Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › A co ze związkami homoseksualnymi?
Eviva, a jak sądzisz, dlaczego samotnych matek jest więcej? Przecież pewno nie dlatego, że sądy w zasadzie zawsze przyznają opiekę nad dzieckiem kobiecie, nieprawdaż?
Poza tym osoba z dzieckiem jest raczej mało atrakcyjna dla potencjalnego kolejnego partnera, więc nie ma się co dziwić, że jak kobieta dostanie opiekę nad dzieckiem, to najczęściej jest samotna.
A to nie są seksistowskie uwagi? Jak najbardziej.
Nie, mój drogi: kobiety takie zostają samotne, bo poświęcają się wychowaniu dziecka i przestają po prostu mysleć o własnych potrzebach. Wiem, że trudno Ci przyznać, ze kobiety moga być w czymś szlachetniejsze od mężczyzn, ale zapewniam, że w tej sprawie są. Prawie wszystkie rodziny z dziećmi upośledzonymi to rodziny niepełne, dlaczego? Bo tatuś "nie wytrzymuje obciążenia", "bo coś mu się od życia nalezy" i tak dalej. Naprawdę tak jest, nie wymyśliłam tego. Nie mów więc, że sądy sa stronnicze - po prostu rozwazaja suche fakty, a są one przeciwko mężczyznom. I nie jest to wina kobiet, bo to kobiety wychodzą na tym gorzej.
Jednak, żeby być już całkiem uczciwa, dorzucę jeszcze coś: jestem przeciwna zaplanowanemu samotnemu macierzyństwu. To czystej wody egoizm, juz na wstępie pozbawianie dziecka szansy na wychowywanie się w rodzinie. Każde dziecko zasługuje na to, by mieć normalny dom, nie tylko matkę, która rodzi, by nie być samotna przez całe życie i9 miec opieke na starość. To niemoralne, gdyż jest to zwykły egoizm i juz na wstępie zakładanie, że dziecko będzie rodzajem małego niewolnika.
A w moim przypadku tak się składa, że moja Mama jest pielęgniarką i już niedługo minie 25 lat jak wysłuchuje różnych życiowych opowieści o tym co się dzieje w poradniach dziecięcych i podobnych.Samotni ojcowie to rzadkość, ale nie dlatego, że się nie starają tylko dlatego, że nie dostają opieki nad dzieckiem. Znam przypadki ojców którzy jej nie dostali mimo, że lepiej zarabiają, mieszkają w lepszej okolicy i nie mają problemów nałogowych. Ale mają ten problem, że coś się im majta między nogami co dyskredytuje ich do bycia rodzicem.Znam też przypadki o wiele drastyczniejsze, znane mi jednak tylko z gazet, np byłego oficera Gromu któremu sond odmówił przyznania opieki, mimo wyraźnej woli dziecka i faktu, że mamusia nie miała nic przeciwko temu aby dzieciak oglądał ją zabawiającą się z trzema wujkami...naraz.Na koniec zostawiam zaś kwestia olbrzymiego wsparcia dla samotnych matek, choćby jak "domy samotnej matki" czy liczne obostrzenia zabraniające zwolnień lub nakazujące udzielanie urlopów takim kobietom. Samotny ojciec niema prawa do takiej pomocy lub wręcz bywa mu prawnie zabraniana (jak niemożliwość znalezienia pomocy w domu samotnej matki...bo to tylko dla matek).No i na zakończenie powtarzasz kolejny slogan feminizmu - kobiety zdradzają równie często jak mężczyźni, równie często lecą na młode pupy i z tych powodów rozpadają się małżeństwa. To nie jest "coś co bywa". To norma w sprawach rozwodowych.I niestety, mimo to sądy najczęściej i tak opiekę przyznają tutaj kobiecie, nieważne kto małżeństwo rozbił.
Nie, mój drogi: kobiety takie zostają samotne, bo poświęcają się wychowaniu dziecka i przestają po prostu mysleć o własnych potrzebach.
No tak, cyniczny ojciec walczy o opiekę by się mścić, kobieta by poświęcać się dziecku. A ile jest przypadków zaniedbywania dzieci przez owe samotne matki, w sytuacji, gdy ojciec może zapewnić o wiele stabilniejszą sytuację. Ale ma małe szanse na to, bo sędzina to tez kobieta i też być może ma ochotę dowalić tej męskiej świni która rozwaliła rodzinę.
kobiety moga być w czymś szlachetniejsze od mężczyzn, ale zapewniam, że w tej sprawie są
bo... ???
