Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Polityka Czy powstaną Europejskie Siły Zbrojne?

Czy powstaną Europejskie Siły Zbrojne?

Viewing 15 posts - 76 through 90 (of 94 total)
  • Author
    Posts
  • Zarathos
    Participant
    #104380

    Największa beka to porównanie Polski i jej potrzeb do Hiszpanii - kraju sąsiadującego z dwoma ważnymi i dużymi akwenami przy których Bałtyk to taka sadzawka. Poza tym na kiego Polskiej Marynarce, mającej operować na małym i płytkim Bałtyku okręty pełnomorskie jak Gawron? W naszych zobowiązaniach NATOwskich nie ma nawet przecinka w temacie operacji na Morzu Północnym, o Atlantyku nie wspominając. Ale Polak musi pokazać że potrafi w myśl zasady - zastaw się i postaw się. Mam nadzieję, że Gawrona skasują bo to tylko czarna dziura w którą wpada coraz więcej pieniędzy, a Stocznia MW dostanie zlecenie na budowę czegoś małego: minowców/trałowców, łodzi patrolowych, rakietowców etc. Przydałoby się nam parę okrętów w rodzaju Skojldów czy Typu 022 a nie Gawron.

    Silver Phoenix
    Participant
    #104382

    Jeśli chodzi o MW, to już dawno doszedłem do wniosku, iż potrzeba nam patrolowców, minowców, okrętów podwodnych oraz paru jednostek logistycznych.

    Dlaczego tak?

    Zastanówmy się. Bałtyk jest niewielkim akwenem, w razie działań zbrojnych okręty nawodne zostaną zatopione przez lotnictwo. Już w 1939 polscy decydenci doszli do tego wniosku. Wysłali do Anglii 3 nasze niszczyciele. 2 przetrwały wojnę. Jednostki, które zostały na Bałtyku, zniszczyło w większości lotnictwo (ORP Wicher, ORP Gryf, trałowce...). Ocalały okręty podwodne. Wszystkie jakie mieliśmy, przetrwały wrzesień 1939. Było ich pięć. Dwa przedostały się do Wielkiej Brytanii, trzy zostały internowane.

    Bałtyk jest trudnym akwenem, jeśli chodzi o warunki hydrolokacyjne. Nawet przy dzisiejszej technice (sonar, detektor anomalii magnetycznych) okręty podwodne miałyby większe szanse coś zdziałać, niż jednostki nawodne. Mogą nękać szlaki komunikacyjne (choć dziś Bałtyk nie jest zbyt znaczący), mogą wysadzać skrycie niewielkie oddziały komandosów, mogą przeprowadzać zwiad.

    Trałowce - wiadomo. Nikt nie chce min na podejściu do portu.

    Patrolowce - czymś jednak trzeba ścigać jednostki wchodzące na wody terytorialne.

    Okręty logistyczne - nasi żołnierze biorą udział w różnych misjach zagranicznych. Taki okręt to pływający magazyn.

    I to na polskie warunki w zupełności wystarczy.

    Fregaty rakietowe klasy OHP są dla nas obciążeniem. Wyeksploatowane w 90%, z nie działającą częścią systemów centrum bojowego, praktycznie bez rakiet (te kilka Harpoonów nie stanowi nawet pełnej jednostki ogniowej dla jednej fregaty OHP - mamy dwie...), serwisowane przez Amerykanów... Dajcie spokój.

    W obecnym układzie sił, zadań - Gawron naprawdę nie jest nam potrzebny. Mówię to z bólem serca, bo MW jest moim ukochanym rodzajem sił zbrojnych. Realia jednak są, jakie są. Na co nam korweta? Po to, żeby uczestniczyć w misjach NATO? Tak się składa, że obecnie rolę tę spełniają z powodzeniem okręty podwodne (!) klasy Kobben. To ich następców trzeba szukać, nie topić pieniędzy w Gawronie.

    Okręt mial przyszłość, mógł nawet odnieść sukces jako jednostka eksportowa - ale nie dziś!

    Jako ciekawostkę mogę dodać, iż część zespołu napędowego jest już na korwecie zamontowana. Od kilku lat. A okres gwarancji na podzespoły nie liczy się od dnia rozruchu, lecz... Od dnia montażu. Oznacza to, że nawet gdyby Gawron został zwodowany, wyposażony i przyjęty do służby, pełne koszty jego utrzymania spadłyby od razu na MW. Żadnych reklamacji.

