Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › A co ze związkami homoseksualnymi?
Jestem przeciwnikiem politycznej poprawności i nie sądzę, by sformułowanie było niefortunne.
Normalny to (według Słownika Współczesnego Języka Polskiego, Kraków 2000, Wydawnictwo SMS): "odpowiadający normie, zgodny z normą, prawidłowy; najczęściej występujący, zwyczajny, przeciętny".
naturalny (łac. naturalis od natura ‘natura; pierwotny stan rzeczy’) 1. związany z naturą, odnoszący się do niej; zgodny z naturą,...
No dobra, złapałeś mnie. Mówimy o tym samym na dwa różne sposoby.
Co do poprawności politycznej - słabo mi się robi na sam dźwięk tego określenia. Jak tak dalej pójdzie, nic nie będzie można nazwać po imieniu.
Mimo tego uważam osobiście, że jednak właściwszym określeniem będzie "naturalny" a nie "normalny".
A teraz z innej beczki, czyli nawiązanie do wcześnieszych wypowiedzi Coena i Kruge.
Gdyby była możliwość "leczenia" homoseksualizmu, najprawdopodobniej pozbawilibyśmy ludzkość co namniej kilku wartościowych jednostek.
Oscar Wilde, Freddie Mercury, George Michael... Wszyscy wbrew wcześniejszym zapewnieniom, koniec końców okazali sie homo i biseksualistami.
Źle rozumujesz, jeśli myślisz że propaganda gejowska mogłaby na mnie wpłynąć. Problem polega na tym, że błędy genetyczne mogą mieć różny stopień. W konsekwencji tego skłonności homoseksualne występują w różnym natężeniu. Jeżeli nawet 10% populacji ma takie problemy, to w większości daje się je rozwiązać przez terapię. Trzeba tylko taką terapię podjąć. Jeśli jednak uznaje się homoseksualizm za coś normalnego (albo nawet modnego czy przydatnego w życiu), to logiczne jest że odsetek homoseksualistów w społeczeństwie będzie wzrastał.
jasne, jak już mówiłem zacznij mówić co na Ciebie może wpłynąć, a nie co moze wpłynąć na blizej niesprecyzowanych innych. o sprawach natury ogólnej, czy też zasadzie istnienia, to każdy mówi jak ekspert, tylko nic nie moze odniesc do siebie. to takie typowe "ja jestem odporny, ale są przeciez słabi psychicznie" poza tym skąd wiesz, ze sam nie jestes obciażony taką wadą, o jakiej piszesz? większości defektów genetycznych nie daje się zaobserwować tradycyjną polską metodą medycyny ludowej "na oko". nie boisz się, że w każdej chwili możesz się, o zgrozo, spedalić? zresztą defekty genetyczne leczy się terapią genową, a nie wizytami u terapeuty, o których piszesz i o których jest mowa na stronie, do której link podałeś. oczywiście niektórzy potrzebują terapeuty, który pomoże im odnaleźć swoją seksualność wypadku należy pomóc im, owszem, ale w zaakceptowaniu własnej seksualnosci. a poza tym nie wiem, czy wiesz, ale powiedziałeś coś, co chce usłyszeć każdy działacz organizacji LGBT, mianowicie, ze homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie, a nie nabyty 😀
To że na mnie widok dwóch gejów trzymających się za ręce nie robi żadnego wrażenia nie znaczy, że tak będzie u innych. Szczególnie jeśli chodzi o osoby o niewykształconej psychice, czyli dzieci. Jeśli dziecko zauważa u siebie skłonności homoseksualne, to panujące powszechnie opinie o tym, że homoseksualizm jest normalny utwierdzi je w tym stanie
a powiedz mi w takim razie jak to jest, że geje i lesbijki rodzą się w heteroseksualnych rodzinach? bo chyba nie sądzisz, ze są wynikiem dzikiej prokreacji homoseksualistów słowa), to zostałyby one szybko rozwiane przez atmosferę rodzinną.
Co do manifestacji uczuć. No cóż, na wszystko jest czas i miejsce. Pocałunki i uściski demonstrujcie/my w domowym zaciszu.
