Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Se'Datha
Kiedy podeszliscie posłal wam badawsze spojrzenie i wrucił do swojego zajecia
- Co chcecie? - spytał
Widzisz iz klinga została swierzo zrobiona, niedaleko leza komponety rekojesci, tylko inny, młodszy osobnik bierze i małym, ostrzem graweruje cos na jelcu
- Porady Mistrza - mówię spokojnie. Wyciagam zza pasa znaleziony miecz i podaję go starszemu mężczyźnie razem z pochwą. - Czy wiesz może coś o tym mieczu?Walę prosto z mostu, nie mam zamiaru chodzic wokół tematu.
Wzią miecz do reki patrzac zdziwony na zniszczenia poczym wysuna go z pochwy i az zbladł zobaczywszy znaki na klindze
- Z kad....zkąd go masz?
- Znalazłem w jednym z miejsc, przez które przechodziłem - odpowiadam. Jego reakcja wskazuje na to, że dobrze trafiłem...- Co mozesz mi powiedzieć o tej katanie? - ponawiam pytanie, bacznie obserwując rozmówcę.
- Bronie z tym znakiem to legendy, ponoc kiedy dawni bogowie zesłali nas na ten śwait zabrawszy uprzednio ze starego było tylko 10 sztuk tej broni. Jedna zachowali dla siebie ,zpozostałe 9 dostałkazdy z shogunów władajacych nasza nowa kraina i sa teraz one symbolem ich władzy. Chciałbym iwedziec kto osmielił sie zrobic te kopie
- Ja też - odpowiadam. -Dziękuję za twój czas, Mistrzu...Odbieram miecz. Wiem, że to nie kopia. Ale nie mogę mu tego powiedzieć. Jeśli pozostałe 9 pelni tak ważną rolę w społeczeństwie, ujawnienie, że ta katana jest oryginalna, mogłoby wyrządzić nieodwracalne szkody. I zrodziłoby mnóstwo niewygodnych pytań. A właśnie...- Jeszcze jedno, Mistrzu - odzywam się z szacunkiem. - Co możesz powiedzieć mi o owych bogach? Nigdy dotąd nie interesowałem się legendami, ale ta mnie ciekawi.Przecież nie powiem mu "Dziadek, mów co wiesz, bo ja nietutejszy..."Do licha, to naprawdę robota dla archeologów, nie dla Floty...
- Jeśli pozowlisz chciałbym zbadać dokładniej ten miecz, to prawdziwe arcydzieło, chciałbym spróbować sie dowiedziec jak je robić - powiedział mistrz porzadliwym wzrokiem paczac na miecz, zaś słyuszac twoja proźbę powiedział
- usiadźcie więc bo to dłuższa opowieść...a więc tak, kiedyś żyliśmy na innym, gorszym świecie, czesto było tam koszmarnie zimno oraz od gniewu bogów ziemia cała aż się trzesła i otwierała, czasem nawet wypluwając swoją gorącą krew. Jednak potem bogowie ulitowli się i docenili najbardziej wartościowych i posłusznych z pośrud nas i na pokładzie swojego białego statku zabrali nas w niebiosa z zapowiedzią lepszego życia. Podróż trwała długo i niektórzy mniej jej godni nie przeżyli ale ci którym się udało otrzymali w prezecie ten piękny i wspaniały świat - pokazał rekami w okół siebie - pobudowalismy tu nasze domy i zaczeliśmy żyć. A jak wiecie tu nigdy nie jest przejmujaco zimno a i ziemia jest spokojna i urodzajna
- Proszę bardzo - odpowiadam cofając rękę. - Jak długo chciałbys zatrzymać ten miecz?Wysłuchuję opowieści w skupieniu. Obca rasa, ani chybi. Tylko... Ciekawe, jak ją odnaleźć.- Powiedz, proszę.... Czy bogowie interesowali sie waszymi losami po tym, jak was tu przeniesiono?
- nie wime - odparł szczerze delikatnie obchodzac sie z mieczme jakby był ze szkła - na studiowanie jednego z mieczy wladcw kilku uczonych poświeciło cały życie - powiedział zas słyszac twoje pytanie powiedział
- bezpośrednio nie, ale krąza po niebiosach strzegac nas przed złymi co moga z nieba nadejść, a i pamietaj młodzinecze ze mówisz o losie nas wszystkich twoim takze
"Szlag" karcę się w mysli. Uśmiecham się przepraszająco.- Źli? Kogo masz na mysli? - podchwytuję. Jednocześnie zagryzam nieznacznie wargi. Patrol obcej rasy? A moja fregata wisi na orbicie i nic nie wie... Szczęście, że na pokładzie została cała zmiana alfa. Poradzą sobie. Muszą sobie poradzić...
