Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Rheinhard
Irytacja Wolf powoli narastała ale szkolenie jakie przeszedł będac jeszcze młodym majtkiem nauczyło go pokory i wytrwałosci oraz opanowania.- Rozumiem pańskie zdziwienie, najlepiej jak panu opowiem wszytsko od poczatku. Dostałem od floty ......... Wolf powoli referował wszytsko co zdazyło się w przeciągu kilkunastu ostatnich godzin starając się nie zapomnieć nawet o drobnych szczegółach które mogłby się wydawać mu nieważne lub mało znaczące......sytuacja w jakiem zostałem postawiony zmusiła mnie do skorzystania z usług romulanskich dowódców i ich okrętów a idać dalej dotarłem ostatecznie tutaj. Jak sam Pan widzi Romulanie szykują dosyć duży atak a pierwszym celem jest ta placówka, dowództwo fltoy zostało juz przezemnie powiadomione o zaistaniałej sytuacji, obiecali wysłac posiłki ale dotra one już po bitwie i albo zastanaą stację przejetą albo ja obronimy choć nie mamy duzych szans, dlatego też sugeruje przygotować cały personel do ewakuacji i jeśli zostaniemy postawieni w sytuacji bez wyjścią stacją zostanie zniszczona a my ulotnimy sie na pokładzie Seekera. Wiem że jest to czyn niegodny oficera GF ale jest to lepsze wyjście niż aby stacja miała zostać przejeta prze Imperium.
Dowódca stacji milczy. Dopiero po chwili zaczyna:- Widzi pan... Utrata tej stacji poważnie nadszarpnie zdolności regeneracyjne Floty. Jeśli ten atak naprawdę nastąpi, utrata położonej w tak dogodnym miejscu placówki remontowej utrudni przeprowadzanie jakichkolwiek wypadów. Nie możemy sobie na to pozwolić. Inna sprawa, że bez pomocy co najmniej kilku ciężkich jednostek bojowych nasze szanse są rzeczywiście niewyraźne... Przydałoby się z sześć Akir...Wstaje i podchodzi do paronamicznego okna, sięgającego od sufitu do podłogi. Patrzy w przestrzeń, zbierając myśli.- Może da się zrobić coś innego... Grywa pan w szachy? Czasem istnieje sytuacja, w której obie strony stoją przed poświęceniem cennej figury. Jeśli jedna z nich zbije figurę przeciwnika, pewne jest, że ten odpowie tym samym... Tyle, że nie zawsze warto na taką wymianę pójść. Romulanie nie są głupi... Jak pan sądzi... Jeśli my - przedstawiciele organizacji preferującej pokojowe załatwianie wszelkich problemów - zdecydowaliśmy się na zbudowanie takiej stacji jak ta - to czy tak podejrzliwa rasa jak oni nie powinni zrobić tego tym bardziej? Może gdzieś po drugiej stronie Strefy Neutralnej istnieje romulański odpowiednik naszej instalacji?Milknie, pozwalając Ci na dojście do własnej konkluzji...
Aluzja do sześciu Akir wywołała u Wolf lekki usmieszek na twarzy po czym znikł tak szybko jak się pojawił jak tylko Komendant stacji spojrzał mu prosto w twarz.- Nie mam nic przeciwko takim zagranion, szczerze mówiąc dawno nie grałem w szachy, muszę się przyznać że zamiast tego w akademii pilnie szkoliłem swoje ciało i duszę; ale będzie mi bardzo miło jeśli pan kapitan wspomógł by mnie w rozegraniu tak interesującej partii. Jest tylko jeden kłopot, nie mam pewności że nasi przyjaciele zechcą wyjawić położenie tej stacji. A właśnie zaprosiłem ich tutaj ale jak widzę jeszcze tutaj nie dotarli.......... dłuższa pauza specjalnie pozostawiona do czasu przybycia oficerów romulańskich.
