Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik Rheinhard
- Mamy wiadomość ze stacji, Romulanie przerwali atak i ukryli się - na twarzach osób będących na mostku pojawiła sie niewypowiedziana ulga poza taktycznym i kapitanem, to jeszcze nie koniec.Pozostał kwestia co robić dalej, powrócić na federacyjną stację czy też pozostać na miejscu do czasu pojawienia się wzocnienia choć to trochę potrwa ale chyba kapitan wybierze to drugie rozwiazanie, życie 43 kadetów i jednego chorążego jest nic nie warte w porównaniu z życiem kilku milionów obywateli federacji.- Co teraz - Charlie z góry sie domyślał jak postapi kapitan ale z grzeczności zadał Wolfowi pytanie.- Zostajemy dopóki nie posiłki nie doleca do stacji- Muszę zgłosić sprzeciw - to zdanie wprawiło w osłupienie wszystkich gdyż autor był znany z siłowych rozwiązań problemów które napotkał w swoim życiu, kadet Jack Williams sternik Seekera.- Zanotowałem to prosze wrócić do swoich obowiązków kadecie - głos kapitana był szorstki i silny, to nie brzmiało jak prośba ale jak rozkaz. Mimo tego Jack dalej mówił- Rozwalmy tę budę - to potwierdzało opinie o nim - i wracajmy do siebie.- Zanotowałem, proszę powrócić do swoich obowiązków - Wolf był mocno zdenerwowany takim zachowaniem swojego podwładnego, spodziewał sie kłopotów ale nie tak wcześnie - w przeciwnym wypadku prosze opuścić mostek.To podziałało Jack przygryzł wargi i nie odzywając się usiadł na swoim fotelu. Ciekawe jak długo wytrzyma??
Napięcie powoli wzrasta. Nikt nie lubi tak po prostu siedzieć i czekać...Z federacyjnej stacji nie dobiegają żadne nowe wieści. Ani uspokajające, ani podnoszące adrenalinę. Czyli - bez zmian.Trzymani w szachu Romulanie zachowują się póki co - grzecznie.W pewnej chwili czujniki wykazują zbliżanie się grupy sześciu okrętów. Sygnatura warp wskazuje na Romulan. Na razie jeszcze trudno wyczuć, jakie to właściwie jednostki... Pewne jest jedno: lecą dość szybko - przewidywany czas przybycia: 20 minut - i nie mają podniesionego maskowania.Federacyjne wsparcie zbliża się do celu. Jeszcze pół godziny - i można uznać, że placówce Floty nic nie grozi...
- Na nas już czas, trzeba powiedzieć Romulanom papa i zmywać się zanim nie będziemy mieli żadnej szansy na taktyczną zmianę miejsca, naukowy nawiąż połączenie z Nandelem.Kadet Williams chyba nie jest zadowolony z tej decyzji ale na pewno jeszcze nie raz przyjdzie mu wykorzystać swoje niszczycielskie zapędy, ciekawe tylko jak szybko się to nadaży oby nie tak prędko.- Połączenie nawiązane - uczucie ulgi czy mi się tylko zdawało" Jeśli nie ma pan nic przeciwko wycofuję Seekera do przestrzeni federacji, skorzystam z chilowej przewagi jaka nam jeszcze pozostała, jeśli chciałby pan skorzystać z możliwości przejścia na stronę federacji z chęcią panu pomogę jak i całej pańskiej załodze inaczej czeka was sąd wojskowy i pewna śmierć, jeśli woli pan zostać to dziekują za współpracę i pomoc komandorze Varlan, mam nadzieję że kiedyś spotkamy się w bardziej przyjaznych okolicznościach. Wolf out."- Charlie- Tak kapitanie- Natychmiast zbierz ludzi i wracajcie na Seekera oddlatujemy.- Rozkaz - przez chwilę w komunikatorze słychać było jak taktyczny wydaje rozkazy i żegna się z Centurioem. Minutę później cały squad pojawił się w przsyłowni. Szczęśliwi i zadowoleni, wszyscy powrócili, tą akcję można zaliczyć do udanych.
- Dziękuję... Ale zostanę raczej tutaj. Jestem patriotą, nie zdrajcą. Zresztą, po wojnie z Dominium Tal Shiar nie jest już tak wszechpotężna. A ja... Ja mam swoje "plecy". Poza tym... Jeśli jednak dojdzie do sądu, wolę, aby to mnie sądzono niż moją rodzinę. A tak by się stało, gdyby nie mogli postawić mnie przed sądem. No i ktoś tu musi na wszelki wypadek czuwać... Powodzenia, kapitanie... Varlan out.Na ekranie ponownie pojawia się obraz doku.USS Seeker wychodzi powoli w przestrzeń.- Kurs? - pada pytanie ze strony sternika. Niezbyt jest zadowolony, ale wie, gdzie jest jego miejsce... Przynajmniej na razie.