Prawie wszystkie rodziny z dziećmi upośledzonymi to rodziny niepełne
Skąd masz te dane? Bo ja np. zna wiele przypadków rodzin pełnych z dziećmi upośledzonymi. I świetnie sobie radzą pomimo kryzysów, które z resztą zdarzają się niemal wszędzie.
Nie mów więc, że sądy sa stronnicze - po prostu rozwazaja suche fakty, a są one przeciwko mężczyznom.
Eviva, po prostu nie wierzę, że możesz być tak naiwna.
Wydaje mi się, że samotni ojcowie są tak samo dobrymi rodzicami jak samotne matki. I (nadal to tylko moje przypuszczenie) fakt, że kobiety częściej dostają prawo do opieki, to nie jest przyczyną tego, że kobieta to kobieta i już, choć mężczyzna dobrze zarabia itd itp, tylko dlatego, że to przeważnie matki lepiej znają swoje dzieci i ich potrzeby.Z całym szacunkiem do płci przeciwnej, znam bardzo niewiele ojców, którzy faktycznie wiedzą coś o swoim dziecku. Jednak widzę tendencję, że młodsze pokolenie naprawdę się angażuje w opiekę nad swoimi dziećmi. To zapewne wszyscy Ci, którzy tak bardzo się tu zdenerwowali.Eviva - napisałaś, że nie jesteś feministką. Feministką jest każda kobieta świadoma swoich praw.
Wydaje mi się, że samotni ojcowie są tak samo dobrymi rodzicami jak samotne matki.
Nie chodzi o to kto jest jakiej płci, ale kto jest jakim człowiekiem i czy potrafi zająć się dzieckiem i wychować go. Tak jak są faceci którzy tego nie umieją tak są i takie kobiety.
Nie chodzi o to kto jest jakiej płci, ale kto jest jakim człowiekiem i czy potrafi zająć się dzieckiem i wychować go. Tak jak są faceci którzy tego nie umieją tak są i takie kobiety.
Oczywiście masz rację. To był taki skrót myślowy.
Eviva - napisałaś, że nie jesteś feministką.
Feministką jest każda kobieta świadoma swoich praw.
Widzisz, feministka to najczęściej nie tyle kobieta świadoma swych praw, co taka, która chce mieć wszystkie prawa i najlepiej większe niż płeć przeciwna. Często zmieniają się w superfeministki, dochodząc do absurdu, bo stają się tym, czym gardzą - jakimiś niedorobionymi facetami. Tym różnią się wzpółczesne feministki od sufrażystek, które walczyły po prostu o równość. Kłopot w tym, że jednocześnie wywalczyły kompletny brak poszanowania dla swej kobiecosci, ale to inna sprawa.
Cała ta omawiana sprawa ma wiele aspektów. Moim zdaniem, pomijając sytuacje patologiczne, naprawdę skrajne, dziecko powinno mieć równie dobry kontakt z matką, jak i z ojcem, nawet po ich rozwodzie. Niestety, różnie z tym bywa. Moja matka, którą ogromnie kocham, zrobiła mi w życiu jedną krzywdę - po rozwodzie izolowała mnie od ojca i jego rodziny, wmawiając mi, że to źli ludzie i chcą nas rozdzielić. Zresztą chyba sama w to wierzyła. Bała się śmiertelnie, że ojciec zechce mnie porwać. Efekt był taki, że w najwazniejszym okresie życia zabrakło mi bardzo ważnej postaci - ojca, co odczuwam do dziś, i to bardzo boleśnie.
http://wyborcza.pl/1,75248,7348543,Uganda_...y_z_gejami.html
Jakieś komentarze po przeczytaniu artykułu?
Ja się wypowiem później, bo teraz, jako że dochodzi 3, idę spać 😛
Jak odbieram homoseksualizm?Nikt z Nas nie rodzi się jako biała karta gotowa do zapisania, każdy z Nas ma "program" do realizacji: jeść, oddychać, rozmnażać się. Jeżeli działam w brew temu programowi np. nie jem jestem chory, jeżeli nie mam szczęścia umieram z wycieńczenia. Jeżeli ma kogoś kto troszczy się o mnie trafiam do lekarza on przeprowadza odpowiednią terapię.Homoseksualizm to zakłócenie działania takiego rezydentnego programu ( przepraszam za komputerowe określenie ) i powinno być leczone tak jak anoreksja czy bulimia.Możemy sobie dopisywać do tego ideologie, robić z siebie męczennika itd. ale natura zaprogramowała każdy z gatunków do ekspansji. Jeżeli nie spełniamy warunków narzuconych nam przez naturę działamy w brew sobie i celom jakie nam wyznaczyła natura.