    To, że Hiszpania ma fregaty czy korwety o niczym nie świadczy. Może od razu zapatrzmy sie na USA i szarpnijmy się na lotniskowiec? Mniej więcej tak samo nam potrzebny.

    Dlaczego nie można się dogadać z jakimś krajem tak, jak Indie z Rosją? Mam na myśli dzierżawę rosyjskiego atomowego okrętu podwodnego.

    Hindusi mają sprzęt, Rosjanie kasę - wszyscy są zadowoleni.

    A co do stoczni... Tak się składa, że pracuję w firmie, której SMW jest winna pieniądze. Niedużą kwotę - likaset złotych. Wiszą nam od 2008-go roku. Sam sprzedałem im towar, za który zalegają. Sprawa niby śmieszna, ale świadczy o wiarygodności stoczni.

    Może i pracuje tam kilkuset ludzi, ale ile jest firm, którym SMW zalega za faktury? Czyim kosztem są ich wypłaty?

    Ano między innymi i moim 😛

    Romek 63
    Participant
    #104383

    Tylko po pierwsze dlaczego Polska Marynarka Wojenna ma operować wyłącznie na Bałtyku ? Czy mamy zakaz pływania po oceanach ? 😀 Oczywiście brak kasy to jedyny poważny argument by fregat i korwet nie posiadać. Tym bardziej lotniskowca 😀 Po drugie nie twierdzę że Polska powinna mieć kilka fregat i kilka korwet, ale moim zdaniem jedna nowoczesna korweta jako okręt flagowy to by się przydała - choćby po to by widać nas było w misjach NATO i by szkolić załogi, oraz ze względu na tradycję posiadania tego typu okrętów i większych fregat od czasu II Rzeczypospolitej. Teraz nie mamy pieniędzy na fregaty i korwety ale w przyszłości pewnie one będą. A tę jedną korwetę tym bardziej warto dokończyć że zainwestowano już w nią te 400 mln. zł. i że może uratować stocznię. Poza tym ORP Metalowiec i ORP Rolnik to raczej kutry rakietowe niż korwety na co wskazuje ich wyporność. Jedynie ORP Kaszub to typowa korweta ale zwodowana w 1986 roku, więc już nie najnowsza i warto by ją już zastąpić tym ORP Gawron. Akurat byłby gotowy do wejścia do służby gdy Kaszub skończy 30 lat ! Tym bardziej że w tym czasie nasze 2 fregaty też już będą nadawać się na złom 😐 Tak więc zostaną nam same kutry rakietowe operujące wyłącznie na Bałtyku i okręty podwodne. Owszem gdyby z góry założono że PMW nie zakupi jak planowano 7 korwet ale 1, to pewnie lepiej ją było kupić niż budować od podstaw u siebie - byłoby taniej 😐

    ortkaj
    Participant
    #104384

    Żeby inwestowac w siły zbrojne jakies pieniądze trzeba mieć jakąkolwiek koncepcję. A ona sie zmienia co kilka lat wraz ze zmiana rządów i oczywiście ze zmiana stanu gospodarki.Popatrz co dzieje się z tak prostą wydawałoby się rzeczą jak choćby zakup rakiet przeciwokrętowych, prawie nie mamy okrętów a uzywamy cztery typy rakiet: poradzieckie P21/22. amerykańskie Harpoony, szwedzkie RBS 15 i jeszcze wymyśliliśmy sobie jednostki nabrzeżne z norweskimi NSM -ami, kupmy jeszcze francuskie Exocety i będziemy mieli na uzbrojeniu z grubsza wszystkie typy pocisków przeciwokrętowych.Jedynym jako tako kończonym programem była modernizacja kutrów rakietowych typu Orkan ( po 15 latach). Tak naprawdę nasz przemysł stoczniowy w wyniku bezwładu organizacyjnego dowództwa MW może tylko budowac jakies patrolowce lub trałowce ew. okręty pomocnicze. Żadnych zaawansowanych jednostek....nawet jak były pieniądze za komuny to widocznym przejawem przewagi ambicji nad mozliwościami była budowa Kaszuba dumnie nazywanego korwetą. jedyna jego pozytywną właściwościa było to , że sie utrzymywał na wodzie ( bo z szybkim pływaniem miał kłopoty).Okręt atomowy traktuje jako doskonały żart 😀 IMHO rozsądnym rozwiązaniem byłoby zakupionie kilku - kilkunastu modułowych jednostek np. zmodernizowanych FS 300, ze dwie ekspedycyjne większe żeby sie NATO nie czepiało no i może z dwa okręty podwodne (jeden na pewno zeby szkolenie utrzymać)

