Forum › Fantastyka › Star Trek › Deep Space Nine
O jakiej wiekszosci mowisz? Od dawna, wiekszosc ksiazkowych serii ma jednego edytora, ktory dba o zgodnosc z kanonem.
Tylko, że to co nie powstało w głowie pacia Lucasa to tzw. Expanded Universe http://en.wikipedia.org/wiki/Star_Wars_Expanded_Universe
To taki kanon, że wystarczy jedno słowo Lucasa i te komiksy, ksiązki itd. kanonem już nie są. Zresztą takie rzeczy działy się już przy okazji premier nowych epizodów.
I właśnie o to mi chodzi. Cały podział na różne typy kanonu jest sztuczny i złudny, bo jednym kiwnięciem palcem Lucas może wyrzucić dotychczasowe twory do kosza. Tak samo jest u nas. Gdyby ktoś nakręcił serial dziejący się w po Nemesis, jeszcze w pierwotnej linii czasowej, STO najprawdopodobniej straciłby rację bytu. Różnica jest tylko taka, że nikt nam nie wmawia, że gra należy do kanonu 🙂 Możemy jedynie założyć, że dopóki nie gryzie się z oficjalnym materiałem jest na swój sposób kanoniczny.
Dzięki szerokiemu kanonowi SW nadaje się do absolutnie każdego rodzaju opowieści od bajki dla dzieci po horror gore. ST ma z tym problem, głównie dlatego, że większość poza kanonicznych prac stoi w sprzeczności sobą nawzajem lub wręcz serialami/filmami.
Pod jednym względem nie zgodzę się z Twoją opinią 😉
Otóż ST jak najbardziej nadaje się do wielu różnych rodzajów opowieści - konwencji. Z nudów rozpisałem sobie kiedyś gatunki filmowe i próbowałem przyporządkować odcinki i filmy ST. Wyszło całkiem nieźle. Każdy z nas potrafi coś takiego zrobić. Horror? Proszę bardzo: TNG Conspiracy, ENT Impulse, ST: First Contact. Komedia? TOS: The Trouble with Tribbles, DS9: Magnifficent Ferengi. Action-adventure? TNG: Captain's holidays, Star Trek 2009. Western? TOS: Spectre of the dove, TNG: A handful of datas. Fantasy? ST: Insurrection. Political Thriller? ST: The Undiscovered Country. Romans? I można wymieniać...
Trek to pojemne medium. W jego konwencji można opowiadać na wiele sposobów 🙂
Co do faktu czy STO jest kanonem i czy teoretyczne filmy po Nemesis by go wykluczyły. Na mój gust raczej jest i nic w sprzeczności z nim nie powstanie, jakby nie patrzeć wszystkie elementy fabularne które ukazały się w STO mają poklask CBS'u czyli de facto firmy która za "kanonononowość" ST odpowiada. Najlepszym przykładem jest fakt że projekt Entka F musiał być przez nich zatwierdzony.
Obejrzałem cały jeden odcinek DS9 na AXN. I nie jest dobrze:==> DSN czytane właśnie tak (deesen). Brrrrrr.==> Nie tłumaczenie połowy tekstu, przez co umykają smaczki.==> Wszyscy ze wszystkimi są na ty (nawet Sisko z Dukatem), podczas, gdy ktoś kto trochę zna ten świat wie, że tak naprawdę są na pan.==> Tytuł Dukata nie jest odmieniany przez przypadki ("Zawiadomię o tym Gul Dukata").==> Itd.Lektor ma fajny głos, bardzo klimatyczny, ale to jedyny plus.
==> Nie tłumaczenie połowy tekstu, przez co umykają smaczki.
==> Wszyscy ze wszystkimi są na ty (nawet Sisko z Dukatem), podczas, gdy ktoś kto trochę zna ten świat wie, że tak naprawdę są na pan.
To są akurat typowe problemy przy polskim tłumaczeniu, jak i czytanie kwestii na minute przed lub po wypowiedzeniu jej przez aktora. Dlatego jak tylko mam możliwość oglądam filmy w wersji oryginalnej co najwyżej z polskimi napisami.
==> Tytuł Dukata nie jest odmieniany przez przypadki ("Zawiadomię o tym Gul Dukata").
To jest dla mnie akurat plus tłumaczenia.
W tym samym odcinku występował jakiś legat, którego tytuł oczywiście był odmieniany ;]W przypodku preatora też byłbyś za nieodmienianiem? I prezydenta Federacji również? I kapitana? Czy tylko dla gula robisz wyjątek?