- Kurs .... - chwila zamyślenia - a gdzie indziej jak na stacje, max warp, przygotować na wszelki wypadek wyrzutnie torped, tak awaryjniePo chwili sternik i taktyczny kiwneli głowami że czynności wykonnane- Kurs wprowadzony, wracamy do "domu" - dożucił Hank- To jeszcze nie koniec naszej podróży, cieszyć sie bedziemy jak dolecimy cało do stacji - zripostował WolfSaber lekko nachylił swoja sylwetkę poczym wszedł warp z towarzyszącym mu białym błyskiem. Teraz tylko jeszcze kilkadziesąt minut lotu i kolejna misja - nie tylko to zaprzatało głowę Wolfa ale również czy napotka na opór podczas drogi powrotnej oraz co wyniknie z tej potyczki, krótkofalowe efekty da się przewidzieć ale z długofalowymi jest gorzej. Lecz nie ma się co na zapas martwić, jesli przyjdzie na to pora wtedy o tym pomyśli a na razie trzeba się cieszyć spokojnym lotem...
Nic nie zakłóca lotu Seekera. Okręt bezpiecznie opuszcza terytorium Romulan. Przecina Strefę Neutralną i wchodzi na terytorium Federacji, nie trafiając po drodze na romulańską flotę. Fregata wychodzi z warp przy tak niedawno bronionej stacji. Wygląda, że miała ciężkie chwile. Widoczne na jej poszyciu osmalenia i wyrwy wyraźnie o tym mowią... Wokół stacji krążą leniwie dwie Akiry. Jeden Galaxy wisi nad dokiem, zaś do samej stacji przycumowano Nebulę. Dodatkowo sensory wykrywają zbliżające się dwie następne federacyjne grupy bojowe.Zanim zdążasz wydać jakikolwiek rozkaz, stacja sama Cię wywołuje. Seeker ma natychmiast wziąć kurs na Bazę Gwiezdną 104.Dowódca stacji przerywa połączenie, przedtem jednak przesyła Ci jeszcze podziękowania.
Saber wyszedł z warp kilka sekund świetlnych od bazy i powoli zaczął się zbliżać do niej.- Na głównym ekranie pojawił się niewielki obiekt ale z tej odległości trudno było cokolwiek więcej powiedziec o jej stanie.- Powiększ obraz- Gotowe - odparł kadetBaza wraz okrętami wokół niej krążcymi wypełniła cały ekran, dało się zauważyć czarne osmalenia oraz wyrwy swiadczące że walki były dosyć ciężkie.- A więc udało się - powiedział sobie w duchu Wolf- Kapitanie baza nas wywołuje, dziękują za pomoc i mają dla nas nowe koordynaty, mamy sie udac do bazy 104, cel nieznany.- Przesłać dowódcy bazy że ja równiez dziekuję ze utrzymał stację oraz jej załogę przy życiu.- Wysłane.- Sternik wprowadź koordynaty do komputera i podaj czas przelotu - nutka ciekawości co tym razem dowództwo nam szykuje?? - Wprowadzone, wchodzić w warp??- Tak - jakby wyrawny z zamyślenia - narazie warp 6, pierwszy przejmujesz mostek, załoga szkieletowa przejmuje stanowiska reszta ma wolne.
Lot przebiega bez zakłóceń ani niepokojących wiadomości. Wynika z tego, że siły romulańskie najwyraźniej całkowicie już porzuciły myśli o ataku. Gdy został wyeliminowany czynnik zaskoczenia, sprawy zaczęły wyglądać inaczej...W końcu Saber wychodzi z warp. Na ekranie pokazuje się masyw Bazy Gwiezdnej. Niemal natychmiast na monitorze pojawia się oficer kontroli lotów.- USS Seeker - macie pozwolenie na dokowanie. Chorąży Rheinhard natychmiast po zadokowaniu uda się do biura dowódcy Bazy. Witamy w naszych skromnych progach...