    Silver Phoenix
    Participant
    #104385

    Tylko po pierwsze dlaczego Polska Marynarka Wojenna ma operować wyłącznie na Bałtyku ? Czy mamy zakaz pływania po oceanach ?

    Proste pytanie. A co mamy do szukania na oceanie? Jakież to nasze żywotne interesy wymagają posiadania floty oceanicznej?

    Oczywiście brak kasy to jedyny poważny argument by fregat i korwet nie posiadać. Tym bardziej lotniskowca

    Tak. Zwłaszcza Polska potrzebuje zdolności projekcji siły na arenie morskiej.

    Po drugie nie twierdzę że Polska powinna mieć kilka fregat i kilka korwet, ale moim zdaniem jedna nowoczesna korweta jako okręt flagowy to by się przydała - choćby po to by widać nas było w misjach NATO.

    "Zastaw się a postaw się"? Tę misję doskonale wypełniły Bielik i Xawery Czernicki.

    Tym bardziej że zainwestowano już w nią te 400 mln. zł. i że może uratować stocznię.

    Aby generowała następne długi? Zresztą tak się składa, że SMW wyraził zainteresowanie producent okrętów podwodnych Scorpene. Tutaj raczej upatrywałbym ratunku. Jeśli MON ma topić kolejne miliony w budowę korwety, której koszt jednostkowy będzie kilkukrotnie wyższy niż np. fregat niemieckich (a będzie taki. Jeśli w ogóle zbuduje się Gawrona, to tylko jednego), to lepiej niech przeznaczy to na ochronę żołnierzy z kontyngentów zagranicznych.

    Tak więc zostaną nam same kutry rakietowe operujące wyłącznie na Bałtyku i okręty podwodne.

    I wystarczy. Popatrz na Wielką Brytanię, która w ramach oszczędności wycofała ostatni lotniskowiec. Będą mieli następcę, ale dopiero za kilka lat. Argentyna podnosi głowę w sprawie Falklandów, a Anglicy likwidują jedyny lotniskowiec. Koszty.

    Okręt atomowy traktuje jako doskonały żart

    Lepiej nie.

    http://www.altair.com.pl/start-7350

    Chyba, że nie miałeś na myśli samego faktu, a zinterpretowałeś moje słowa jako "Polska mogłaby mieć okręt atomowy".

    Nie. Chodziło mi o zasadę działania. Wypożyczamy okręt od NATO (nawodny) i na nim pływamy. Marynarze się szkolą, obecni na misjach jesteśmy - ale pływamy na cudzym sprzęcie. Zupełnie, jak podczas wojny 😉

    Romek 63
    Participant
    #104386

    A jakież to żywotne interesy Niemiec wymagają posiadania floty oceanicznej ❓

    Silver Phoenix
    Participant
    #104387

    Sam sobie odpowiedz. Ja spytałem o polskie interesy, niemieckie guzik mnie obchodzą.Nie zapraszałem do gry w ping-ponga za pomocą pytań. Twierdzisz, że potrzebny nam okręt oceaniczny - uzasadnij. Ja swój punkt widzenia przedstawiłem.

    Romek 63
    Participant
    #104388

    Moim zdaniem interes jest taki że inne państwa liczą się ze zdaniem tego państwa które ma w miarę silną armię (także siły morskie) a nie liczą się ze zdaniem słabych. Dlatego także Niemcy posiadają silną flotę pełnomorską. Po drugie poleganie tylko na sojusznikach już nam co najmniej raz bokiem wyszło i nie należy tego błędu powtarzać nawet jeśli jesteśmy w NATO. Jakaś siła odstraszająca powinna być - im większa tym lepiej. Po trzecie przydaje się dla celów politycznych i prestiżowych silniejsze zaznaczenie polskiej obecności w działaniach NATO poza Bałtykiem - same okręty podwodne to moim zdaniem trochę za mało 😐 a jedna korweta na utrzymaniu nie nadwyręży naszego budżetu. Chociaż może taniej by było po zwodowaniu wyposażyć ją w innym państwie a nie w Polsce. Natomiast należy się pozbyć tych 2 starych fregat i korwety ORP Kaszub po wprowadzeniu Gawrona do służby skoro ich wartość bojowa nie odpowiada już kosztom utrzymania.

