Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Rheinhard
- Natychmiast załgantów z naszego okrętu oddalonych dalej niż pół kilometra transportuj na pokład Seekra, reszta ma się schronić w promach i startować, pal licho sprzęt, powiadom wszystkich - wydzierałem się do komunikatora, wolę dmuchać na zimne niż dać się owładnąc przez tak niewinną chmurkę - Hank i jeszcze jedno dokładny skan tego czegość - trochę zdyszanym głosem, gdy jebnocześnie biegłem i próbowałem mówić.
- Tak jest kapitanie... - potwierdza Hank. Słyszysz jescze, jak woła, zapomniawszy najwyraźniej wyłączyć komunikator:- Słyszeliście?! Jazda, namierzyć naszych ludzi i przenieść ich na pokład!Z budynków kolonii wybiegają ekipy zwiadowcze. Widzisz, jak biegną w stronę promów. Jeden z nich już grzeje silniki...
Cóż niektórzy chętnie by skorzystali z przywileju a raczej obowiązku że kapitan opuszcza zagrożony okręt, obszar, co za róznica, ostatni. Wolf, zabawne imie chyba rodziców nie stać było na wymyślenie czegoś oryginalniejszego, dobiegł do promu ale nie wsiadł, chciał być pewny że wszyscy są bezpieczni. Kadeci powoli wchodzili do promu, Wolfa zalewała krew, podbiegł do nich i zaczął ich popychać dając im do zrozumienia że to nie są żarty. gdy jeden był pełny, kazał pilotowi startować, w promie było o kilka osób za dużo, mniej mocy na coś innego a więcej do silników i napewno wystartują. Resztę upchnął w drugim poczym jako ostatni zamknął właz i udało mu się wymówić tylko jedno- Startuj - poczym łapczywie łapał powietrze, próbując złapać oddech - chyba czas zacząć solidne ćwiczenia wysiłkowe.
Prom zaczyna się powoli podnosić. Słyszysz, że jego silniki aż jęczą z wysiłku. Nie zachowuje się w sposób, do którego przywykłeś. Zamiast zwinnej jednostki masz teraz do czynienia z mułowatą szkapą. Niemniej jednak... Podnosi się.Słyszysz nagle głos pilota:- Kapitanie.. Drugi prom nie może wystartować... Mają awarię napędu...
- Cholera jasna, nie teraz - Wolf czuł się trochę bezradnie, tylko jedna myśł nasuwała mu się od razuKadeci patrzylli na niego nieźle wystraszeni, sami nie bardzo wiedzieli co się dzieje a teraz to.- Kapitan do promu pierwszego, niestartujcie powtarzam niestartujcie, pełna moc do osłon - poczym przerwał - wy dwaj do konsol, monitorujcie parametry życiowe członków drugiego promu- Wszystkie?? - spytali obaj i od razu zabrali się do roboty, Wolf nie musiał nic mówić widzieli to w jego oczach. Na bocznych konsolach promu pojawił się szereg tabelek z parametrami funkcji życiowych kilku kadetów, nazwiska nic mu nie mówiły, może jedno czy dwa. Pozostało czekać co się stanie. Jego prom powoli wznosił się nabierając wysokości.
Pięć minut później prom wchodzi na orbitę. Jeden z kadetów melduje nagle:- Kapitanie... Mam problemy z odczytami! Jakies zakłócenia...- Ja też! - włącza się drugi. Dodaje po chwili:- Poprawka... Teraz już nic nie mogę odczytać...Uprzytamniasz sobie, że według obliczeń z Seekera nieznana chmura powinna własnie teraz dotrzeć do pozostawionego na ziemi promu...
- Nie jest dobrze - przez umsył Wolfa przebiegały tysiące myśli, skupione wokół załogi promu jak i tajemniczej chmury. Niezastanawiając się ani sekundy dłużej, przecisnął się konsoli poczym spróbował przekierować więcej mocy do sensorów aby przebić się przez zakłócenia. Obaj kadeci patrzyli na niego z zdziwieniem gdyż w przeciągu kilkunastu sekund zasilanie na całym promie zmalało do bardzo niskiego poziomu, oszczędzając jedynie systemy podtrzymania życia oraz układy napędu, choć i one dostawały tylko 50% nominalnej mocy.
Wzmocnienie mocy sensorów nie daje niczego. Wygląda to tak, jakbny chmura absorbowała energię...Trzy minuty później chmura podrywa się znad pozostawionej na ziemi jednostki i opuszcza teren kolonii.Odczyty wracają do normy. Wg nich prom nie ma zasilania ani napędu. Osłony - zero. Liczba oznak życia - nie zmieniła się. Wszyscy kadeci żyją.
- Kapitan Rheinhard do pormu numer dwa, odezwijcie się ... co z ich parametrami życiowymi ?? - tu zwrócił się do dwóch kadetów
Z dołu nie dochodzi żadna odpowiedź. Załoga promu nie odzywa się.- Oznaki życia są na poziomie odpowiadającym zdrowym członkom Floty - odpowiada kadet. Nie jest w stanie podac dokładnych parametrów - to może zrobić jedynie lekarz za pomocą specjalistycznego sprzętu. Sensory promu mogą wychwycić jedynie istnienie oznak życia, ich siłę i liczbę.
Wilk wyobrażał sobie stan załogi bliźniaczego pormu, kadeci zamienieni w tepe istoty snujace się bez celu, choć może mają jakiś cel tylko jak narazie ja go nie dostrzegam. Prom do Seekera- Tak, co sie tam u was dzieje, wszyscy w porządku - Naszczęście nam nic nie jest ale niewiemy co z drugim promem - przez chwile Wolf sam czuł się jak kadet strofowany na każdym kroku, ale naszczęście on to już przeszedł teraz jego powinnością jest strofować i uczyć innych - Seeker, zabierzcie z pokładu naszego promu wszystkich oprócz mnie i pilota a prześlijcie mi dr Alsever a i Hank zacznijcie przygotowywać ładownie do przewozu kolonistów, jeśli nie uda się nam rozwiązać tej zagadki nie bedziemy mieli innego wyjścia niż ewakuacja.
- Tak jest - pada w odpowiedzi. Minutę później kadeci zostają poproszeni o potwierdzenie gotowości do transportu. Ich sylwetki dematerializują się z charakterystycznym dźwiękiem. Zaraz potem na pokładzie promu pojawia się osoba, o której obecność poprosiłeś.Prom krąży nadal na orbicie. Pilot nie odzywa się. Zachowuje spokój, czekając na dalsze instrukcje.
- Pilot, wyląduj koło pierwszego promu, a następnie przygotuj transporter do awaryjnego transportu, nasza trójka - dyspozycje zostały wydane, ale w głowie Wolfa rodził się strach, strach że może go spotkać los załogi pierwszego pormu, może to brzmi trochę samolubnie ale to właśnie czuje, próbuje odgonić od siebie takie mysli ale one natarczywie wracają, albo mu się dua albo i nie.
Prom zniża lot, wchodząc ponownie w atmosferę. Chwilę później ląduje miękko niemal w tym samym miejscu, z którego tak niedawno się podniósł.- Jesteśmy na miejscu, sir - pilot utrzymuje silniki "na chodzie".Przez okno promu widzisz bliźniaczą jednostkę. Nie wygląda na uszkodzoną.