- Zrozumiałem. Wolf out.- Sternik, podejdź do bazy na 1/4 impulsowej a następnie zadokuj w wyznaczonym miejscu.- Przyjałem i wykonuje.Saber cichutko i z gracją przeleciał przez główne wrota aby po chwili zadokować w hangarze nr 15. Dało się przy tym odczuć lekkie szarpnięcie w ostatniej a to oznaczało że Seeker został połaczony z węzłem cumowniczym.- Nie wiem ile czasu da nam dowództwo ale zanim wróce z biura Seeker ma byc zatankowany, zapasy maja być uzupełnione no i plus wszelkie naprawy, wykonać.Kilka minut później Wolf przeciskał się przez pokój widokowy do windy, jazda kilkadziesiąt pokładów w dół nie zabrała mu dużo czasu, tak samo jak znalezienie biura dowódcy. Starym zwyczajem najpierw zapukał a następnie wcisnał przycisk komunikatora. - Kapitan ... Chorąży Wolf Rheinhard melduje się na stacji. Drzwi sie otworzyły a natępnie przekroczył próg, wszedł do pokoju i zatrzymał sie 2 metry przed biurkiem dowódcy, stajac na baczność. Wiedział że na takich stacjach pokoje oficerów są duże ale nie żeby aż tak, jak to ująć szczęka mu lekko opadła. Zaczał rozgladać się za oficerem bo za biurkiem na pewno go nie było, dojrzał go siedzącego tuż przy drzwiach bawiącego się jakims instrumentem ale nie umiał określic co to jest dokładnie. Natychmiast odwrócił się do niego i rzekł.- Chciał mnie pan widzieć {stopień oficerski}
Gdy wchodzisz do biura dowódcy stacji, widzisz oficera w stopniu komandora. Stoi przy oknie, patrząc w zamyśleniu na coś, co widzą tylko jego oczy.W momencie usłyszenia Twojego meldunku odwraca się i kiwa Ci przyjaźnie głową.- Chorąży Rheinhard... Muszę powiedzieć, że nieźle się pan spisał. Pan i cała pańska załoga. Z tego, co widziałem w raportach, nie wahał się pan ryzykować życia... Ale i nie prowokował pan przeciwników. To dobrze. To bardzo dobrze. Wielu naszych nowych oficerów woli strzelać, niż pytać... Zupełnie, jakby torpedy były odpowiedzią na wszystko. Jakoś nikt z nich nie pomyśli, że ostrzeliwany może oddać... I to solidnie - zamyśla się. Chwilę później potrząsa głową.- Nieważne. Co to ja... Aha. Pan i pańska załoga macie trzy dni wolnego. Zasłużyliście sobie. Wygląda na to, że to w zasadzie wszystko. Kiedy jednak postanawiasz się odmeldować, komandor podnosi rękę. Zupełnie, jakby czekał wlaśnie na ten moment.- Jeszcze coś... Odwraca się do biurka i z szuflady wyciąga niewielkie pudełeczko. Otwiera je. W środku znajdują się...nity... Komandor przypina Ci je do kołnierza, a potem cofa się o krok.- Moje gratulacje, podporuczniku Rheinhard...
W chwili gdy komandor przypinał nity Wolfowi rozpierała go nieopsiana duma, taka sama jak w chwili otrzymywania promocji do stopnia chorążego- Dziekuję komandorze - odparł Wolf stojąc na baczność- Zatem widzimy się za trzy dni, wtedy ja i moja załoga będziemy gotowi do wykonania następnego zadania jakie powierzy nam flota. Pan komandor pozwoli chorąży ... podporucznik Rhenihard prosiłby o pozwolenie na odmeldowanie się.Komandor nie odprał nic tylko uśmiechnał się. Wolf skinął głową, obrócił się na pięcie i wyszedł. Jak tylko opuścił pokój oparł się o ścianę i dotknął palcami nitów, do tej pory nie mógł uwierzyć że to się naprawdę dzieje. Może to miraż. Jeszcze raz potarł nity palcami ale one cały czas tam były, dokładnie na swoim miejscu, a wszystko wokół było najprawdziwszą rzeczywistością. - Czas najwyższy przekazać załodze rozkazy i dobre nowiny. Takie wiadomości nie mogą byc przekazywana przez komunikator - uzmysłowił sobie i podszedł do turbowindy- Komputer, doki, hangar nr 15- Przyjełam - odprał miły żeński głos- Widać komandor co nieco grzebał w ustawieniach bo pierwotny głos komputer był beznadziejny.Podróż turbowindą była krótka, krótsza niż w przeciwną stronę, wysiadając Wolf sprawdził czy to jest n pewno miejsce do którego chciał dotrzeć lecz nie sposób pomylić widoku kilkudziesięciu okrętów gwiezdnych zamknietych w takiej puszce, dużej puszce. Natychmiast udał się do rękawa cumowniczego. Miał szczęście niewiel osób z obsługi się tam kręciło, przemknął się niepostrzeżenie i dotarł aż na sam mostek. Jak cudem mu się to udało, wcześniej nie sposób było nie trafić na kogoś znajomego a teraz pustka, na mostku również.