Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Glinn Netbek
- Czyli widzę że testy były całkiem ostre - po czym odszedłem w kierunku śluzy okrętu przez którą miałem nadzieję dostać się na pokład.Po wejściu na okręt udałem się na mostek.
Korytarze pachniały nowością. Mijałeś grupki inżynierów pracujących nad różnymi urządzeniami. Pojechałeś turnowindą na mostek. Był pusty, oraz ciemny. Żaden panel nie był aktywowany, przynajmniej oświetlenie działało. Na samym środku mostka znajdowało się jedno krzesło: kapitańskie. Twoje krzesło.
Rozejrzałem się po mostku z zachwytem po czym ruszyłem w kierunku fotela kapitańskiego na którym usiadłem.Zawsze marzyłem aby dostać swój własny okręt.Posiedziałem tak z 10 min po czym ruszyłem do kwatery kapitańskiej.
Kwatera kapitańska znajdowała się na pokładzie 7. Dotarłeś tam bez problemu. Przeszedłeś przez drzwi i znalazłeś się w dużym przedpokoju. Ogromne "okna" nadawały mu wygląd domu. W "przedpokoju" znajdowała się jadalnia, aneks kuchenny, oraz kącik z dwoma fotelami i tapczanem. Przeszedłeś przez drzwi do sporej łazienki z prysznicem i wanną. Po drugiej stronie znajdowała się sypialna z podwójnym łóżkiem. Obok sypialni znajdowało się jeszcze jedno pomieszczenie, teraz było puste, ale mogło być zaadaptowane wg. uznania dowódcy. Z zadowoleniem obchodziłeś swój nowy dom.
Usiadłem przy biurku i sprawdziłem czy transportery dziabały jeśli tak to przesłałem swoje rzeczy na pokład.Po czym zareplikowałem obiad i usiadłem przy stole sprawdzając jak działają tutejsze replikatory.
Transportery działały, więc po chwili w pomieszczeniu znalazły się twoje rzeczy. Usiadłeś przy stole i zacząłeś jeść posiłek. Był całkiem niezły. Oczywiście nie umywał się do tego podawanego, w twojej ulubionej restauracji, ale ...Z rozmyślań wyrwał cię dźwięk komunikator-Glinnie Netbek, ktoś wszedł do ambulatorium, twierdzi, że jest lekarzem tej jednostki - usłyszałeś jakiś zdenerwowany głos.
- Już idę powiedziałem ostro - po czym odłożyłem talerz do replikatora i ruszyłem do ambulatorium.
Zauważyłeś, że z okrętu zaczęli schodzić technicy. Niedługo powinni zacząć pojawiać się załoganci. Wszedłeś do ambulatorium i zobaczyłeś młodą, ładną Cardassiankę w stopniu Kela, wrzeszczącą na starego technika -To ma być ambulatorium! To burdel! Kto zamontował to łóżko tak blisko drzwi! To skandal! Musicie to przesunąć!--Ale ...--Żadnych ale! Co wy sobie myślicie, że co to jest? Cyrk!-
popatrzyłem ze zdziwieniem na całą scenę po czym podszedłem do nich i powiedziałem - Witam w czym mogę pomóc pani...?
Cardassianka popatrzyła na ciebie i prychnęła -Pan dowodzi tą łajbą? - zapytała i nie czekając na odpowiedź dodała -Ten idiota zamontował biołóżko za blisko drzwi, zgodnie z regulacjami powinno znajdować się metr dalej. Proszę mu pokazać je przesunąć - Inżynier spuścił wzrok patrząc na swoje nogi.
- Słyszałeś panią - powiedziałem do inżyniera - ona rządzi w ambulatorium ale doradzam aby była pani odrobinę grzeczniejsza - dodałem do Cardassianki.
Lekarka popatrzyła na ciebie i o dziwo uśmiechnęła się. Był to naprawdę olśniewający uśmiech.-Przepraszam, trochę się zdenerwowałam - powiedziała do ciebie. W tym czasie technik wyjął swoje narzędzia i zabrał się za swoją pracę.Cardassianka popatrzyła na ciebie -Jestem Kel Rin Seska, lekarz tej jednostki -
- Bardzo mi miło jestem Glinn Durak Netbek jej dowódca - powiedziałem spokojnym głosem - co by pani powiedziała na małą wycieczkę sam jeszcze nie miałem okazji zwiedzić jednostki?
Skinęła głową uśmiechając się - Z miłą chęcią panie kapitanie. To mój pierwszy przydział na okręt i z chęcią go poznam. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza może okazać się pomocna - po tych słowach zniknęła na chwilę w gabinecie, skąd wyszła niosąc padda -Jestem gotowa, zechce pan poprowadzić?-