- Nie ma się co dziwić - mówi uspokajająco dowódca stacji. - Oni zmaterializowali się w hali transportera, przeznaczonej specjalnie dla gości z obcych imperiów. Nie mogę dopuścić, aby zobaczyli zbyt dużo. Zagrożenie zagrożeniem, ale o zachowanie pewnych informacji trzeba dbać... Sądzę, że będą tu za minutę - lub dwie.Rzeczywiście, dokładnie dwie minuty później do pomieszczenia wchodzi dwóch znanych Ci Romulan.Dowódca stacji referuje szybko Waszą rozmowę oraz końcowy wniosek. Romulanie patrzą po sobie. Dowódca Nandela wzrusza ramionami.- Ta informacja jest ściśle tajna... Ale pewnie Wasz wywiad i tak ją posiada. Zresztą - placówkę zawsze można przenieść; jeśli wybuchnie wojna, straty będą ogromne... Ważniejsze jest jej zapobieżenie.Varlan tylko kiwa głową potakująco.- Czterdzieści minut lotu z warp 8 i będziemy na miejscu - kontynuuje Romulanin. - Problem z tym, że federacyjny okręt ma dość charakterystyczną sygnaturę i jego wejście na nasze terytorium nie pozostanie niezauważone. Musiałby tam polecieć jeden z nas. Hmmm... - zamyśla się, starając obmyślic pospiesznie jakiś plan.
- Jest jeszcze inne wyjście, nie wiem czy jest to możliwe do wykonania ale moglibyśmy nadać Seekerowi syganture okrętu Imperium, ewentualnie mój okręt jest na tyle mały że bez problemu zmieści się pomiędzy gondolami D"Deridexa. Zastanawiam się tylko nad jednym co nam to da że udamy się na teren imperium i trochę pobuszujemy, przecież to ta stacja jest zagrożona a w kotka i myszke możemy się pobawić kiedy indziej. Jesli pan kapitanie - tu Wolf zwrócił się do dowódcy stacji będąc juz lekko zirytowanym obecną sytuacją i pomysłami oficera starszego stopniem - zadecyduje o wyprawie na teren impreium wykonam pański rozkaz w przeciwnym wypadku prosiłbym o natychmiastowe zastosowanie się do procedur obronnych i ewakuacyjnych - koncząc swoją wypowiedź chorązy podszedł do okna aby spojrzeć w czarną otchłań, może ona wskaże mu własciwą drogę działania.
- Sygnatura to przecież rodzaj emisji, pochodzącej z danego okrętu. Szczerze mówiąc, nie bardzo sobie wyobrażam coś takiego. Już nawet rodzaj napędu warp jest inny. Romulańskie jednostki nie posiadają rdzenia warp jak my, tylko używają anomalii... - dowódca stacji zamyśla się. Varlan kontynuuje jego wypowiedź:- Podoba mi się pański pomysł umieszczenia fregaty wewnątrz D'Deridex'a, ale ja tu widzę pewien problem. Co z wejściem w warp? Musielibyśmy to idealnie zgrać w czasie -a to trudne. Szczerze mówiąc, zastanawiam się nawet, czy czasem nasze jednostki nie posiadają różnego przyspieszenia w fazie początkowej. Przecież różnią się od siebie masą i mocą nominalną gondol... Jeśli tak jest, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że pańska fregata zrobi mi dziurę w kadłubie - nie wiem tylko, czy na dziobie czy na rufie.- Możemy zadziałać równocześnie: ewakuacja swoją drogą, a groźba zaatakowania tamtej stacji - swoją. Pyta pan, co chcę przez to osiągnąć? Bardzo prosto. Jeśli Romulanie zaatakują federacyjną placówkę, będzie to wstęp do otwartej wojny. Co więcej, to nie nas uzna się za agresorów. A to może w przyszłości zaważyć na stosunkach między Imperium Romulańskim a innymi organizacjami w tym kwadrancie. Nikt nie układa się za chętnie z agresorami... Tak, jakby ktokolwiek chętnie się z Romulanami układał - uśmiecha się komandor, by po chwili spoważnieć. - Jeśli zaś stacja romulańska zostanie zniszczona przez romulańską jednostkę - Federacja będzie kryta. Nikt nie powie, że to nasza akcja... Czyli: obie strony stracą stacje, ale w ogólnym rozrachunku to strona romulańska będzie "pod kreską". Obaj Romulanie zachowują ponure milczenie, ale widać, że zgadzają się z taką argumentacją. Dowódca Lumara cedzi:- Dlatego właśnie nie można dopuścić do rozpętania wojny...