Nie zrozum mnie źle T'Rup, ale takie zachowania bardziej podpadają mi pod swoistą autoreklamę - "Patrzcie wszyscy jestem gejem! A co!".
też jestem zdania, że nie ma po co demonstrować w jakiś wyuzdany sposób swoich uczuć na ulicy. zresztą nigdy bym się raczej z nikim nie obściskiwał, ani nie uprawiał czynności paraseksualnych w miejscu publicznym (co zdarza mi się obserwować ze strony par hetero na codzień), ale uważam, że zwykłe trzymanie się za rękę nikomu krzywdy nie zrobi i nie jest też żadną manifestacją. głebokie całowanie się, zlizywanie ze swoich ciał rozgrzanej czekolady, prowadzenie partnera na smyczy, eee, sam juz nie wiem, wkładanie języka do ucha i innych częsci ciała- tak! wtedy jest to zwykłe manifestowanie, które według mnie niczemu dobremu nie służy.
p.s - widziałem komentarz na innejstronie 🙂
a poza tym, to masz całkiem ciekawe fetysze :PPP widzisz, nie jesteś normalny i powinieneś zostać wysłany na terapię, podczas której pokazywanoby Ci szpilki, kajdanki itp i w tym samym czasie łechtano Cie elektrowstrzasami ;P
Ixion, z Twojej definicji słowa normalność wcale nie wynika, że homoseksualizm normalny nie jest. bo widzisz np większosć Polaków star treka nie lubi, więc bycie jego fanem jest ma nijakie poglądy, nie ma ich wcale, albo ma zależnie od tego, co w danej chwili im jest potrzebne. a poza tym, to, co jest przymiotem większości, nie oznacza, że jest czymś dobrym. np gdyby większość mieszkańców jakiejs społeczności kradła, to byłoby to dobre, normalne?
Gdyby była możliwość "leczenia" homoseksualizmu, najprawdopodobniej pozbawilibyśmy ludzkość co namniej kilku wartościowych jednostek.
Oscar Wilde, Freddie Mercury, George Michael... Wszyscy wbrew wcześniejszym zapewnieniom, koniec końców okazali sie homo i biseksualistami.
i wielu, wielu innych, którzy są podziwiani przez nieświadomych niczego "zbawicieli ludzkiej rasy"
Analizowanie problemu na podstawie mojej psychiki jest raczej nienajlepszym sposobem. Problem polega na tym, że mój system myślenia, wyznawane wartości (jak np. bycie konserwatystą) czy odporność psychiczna są na tyle niestandardowe w społeczeństwie, że nie ma sensu zastanawiać się co może na mnie wypłynąć, a co nie i jak to się ma do reszty społeczeństwa, bo dobrze wiem, że nijak się ma do reszty społeczeństwa.A co do tego, czy nie boję się tego, że jestem obciążony wadą genetyczną o której rozmawiamy, to boję się tego w takim samym stopniu, jak tego, że CIA wykorzystała mnie w programie MK Ultra, Obcy wykonywali na mnie eksperymenty czy w Ziemię uderzy asteroida. To znaczy, nie boję się tego, bo nie mam na to żadnego wpływu.Problem z chorobami genetycznymi jest taki, że nie zawsze choroba taka musi się objawić. Istnieją geny które tylko zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia jakiejś choroby. Nie znaczy to, że ta choroba musi wystąpić. Chociażby kilka odmian raka jest zależnych od jakichś genów. Dlatego niektórzy ludzie mogą zachorować na nie z większym prawdopodobieństwem niż inni. Tak samo może być z homoseksualizmem. U rodziców te problemy mogły zostać opanowane, ale u dziecka już nie.Przykład raka pokazuje też, że nie wszystkie choroby o podłożu genetycznym leczy się terapią genową. Jeżeli dałem do zrozumienia, że uważam geny za jedyny i decydujący czynnik homoseksualizmu, to wyraziłem się nieprecyzyjne. Widziałem nawet jakieś wyniki badania na owcach, gdzie modyfikacje pewnego genu zwiększały prawdopodobieństwo wystąpienia zachowań homoseksualnych.A co do normalności, to tak, bycie fanem ST w Polsce nie jest normalne, tak samo jak bycie uczciwym w społeczności przestępców. nie jest normalne. Tak jest definicja słowa normalny i nic się z nim nie da zrobić. Skoro to grupa społeczna określa normę, to każde odstępstwo od normy jest nienormalne. Problem polega jeszcze na tym, że normalność jest względna. Tzn. bycie uczciwym w społeczeństwie przestępców jest nienormalne dla każdego członka tej społeczności. Jeżeli jednak obserwator pochodzi z szerszej społeczności, gdzie uczciwość jest powszechna, to nieuczciwość (nawet w społeczności nieuczciwych), będzie dla niego nienormalna.Homoseksualizm jest z definicji normalny w społeczności homoseksualistów, ale w całej społeczności ludzkiej jest nienormalny, bo większość ludzi to heteroseksualiści.
