Forum › Fantastyka › Star Trek › Deep Space Nine
Bo nikt inny nie miał wystarczjąco dużych cochones
Mial wodojądrze?
A ile byś tych przesłanek chciał? Mamy alternatywną linię czasową, w której nie ma Sisko i wojny z Dominium też nie ma 🙂
A ja twierdze, ze wojny nie bylo bo stacje przejeli Klingoni.
Z tego co pamiętam to Wayoun (czy jak to się tam pisze) postawił Sisko pod ścianą stawiając zaporowe warunki. Już dawno to oglądałem ale pamiętam, ze wtedy Sisko albo mógl pozwolić na dalsze domilitaryzowanie Kardas albo na zatrzymanie tego procesu. Moim skromnym zdaniem gdyby Sisko przepuszczał dalej dostawy wojskowe Dominium na Kardas to i tak tylko odwlólkłby nieuniknioną wojnę bo wtedy zdaje mi się, że Kardasianie palili się aż do wojowania i potrzebowali tylko byle pretekstu do tego. 😉 A swoją drogą wolę TNG czy tam Voyagera nawet niz DS9. Do czasu wojny z Dominium ten serial nudził mnie dość wydatnie 😐 Może i on zawierał jakieś treści filozoficzne ale nudził dość często do jego połowy, co tu dużo gadać. 😉
Do wojny z Dominium doszłoby tak czy siak, każdy kto wszedł w kontakt z Dominium był później wcielany w jego strukturę albo pokojowo albo zbrojnie. Vorta mili tylko jeden cel, "zjednoczyć" galaktykę pod rządami bogów-Założycieli.
Do wojny z Dominium doszłoby tak czy siak, każdy kto wszedł w kontakt z Dominium był później wcielany w jego strukturę albo pokojowo albo zbrojnie. Vorta mili tylko jeden cel, "zjednoczyć" galaktykę pod rządami bogów-Założycieli.
Dokładnie tak, do tego Vorta umiejętenie podsycali animozje panujące między danymi rasami w jakimś kwadrancie. Z początku byli orędownikami pokoju, gospodarczo i militarnie wzmacniali planetę, z którą wchodzili w dyplomatyczny sojusz a po jakimś czasie wcielali ich w swoje struktury często krwawo tłumiąc nieposłuszeństwo. Widać droga od dobrobytu do poddaństwa jest dość krótka a granica tego jest cienka. 🙄
A co do Bogów-Założycieli to pamiętam, że nawet sojusz kast kardasiańsko-romulański próbował unicestwić ich planetę włącznie z nimi. I jakkolwiek niemoralny wydawałby się to czyn to jednak w perspektywie późniejszych milionowych ofiar wojny i śmierci niewinnych cywilów byłoby to chyba jednak usprawiedliwoine. Po eliminacji Założycieli nie bardzo kto miałby trzymać w ryzach całe IMPERIUM DOMINIUM, rozpadłoby się zwyczajnie lub popadło w wewnętrzne konflikty co byłoby tożsame z tym samym. 😉
A ile byś tych przesłanek chciał? Mamy alternatywną linię czasową, w której nie ma Sisko i wojny z Dominium też nie ma 🙂
A ja twierdze, ze wojny nie bylo bo stacje przejeli Klingoni.
Ale w rzeczywistości w której Sisko nie zniknął nie przejęli, więc to przez niego, co najwyżej nie bezpośrednio. Z resztą to nie moja teoria, nie będę się tu zrzymał nad jej obroną, jak Q__ wpadnie może coś napisze.
Wiecie to idąc takim tokiem rozumowania to o rozpętanie wojny można oskarżyć Proroków bo swoimi machinacjami doprowadzili do narodzin Bena, jego przylotu na DS9 i odkrycia korytarza. 🙂
Tak a propos The Visitor - http://blip.tv/sf-debris-opinionated-revie...-review-6101262
No wiecie, ten odcinek "ckliwy, nudny i nędzny do bólu".
Tak a propos The Visitor - http://blip.tv/sf-debris-opinionated-revie...-review-6101262
No wiecie, ten odcinek "ckliwy, nudny i nędzny do bólu".
Każde dzieło można opisac, jak się chce, jednak największe peany nie zmienią gołych faktw. To smutne - ja potrafię przyznać, ze są odcinki TOSu nie do strawienia, a sympatycy DS9 tocza święte boje o każdy chybiony odcinek, usiłując udowodnić, jaki to on mądry i głęboki.
Mniej erystyki a wiecej czytania ze zrozumieniem.Nie mowimy o 'kazdym chybionym odcinku' a o The Visitor - jednym z najbardziej uznanych w Star Treku w ogole, nie tylko DS9. Nominacji do Hugo nie rozdaja za darmo.
Fajnie, ale jeśli ktoś pisze "o, patrzcie, ktoś na sf-deblis wyraził swoją opinię o The Visitor, inną niż twoje, a jak ktoś ma inną opinię niż ci z sf-deblis to znaczy, że się nie zna, to chyba jasne", no to to świadczy tylko o tym kimś. Jak potwornie jest ograniczony. Na pewno nie świadczy o osobie, która wcześniej zjechała The Visitor.
Najwięcej chybionych odcinków w DS9 można znaleźć na pęczki w pierwszym sezonie np. straszny "Storyteller", nużące "Move Along Home", później też troszkę ich jest np. "Meridian", w którym wyraźnie coś nie zagrało, nudna i totalnie bezsensowna "Melora". "Vistor" się po prostu do nich nie zalicza. Właśnie tego szukam w sf, nie opowieści o technologicznych bajerach lecz rozważań o kondycji ludzkiego ducha.
Dla mnie Move Along Home nie był nużący, tylko bezsensowny. Mają coś, co może potencjalnie być super-hiper bronią i w ogóle tego nie używają? Choćby do obrony przed Dominium? A Flota też totalnie się tym nie zainteresowała? WTF? Natomiast w kategorii delirium był niezły. Najgorszy z DS9? Ten z samej końcówki, w którym O'Brien i Bashir przez 40 minut biegają po głowie Sloana. Co to w ogóle było?! Nawet abstrahując od faktu, że od początku było jasne, jak się cała histroyjka skończy - co to w ogóle było?!Wszystkie te rozważania nie są jednak istotne w kontekściew tego, jak potwornie wypranym z możliwości samodzielnego myślenia człowiekiem jest Slawek.