    Dalek
    Participant
    #104389

    Zastaw się a postaw się ;).

    Silver Phoenix
    Participant
    #104390

    Moim zdaniem interes jest taki że inne państwa liczą się ze zdaniem tego państwa które ma w miarę silną armię (także siły morskie) a nie liczą się ze zdaniem słabych. Dlatego także Niemcy posiadają silną flotę pełnomorską.

    Dzisiaj większą siłę przekonywania mają argumenty gospodarcze. I to właśnie przez więzy gospodarcze Niemcy wywierają presję np. na kraje Unii.

    W czasach zimnej wojny Niemcy potrzebowali silnej floty. W razie radzieckiego ataku część posiłków NATO (głównie amerykańskich) zostałaby wysłana drogą morską; nic dziwnego, że Bundesmarine była spora liczebnie - ktoś musiał osłaniać podejścia do portów czy działać na Morzu Północnym.

    Dziś Niemcy redukują siły zbrojne http://www.altair.com.pl/start-6997 .

    To tyle, jeśli chodzi o konieczność posiadania silnej armii jako instrumentu polityki zagranicznej - zwłaszcza w Europie. Na Bliskim Wschodzie to może mieć znaczenie, ale na naszym podwórku?

    Po drugie poleganie tylko na sojusznikach już nam co najmniej raz bokiem wyszło i nie należy tego błędu powtarzać nawet jeśli jesteśmy w NATO.

    Zgadza się, tyle tylko że jesteśmy między młotem a kowadłem. Sojusznicy niewiele nam pomogą, a sami też niewiele możemy. Dlatego lepszym rozwiązaniem niż topienie pieniędzy w korwetę byłoby przeznaczenie ich na rozwinięcie Obrony Cywilnej bądź wpompowanie w wojska aeromobilne.

    Tuż przy naszej granicy leży Obwód Kaliningradzki. W razie problemów Gawron będzie tak samo przydatny, jak instrukcja postępowania w przypadku ataku jądrowego ( "owinąć sięw prześcieradło i czołgać się w kierunku najbliższego cmentarza").

    Po trzecie przydaje się dla celów politycznych i prestiżowych silniejsze zaznaczenie polskiej obecności w działaniach NATO poza Bałtykiem - same okręty podwodne to moim zdaniem trochę za mało

    I czemu to ma służyć? Jedna korweta ma nam zapewnić prestiż? Jakiego rodzaju? Chyba wśród komediantów.

    Poza tym jakoś zapominasz o Czernickim: http://www.mcm.mw.mil.pl/pl/index.php?vhos...=187&limes=

    jedna korweta na utrzymaniu nie nadwyręży naszego budżetu

    Ale jej zbudowanie owszem.

    http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/03D71F3F

    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul...on-nie-poplynie

    http://wyborcza.pl/1,76842,10983133,Czy_od...ony_z_MON_.html

    http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,9...iespieszno.html

    Dalej nie chce mi się wklejać, zresztą - po co. Wnioski każdy może sobie wyciągnąć sam. Jest różnica między "chcieć" a "móc".

    Zarathos
    Participant
    #104392

    Dlaczego nie można się dogadać z jakimś krajem tak, jak Indie z Rosją? Mam na myśli dzierżawę rosyjskiego atomowego okrętu podwodnego. Hindusi mają sprzęt, Rosjanie kasę - wszyscy są zadowoleni.

    Silver, atomowy?! To może faktycznie od razu lotniskowiec? Okręty atomowe są:

    a) duże

    😎 głośne

    c) drogie (w utrzymaniu i zakupie - nie wiem jak dzierżawa)

    To już lepiej kupić parkę niemieckich czy norweskich okrętów z napędem SIP. Małe, ciche, tańsze od atomowych bydlaków - okręty w sam raz na Bałtyk który jest, był i będzie naszy głównym polem operacji morskich. Nawet w zapisach NATOwskich Polska ma dbać o bezpieczeństwo na Bałtyku, a nie gdzie indziej.