Ale przecież to natura wyznaczyła jakiś tam procent populacji, by był homoseksualny. To nie ludzki 'wymysł', wśród zwierząt też występuje. A skoro tak, trudno mówić, że to nienaturalne. Skąd wiesz, czy się nie mylisz, zakładając, że człowiek (i każdy przedstawiciel innego gatunku) powinien być tylko maszynką do rozmnażania?
Argument z „natura wyznaczyła” jest moim zdaniem bezsensowny. Ostatecznie natura wyznaczyła jakąś część ludzi do bycia maniakalnymi mordercami, jakąś część do zaspokajania swoich potrzeb seksualnych z pięcioletnimi dziećmi, wreszcie jakąś część do umierania na dżumę. Czy to oznacza, że mamy zachowanie/los tychże ludzi akceptować, bo „natura wyznaczyła”? Jak dla mnie absurd. Mamy rozum po to, by rozróżniać dobre i złe rzeczy z natury i zwalczać ten drugie. Czasem się przy tym mylimy (jest w końcu całkiem sporo osób uznających pedofilię za coś dobrego, w każdym razie godnego akceptacji), ale to lepsze, niż wiara w to, że dobre jest wszystko, co wyznaczyła natura. Na marginesie dodać można, że rozróżnienie między naturą a konwencją i przede wszystkim wyczucie znaczenie tego rozróżnienia jest powszechnie przyjmowane jako graniczne przy przejściu od życia plemiennego do cywilizacji ;>W pełni natomiast zgadzam się z drugim z przytoczonych przez Piotra argumentów i on jest tu według mnie decydujący. Nie jesteśmy maszynkami do rozrodu, człowieka nie wolno sprowadzać do „formy istnienia białka” i w konsekwencji nie wolno nikogo zmuszać do rozrodu. Pomijając etyczną ohydność takiego podejścia prowadziłoby ono do absurdalnych konsekwencji. Bo od jakiego wieku mielibyśmy karać za brak potomstwa. Karać heteroseksualistów, uściślę. Masz czterdzieści lat i nie masz dzieci – idziesz siedzieć, albo na resocjalizację. Czy może zaczynamy przymusowe leczenie zaczynamy od pięćdziesiątki? 55? Jeśli to kogoś nie przekonuje do tezy, że pomysł z leczeniem homoseksualistów jest w najlepszym razie dziwny, to nic go nie przekona.
Zastanawiałem się jak wyjaśnić Wam jak doszedłem do takich wniosków. Cóż zacznijmy od początku.Dawno dawno temu 🙄 całkiem przypadkiem na Ziemi powstało życie. Dziwnym trafem zaczęło ewoluować i zmieniać się, dostosowywać do bardzo różnych warunków. Powstawały owady, płazy, gady, ssaki, każdy z nich zapełniał jakąś niszę w przyrodzie. Ale wszystkie miały jeden cel: ekspansję. Za wszelką cenę chciały przetrwać, i chciały aby było ich coraz więcej i więcej. Każdy gatunek odnajdował swoją drogę. Nasz gatunek wybrał drogę rozumu ( Ci co wierzą w Boga, czyli w władzę absolutną 😀 powiedzą że zostaliśmy nim obdarzeni ). Stworzyliśmy cywilizację, a wraz z nią etykę, moralność, dobro i zło, ale tak naprawdę nadal jesteśmy zwierzętami. Ale Nasz egocentryzm nie pozwala nam przyznać się do tego. Usprawiedliwia nasze czyny jakich dokonujemy wobec siebie i innych. Dba o nasze zdrowie, tak abyśmy czasami sobie krzywdy nie zrobili. ( ach te oprogramowanie, taka wielka czacha, a w ciąż działa ten programik: przetrwać za wszelką cenę ). Ale i tak najważniejsza jest ekspansja gatunku ( czytaj rozmnażanie ). Jesteśmy gotowi robić to na w każdym miejscu i na sto sposobów. Szukamy idealnego partnera do tego aby sprzedać kawałek swojego genomu. Dochodzimy do sedna. Czasami sprzedanie tego genomu jest nie możliwe bo mamy problem z oprogramowaniem. Nie szukamy partnera przeciwnej płci ale tej samej.Zwierzęta nie mają wyjścia, ale nas może spaczować psychiatra. To samo dzieje się z osobami chorymi na schizofrenie, paranoję lub inne przypadłości umysłu.Ale i tak ciekawsze wydaje mi się pytanie po co mi rozum. Po co całemu gatunkowi rozum. Dzięki któremu wytwarza różne maszyny? Poziom ekspansji mamy tak, że chyba tylko bakterii i robali jest więcej niż nas. Może to oprogramowanie rezydentne chce byśmy prowadzili tą ekspansję dalej. Mam odpowiednie narzędzia, a jak nie to je zrobimy i huzia na Mars.A co z sobą zabierzemy ? Odpowiedzcie sobie sami.Dlatego też uważam że homoseksualizm to choroba.
