vulcana zrobiła pierwsza, ale przez cały czas służby pod moją komendą wykazywała się doskonałą wiedzą i równie doskonałymi umiejętnościami.Po drugie zaś... Jako jej dowódca mam zamiar być przy jej... Przesłuchaniu. Aha... Proszę przekazać rządowi Vulcana moją oficjalną dezaprobatę dla sposobu w jaki nas przywitano oraz sposobu, w jaki próbowano potraktować członka personelu Floty. Dopóki nie zostanie udowodniona wina Shincar, uważam ją za niewinną. Se'Datha out. - kończę, obawiając się, ze jeszcze chwila i puszczą mi nerwy. Wstaję z fotela i mówię:- Pierwsza, jeżeli potrzebuje pani czasu żeby się przygotować, udzielam pani pozwolenia na zejście ze służby. W takim wypadku Alex przejmie mostek - ruszam w stronę swojej kwatery, ledwo nad sobą panując. Nikomu nie pozwolę na takie traktowanie moich podwładnych...Wchodzę do siebie i siadam na koi. Pozostaje tylko czekać...
Siedzisz samotnie w swojej kabinie, nikt cie nie pokoji ani nic. Tylko po jakims czasie na ekranie monitora pojawia się ikonka nowej wiadomości. To dokładne dane sprawy.
Twoja pierwsza oficer jest oskarżona o oszukiwanie na egzaminie wstępnym oraz na kolejnych egzaminach podkłądajac prace innego ucznia akademi z dodanym własnym nazwiskiem. Głownym dowodem są zeznania owego kadeta który twierdzi iż podawał jej swoje prace będąc pod wpływem jej mentalnych mocy, typowej dla Wolkan, który dopiero terazsie zniego trzasną. Grozi jej zato wyrzucenie z floty bezmożliwości powrotu orazoskarżenie o atak mentalny na kogoś innego.
Masz zezwolenie na obecność na rozprawie jako jej OD
Czytam te akta i kręcę głową. Nie wierzę w oszustwo, Shincar za dobrze zna regulamin Floty. Podczas poprzedniej misji udowodniła również, że posiada sporo wiedzy na inne tematy. Gdyby rzeczywiście podkładała owe prace, postarałaby się, aby tamten kadet w ogóle o tym nie pamietał. Nie, to za grubymi nićmi szyte... Zastanawiam się jeszcze chwilę, a potem kiwam głową. Tak, to jedyne wyjście. Swoją drogą, jeśli ktoś ją wrabia, to dlaczego? Chyba tylko jedna osoba może mi na to odpowiedzieć...Klepię komunikator.- Se'Datha do Shincar. Proszę się u mnie zameldować...
Chwile trwało nim przyszła, była ubrana po cywilnemu i miała mokre włosy widac sie kompała
- W czym moge pomuc? - spytała
Przekręcam ekran padd'a w jej stronę i mówię:- Takie zarzuty pani stawiają... Co pani o tym myśli?Staram się powiedzieć to takim tonem, żeby nie myślała, że jestem przeciw niej. Czekam, aż przeczyta to, co widać na ekranie. Oczywiście, jeśli musi, bo równie dobrze mogła widzieć to już wcześniej.Chyba jednak musi. Czyta przez chwilę, a potem odpowiada:- To... To nieprawda! Patrzę na nią. Wygląda, że mówi szczerze... Zresztą, zdziwłbym się, gdyby było inaczej.- W takim razie...Ciekawe, dlaczego ktoś miałby panią fałszywie oskarżać?- Istnieją tacy, którym na tym zależy - odpowiada smutno. - To długa historia, może ją kiedys panu opowiem...Nie naciskam. Odwracam padd'a do siebie i staram się przez chwile dotrzeć do danych świadka. Nic nie znajduję. Hmmm... Coraz dziwniej i dziwniej. Drapię się przez chwilę po głowie.- Podobno Volkani pamiętają wszystko, czego się nauczyli - stwierdzam w końcu. - Czy to prawda? Shincar kiwa głową potakująco.- W takim razie, jeśli bedą się upierać przy oskarżeniu, wysunę propozycję, aby poddano panią egzaminowi. Niech wybiorą pytania z tych egzaminów, które podobno pani "podłożyła". Skoro sama pani na nie odpowiedziała, to i teraz nie powinno sprawić topani problemu. Swoją drogą - to śmieszne! Wysuwać oskarżenia na podstawie słów jednego człowieka? A gdzie dowody? Pierwsza nie odpowiada. Pyta za to:- A jeśli się nie zgodzą na takie rozwiązanie?Wzruszam ramionami.- W takim razie Flota pozbędzie się przy okazji pewnego podporucznika - odpowiadam twardo - Nie zamierzam służyć w organizacji, która nie szanuje własnych ludzi.Pierwszą zatyka na chwilę. W końcu jednak zadaje pytanie:- A jeśli okaże się, że kłamię?- A kłamie pani?- odpowiadam pytaniem na pytanie. - Jakoś w to nie wierzę.