    Tylko po pierwsze dlaczego Polska Marynarka Wojenna ma operować wyłącznie na Bałtyku ? Czy mamy zakaz pływania po oceanach ?

    Nie stawia się spacji przed znakiem zapytania 😛

    A co do dlaczego nie... dlaczego tak? Nie mamy praktycznie żadnych interesów w tym, żeby posiadać flotę pełnomorską, poza okrętami logistycznymi do pomocy w wyzwalaniu różnych ludów metodami a'la ZSRS (czyt. jak nie chcą demokracji, to się ich do niej zmusi).

    Tak naprawdę nasz przemysł stoczniowy w wyniku bezwładu organizacyjnego dowództwa MW może tylko budowac jakies patrolowce lub trałowce ew. okręty pomocnicze. Żadnych zaawansowanych jednostek....nawet jak były pieniądze za komuny to widocznym przejawem przewagi ambicji nad mozliwościami była budowa Kaszuba dumnie nazywanego korwetą. jedyna jego pozytywną właściwościa było to , że sie utrzymywał na wodzie ( bo z szybkim pływaniem miał kłopoty).

    Tak było ze wszystkim. Nie wiem jak w lądowych, ale w lotnictwie jak szarpnęliśmy się na licencyjną (!) budowę MiGów-15 i 17 to się potem wygrzebać z tego nie mogliśmy. Owszem, Limy w końcu powstały, ale to była "droga przez mękę". Dobrze, że wybito nam z głowy pomysł na licencyjne MiGi-21 bo byłoby jeszcze gorzej.

    Z tym, że główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest (był?) raczej stan naszej inteligencji niż przemysłu. Nie mieliśmy i już nie będziemy mieli ludzi z doświadczeniem w projektowaniu i budowaniu okrętów czy samolotów ani uczelni które kształciłyby kadry pod tym katem.

    Moim zdaniem interes jest taki że inne państwa liczą się ze zdaniem tego państwa które ma w miarę silną armię (także siły morskie) a nie liczą się ze zdaniem słabych. Dlatego także Niemcy posiadają silną flotę pełnomorską.

    Niemcy posiadają też kawałek wybrzeża zaznaczony na czerwono. Sprawdź, z jakim akwenem sąsiaduje. Poza tym część Niemieckiej floty powstałą z myślą o Sowietach i niepowstrzymanym marszu Armii Czerwonej na wschód. Dla nich okręty pełnomorskie były koniecznością. Dla nas nie były, nie są i nie będą (pomijam okręty logistyczne).

    Dołączona grafika

    Co do pierwszej części tej wypowiedzi - to liczą sięz państwami które mają pieniądze. Siły zbrojne w XXI wieku przestały być wyznacznikiem potęgi, w każdym razie w Europie gdzie wszyscy są sojusznikami. Z Niemcami świat liczy się ponieważ są potężną gospodarką i bogatym krajem. A nie dlatego, że są potęgą militarną. Gdyby liczyła się potęga militarna to w Europie pierwsze skrzypce grała by Wielka Brytania z Francją (arsenały nuklearne i potężne armie floty), a nie Niemcy.

    Po drugie poleganie tylko na sojusznikach już nam co najmniej raz bokiem wyszło i nie należy tego błędu powtarzać nawet jeśli jesteśmy w NATO. Jakaś siła odstraszająca powinna być - im większa tym lepiej.

    W najbliższych dziesięcioleciach jedynym realnym przeciwnikiem Polski jest Rosja (może wspierana przez Rosję Białoruś). Białoruś nie ma marynarki w ogóle, a jedna czy dwie korwety rosyjskiej marynarki nie przestraszą. Większą i realną siłę utrudniającą życie Flocie Bałtyckiej białyby okręty podwodne czy szybkie okręty rakietowe. A tak na prawdę - to lotnictwo.

    To co ty prezentujesz to takie typowo polskie podejście - zastaw się, a postaw się. Nawet jak potem zastawę z uczty wrzuci się do kufra i nigdy więcej nie użyje, a setki talarów za żarcie zostawi w wygódce.

    Po trzecie przydaje się dla celów politycznych i prestiżowych silniejsze zaznaczenie polskiej obecności w działaniach NATO poza Bałtykiem - same okręty podwodne to moim zdaniem trochę za mało.