Czy pary homoseksualne mogą wychowywać dzieci? Czy dom, ciepło domowe, gwiazdka i dwie kobiety, które darzą dziecko uczuciem jest lepsze czy gorsze niż samotność w domu dziecka.
czlowiek z wada wzroku nie moze zostac pilotem mysliwca, niski chudy ochroniarzem, mimo ze mogliby sie w tych zawodach teoretycznie sprawdzac
para ludzi tej samej plci narzuca adoptowanemu dziecku jako norme zwiazek charakterystyczny dla niewielkiego procentu spoleczenstwa, co jest ingerencja w jego wolny wybor przyszlej orientacji seksualnej, czyli po prostu nie spelnia warunkow, tak samo nie spelniaja ich ludzie samotni, czy wiele heteroseksualnych par starajacych sie o adopcje
co do slubow par tej samej plci - zniesc sluby panstwowe, sa one jedynie srodkiem poprzez ktory panstwo kontroluje obywateli (mam na mysli zwiazana z nimi biurokracje), jesli ktos sie martwi o 'instytucje rodziny' niech wezmie slub koscielny, a nazwisko mozna zmienic, testament napisac
Homoseksualiści nie chcą wcale równych praw tylko chcą specjalnych przywilejów. Aby było jak w USA, gdzie pracodawca nie może zwolnić nieefektywnego pracownika, jeśli ten wykaże że jest homoseksualistą i zwolnienie będzie formą dyskryminacji (co jest oczywiście zawsze do udowodnienia).
tego chce lewactwo, troche krzywdzaco uogolniasz
chcialbym jeszcze zwrocic uwage na pewien aspekt sprawy,
duze miedzynarodowe organizacje homoseksualistow takie jak:
InterPride ma obecnie 20 central regionalnych z własnymi systemami łączności komputerowej i satelitarnej, własne ośrodki, firmy usługowe, a nawet instytucje finansowe. Jest to głównie zasługą możnych sponsorów, takich jak na przykład MasterCard, Bud Light, Bacardi, Delta czy Disney. Członkami organizacji są osoby zarabiające znacznie ponad przeciętną, często menedżerowie, ludzie mediów, filmu, teatru. InterPride stosuje swoisty szantaż wobec władz wielkich metropolii, przyznając im tytuły World Pride. Miasto, które takiego tytułu nie ma, może zostać uznane za nieprzyjazne gejom i lesbijkom, co powoduje, że odradza się na przykład wyjazdy turystyczne do takiej metropolii czy robienie tam interesów.
jesli jakas pseudo-masonska organizacja homoseksualistow zaczyna przyznawac miastom certyfikaty ze sa tolerancyjne to to juz jest powazny problem, dzisiaj miasta, jutro gazety, pojutrze partie polityczne, niszczenie niewygodnych ludzi pomowieniami o homofobie, a wszystko ladnie ubrane w slogany o "wolnosci i tolerancji"
tego chce lewactwo, troche krzywdzaco uogolniasz
Faktycznie, uogólnienia nigdy nie przedstawiają wszystkich stanowisk, jednak wszyscy liderzy środowisk homoseksualnych (jak również feministycznych), z których poglądami się spotkałem, są całkowicie przesiąknięci lewactwem. W ich programach wszędzie pełno haseł o dyskryminacji pozytywnej i innych podobnych wynalazkach.
Nie wykluczam oczywiście, że istnieją homoseksualiści o poglądach libertariańskich, ale są oni w cieniu i nie walczą publicznie o swoje prawa. Za to wszyscy (znani mi) wojujący homoseksualiści to właśnie lewacy.
jesli jakas pseudo-masonska organizacja homoseksualistow zaczyna przyznawac miastom certyfikaty ze sa tolerancyjne to to juz jest powazny problem, dzisiaj miasta, jutro gazety, pojutrze partie polityczne, niszczenie niewygodnych ludzi pomowieniami o homofobie, a wszystko ladnie ubrane w slogany o "wolnosci i tolerancji"
Niestety, takie tendencje stają się coraz powszechniejsze. U nas w kraju też pojawiła się takowa nowomowa. Postępowy rzecznik-Jaruga przyznaje "okulary równości", za propagowanie środowisk homoseksualistów i feministek.
Na szczęście u nas nikt nie traktuje Jarugi (a teraz jej następczyni) poważnie. Przynajmniej na razie.
Na szczęście u nas nikt nie traktuje Jarugi (a teraz jej następczyni) poważnie. Przynajmniej na razie.
Magdy Środy? Mogę cię zapewnić że 3/4 polskiej inteligencji traktuje ją poważnie...
para ludzi tej samej plci narzuca adoptowanemu dziecku jako norme zwiazek charakterystyczny dla niewielkiego procentu spoleczenstwa
Gdyby ten argument był prawdziwy, to wówczas trzeba by było uznać, że rodzice lub opiekunowie heteroseksualni również narzucają swoim dzieciom określony typ związku jako normę. A co za tym idzie dzieci powinny ową normę zaakceptować. Skąd zatem brałyby się (i biorą) osoby o odmiennej orientacji?
co jest ingerencja w jego wolny wybor przyszlej orientacji seksualnej, czyli po prostu nie spelnia warunkow, tak samo nie spelniaja ich ludzie samotni, czy wiele heteroseksualnych par starajacych sie o adopcje
Każde wychowanie jest ingerencją w przyszły wolny wybór dziecka, co nie zmienia faktu, że większośći ludzi to nie przeszkadza. W końcu rolą rodziców/opiekunów jest przekazać dziecku swoją wiedzę i system wartości. A te systemy bywają często bardzo odmienne.