Czas mija wam powoli na przegladaniu danych ale kiedy czas nadszedł oboje w galowych mundurach przenieśliście sie na Adelphi. Odrazu zaprowodzona was do pokoju odpraw gdzie siedziałą juz kapitan oketu, wolkanski oskarżyciel i bolianski obronca. Był też blond włosy mężczyzna w randze chorązoego, bez wiatpienia człowiek. Kiedu usiedliscie kapitan poprosiłą oskarzyciela o rozpoczecie. Wolkan wstał i rozdał wszystkim pady
- możemy tu zobaczy... - kiedy zaczą oketam gwałtownie zatrzesło i rozległ siesygnał czerwonego alarmu
Siadając, uważnie przyglądam się człowiekowi. Najprawdopodobniej to on właśnie nabruździł Shincar. Ciekawe, czemu...Po otrzymaniu padda odkładam go na bok. Nie interesuje mnie jego zawartość. Ciekawi mnie za to, jak zamirzają udowodnić winę mojej pierwszej...Wstrząs i jęk alarmu podrywają mnie od razu. Zrywam się na nogi, by po sekundzie opaść z powrotem na fotel. Nie mój okręt, nie moja sprawa. Na Renegade'a się nie przeniosę przy podniesionych osłonach.... Stanowiska na tym okręcie też nie posiadam...Mogę tylko czekać.
- Kapitan na mostek - zadziweczało na komunikatorze kapitan. wstała szybko i ruszyła do drzwi
- Chodzcie ze mna - powiedziała do ciebie i do Shincar
Podnosze brew i patrzę na pierwszą. Odpowiada zdezorientowanym spojrzeniem. Widać wie tyle, co i ja... Podnoszę się z fotela i ruszam za kapitan Ambassadora...Ciekawe, do czego jesteśmy jej potrzebni. Swoich ludzi ma za mało, czy co?
Kiedy dotariście na mostek oketem ponownie zatrzesło na głownym ekranie było widac stary federacyjny oket klasy Federation ostrzeliwujacy was
- Jesteśmy atakowani przez 3 okety klasy Federation, przed chwila zdjeły kamuflaz i zaczeły nas atakować, wywołujemy je ale nie odpowiadaja, nasze oslony spadly do 68%
Stoję z tyłu mostka. Nie zamierzam się wtrącać, nie ja tu dowodzę. Mogę tylko obserwować... I analizować sytuację.Federationy podobno zostały wycofane ze służby. Co do jednego. Niemniej jednak są tutaj... Podstawowy Federation nie dorównuje siłą ognia mojej fregacie. Tym bardziej Ambassadorowi. Jednak jest ich trzy sztuki... Mogą napsuć krwi. W dodatku nie wiadomo, czy nie zostały jakoś ulepszone. Kamuflaż... A skąd u diabła kamuflaż na tych starych jednostkach?Obserwuję poczynania załogi Adelphi.
- Odpowiedziec ogniem - rozkazała kapitan i promienie fazera zaczeły uderzac w osłony Federationów, podobnie jak salwy z innego okretu bez watpienia Renegade. Nagle salwa torped z okretów atakujacych rzuciła was na podłoge - osłony 12% - krzykna taktyczny
- Odpalic torpedy - rozkazała kapitan i razem z tymi z twojego okretu torpedy przebiły sie przez osłony i wyryła powazne dziury w poszyciu niszczajc jedna z gondoli
- Jeden statek unieruchomiony, dwa pozostałe wycofuja sie - zakamuflowałyt się
Podnoszę się z podłogi. 12%?? To jak wyglada mój okręt? Pytanie, czy w ogóle wygląda....
Rozglądam się za pierwszą, czy nic jej się nie stało. Pora by się wynieść z tej imprezy, ale nie przy wrogich jednostkach w kamuflażu...Mogą być tuż obok.
- Wykrywam echo podprzestrzenne, oddala sie od nas z predkoscia Warp 4, widac naci agrsorzy odlecieli - powiedział naukowyu oketu, kapitan pokiwała głową i zwruciła sie do ciebie
- Chciała bym sprawdzic dokładnie co z moim okretemi dowiedziec sie czemu wolkanie nam nie pomogli, czy mugłby pan razem ze swoja druzyna wypadową i nasza przesłac sie na ten uszkodzony okret aby sprawdzic co sie działo? Wątpie aby bedac na naszej łasce wam zagrozili. Jeśli zas marwi sie pan o swój oket, to nie był atakowany