- Gdzie do cholery się wszyscy podziali, komputer gdzie jest cała załoga - W mesie, dokładnie 24 osoby - A co one tam robią - Czekają - ta odpowiedź najbardziej zdumiała Wolfa, tego nie było w orginalnym programie- Będę sie musiał rozmówić z tą osobą - pomyślał i natychmiast udał się do wskazanego miejsca. Tam czekała na niego największa niespodzianka. Tort oraz szampan. Pierwszy złożył mu gratulacje Hank potem Charlie, Mary, Jack, Diana i Aleks słowem cała kadra oficerska Sekera, nastepnie reszta załogi. To naprawdę miłe uczucie być otoczonym i mieć tylu przyjaciół.- Teraz ja mam dla was dobrą nowinę, mamy trzy dni wolnego, a zatem załoga rozejść się, spotykamy się za niecałe trzy dni. Nikt nie zareagował, Wolf wpadł w panikę, co jest, przecież powinni sie cieszyć a oni przyjeli to tak po prostu. Po chwili cała załoga w mesie wybuchła śmiechem, później podeszła do niego Mary - Wilczku, mały wilczku, jak się idzie do komandora to komunikator ma sie zazwyczaj wyłączony a ty o tym zapomniałeś, wszystko słyszeliśmy. Nie martw się cała załoga jest w świetnych nastrojach i juz niemoże sie doczekać wolnego.
Trzy dni w bazie mijają jak z bicza strzelił. Dopływające doniesienia mówią o braku jakiejkolwiek aktywności Romulan w zagrożonym poprzednio sektorze. Wygląda na to, że wojna została zażegnana. Przynajmniej - na teraz.Czwartego dnia pobytu zostajesz wezwany przez dowodzącego bazą komandora.- Witam, podporuczniku Rheinhard - mówi na Twój widok siedzący w fotelu oficer. Przesuwa po blacie biurka padd.- Pańską następną misją jest dostarczenie zaopatrzenia do kolonii, położonej na Thiavvyn, czwartej planecie układu Shandar. Powodzenia...
- Zrozumiałem, jak tylko cała załoga zamelduje się na pokładzie Seekera a fracht zostanie załadowany udam się do koloni.- Wykonać - odpowiedział komandor, choć nawet nie udało mu się dokończyć gdyż przerwał mu sygnał nadchodzacej wiadomościWolf odmeldował się i opuścił pokój- Komputer połącz mnie z pierwszym oficerem Seekera- Jakie rozkazy - w tle słycgać było krzątanine - Lecimy na Thiavyn z zaopatrzeniem, grzej silniki, jak stan załogi- Brakuje kilku osób, mają sie pojawić w przeciagu 30 minut- Dobra, za kilka minut będę na pokładzie, przekaż obsłudze doku żeby pospieszyli się z załadunkiem, chciałbym jak najszybciej wystartować- Właśnie do nich idę, coś jeszcze ... - dopytywał się Charlie- Nie ... nic - po dłuższym namyśle, Wolf out.Wszystkie działania skończyły się przed planowanym czasem odlotu a Seeker nie tracąc czasu oddokował, sternik wprowadził koordynaty do komputera a Saber skoczył w warp. Na stacji poza kontrolą lotów tylko jedna osoba zauważyła jak mały okręcik z gracją manewruje między większymi jednostkami i znika z pola widzenia w jasnym błysku warp.
Podróż przebiega bez większych zakłóceń. W końcu Seeker dolatuje do układu Shandar. Próba wywołania kolonii kończy się fiaskiem. Odbiornik milczy. Jedyną rzeczą, która dociera z Thiavvyn jest sygnał namiarowy umieszczonego na jej orbicie satelity.
- Zupełna cisza, albo nasz sprzęt szwankuje albo nagle cała kolonia dostała nogi i sobie poszła - Maty miała dzisiaj humorek, chyba wczorajszy trening troche jej nieposzedł, z tego co wiem to naciagneła sobie ścięgno.- Co w takim wypadku robimy - spytał Hank- Kurs na satelitę i dokładny skan powierzchni, szukać biosygnatur - Wolf zaczał się ciut niepokoić takim stanem rzeczy - przygotujcie również drużyne wypadową i postawcie promy w stan pogotowia.Rozkazy zostały skrzetnie wykonane. W głowie Wolfa kłębiły sie setki myśli i domysłów ale jedynym rozwiązaniem to zebrać wiecej danych.