- Racja pomysł z syganturą był lekko chybiony ale co do umieszczenia fregaty wewnatrz D'Deridexa to nie byłyby to wielki problem gdyby przymocowało się magnetycznie Seekera do wewnętrznego spodu okretu a dodatkowo wzmocniło wiązkami trakcyjnymi ale chyba i z tym byłby duży kłopot. Chyba nie mają panowie wyjścia - kieruję swą wypowiedź do dowódców okretów romulańskich - jeden z was musi ze mną lecieć.Nastepnie przerywa by zastanowić się poczym po chwili kontynuje dalej- Nie rozumiem do końca pańskiego planu kapitanie - ponowny zwrot w kierunku dowódcy stacji - ale zdam się na wiarę. Jeśli nie ma Pan nic przeciwko chciałbym natychmiast przygotować się i wyruszać. Do tej pory oficer towarzyszący Wolfowi się nie odzywał ale postanowił zabrać głos.- Nie chciałbym się wtrącać ale szanse w obu przypadkach mamy niewielkie ale na pewno większe jesli pozostaniemy tutaj i uda się nam oobronić stację przed przejęciem.
- Większe? - reaguje natychmiast jeden z Romulan. - Może być pan pewien, że siły uderzeniowe nie przylecą w sile jednego okrętu. Jeśli wejdą na teren Federacji w maskowaniu, mogą podejść niezauważeni; ustawią się odpowiednio wokół nas, maskowanie w dół... I ognia... Nie sądzę, aby którykolwiek z naszych okrętów nadawał się jeszcze do walki po czymś takim.Dowódca stacji aprobującym skinieniem głowy wydaje Ci zezwolenie. Drugi z Romulan uśmiecha się lekko:- Wie pan, kapitanie... Zawsze mogę wziąć pana na hol i udawać, że fregata jest naszym pierwszym łupem; że natknęliśmy się na Seekera podczas wykonywania rozpoznania; awaria kamuflażu zmusiła nas do podjęcia walki... I oto efekt. Nawet o sygnaturę fregaty nie musielibyśmy się martwić...
Oficer towarzyszący Wolfowi nie spodziewał się takiej riposty toteż natychmiast cofnął się przybierając poze obronną choć w sumie bardziej na miejscu by było powiedzzenia że zamilkł nie wymawiając ani słowa więcej. Wolf ze spokojem obserwował jak dowódca romulański strofuje i poniewiera jego podwładnym ale cóz należało mu się.- Zgadzam się z panem subkomandzorze, i chyba taka taktyka będzie najlepsza, jesli nie ma Pan nic przeciwko kapitanie pożycze sobie ze składu parę torped na pewno się przydadzą a oddam je jak tylko wrócę.
Mimo powagi sytuacji komandor dowodzący stacją uśmiecha się lekko.- Jeśli się panu te torpedy przydadzą, to na pewno ich mi pan nie odda... Bo będą siedzieć w celu. Ale nie zamierzam panu żałować.Klepie komunikator.- Rozpocząć uzupełnianie torped na fregacie! - poleca.- Tak jest - dobiega odpowiedź.- Sądzę, że będziemy musieli rozdzielić nasze siły - zauważa Varlan. - Jeden z nas musiałby zostać i zabrać większość załogi stacji na swój pokład. Do obsługi najważniejszych podsystemów wystarczy szkieletowa obsada. Na wypadek, gdyby nasz mały bluff nie zadziałał, przynajmniej część by ocalała... Gdyby zrobiło się naprawdę paskudnie, okręt mógłby się jeszcze wywinąć. Ze stacją gorzej...- To racja - przyznaje komandor. - Zgłasza się pan na ochotnika, kapitanie?- Nieee - Romulanin kręci głową w rozbawieniu. - Lumar ma więcej miejsca...
Wolf uważnie przysłuchiwał się wypowiedzi obu dowódców by po chwili dodać- Część załogi stacji mogę przyjąć na mój okręt, a sprawę przelotu do stacji proponuję oddać w ręce naszych inżynierów, mój skontaktuje się z pańskim jak tylko powrócę na Seekera - przerwał na nastepnie kontynuował dalej - a więc wszystko jest ustalone, jeśli nie mają panowie nic przeciwko chciałbym powrócić na swój okręt i się przygotować.