Niby powinien być porządek, więc w tej materii zgadzam się z Baruszem. Z drugiej jednak strony - powiedzcie sobie na głos: "Gula Dukata" i "Gul Dukata". Mi osobiście lepiej brzmi ta druga wersja mimo, że poprawna pewnie nie jest 😛
Barusz różnica polega na tym że kapitan i prezydent mają swoje tłumaczenia na polski, natomiast Gul czy też Preator to nazwy własne i jako takie nie powinny być odmieniane.
Gul i preator to tytuły. Nie nazwy własne. Było wielu gulów i wielu preatorów. Weź jakikolwiek podręcznik historii starożytnego Rzymu i tytuł preatora będziesz miał odmieniany, co dla wszystkich będzie oczywiste.Swoją drogą jeżeli ktoś uważa, że nazwy własne nie powinny być odmieniane, to niech przeczyta zdanie: "Powiem o tym premierowi Donald Tusk" albo "Najbardziej charakterystyczną budową Rzym jest Colloseum". I zastanowi się, czy wszystko z nimi w porządku.
Dzięki łaskawości (już zresztą minionej) AXN-u odświeżyłam sobie te pierwsze sezony DS9 i trochę zrewidowałam swoją opinię na temat tego serialu. Nadal mi się wprawdzie nie podoba, ale chyba lepiej zrozumiałam dlaczego 😉 . Nie chodzi tylko o to, że jest nudny. W końcu drętwe i głupie odcinki o niczym zdarzały się w każdym trekowym serialu. Chodzi przede wszystkim o niesympatyczną załogę.Naprawdę - poza Jadzią, która akurat jak na złość zginęła pod koniec serialu - nie potrafię wskazać ani jednej osoby z main cast, która wzbudziłaby moją sympatię. Na obecności której by mi choć trochę zależało. Przeciwnie, miałoby się ochotę, żeby przylecieli Kardasjanie i wystrzelali ich wszystkich :[ . Sisko jest irytująco drętwy i drewniany, choć to raczej wina wyjątkowo kiepskiego aktora, a nie samej koncepcji postaci, która, jak się zdaje, miała w założeniu być porywcza i gwałtowna, ale nie jest. Brooks w ogóle nie gra, tylko deklamuje kolejne kwestie, jednakowym tembrem głosu niezależnie, czy jest to kwestia ojca, wojownika czy kochanka, w dodatku z jakimś dziwacznym akcentem, jakby na końcu każdego zdania miał zakrzyknąć góralskie "hej!". Jego warsztat aktorski składa się z 2 min: tępego patrzenia w dal, co ma oznaczać ogrom wewnętrznych dramatów postaci, oraz przewrócenia oczami, co ma oznaczać, że postać jest zła. Naprawdę można by było zamiast aktora wstawić manekina i na jedno by wyszło. Dalej następują postaci zrzędliwo-marudząco-gderliwo-skrzywione, czyli Kira, Odo i O'Brien, których głębia i złożoność polega na tym, że są wiecznie niezadowolone ze wszystkiego. Oraz Julian, który z kolei sprawia wrażenie fajtłapy, który za chwilę potknie się o własne nogi. Wątek z genetycznym podrasowaniem tej akurat postaci wypada doprawdy dość groteskowo. Jaśniejszym punktem na stacji jest Quark, który - oprócz Jadzi - budzi jako taką sympatię, chyba niejako wbrew założeniom, co dowodzi z kolei dużego kunsztu aktora.Ta załoga to chyba największa porażka DS9. W innych seriach były postaci, które podobały mi się bardziej, mniej albo w ogóle, ale tylko tutaj odpychająca wydaje się cała załoga. Trochę to może kwestia indolencji scenarzystów, którzy chcieli stworzyć postaci wewnętrznie skomplikowane i nie umieli tej komplikacji wyrazić inaczej niż przez wieczne naburmuszenie, a trochę może aktorów, którzy z kolei nie potrafili ich inaczej zagrać. A szkoda, bo w drugim planie mamy genialnie skonstruowane i koncertowo zagrane postaci. Ach, gdyby main cast miała choć połowę charakteru takiego Garaka...