- No różne demony żyjące w głębi niebios które mogły by chciec nas zniszczyc - wyjaśnił nie odrywajc sie od ostrza, ty zas z ogromnym zdziweniem usłyszałeś cichy głos w głowie
- Kapitanie - zaczeła mówić oficer medyczny - zapomniałem wspomniec panu iż wszczepiłam panu odbiornik pod skórny tylko pan mnie słyszy, ni i reszta zwiadu ale nie moze pan mi nic przekazac. Ja zaś chciałam pana poinformowac w imieniu pierwszej zebyscie wracali, wykrylismy jakis obiekt zblizajcy sie do nas od strony gwiazdy tego układu. Jak tylko oddali sie pan od zaludnionego obszaru przeslemy pana na pokład, obiekt bedzie tu za 40 minut
Nadajnik?? Może mi jeszcze smycz do czterech liter wsadzą.... Medyczna ma szczęscie, że to komunikacja jednostronna. Zwracam się do wytwórcy mieczy:- W takim razie zostawię Ci ten miecz Mistrzu... Pojawię się za jakiś czas.Albo i nie, ostatecznie ten miecz należy do tego świata.Wstaję i dodaję:- Twoja opowieść była pouczająca... Arigato.Juz stojąc kiwam dłonia na swoich ludzi i ruszam pospiesznym krokiem w stronę bram miasta. Czterdzieści minut...Malutko, narzucam więc ostre tempo marszu. Gdy oddalamy się już na w miarę bezpieczną odległość, klepię ukryty w ubraniu komunikator:- Se'Datha do Renegede'a... Trzech do zabrania.
Zmaterializowałeś się w pomieszczeniu transportera, Pierwsza juz tam na ciebie czekała i ledo zeszłes z płyty tansportera zaczeła ci referować sytacje
- Obiekt będzie tu za 10 minut, ma blisko 2km długości i jest wykonany ze stopu monotano/tritanowego, niestety durza ilośc cząsteczek antyprotonowych uniemozliwia dokłądny skan w tej chwili
Kiwam głową, po czym ruszam do windy. Po drodze klepię komunikator:- Se'Datha do mostka. Żólty alarm! Schodzimy z orbity, chcę mieć pole manewru. Kurs: na spotkanie obiektu; prędkość: 1/4 impulsowej.- Tak jest - dobiega z komunikatora. - Mostek! - polecam po wejściu do turbowindy. Zaczynam analizować sytuację. Dwa kilometry długości... Prawie sześć razy tyle, co Renegade. Jesli zasoby energetyczne oraz uzbrojenie odpowiadają jego wielkości, to mam problem. Duży problem. Taki...Dwukilometrowy właśnie... Jak to się dzieje, że zawsze muszę w coś wdepnąć...Oczywiście nie przeszkadza mi to zadać pytania:- A czy mogę się dowiedzieć, czyj to był pomysł z wczepieniem odbiornika?
- Szefa ochrony, juz konczylismy zabiek kiedy o tym pomyślal. Pani dr. powinna o tym powiedziec, ale cóż, prosze pamietac ze ciagle brakuje nam doświadczenia - odparła pierwsza oficer. Kiedy dotarliscie na mostek oficer naukowy poinformował iż obiekt jest juz na tyle blisko iz moga sie przyjrzec mimo zakłuceń i pokazał go na głownym ekranie
Pierwsze twoje skojarzenie to była Baza Gwiezdna, tyle ze połozna na boku lub podchodzona od góry. Obiekt miał szeroki półokagły kapelusz, i długi ogon, jednak nie posiadał na swoim przedzie zestawu czujników typowych dla bazy gwiezdnej. Co wiecej jasno widać iż przeszedł on juz przez niejedna walke, ma wyrwy w poszyciu i kopcenia w wielu mijscach, gdzienigdze widac przekakujaca po nieizolowanym kadłubie enrgie. Nagle odzywa sieoficer naukowy
- Skan wskazuje iz obiekt ma około 1500 lat, nie wykrywam żadnych oznak życia, czy osłon, jednak na przedzie ewidetnie jest jakis system uzbrojenia