    Nasz prestiż wymaga, w chwili obecnej, spełnienia wymagań stawianych nam przez NATO. Wymagań które sami na siebie wzięliśmy, a których nie jesteśmy w stanie spełnić. Czyli zapewnienia bezpieczeństwa na Bałtyku. Włażenie w dupę Amerykanom i tracenie pieniędzy na wspieranie ich wojenek to głupota.

    Romek 63
    Participant
    #104393

    Jeśli nawet dokończenie budowy gawrona nie jest opłacalne ( nawet w stoczni innego kraju ) to może dałoby się sprzedać zbudowany już kadłub, a po wycofaniu naszych 2 fregat i korwety jeszcze w tym dziesięcioleciu kupić od kogoś 1 korwetę . W czasach PRL i do tej pory ciągle planowano zakup 7 korwet co było niestety nierealne ze względu na koszty ale myślę, że zakup 1 i jej utrzymanie jest jak najbardziej realny.Owszem ORP Kontradmirał Xawery Czernicki to dobry okręt, do operacji także poza Bałtykiem, ale to tylko okręt wsparcia. Rozumiem Twoje argumenty ale nadal uważam że na 1 korwetę powinno być nas stać dla silniejszego zaznaczenia obecności w NATO i utrzymania prestiżu średniej wielkości kraju z dostępem do morza 🙄 Kraj wielkości Polski nie posiadający ani jednej korwety (a to nam za kilka lat grozi) to dla mnie jednak błąd polityczny 😐 A o fregatach przecież już nawet nie wspominam ze względu na koszty. Automatycznie militarnie degradujemy się do poziomu krajów o ludności 1-3 mln typu Litwa, Łotwa, Estonia (i tak będą nas wtedy postrzegać) nie wspominając o tym że licząca 4,7 mln ludności Norwegia posiada kilka fregat ! Moim zdaniem 1 korweta to wcale nie jest podejście typu - zastaw się, a postaw się. 7 korwet to pewnie obecnie takim by było ze względu na finanse kraju, ale jest różnica pomiędzy 7 a 1. Może Ty i niektórzy widzą te sprawy inaczej ale wielu widzi je tak jak ja, więc zdania nie zmienię.

    Nie stawia się spacji przed znakiem zapytania 😛

    Robię to z premedytacją i nadal będę to tutaj robił bo przy grafice tego portalu po spacji znak zapytania jest lepiej widoczny, a na tym mi zależy 🙄 A Ty widzę tylko szukasz okazji by się do czegoś doczepić jeśli tylko ja to napisałem 😀

    Silver Phoenix
    Participant
    #104394

    Silver, atomowy?! To może faktycznie od razu lotniskowiec? Okręty atomowe są:

    a) duże

    (IMG:style_emoticons/tss_emot/cool.gif) głośne

    c) drogie (w utrzymaniu i zakupie - nie wiem jak dzierżawa)

    Rany. Przecież napisałem w poprzednim poście, że:

    Chodziło mi o zasadę działania. Wypożyczamy okręt od NATO (nawodny) i na nim pływamy. Marynarze się szkolą, obecni na misjach jesteśmy - ale pływamy na cudzym sprzęcie. Zupełnie, jak podczas wojny

    Chodzi mi o ideę. Skoro Indie były w stanie dogadać się z Rosją pod względem dzierżawy okrętu atomowego, to być może my bylibyśmy w stanie dogadać się z kim innym co do dzierżawy jednostki nawodnej. Amerykanie planują wycofanie krążowników rakietowych klasy Ticonderoga (niepotrzebny nam taki duży okręt, ale jako dzierżawa...)

    Sam nie widzę potrzeby posiadania przez polską MW okrętu podwodnego o napędzie atomowym. Klasyczne o napędzie niezależnym od powietrza - o, to co innego.

    EDIT do postu poniżej:

    Nie ma sprawy. Tak myślałem, że w pośpiechu coś Ci umknęło, ale wolałem to wyprostować 🙂

    Zarathos
    Participant
    #104395

    To zamówmy pozłacanego Skjolda. Też zaznaczymy swoją obecność w NATO.