Nikt nie ma więcej uwag ani pytań. Również Romulanie podnoszą się ze swoich miejsc i kierują się ku wyjściu...Droga do transportera jest krótsza niż poprzednio. Przynajmniej takie odnosisz wrażenie. Zapewne niemały wpływ na jej postrzeganie miało to, iż ciągle po głowie tłuczą Ci się myśli, związane z opracowanym pospiesznie planem...Po przeniesieniu się na fregatę zauważasz, że Nandel zbliża się do Seekera. Dochodzi z niego wiadomość:"Kapitanie, jesteśmy gotowi do wzięcia Was na hol. Proponuję, aby postarał się pan o jak największe wygaszenie emisji elektronicznej... Varlan out."Chwilę później kilkunastu załogantów ze stacji ląduje na fregacie. Mógłbyś wziąć ich nawet więcej, ale wtedy nie dałoby się przejść po korytarzach. Saber nie był projektowany do czegoś takiego... I tak te czterdzieści zabranych osób to prawie połowa ilości całej załogi...
- Przyjąłem. Wolf out.- Mostek do maszynowni.- Tak kapitanie - z głośnika dobiegł zaspany głos głównego inżyniera.- Przechodzimy w tryb stealth Aleks, maksymalne wygaszenie naszej sygantury, potem na hol weźmie nas okręt kapitana Varlana.- Dobrze, proszę dać mi kilka minut na wdrożenie odpowiednich procedur.Po chwili na całym okręcie światła przygasły, reaktor cicho buczał w maszynowni, reaktory impulsowe zostały całkowicie wyłączone, również wiele paneli przeszło w tryb cichej pracy. W tym trybie Saber emitował kilkanaście pocent swojej normalnej emisji sygantury. - Zrobione, maszynownia jest gotowa jak i cały okręt.- Bardzo dobrze, Hank - tu Wolf zwrócił się do pierwszego - rozlokuj załogę stacji po wolnych kwaterach i ... po prostu ich gdzieś upchnij. Mają być gotowi do natychmiastowego opuszczenia okrętu jeśli bylibyśmy zmuszeni do ewakuacji w sytuacji zagrożenia zniszczenia okrętu.Hank o nic nie pytał bo słyszał całą rozmowę Wolfa z oficerami Romulańskimi i dowódcą stacji poprzez właczony komunikator jego przełożonego. Natychmiast opuścił mostek i zajął się powieżonym mu zadaniem, trochę go irytowało spojżenie osób ze stacji a szczególnie tych starszych stopniem. A wracając na mostek..- Połączenie z Nandelem gotowe - zakomunikowała Mary - Jesteśmy gotowi.
D'Deridex wypuszcza wiązkę holowniczą, która spina oba okręty, po czym wchodzi na kurs i skacze w warp, kierując się ku romulańskiemu terytorium.Wygaszenie emisji Seekera sprawia, że okręt wygląda, jakby większość jego systemów padła w boju.Lot upływa spokojnie. O ile można oczywiście mówić o spokojnym locie na obcym terenie... W końcu przed obydwoma okrętami pojawia się jakiś obiekt. Skanery potwierdzają Wasze przypuszczenia. To cel, którego szukaliście...
Lot na Seekerze był bardzo niespokojny tak jak i załoga , wszyscy zastanawiali się co z tego wyniknie. Po dłuższej chwili sternik zakomunikował wyjście z warp co odczuło sie pod postacia lekkiego szarpniecia.- Mary, Charlie skany pasywne, Jack wyślij wiadomość po wiązce holowniczej do Nandela jak tylko będą mieli dogodną pozycję do ataku żeby na mój znak zerwali wiązkę i rozpoczeli atak. Poproś równiez o wykaz martwych stref stacji i jej dane taktyczne. Wolę wiedzieć co atakuję.Żaden z oficerów nie odpowiedzał, słuchając poleceń wykonywali je bez zbędnych potwierdzeń czy zapytań.