Sisko jest jaki jest, bo jest (;)) Wysłannikiem, którego Prorocy mieli przywrócić do życia. Nie dosłownie, przywrócić mu chęć do życia. Jak potem pojawia się konkurent do tego tytułu, to jest to zupełnie wprost powiedziane. Facet stracił żonę i wciąż nie może sobie z tym dać rady ("-Dlaczego wciąż mnie tu zabieracie? -To ty nas tu wciąż zabierasz"), projekt którym się potem zajmowałprzez ładnych kilka lat (Defiant) wziął w łeb, tak się przynajmniej wydaje na początku serialu, w końcu rzucono go na zadupie galaktyki, z którego chciano go odwołać, jak tylko zaczęło mieć szansę na przestanie być zadupiem (pod koniec pilota widzimy, że został tam praktycznie z łaski Picarda). No ciekawe, jak ma się teraz zachowywać? I jaki typ aktorstwa by tu pasował? Kira i Odo liżą razy po okupacji, w trakcie której oboje cierpieli i w trakcie której oboje robili rzeczy z których nie są bynajmniej dumni, odcinki flashbackowe będą o tym potem opowiadać. Teraz, gdy słoneczko Federacji świeci im w buźki widzą, że to nie była jedyna młodość jaka mogła im się trafić i... cierpią przez to tym bardziej. W dodatku ona chce się jak najszybciej pozbyć Siska et Companieres, których uważa za kolejne siły okupacyjne ("Kardasianie też mówili, że chcą nam tylko pomóc), a on jest wyobcowany, chce być jak stali, a nie może. Laas potem będzie wspominał, że "w jego wieku" również bardzo chciał naśladować stałych. Julian stara się ukryć swoją prawdziwą tożsamość (patrzymy "od wewnątrz" serialu, tak naprawdę wątek z podrasowaniem nie był planowany, aktor jeszcze kręcąc poprzedzający go odcinek - ten w którym siedział w dominijnym więzieniu i był podmieniony przez Zmiennego - nie wiedział o nim), w dodatku ma całą masę kompleksów (nie był pierwszy na studiach choć miał być, nie jest zawodowym/zawodniczym tenisistą). Tak, tak to jest czasem w życiu, że wielka inteligencja i zdolności idą w parze z potwornym zakompleksieniem.W ogóle, jak widzę zarzut, że postacie z DS9 nie są podobne do cukierkowych postaci z innych seriali, to do końca nie wiem, jak go skomentować ;>
No ciekawe, jak ma się teraz zachowywać? I jaki typ aktorstwa by tu pasował?
Gdybym umiała odpowiedzieć na to pytanie, to byłabym wykładowcą w szkole aktorskiej ;). Moje wymagania jako widza są skromne: chciałabym na ekranie widzieć gościa, który rzeczywiście przeżył wszystkie te sytuacje i odczuwa te emocje, a nie aktora nieudolnie recytującego kolejne kwestie ze scenariusza.
Kira i Odo liżą razy po okupacji, w trakcie której oboje cierpieli i w trakcie której oboje robili rzeczy z których nie są bynajmniej dumni,
Ależ ja wiem, jaki był zamysł tych postaci. Problem jest w tym, że jedynym sposobem na wyrażenie tego zamysłu jest obnoszenie swojej obrażonej miny i poburkiwanie na wszystkich dookoła. Po paru odcinkach ta jednostajność robi się męcząca.
Julian stara się ukryć swoją prawdziwą tożsamość ... w dodatku ma całą masę kompleksów (nie był pierwszy na studiach choć miał być, nie jest zawodowym/zawodniczym tenisistą). Tak, tak to jest czasem w życiu, że wielka inteligencja i zdolności idą w parze z potwornym zakompleksieniem.
Też zdaję sobie z tego sprawę :).
I podobnie jak w pozostałych przypadkach ta świadomość wcale nie ułatwia mi polubienia postaci. Barclay też miał mnóstwo kompleksów (i całą galerię innych zaburzeń), a jakoś wzbudzał sympatię. Julian nie. Ale to tylko moje odczucie.
W ogóle, jak widzę zarzut, że postacie z DS9 nie są podobne do cukierkowych postaci z innych seriali
Nie wiem, czemu tak właśnie odczytałeś moją myśl. Wcale nie chciałabym, aby postaci z DS9 były cukierkowe, bo przesadna słodycz, rzeczywiście będąca problemem wielu innych trekowych postaci, jest także niezmiernie irytująca. Chciałabym, aby postaci miały w sobie "to coś", co sprawia, że możemy je polubić.
Zresztą, źeby daleko nie szukać: czy Garak albo Quark to postaci cukierkowe, których życie było usłane różami? Chyba nie, a mimo to nie obnoszą swoich zbolałych min. Są nie tylko wiarygodni, ale też budzą sympatię, choć trudno obu tych bohaterów trudno określić jako kryształowo pozytywnych.