    Czy tak trudno zrozumieć, że Polska obecnie NIE JEST W STANIE WYPEŁNIĆ MANDATOWYCH ZOBOWIĄZAŃ NATOWSKICH? I że niewypełnianie tych zobowiązań szarga nasz wizerunek jako kraju NATOwskiego bardziej niż brak korwety? Także tego, że do wypełnienia owych zobowiązań potrzebujemy trałowców, okrętów patrolowych, dobrych okrętów podwodnych z napędem konwencjonalnym, okrętów rakietowych. A nie korwet czy fregat które w obecnej sytuacji są marnotrawstwem pieniędzy.

    -- EDYTKA:

    Wybacz Silver, odpisywałem na wszystkie posty razem i mi się ten fragment przegapiło. Co do idei to się zgadzam, tylko w wypadku małych jednostek (patrolowce, trałowce) bardziej opłacalne byłoby chyba ich kupno. Dużych nie potrzebujemy wiec szkoda w to ładować kasę. Chyba, że udałoby się wynająć od Niemców trochę ich okrętów podwodnych. To byłoby całkiem ok, zwłaszcza, że w późniejszym okresie może udałoby się kupić nowe ze zniżką.

    Romek 63
    Participant
    #104399

    Jeśli chodzi o MW, to już dawno doszedłem do wniosku, iż potrzeba nam patrolowców, minowców, okrętów podwodnych oraz paru jednostek logistycznych.

    Skoro więc potrzebujemy także patrolowców to warto zapoznać się z definiowanym przeznaczeniem korwety, choćby z wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Korweta

    Korwety budowane po II wojnie światowej, wobec braku potrzeb konwojowych, służyły w większym stopniu do zadań patrolowych i dozorowych; nazywane też są dozorowcami.

    Korwety nadają się do zwalczania okrętów podwodnych w działaniach przybrzeżnych lub na płytkich morzach. Co za tym idzie, klasa korwet używana i rozwijana była głównie w krajach nie posiadających silnej marynarki wojennej oraz w ZSRR; państwa prowadzące działania oceaniczne (w tym USA) polegają w zadaniach przeciwpodwodnych głównie na większych fregatach i niszczycielach.

    Tak więc nie należy mylić ich przeznaczenia z przeznaczeniem fregat i niszczycieli oraz wrzucać je do jednego worka.

    Czy tak trudno zrozumieć, że Polska obecnie NIE JEST W STANIE WYPEŁNIĆ MANDATOWYCH ZOBOWIĄZAŃ NATOWSKICH? I że niewypełnianie tych zobowiązań szarga nasz wizerunek jako kraju NATOwskiego bardziej niż brak korwety? Także tego, że do wypełnienia owych zobowiązań potrzebujemy trałowców, okrętów patrolowych, dobrych okrętów podwodnych z napędem konwencjonalnym, okrętów rakietowych. A nie korwet czy fregat które w obecnej sytuacji są marnotrawstwem pieniędzy.

    Moim zdaniem błędem było jedynie rozpoczęcie budowy Gawrona ze środków własnych Marynarki Wojennej RP zamiast czekać na dotację rządową ( podobną jaka została przyznana na zakup F-16 ) gdy już zapadnie decyzja o wycofaniu ze służby naszych starych 2 fregat i błędne zakładanie jeszcze że tych środków wystarczy na 7 korwet. Ze środków własnych MW rzeczywiście powinna zakupować te okręty które tu powyżej wymieniłeś aby wywiązywać się z mandatowych zobowiązań natowskich. Ale niestety tę budowę już zaczęto i teraz trzeba z tą niedokończoną korwetą coś sensownego zrobić, a nie od razu na złom i zmarnować 400 mln. zł. 🙁 Może nawet ostatecznie przerobić kadłub na jednostkę innego rodzaju tak jak zrobiono w przypadku ORP "Kontradmirał Xawery Czernicki" - jeśli koszt zakupu jednej nowej korwety za granicą byłby wyraźnie niższy niż koszt budowy Gawrona. Zaś zakupu fregat ja tu nie postulowałem więc nie sugeruj że jestem za takim zakupem.

    A tu mamy najnowsze informacje w sprawie przyszłości polskich okrętów:

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/mon-bada-sy...,wiadomosc.html

    Według dowództwa MW główne siły morskie powinny być wspierane przez małe okręty rakietowe, jednostki ratownicze, rozpoznawcze i hydrograficzne oraz nadbrzeżny dywizjon rakietowy.