Chyba nie powinniśmy w dyskusji tłumaczyć, jak doszliśmy do swoich poglądów, tylko dlaczego bronimy takich poglądów, jakie bronimy.Aha, i sorry za czepialstwo, ale jesteś niekonsekwenty, albo Boga wprowadzasz już na początku ("całkiem przypadkiem na Ziemi powstało życie (ci co wierzą w Boga powiedzą, że była to kolejna część jego planu)"), albo nie robisz tego w ogóle.
Powstawały owady, płazy, gady, ssaki, każdy z nich zapełniał jakąś niszę w przyrodzie. Ale wszystkie miały jeden cel: ekspansję. Za wszelką cenę chciały przetrwać, i chciały aby było ich coraz więcej i więcej.
Powiedz to papugom kakapo. 😆 Gdy jakiś gatunek nie ma w swoim środowisku polujących na niego drapieżników, to ten gatunek wcale nie pragnie szybko i licznie się rozmnażać. Brak pożywienia i te sprawy. Czy wobec tego, można rozpatrywać homoseksualizm jako sposób w jaki natura radzi sobie z nadmiernym przyrostem naturalnym?
A tak osobiście i zupełnie nienaukowo. Co jest złego w dwóch osobach, które kochają siebie nawzajem i nikogo tym nie krzywdzą? Czy nie mają prawa do szczęścia?
A jakby miało wyglądać leczenie homoseksualizmu? Czy jak w Orwellu, gdzie partyjni na końcu książki uczą na siłę pokochać Wielkiego Brata?
Był taki film But I'm a cheerleader - powiem tylko tyle, był prześmieszny i doskonale przedstawiał temat leczenia homoseksualizmu.
Mi nie przeszkadzają. Jestem dość często podrywany przez facetów :roll:, jakoś sobie z tym radzę. Podejście do seksu zmienia się w zależności od okresu historycznego. W starożytnej Grecji oprócz żony w dobrym tonie było mieć młodego chłopca.We Francji w XVIII przed i w trakcie rewolucji był taki kierunek filozoficzny który nazywał się libertynizm. Wyrażano siebie za pomocą seksu. Stosunek analny był aktem walki z kościołem, gdyż wprowadzenie nasienia w to miejsce było zaprzeczeniem tego do czego człowiek został stworzony. No i nieoceniony markiz de Sad, którego książki zeszły z indeksu dopiero podczas rewolucji seksualnej w latach 60 XX w.Teraz lobby homoseksualistów wychowuje sobie nowe pokolenia, torując sobie drogę do swobody. Co do papug bardzo możliwe. Pomyśl o lemingach i o ich zachowaniu. Co do leczenia. To wiem że jest jakiś człowiek, który się tym zajmuje, ale to jest teraz tak niepoprawne że większość nie bierze tego na poważnie. Nauka to religia, a dyktat tych którym wydaje się że mają racje jest straszny.Proces globalizacji zaczyna się od wyniszczania indywidualności jednostek, próbuje się wyhodować monokulturę. Indywidualiści i wolnomyśliciele są negowani.O przepraszam tam był jeszcze jeden post. Co do Boga.Jeżeli jest Bóg. I stworzył nas jesteśmy ograniczeni tylko do jego woli. Czyli nie ma co się martwić o swój los, bo ktoś inny wybrał za nas drogę.Jeżeli nie ma boga. To jestem skazany na siebie, ze swoimi ludzkimi ograniczeniami w zbiorze wszechświat. Każdy wybiera to co komu pasuje.Ja jestem panteistom. Uważam ze wszechświat jest bogiem.