Poza tym - tak ja już napisał Omega - lepiej żeby dziecko miało dom w którym ktoś je kocha i troszczy się o jego problemy i potrzeby niż spędziło kilkanaście lat w nieczułym kombinacie (takie są w przeważającej większości polskie domy dziecka).
co do slubow par tej samej plci - zniesc sluby panstwowe, sa one jedynie srodkiem poprzez ktory panstwo kontroluje obywateli
Pomysł tyleż dobry co nierealny. Państwo nie lubi oddawać władzy dobrowolnie, więc raczej nie ma co liczyć, że w tym przypadku będzie inaczej.
Homoseksualiści nie chcą wcale równych praw tylko chcą specjalnych przywilejów. Aby było jak w USA, gdzie pracodawca nie może zwolnić nieefektywnego pracownika, jeśli ten wykaże że jest homoseksualistą i zwolnienie będzie formą dyskryminacji (co jest oczywiście zawsze do udowodnienia).
tego chce lewactwo, troche krzywdzaco uogolniasz
Moim zdaniem tego chcą ludzie którzy nie rozumieją pojęcia równouprawnienia i toleracji. A to, że wśród homoseksualistów znajdują się tacy ludzie nie jest niczym dziwnym - pełno ich w każdej grupie społecznej. Poza tym większości ludzi trudo się oprzeć korzystaniu z licznych okazji i przywilejów jakie państwo stwarza obywatelom poprzez stanowienie złego prawa. Dlaczego homoseksualiści mieliby tu być wyjątkiem? Jeżeli będziemy mieć dobre prawo zapewniające równouprawnienie (i będzie możliwość jego egzekwowania) to problem zniknie.
jesli jakas pseudo-masonska organizacja homoseksualistow zaczyna przyznawac miastom certyfikaty ze sa tolerancyjne to to juz jest powazny problem, dzisiaj miasta, jutro gazety, pojutrze partie polityczne, niszczenie niewygodnych ludzi pomowieniami o homofobie, a wszystko ladnie ubrane w slogany o "wolnosci i tolerancji"
Koloryzujesz i dramatyzujesz. Dla mnie to jest margines a nie problem. Jakoś gdy publikowane są podobne rankingi dotyczące np. przyjazności różnych miast dla turystów pod względem ilości drobnych i mniej drobnych przestępstw (kradzieże kieszonkowe, pobicia, napady), pomocności lokalnych służb (policja, straż miejska) itp. to nikt nie uważa za problem możliwości pomyłki i niesłusznego oczernienia, przedstawienia w złym świetle jakiegoś kraju/regionu/miasta. A to też się zdarza i to wcale często. Jedyne wyjście - traktować wszystkie tego typu rankingi i wyróżnienia z duuuużym dystansem.
Napisze krotko i tresciwie tylko to co uwazam. Wiec tak w zadnym uwazajacym sie za demokratyczny kraju nie moze byc tak, ze obywatele majacy takie same obowiazki wzgledem panstwa tj. placenie podatkow, obrona kraju, przestrzeganie prawa itp itd maja zmniejszone prawa, a jednym z podstawowych praw jednostki jest wiazanie sie w zwiazku z druga jednostka pod warunkiem iz owa jednostka ma pelne prawa obywatelskie i dobrowolnie zgadza sie na przebywanie w takim zwiazku. Dlatego tez homoseksualisci maja prawo wiazac sie w pary z pelnymi prawami jakie przysluguja dwojgu ludzi zyjacych razem. Czyli dziedziczenie, wspolnota majatkowa itp. Wychowywanie dzieci w naszym spoleczenstwie przez pary homoseksualne na razie jest raczej odlegla przyszloscia, gdyz dzieciaki bylyby zniszczone w szkole, przez inne dzieciaki a raczej przez ich rodzicow, ktorzy na wiesc o tym przez kogo wychowywany bylby dany dzieciak zaczeliby rzucac teksty w stylu nie wolno Ci sie z nim kolegowac. Wolnosc wyboru rowniez partnera jest jednym z podstawowych praw w demokracji, a panstwo ma obowiazek uszanowac i ulatwic zycie osobom, ktore dany wybor podjely, i nie ma tu znaczenia biologia, medycyna, chemia i Bog wie co jeszcze.
Ja się nie wypowiem na temat homoseksualizmu, ale wypowiem się na temat adopcji w Polsce. Głównym problemem, który nie pozwala adoptować parom dzieci jest nie zrzeczenie się praw rodzicielskich przez biologicznych rodziców i bardzo długa procedura związana z odebraniem tychże praw. Obecnie każdy zdrowy niemowlak może zostać bez problemu adoptowany. Niestety zamiast do kochającej rodzinny, która pragnie mieć dziecko trafia do domu małego dziecka.
Dlatego bez znaczenia jest argument o przepełnionych domach dziecka.
Jeżeli to była odpowiedź na mój ostatni post, to nigdzie nie było w nim mowy o przepełnionych domach dziecka. Chyba że próbujesz obalać argumenty kogoś innego. U mnie było tylko zdanie (które cały czas podtrzymuję), że lepsze wychowanie i przyszłość oraz więcej czułości i uwagi zapewni dziecku kochająca je para rodziców adopcyjnych (w tym również para homoseksualna) niż zbiorowe wychowanie w państwowym (kombinatopodobnym) domu dziecka.
para ludzi tej samej plci narzuca adoptowanemu dziecku jako norme zwiazek charakterystyczny dla niewielkiego procentu spoleczenstwa
Gdyby ten argument był prawdziwy, to wówczas trzebaby było uznać, że rodzice lub opiekunowie heteroseksualni również narzucają swoim dzieciom określony typ związku jako normę.
ale to jest 'norma', zarowno jesli chodzi o wiekszosc spoleczenstwa jak i uwarunkowania biologiczne
pozatym heteroseksualni rodzice raczej rozszerzaja punkt widzenia dziecka niz zawezaja
A co za tym idzie dzieci powinny ową normę zaakceptować. Skąd zatem brałyby się (i biorą) osoby o odmiennej orientacji?
ja nie mowie, ze to uniemozliwia wybor odmiennej orientacji, ale to bylo troche jak kazac komus nosic okulary nie wiedzac czy ma wade wzroku, stanem wyjsciowym jest nienoszenie okularow, zreszta dalej napisalem o wplywie negatywnym
Każde wychowanie jest ingerencją w przyszły wolny wybór dziecka, co nie zmienia faktu, że większośći ludzi to nie przeszkadza. W końcu rolą rodziców/opiekunów jest przekazać dziecku swoją wiedzę i system wartości. A te systemy bywają często bardzo odmienne.
rzeczywiscie jest ingerencja ale troche innej natury, w przypadku osob tej samej plci dziecko ma drastycznie zawezony punkt widzenia nie tylko odnosnie orientacji ale i charakterystyk czy relacji miedzy plciami, czyni je to gorzej przygotowanym do zycia w spoleczenstwie, bo spoleczenstwo nie jest odbiciem jego rodziny i nie moze z niej czerpac wzorcow
zwieksza to tez prawdopodobienstwo, ze dla spokoju wybierze orientacje homoseksualna, bo w koncu normalne ze osoby tej samej plci maja wiecej wspolnego przez co sie lepiej rozumieja (co dodatkowo potwierdza naturalny przyklad rodziny dziecka) wiec po co zglebiac inna plec
natomiast rodzice heteroseksualni wymuszaja poznanie obu plci, co prowadzi do bardziej swiadomego wyboru orientacji
Poza tym - tak ja już napisał Omega - lepiej żeby dziecko miało dom w którym ktoś je kocha i troszczy się o jego problemy i potrzeby niż spędziło kilkanaście lat w nieczułym kombinacie (takie są w przeważającej większości polskie domy dziecka).
na takiej podstawie mozemy tez pozwolic na adopcje osobom samotnym, bez stalych dochodow itp.
zreszta IMO nalezaloby caly ten system zreformowac, bo jakos topornie te adopcje ida i watpie zeby obecnie pozwolenie parom homoseksualnym na adopcje wiele zmienilo
co potwierdza Tecza
Moim zdaniem tego chcą ludzie którzy nie rozumieją pojęcia równouprawnienia i toleracji.
moim zdaniem rozumieja bardzo dobrze, ale ich priotytetem jest nieuczciwie osiagnieta korzysc wlasna
A to, że wśród homoseksualistów znajdują się tacy ludzie nie jest niczym dziwnym - pełno ich w każdej grupie społecznej. Poza tym większości ludzi trudo się oprzeć korzystaniu z licznych okazji i przywilejów jakie państwo stwarza obywatelom poprzez stanowienie złego prawa.
true
Jeżeli będziemy mieć dobre prawo zapewniające równouprawnienie (i będzie możliwość jego egzekwowania) to problem zniknie.
nie do konca rozumiem co masz na mysli przez "zapewniające równouprawnienie (i będzie możliwość jego egzekwowania)"
Koloryzujesz i dramatyzujesz.
the worst case scenario ;>>
Dla mnie to jest margines a nie problem.
lewica pokroju Jarugi, media ktore znalazly cos ciekawego do 'pisarzenia' itp. indoktrynuja troche ludnosc to zobaczymy... W Polsce na pewno problemu jak na razie nie stanowi, ale juz co do Zachodniej Europy to co innego.
Jakoś gdy publikowane są podobne rankingi dotyczące np. przyjazności różnych miast dla turystów pod względem ilości drobnych i mniej drobnych przestępstw (kradzieże kieszonkowe, pobicia, napady), pomocności lokalnych służb (policja, straż miejska) itp. to nikt nie uważa za problem możliwości pomyłki i niesłusznego oczernienia, przedstawienia w złym świetle jakiegoś kraju/regionu/miasta.
ale to sa prawdziwe dane, statystyki, kazdy moze sobie sprawdzic oficjalne, natomiast w jaki sposob stwierdzic czy "miasto jest przyjazne homoseksualistom"? w jaki sposob moze sie stac "przyjazne"? to nie jest obiektywne kryterium oceny
jest 'norma', zarowno jesli chodzi o wiekszosc spoleczenstwa jak i uwarunkowania biologiczne
Co nie znaczy, że ta norma musi być jedynym słusznym rozwiązaniem. I nie jest to norma stała i niezmienna. Dlatego uważam, że można ją modyfikować/zmieniać/rozszerzać. Dążenie do równouprawnienia par homoseksualnych jest działaniem właśnie w tym kierunku.
heteroseksualni rodzice raczej rozszerzaja punkt widzenia dziecka niz zawezaja
Tu bym akurat polemizowała - jeżeli owi heteroseksualni rodzice będą wyznawcami jakiejś ortodoksyjnej religii czy ideologii to raczej nie rozszerzą dziecku horyzontów. A takich też jest sporo. Natomiast rodzice/opiekunowie homoseksualni mogą pokazać dziecku świat poszerzony o swoje odmienne nań spojrzenie.
ja nie mowie, ze to uniemozliwia wybor odmiennej orientacji
Ale zakładasz, że dziecko wychowywane przez homoseksualistów automatycznie wybierze tą samą drogę. A tak nie jest. Większość homoseksualistów wywodzi się z rodzin heteroseksualnych a jednak wybrała odmienną orientację. Zakładanie, że w przypadku dzieci z rodzin homoseksualnych będzie inaczej jest wg mnie działaniem na wyrost.
w przypadku osob tej samej plci dziecko ma drastycznie zawezony punkt widzenia nie tylko odnosnie orientacji
To Twoje zdanie - moim zdaniem ma akurat szanse na szersze horyzonty niż dziecko z 'normalnej' heteroseksualnej rodziny. Gdyż oprócz 'normalnego' punktu widzenia zdobędzie też inny - ten, który mogą (ale wcale nie muszą) pokazać mu rodzice. I trzeba też pamiętać, że rodzina nie jest jedynym miejscem w którym dziecko poznaje świat. Jest jeszcze szkoła, rówieśnicy...
ale i charakterystyk czy relacji miedzy plciami, czyni je to gorzej przygotowanym do zycia w spoleczenstwie, bo spoleczenstwo nie jest odbiciem jego rodziny i nie moze z niej czerpac wzorcow
Idąc tym tropem należałoby uznać, że np. ludzie samotnie wychowujący dzieci (samotne matki, ojcowie, babcie itd) też nie potrafią stworzyć wartościowej rodziny i pokazać dziecku prawidłowych wzorców - własnie dlatego, że są samotni, nie mają partnerów. Czy ktoś odmawia im przez to prawa do wychowywania dzieci? W tym przypadku rodzina też nie jest odbiciem społeczeństwa.
wiec po co zglebiac inna plec
Skoro uznajemy heteroseksualizm za normę - również normę biologiczno-genetyczną, to będzie on w dziecku zakodowany. A powodem do poznawania innej płci może być również ciekawość - jeden z najsilniejszych bodźców pchających ludzi ku wiedzy i poznaniu i to w różnych dziedzinach życia.
na takiej podstawie mozemy tez pozwolic na adopcje osobom samotnym, bez stalych dochodow itp.
Osoby samotne prowadzą rodziny, wychowują swoje własne dzieci. Czemu więc miałyby nie umieć wychować tych adoptowanych? A co się tyczy dochodów to oczywiście bzdura i oboje wiemy, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Osoba adoptująca dziecko musi mieć możliwość zapewnienia mu odpowiednich warunków materialnych.
zreszta IMO nalezaloby caly ten system zreformowac
To tu się zgadzamy, tylko pewnie założenia naszych reform są nieco odmienne. :clever:
moim zdaniem rozumieja bardzo dobrze, ale ich priotytetem jest nieuczciwie osiagnieta korzysc wlasna
Czyli jednak nie rozumieją. Pojęcie równouprawnienia wiąże się z pojęciem równości, co powinno wykluczać działania nieuczciwe wobec innych członków społeczeństwa. Poza tym nie powinniśmy mylić czy też utożsamiać ludzi walczących o swoje ideały z tymi, którzy 'walczą' o grubość swojego portfela.
nie do konca rozumiem co masz na mysli przez "zapewniające równouprawnienie (i będzie możliwość jego egzekwowania)"
Prawo, które będzie tak napisane, że wszelka walka o równouprawnienie kogokolwiek nie będzie potrzebna, gdyż to równouprawnienie będzie zagwarantowane prawem. A co do egzekwowania - myślę zarówno o przepisach wykonawczych jak i o sprawnym sądownictwie.
lewica pokroju Jarugi, media ktore znalazly cos ciekawego do 'pisarzenia' itp. indoktrynuja troche ludnosc to zobaczymy...
Ja akurat do lewicy pokroju Jarugi ani do niej samej nic nie mam. 😉 A co do mediów - taka ich rola. Jak nie będą pisać o homoseksualistach, to znajdą sobie inny temat.
w jaki sposob stwierdzic czy "miasto jest przyjazne homoseksualistom"? w jaki sposob moze sie stac "przyjazne"? to nie jest obiektywne kryterium oceny
Większość kryteriów oceny w tego typu rankingach (różnych) nie jest obiektywna. Zwłaszcza gdy stoją za nimi sponsorzy. A czy miasto jest im przyjazne czy nie stwiedzić mogą tylko sami homoseksualiści - empirycznie. I na tej podstawie mogą wydawać jakieś sądy i oceny. Innej metody nie widzę.
Ja tylko stwierdzam fakt istotne dla dyskusji (mam nadzieję, że takie są).A oto kolejny:Dziecko do 4 roku życia kształtuje swoją osobowość, charakter, śmiałość, posłuszeństwo, zestaw zachowań, uczy się mówić (jeśli się tego nie nauczy to już nigdy nie będzie dobrze mówiło). Kopiuje zachowania z otaczającego go świata (teoria memów). Jego główny wzorcem są opiekunowie. Oglądałem kiedyś dokument na discovery o tzw. dzikich dzieciach, wychowanych przez zwierzęta. Przejmują one zachowania zwierząt, w tym także zachowania seksualne (pociągaja je gatunek rodziców). Może prowadzić to do powstania u dziecka tzw. homoseksualizmu nabytego. Oczywiście to nie dżungla, ze względu na wpływ innych osób nie musi się tak stać, ale prawdopodobieństwo jest spore.A homoseksualiści wychowani w rodzinach hetero? Genetyka.
Magdy Środy? Mogę cię zapewnić że 3/4 polskiej inteligencji traktuje ją poważnie...
Może jako filozofa-etyka (choć oczywiście część jej poglądów jest zupełnie niezrozumiałych dla rozsądnego człowieka), ale stanowisko rzecznika ds. równego statusu jest z definicji niepoważne.
Prawo, które będzie tak napisane, że wszelka walka o równouprawnienie kogokolwiek nie będzie potrzebna, gdyż to równouprawnienie będzie zagwarantowane prawem. A co do egzekwowania - myślę zarówno o przepisach wykonawczych jak i o sprawnym sądownictwie.
Mam pytanie: czy takie prawo (gwarantujące równouprawnienie) będzie np. ingerować w umowę o pracę (z prywatnym przedsiębiorcą)?
jest 'norma', zarowno jesli chodzi o wiekszosc spoleczenstwa jak i uwarunkowania biologiczne
Co nie znaczy, że ta norma musi być jedynym słusznym rozwiązaniem. I nie jest to norma stała i niezmienna. Dlatego uważam, że można ją modyfikować/zmieniać/rozszerzać. Dążenie do równouprawnienia par homoseksualnych jest działaniem właśnie w tym kierunku.
modyfikowac/zminiac/rozszerzac? znaczy 15 zon, albo zwiazki ala Phlox? :PPPPP
IMO ta norma jest 'stala i niezmienna', bo niezaleznie jak bardzo beda chcieli to homoseksualisci miec swojego dziecka, czyli zero korzysci dla spoleczenstwa
Oglądałem kiedyś dokument na discovery o tzw. dzikich dzieciach, wychowanych przez zwierzęta. Przejmują one zachowania zwierzą, w tym także zachowania seksualne (pociągają je gatunek rodziców). Może prowadzić to do powstania u dziecka tzw. homoseksualizmu nabytego.
widac ze wychowanie tez ma duzy wplyw na orientacje,
lepiej zeby dziecko przejelo zachowania rodzicow heteroseksualnych, bo po prostu bedzie mu latwiej w zyciu i nie mowie tylko o stosunku innych ludzi do niego, ale i np. o mozliwosci posiadania wlasnego biologicznego dziecka
Tu bym akurat polemizowała - jeżeli owi heteroseksualni rodzice będą wyznawcami jakiejś ortodoksyjnej religii czy ideologii to raczej nie rozszerzą dziecku horyzontów. A takich też jest sporo. Natomiast rodzice/opiekunowie homoseksualni mogą pokazać dziecku świat poszerzony o swoje odmienne nań spojrzenie.
homoseksualni tez moga byc wyznawcami takiej religii, ponadto przeciez nie beda malemu dziecku gledzic o wartosciach, a takie dziecko zostanie pozbawione mozliwosci wlasnej oceny obu plci we wczesnych latach zycia, czyli momencie dla niego najwazniejszym kiedy sie rozwija
nawet jesli zechce pozniej jak mowilas przez ciekawosc poznawac inna plec to bedzie ona dla niego praktycznie calkowicie nowa i nie bedzie do konca wiedzialo jak ja traktowac
ja nie mowie, ze to uniemozliwia wybor odmiennej orientacji
Ale zakładasz, że dziecko wychowywane przez homoseksualistów automatycznie wybierze tą samą drogę.
nie zakladam, mowie ze wplywa na jego wybor
w przypadku osob tej samej plci dziecko ma drastycznie zawezony punkt widzenia nie tylko odnosnie orientacji
To Twoje zdanie - moim zdaniem ma akurat szanse na szersze horyzonty niż dziecko z 'normalnej' heteroseksualnej rodziny.
IMO ten 'punkt widzenia' staje sie automatycznie wyjsciowym punktem widzenia dziecka i heteroseksualizm staje sie czyms podobnym czym dla 'normalnych' homoseksualizm, czyli powiedzialbym ze korzysci/straty w tej kwestii sie zeruja
I trzeba też pamiętać, że rodzina nie jest jedynym miejscem w którym dziecko poznaje świat. Jest jeszcze szkoła, rówieśnicy...
takie dziecko ma tez wieksza szanse zamkniecia sie wlasnie na ten swiat, wie ze nie ma rodzicow biologicznych, wie ze niektorym to sie oni nie podobaja ale nie rozumie dlaczego, probuje nasladowac rodzine i to zapewne prowadzi do wpadek...
Idąc tym tropem należałoby uznać, że np. ludzie samotnie wychowujący dzieci (samotne matki, ojcowie, babcie itd) też nie potrafią stworzyć wartościowej rodziny i pokazać dziecku prawidłowych wzorców - własnie dlatego, że są samotni, nie mają partnerów. Czy ktoś odmawia im przez to prawa do wychowywania dzieci? W tym przypadku rodzina też nie jest odbiciem społeczeństwa.
no i oni nie moga adoptowac, a co do dzieci ktore juz maja to trudno, nie mozna ich sila zabierac biologicznym rodzicom, jesli w jakis sposob homoseksualista bedzie mial swoje biologiczne dziecko to nie zamierzam mu go odbierac
na takiej podstawie mozemy tez pozwolic na adopcje osobom samotnym, bez stalych dochodow itp.
Osoby samotne prowadzą rodziny, wychowują swoje własne dzieci. Czemu więc miałyby nie umieć wychować tych adoptowanych?
prowadza rodziny, ale nie jest im latwo, co czesto prowadzi do zaniedbywania dziecka
Poza tym nie powinniśmy mylić czy też utożsamiać ludzi walczących o swoje ideały z tymi, którzy 'walczą' o grubość swojego portfela.
walczacy o idealy sa przewaznie wykorzystywani przez tych drugich jako 'pozyteczni idioci', wiec w sumie sprzyjaja temu samemu
Prawo, które będzie tak napisane, że wszelka walka o równouprawnienie kogokolwiek nie będzie potrzebna, gdyż to równouprawnienie będzie zagwarantowane prawem. A co do egzekwowania - myślę zarówno o przepisach wykonawczych jak i o sprawnym sądownictwie.
nie jestem pewien czy mamy tu to samo na mysli
IMO prawo nie powinno wchodzic w takie obszary jak plec, religia czy orientacja seksualna, prawo ma chronic mnie i moja wlasnosc przed kryminalistami
A czy miasto jest im przyjazne czy nie stwiedzić mogą tylko sami homoseksualiści - empirycznie. I na tej podstawie mogą wydawać jakieś sądy i oceny. Innej metody nie widzę.
eee tam, jak niby moze byc miasto 'nieoprzyjazne'? pewnie jest nieprzyjazne kiedy nie wyrazi zgody na 'parade rownosci' przez ktora musialoby utrudniac zycie swoim mieszkancom, wydawac ich pieniadze na dodatkowe oddzialy policji, a parada i tak doprowadzilaby do skutkow odwrotnych do deklarowanych przez organizatorow, Mlodziez Wszechpolska zrobi co swoje i napedzi zatroskanego losem 'tych biednych homoseksualistow' elektoratu partiom ktore parade popieraly