    W 2011 r. MON zrezygnował z remontu w USA dwóch wielozadaniowych fregat. Mają one pozostać w służbie do 2015 r. Tymczasem w budżecie na 2012 r. nie uwzględniono środków na trwającą od 2001 r. budowę wielozadaniowej korwety typu Gawron.

    Według obowiązującej od 2009 r. strategii obronności MW przeznaczona jest do obrony interesów państwa na polskich obszarach morskich. Zgodnie ze strategią MW ma utrzymywać zdolność do realizacji zadań zarówno na Bałtyku, jak i poza nim. Podstawowym zadaniem MW jest obrona i utrzymanie morskich linii komunikacyjnych państwa podczas kryzysu i wojny oraz niedopuszczenie do blokady morskiej kraju. Ma ona też dysponować jednostkami, które pozwolą na aktywny udział w operacjach sił połączonych NATO i UE.

    Jak poinformował rzecznik MW, w najbliższym czasie Marynarkę Wojenną czeka wycofanie ze służby okrętów rakietowych typu Tarantul (OORP "Metalowiec" i "Rolnik"), z remontu których MON zrezygnował - podobnie jak w przypadku fregat - w ubiegłym roku.

    Dowództwo MW zakłada, że za około trzy lata ze służby zostaną wycofane cztery okręty podwodne typu Kobben (OORP "Sokół", "Sęp", "Bielik" i "Kondor") - przejęte w latach 2002-2004 od Norwegii, a wybudowane w latach 60. XX w. w Niemczech. Z kolei pochodzący z połowy lat 80. XX w. okręt podwodny ORP "Orzeł" (typu Kilo) ma zostać wycofany "w perspektywie ponad 10 lat z możliwością przedłużenia eksploatacji praktycznie do końca lat 20. XXI w.".

    Około 10 lat może jeszcze służyć korweta ORP "Kaszub" (w służbie od 1987 r.). Nieco krócej, bo około 7 lat mają być w linii niszczyciele min typu 206FM (OORP "Flaming", "Mewa" i "Czajka").

    Duże okręty ratownicze mają pozostać w służbie do ok. 2020 r. Ostatni okręt transportowo-minowy, przy ewentualnym przedłużeniu okresu eksploatacji, miałby być wykorzystywany do końca lat 20. Z kolei trałowce mają wychodzić z linii w latach 20. XXI w., choć w razie przedłużenia eksploatacji niektóre z nich mogą służyć do początku lat 30.

    Na początku lat 30. XXI w., po przedłużeniu okresu eksploatacji, mają zakończyć służbę małe okręty rakietowe typu Orkan (OORP "Orkan", "Piorun" i "Grom"). W latach 30. skończyć się ma też eksploatacja okrętu dowodzenia ORP "Kontradmirał Xawery Czernicki".

    Według ministra obrony sprawa przyszłości korwety jest "szalenie skomplikowana" i "dojrzewa do tego, żeby pewne rzeczy po prostu przeciąć".

    Analiza przygotowywana przez Sztab Generalny Wojska Polskiego ma zawierać warianty przyszłości Marynarki Wojennej zarówno w razie decyzji o kontynuacji budowy korwety, jak i po anulowaniu tego programu. W opinii Siemoniaka przyszłość sił morskich zależy m.in. od analiz zagrożeń, sytuacji na Bałtyku i potrzeb wojska.

    Leszek Miller komentuje sprawę "Gawrona"

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/leszek-mill...,wiadomosc.html

    W piątek Siemoniak zapowiedział, że MON, "uwzględniając kwestie właścicielskie i licencyjne", będzie próbowało sprzedać korwetę.

    Polska marynarka wojenna idzie na dno

    http://wiadomosci.onet.pl/wideo/polska-mar...no,45515,w.html

    Dołączona grafika

    Brytyjski HMS "Bulwark" (w środku) w asyście polskich fregat: ORP "Gen. K. Pułaski" i ORP "Gen. T. Kościuszko"

    Marynarka wojenna tonie. Nie ma sprzętu, nie ma pieniędzy, a co najgorsze, nie ma jednego pomysłu, jak wyciągnąć ją znowu na powierzchnię. Dziś w Warszawie odbyło się tajne spotkanie admiralicji z szefami wojska i Biura Bezpieczeństwa Narodowego

Viewing 15 posts - 76 through 90 (of 94 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram